Nasze profile w mediach społecznościowych

IndyCar

Bob Jenkins: Nie żyje legendarny komentator amerykańskich wyścigów

Po kilkumiesięcznej walce z guzem mózgu zmarł Bob Jenkins. Był on „głosem Indianapolis 500”, a także niezwykłym komentatorem, któremu swoje uznanie publicznie okazał nawet Mario Andretti.

Opublikowano

w dniu

Bob Jenkins
Fot. Indianapolis Motor Speedway

Nie żyje głos Indy 500

Tak jak Murray Walker był głosem Formuły 1, tak Bob Jenkins był głosem Indianapolis 500. Do historii przeszedł jego komentarz w ducecie z Bobem Lameyem z 1992 roku, kiedy to Al Unser Jr. i Scott Goodyear niemal jednocześnie wpadli na linię mety. 

Bob Lamey: Al Unser Jr. prowadzi, jeszcze jeden łuk przed końcem. Nadjeżdżają, zbliżają się do mety. Bobie Jenkinsie, kto go wygra?

Bob Jenkins: Flaga w szachownicę jest wywieszona, Goodyear próbuje coś jeszcze zrobić, lecz to „Little Al” wygrywa zaledwie o kilka dziesiątych sekundy, być może najbliższy finisz w historii Indianapolis 500!  Al Unser Jr. został pierwszym kierowcą z drugiego pokolenia, który wygrał wyścig Indianapolis 500. Al Unser Jr. zrobił to, powstrzymując naciskającego go Scotta Goodyeara. Po prostu nie wiem komu najbardziej mam dziękować za umożliwienie mi bycia częścią ekipy relacjonującej wyścig i skomentowania najbliższego finiszu w historii. Co za dreszczowiec!

Komentarz obydwóch panów do dziś wywołuje żywe emocje. Finisz wyścigu Indianapolis 500 z 1992 roku do dziś jest najbliższym finiszem w historii tych zmagań. Różnica pomiędzy młodym Unserem a Goodyearem wyniosła zaledwie 0,043 sekundy!

Bob Jenkins relacjonował wyścigi na cały etat od 1979 roku

Kiedy w 1979 roku stacja ESPN zaczęła nadawać programy telewizyjne, jednym z wyborów nowpowstałej stacji telewizyjnej było zatrudnienie Jenkinsa w roli dziennikarza. Amerykanin relacjonował także wyścigi w radiu. Jenkins rzadko kiedy bywał jednak w studiu telewizyjnym, gdyż niemal za każdym razem znajdował się na torze. Znany był z wielkiej wszechstronności. Komentował bowiem Nascar, CART, F1, IMSA, a także wiele innych serii wyścigowych. Dzięki jego niezwykłemu podejściu do swoich obowiązków zebrał przychylność zarówno wśród widzów jak i kierowców. Sporo pozytywnych słów o komentatorze wielokrotnie wypowiedział sam Mario Andretti.

ZOBACZ TAKŻE
Mario Andretti - urodzony po to, aby się ścigać | Legendy motorsportu

W obronie Indy 500 w 2003 roku

Bob Jenkins w pamięci kibiców zapadł także dzięki obronie ukochanego wyścigu. W 2003 roku na IRL i IMS spadła fala krytyki. Sądzono bowiem, że dojdzie do blamażu, gdyż mało brakowało, aby w jednym z najważniejszych wyścigów świata nie wystartowało tradycyjnie 33 kierowców. Bob Jenkins wraz z Jackiem Arutem na wizji bronili wydarzenia. Podczas wywiadu z zawodnikiem, który wypełnił lukę padły takie słowa:

Jack Aruta: A wszystkim pesymistom, którzy przewidywali, że w tegorocznej Indy 500 NIE będzie 33 kierowców, pozwólcie, że przedstawię wam Vítora Meirę. 

Bob Jenkins: Okazało się, że pesymiści się mylili, wystartujemy w pełnym 33-osobowym składzie!

Po wywiadzie z Brazylijczykiem Jenkins pokusił się o jeszcze ostrzejsze słowa: Chcę jeszcze raz powiedzieć, jak bardzo jestem rozczarowany niektórymi dziennikarzami w tym mieście  i w innych miastach, którzy kwestionowali komplet zawodników w stawce tym roku. Myślę, że zapomnieli o jednej rzeczy. I to jest to, co przez cały ten czas próbowali odłożyć. To jest Indianapolis 500. To było 50 lat temu, jest dzisiaj i będzie w przyszłym roku i w nadchodzących latach!

Aruta powtórzył za nim: Chcę powtórzyć to, co powiedział Bob Jenkins. Od początku maja w Indianapolis, wprowadzeni w błąd ludzie mówili, że ten wyścig nie odbędzie się w pełnej obsadzie. Witam! Nie tylko jest pełna obsada, ale także będzie to najbardziej zacięte Indy 500 w nowoczesnej historii. Chcę wrócić do przemyśleń Jima Mory (lokalnego trenera NFL), który kiedyś powiedział błędnym mediom, że myślisz, że wiesz, ale po prostu nie wiesz.

ZOBACZ TAKŻE
Historia IndyCar - Akt IV - IRL: Jak formowała się obecna seria IndyCar?

Bob Jenkins po 2003 roku został zwolniony z ESPN

Na obu dziennikarzy spadła wielka fala krytyki, głównie za rzekomy brak dziennikarskiego profesjonalizmu i obiektywizmu. Ich wypowiedzi uznano za stronnicze na korzyść IRL, a także IMS. Pod koniec 2003 roku Jenkins został z ABC/ESPN. Nigdy jednak do publicznej informacji nie podano, czy miało to związek z  jego wypowiedziami na antenie. „Głos Indianapolis 500” znalazł dość szybko sobie pracę, bowiem zatrudniła go stacja Spike TV. Jednak współpraca została zakończona po stosunkowo krótkim czasie. 

Bob Jenkins i spółka

Fot. IMS / Na zdjęciu od lewej do prawej: Mark Miles, Mario Andretti, Robin Miller, Bob Jenkins, Roger Penske i Jay Frye

W 2009 roku stacja telewizyjna Versus nabyła prawa do transmitowania serii IndyCar. Tym samym Bob Jenkins po raz pierwszy od 2001 roku relacjonował pełny sezon IndyCar. W 2011 roku stację Versus wykupiło NBC, lecz ulubieniec widzów utrzymał swoją pracę. Pod koniec sezonu 2012 ogłosił, iż odchodzi na emeryturę. Jednym z głównych powodów decyzji, była poważna choroba jego żony Pam. Pam Jenkins zmarła krótko po zakończeniu tamtego sezonu IndyCar. Wdowiec w roli eksperta na antenie Indy 500 pojawił się jeszcze raz w 2013 roku, podczas tzw. „carb day”. Jest to ostatni trening przed wyścigiem Indianapolis 500. Bob Jenkins zmarł w wieku 73 lat na skutek guza mózgu. Wcześniej w latach”80 zachorował na nowotwór, lecz tamtą walkę wygrał. W 2019 roku wraz z Danem Wheldonem zostali włączeni do Indianapolis Motor Speedway Museum’s Hall of Fame. 

ZOBACZ TAKŻE
Dan Wheldon, czyli supergwiazda z Emberton | Legendy motorsportu

Sam zainteresowany powiedział kiedyś, że chce aby zapamiętano go jako fana, który relacjonował wyścigi w radiu i telewizji, a także z bycia po prostu miłym człowiekiem. To mu się udało. 

„Dziękuję, że skomentowałeś moją pierwszą wygraną w Indianapolis 500”

ZOBACZ TAKŻE
Hélio Castroneves po raz 4. wygrał Indy 500 i przeszedł do historii | Analiza

W 2012 roku kierowcy i dziennikarze nagrali film, podczas którego podziękowali Jenkinsowi za lata pracy. Brazylijczyk Helio Castroneves podziękował w nim za to, że Amerykanin skomentował jego pierwszą wygraną w Indianapolis 500 w 2001 roku. Były kierowca testowy Toyoty, zdołał wyrównać rekord 4 wygranych w amerykańskim klasyku jeszcze przed śmiercią głosu tego wyścigu.  

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama