Nasze profile w mediach społecznościowych

IndyCar

Hélio Castroneves po raz 4. wygrał Indy 500 i przeszedł do historii | Analiza

Wyścig w Indianapolis 500 padł łupem startującego gościnnie Hélio Castronevesa. Brazylijczyk pokonał w końcówce wyścigu Alexa Palou i po raz czwarty w karierze wygrał Indianapolis 500. Na najniższym stopniu podium znalazł się Simon Pagenaud.

Opublikowano

w dniu

Helio Castroneves 4 raz Indy 5000 2021 IndyCar
Fot. Meyer Shank Racing

105. edycja wyścigu Indianapolis 500 już za nami. Podobnie, jak w poprzednich latach, także i tegoroczna edycja dostarczyła nam sporo emocji oraz nowych rekordów. Dziś narodziła się także nowa legenda Indy 500 – Hélio Castroneves.

Najlepszy kierowca: Hélio Castroneves

Wielu zawodników za pewne liczyło się z tym, że Hélio Castroneves będzie groźnym rywalem. Urodzony w São Paulo zawodnik przystępował do Indy z wyjątkowo bogatym dorobkiem osiągniętym na tym właśnie torze – 20. startów w Indy 500, trzy zwycięstwa i trzykrotnie drugie miejsce. Mało kto jednak spodziewał się, że liczący już 46 lat kierowca, który koncentruje się obecnie na wyścigach długodystansowych i nie rywalizuje już w mistrzostwach IndyCar (poza tym jednym wyścigiem), będzie w stanie włączyć się w walki o zwycięstwo. Tym bardziej, że reprezentował on barwy ekipy Meyer Shank Racing, kojarzonej raczej z walką w środku stawki.

Castroneves rozpoczął od początku przygotowań do Indianapolis prezentował dobre tempo i podczas pierwszego dnia kwalifikacji zapewnił sobie awans do sesji Fast Nine, podczas to której dziewięciu najlepszych zawodników walczy o pole position. Nazajutrz Brazylijczyk wywalczył całkiem dobre ósme pole startowe.

Wyścig to już jednak zupełnie inna historia. Hélio Castroneves powoli przebijał się do przodu doganiając czołówkę tego wyścigu – Conora Daly’ego, Rinuusa VeeKaya, Coltona Hertę oraz Alexa Palou. Podczas gdy kolejni zawodnicy spadali w dół stawki, o prowadzenie walczyli ze sobą Palou i Castroneves. Kierowcy kilkakrotnie wymieniali się między sobą na prowadzeniu i po ostatnim pit stopie wciąż znajdowali się bardzo blisko siebie. Pewnym zagrożeniem był także Scott Dixon, który dzięki alternatywnej strategii miał teoretyczne szanse przeskoczyć przed tą dwójkę oraz Rosenqvist i Sato. Szwed i Japończyk potrzebowali jednak neutralizacji, by zdołali dojechać do linii mety bez kolejnego pit stopu. W końcówce stało się jasne, że o zwycięstwo walczą Palou, Castroneves, oraz podążający za nimi O’Ward i Pagenaud. Ostatnia zmiana lidera miała miejsce zaledwie dwa okrążenia przed metą – wówczas to Castroneves wyprzedził Palou i nie oddał już zwycięstwa do mety wyścigu.

Hélio Castroneves legendą Indianapolis 500!

Dla Hélio Castronevesa jest to czwarty w karierze triumf w Indianapolis. Brazylijczyk wyrównał tym samym rekord czterech zwycięstw, który do tej pory dzierżyli w trójkę A.J. Foyt, Al Unser oraz Ricky Mears. Castroneves jest pierwszym kierowcą spoza Stanów Zjednoczonych, który tego dokonał. Brazylijczyk zaliczył bardzo mocny początek swojej wyścigowej kariery wygrywając Indianapolis 500 już w swoim debiucie w 2001 roku. Kolejny triumf przyszedł już w kolejnym sezonie. Wydawać by się wtedy mogło, że Castroneves, reprezentujący czołową ekipę Penske, jest na doskonałej drodze do wyrównania rekordu Foyta, Unsera i Mearsa.

Kolejne edycje nie były już jednak tak szczęśliwe, a Brazylijczyk powrócił na Victory Line w 2009 roku. Castroneves znalazł się na podium również w 2003, 2014 (przegrywając w zaciętym pojedynku z Ryanem Hunterem-Reay’em) i 2017 (wówczas to zwycięsko z trwającego do samej mety pojedynku wyszedł Takuma Sato). Po zakończeniu sezonu 2017 Castroneves został przekierowany przez Penske do programu startów Acury w wyścigach długodystansowych, miał jednak co roku zapewniony start w Indy 500. W tym sezonie zmienił zespołowe barwy na Meyer Shank Racing, zarówno w mistrzostwach IMSA jak i na Indianapolis 500.

 

Meyer Shank Racing z pierwszym zwycięstwem. Hélio Castroneves zaliczył fantastyczny debiut w nowej ekipie

Triumf Hélio Castronevesa to także wielki sukces jego ekipy. Meyer Shank Racing po raz pierwszy pojawił się w IndyCar w 2017 roku. Wówczas to zespół wystawił jeden bolid dla Jacka Harveya podczas Indianapolis 500. Brytyjczyk zakończył zmagania na 31. miejscu. W kolejnym sezonie zaliczył w raz z zespołem 6 wyścigów, a w 2019 r. wywalczył dla ekipy pierwsze podium. Harvey był trzeci podczas rundy na drogowej wersji Indianapolis. Brytyjczyk zaliczył jeszcze kilka imponujących występów, szczególnie właśnie podczas Grand Prix Indianapolis, lecz pech uniemożliwiał mu powrót na podium.

Tegoroczny wyścig Indianapolis 500 również nie potoczył się po jego myśli. Brytyjczyk stracił nieco czasu podczas pit stopu, gdy jeden z mechaników zgubił nakrętkę. Jack Harvey minął ostatecznie linię mety na 18. miejscu.

Niepowodzenie Harveya stanowił pewną łyżkę dziegciu w beczce miodu. Na szczęście na Indy ekipa wystawiła dwa bolidy, a drugi z nich poprowadził Hélio Castroneves. Brazylijczyk zaliczył swój debiut w tej ekipie właśnie podczas tego wyścigu i był to debiut niezwykle udany. Był to wielki dzień dla ekipy Meyer Shank Racing, która odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w IndyCar i co najważniejsze – wygrała Indianapolis 500.

ZOBACZ TAKŻE
Narodziny legendy - przedwojenna historia Indianapolis 500

Wypadek Wilsona w alei serwisowej

Wyścig przebiegał wyjątkowo spokojnie aż do czasu pierwszych pit stopów. Gdy kilku zawodników odwiedziło już swoich mechaników, do alei serwisowej skierował się Stefan Wilson. Brat tragicznie zmarłego kierowcy Formuły 1, Justina Wilsona, popełnił jednak błąd na dohamowaniu. Brytyjczyk starając się zredukować prędkość zablokował koła i wpadł w poślizg. Bolid wpadł w poślizg i uderzył w ścianę oddzielającą tor od alei serwisowej. Kierowca urwał koło i zakończył swój udział w wyścigu. Konieczny był wyjazd samochodu bezpieczeństwa i zamknięcie alei serwisowej.

Pierwsi pechowcy: Scott Dixon i Alexander Rossi

Zamknięcie alei serwisowej podczas pierwszej tury pit stopów pokrzyżowało plany wielu zawodnikom. W najgorszej sytuacji znaleźli się jednak zdobywca pole position – Scott Dixon oraz ruszający z 10. miejsca Alexander Rossi. Obywaj zawodnicy musieli zjechać na pit stop mimo zamkniętej alei serwisowej (przepisy dopuszczają w takiej sytuacji pit stop, lecz mechanicy mogą dotankować paliwa jedynie na kilka okrążeń, a zawodnik musi ponownie zjechać podczas otwarcia alei serwisowej). Jednakże kierowcy dotarli do swoich mechaników na oparach paliwa, co doprowadziło do zapowietrzenia się układu paliwowego. Mechanikom jednego jak i drugiego kierowcy zajęło sporo czasu ponowne uruchomienie maszyny, przez co obydwaj zawodnicy stracili jedno okrążenie.

Scott Dixon zdołał później co prawda powrócić na okrążenie lidera, lecz nawet opóźnienie pit stopu i jeden zjazd mniej w drugiej połowie wyścigu nie pozwoliły mu na włączenie się do walki o upragnione, drugie zwycięstwo na Indy. Nowozelandczyk zakończył zmagania na 17. miejscu. Jeszcze gorzej wyścig ułożył się dla Alexandra Rossiego. Amerykanin skończył wyścig na 29. pozycji ze stratą jednego okrążenia do zwycięzca rywalizacji.

Dixon 19. razy rywalizował w Indianapolis. W tym czasie wywalczył cztery pole position i pięciokrotnie stawał na podium, lecz zaledwie raz na jego najwyższym stopniu. Alexander Rossi również wygrał tylko raz – w swoim debiucie w 2016 roku.

ZOBACZ TAKŻE
IndyCar: Poznaj bliżej świat amerykańskiej formuły

Niedokręcone koła Grahama Rahala

O ile Dixon i Rossi mogą mówić o ogromnym pechu, to udało im się dotrzeć do mety wyścigu. Takiego szczęścia nie miał Graham Rahal. Amerykanin prezentował w wyścigu dobre tempo i utrzymywał się w czołowej dziesiątce, co dawało dobrą perspektywę na walkę o czołowe lokaty. Wszelkie nadzieje ulotniły się jednak na 118. okrążeniu. Podczas pit stopu mechanicy nie dokręcili lewego tylnego koła w jego bolidzie. Rahal powracając na tor, stracił koło i wpadł w poślizg. Jego bolid z impetem uderzył w barierę SAFER, kierowca wyszedł jednak z wypadku o własnych siłach.

 

Oderwane od jego bolidu koło wróciło natomiast na tor i uderzyło w nos bolidu Conora Daly’ego. Amerykanin, syn byłego zawodnika Formuły 1, Dereka Daly’ego, prezentował się do tej pory znakomicie przejeżdżając 40. okrążeń na prowadzeniu. Uderzenie spowodowało jednak zmianę geometrii przedniego skrzydła, co przełożyło się na pogorszenie balansu bolidu. Ostatecznie Daly musiał zadowolić się dopiero 13. miejscem na mecie wyścigu.

Najszybsze Indy 500 w historii – Hélio Castroneves pokonał 500 mil w 2h 37 min

Podczas wyścigu mieliśmy zaledwie dwie neutralizacje, co w połączeniu z niezwykle szybką konstrukcją bolidów zaowocowało nowym rekordem szybkości wyścigu. Zwycięzca Indy 500, Hélio Castroneves, pokonał dystans zawodów w czasie 2 godzin 37 minut, 19,3846 sekundy. Brazylijczyk osiągnął zatem średnią prędkość 306,88 km/h. Jest to imponujący wynik, zwłaszcza, gdy uwzględnimy neutralizacje oraz postoje w alei serwisowej.

Poprzedni rekord ustanowiony został w 2013 roku. Wówczas Tony Kannan pokonał wyścig w czasie 2 godzin, 40 minut, 3,4181 sekundy.

Najlepszy debiutant: Scott McLaughlin

Najlepiej wśród debiutantów ponownie wypadł Scott McLaughlin. Nowozelandczyk co prawda 500 otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową za przekroczenie prędkości i zakończył zmagania na 20. miejscu. Jednakże jego rywale wypadli jeszcze gorzej. Stefan Wilson uderzył w ścianę podczas zjazdu do alei serwisowej, a RC Enerson nie zakwalifikował się nawet do wyścigu.

Romain Grosjean i Jimmie Johnson postanowili natomiast odpuścić wyścigi na torach owalnych ze względów bezpieczeństwa. Grosjean nieco zmienił jednak swoje zdanie i postanowił wziąć udział w wyścigu na krótkim i stosunkowo wolnym owalu World Wide Technology Raceway (znanym do tej pory jako Gateway).

Jak poradzili sobie weterani?

Oprócz debiutantów i etatowych zawodników IndyCar na torze w Indianapolis pojawiło się także kilku weteranów. Najlepiej z nich spisał się oczywiście wspomniany wyżej Hélio Castroneves. Dwaj inni kierowcy również osiągnęli przyzwoite wyniki.

Helio Castroneves Indy500

Fot. Meyer Shank Racing

45-letni Juan Pablo Montoya reprezentował w tym wyścigu barwy McLarena. Kolumbijczyk przez cały wyścig prezentował niezłe tempo i dotarł do mety na 9. miejscu. Tuż za nim Brazylijczyk, Tony Kannan. 46-latek zastępował w tym wyścigu Jimmiego Johnsona w Chip Gannasi Racing.

Simona de Silvestro – jedyna kobieta w stawce

Spore zainteresowanie widzów wzbudziła jedyna kobieta w stawce, Simona de Silvestro. Szwajcarka zaliczyła co prawda dosyć ciężkie kwalifikacje. Po pierwszym dniu czasówki nie mogła być pewna udziału w rywalizacji, nazajutrz wywalczyła jednak ostatnie, premiowane awansem miejsce. Wyścig układał się jednak znacznie lepiej i zawodniczka miała szanse ukończyć zmagania w czołowej dwudziestce. Jednakże, podczas zjazdu na swój przedostatni pit stop zblokowała koła i obróciła się w alei serwisowej. Ostatecznie, składający się w większości z kobiet zespół zdecydował się wycofać de Silvestro z wyścigu.

Dla Szwajcarki był to szósty start w Indianapolis. Swój najlepszy wynik – 14. miejsce – wywalczyła podczas debiutu w 2010 roku. Zawodniczka poza rywalizacją w IndyCar ma na swoim koncie także starty w V8 Supercars, a w tym roku pełni rolę rezerwowego kierowcy w zespole Porsche startującym w Formule E.

Klasyfikacje generalne: Palou wyprzedził Dixona

W tabeli przewodzi drugi na mecie Indy 500 Alex Palou. Hiszpan uzbierał już 248 punktów. Na drugim miejscu znajduje się Scott Dixon z dorobkiem 212 „oczek”. Jeden punkt mniej ma bohater wyścigu w Teksasie, Patricio O’Ward. Kolejne lokaty zajmują Simon Pagenaud, Rinus VeeKay oraz Josef Newgarden.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja kierowców IndyCar 2021. Sprawdź aktualną sytuację

Klasyfikacja debiutantów nie powinna nikogo zaskakiwać. Na prowadzeniu znajduje się, jako jedyny wśród „Rookie” rywalizujący w pełnym sezonie Scott McLaughlin. Nowozelandczyk ma już 143 punkty – o 62 więcej od nieobecnego na Indy Romaina Grosjeana. Jimmie Johnson póki co ma zalewie 25 punktów. W tabeli pojawił się także Stefan Wilson (10 oczek) i RC Enerson. Ten ostatni nie zakwalifikował się jednak do Indy 500 i nie posiada żadnego dorobku punktowego.

Pełne wyniki 105. Indianapolis 500 znajdziecie tutaj.

Skrót 105. wyścigu Indianapolis 500

Następny przystanek: Detroit

ZOBACZ TAKŻE
Znamy kalendarz IndyCar na 2021 rok. Co nas czeka?

Zawodnicy mają przed sobą chwilę wytchnienia, lecz już za dwa tygodnie czeka ich kolejny wyścig. W dniach 12-13 czerwca odbędzie się podwójna runda na ulicznym torze Belle Isle w Detroit. Wyścig ten także będzie transmitowany w Polsce w telewizji Eurosport.

5/5 (liczba głosów: 4)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama