Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Tor Zandvoort: Domowy obiekt Maxa Verstappena | Tory Formuły 1

Po raz pierwszy od 1985 roku w F1 wróci na tor Zandvoort. GP Holandii miało wrócić już w zeszłym – 2020 – roku, ale na przeszkodzie stanęła sytuacja pandemiczna oraz ekonomiczna. Jako, że w tym roku nic nie staje na przeszkodzie, to dobra okazja, aby lepiej poznać domowy obiekt Maxa Verstappena.

Opublikowano

w dniu

Max Verstappen Tor Zandvoort 2017
Fot. Red Bull Content Pool

Tor Zandvoort – okrążenie z Maxem Verstappenem

Tor Zandvoort w sezonie 2021 po raz pierwszy od 1985 roku będzie gościł wyścig Formuły 1. Okrążenie po torze zlokalizowanym nieopodal Morza Północnogo zaczynamy od dosyć mocnego dohamowania do pierwszego zakrętu. Następnie wchodzimy w „podwójny” w drugi zakręt i składamy się w nieco pochylony trzeci. Wjeżdżamy na łukowatą prostą i po jej pokonaniu skręcamy w prawo. Następnie jedziemy przez krótką prostą, która znajduje się pomiędzy zakrętami numer 6 i 7. W tym momencie wyjeżdżamy z oryginalnej nitki toru. Pokonujemy kolejne 2 prawe wiraże i po raz pierwszy od dłuższej chwili skręcamy w lewo. 

Wjeżdżamy na trzecią pod względem długości prostą. Następnie czeka nas pokonanie szykany imienia Hansa Ernsta. To już końcówka toru. Po krótkiej prostej wchodzimy w przedostatni zakręt w prawo, po czym czeka nas prawdziwe wyzwanie. Jest nim bardzo mocno pochylony ostatni łuk nazwany imieniem byłego świetnego kierowcy wyścigowego z Holandii Arie Luyendijka. Po jego pokonaniu wychodzimy na prostą startową i w ten oto sposób zakończyliśmy okrążenie po torze w Zandvoort. To wszystko zobrazuje nam Max Verstappen, który w zeszłym roku podzielił się on-boardem ze swojego przejazdu tam.

 

Jak to wszystko się zaczęło?

Plany wybudowania toru w Zandvoort pojawiły się jeszcze przed II wojną światową. Na początku 1939 roku bowiem w mieście odbyły się zawody rozgrywane na obiekcie ulicznym. Wybuch II wojny światowej jednak opóźnił wprowadzenie pomysłu w życie. Mimo to burmistrz miasta H. van Alphen po cichu dążył to realizacji celu. W tym celu skłamał Niemcom, iż chce zbudować drogę, na której – po wygranej dla nich wojnie – odbędzie się defilada wojskowa. W rzeczywistości przedsięwzięcie to miało kilka podtekstów. Przede wszystkim nadrzędnym celem było zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom. Dzięki pomysłowi Alphena mieszkańcy nie trafili do obozów koncentracyjnych na terenie Niemiec i Polski. 

Zandvoort 1948

Fot. racingcircuits.info / Oryginalna nitka toru

Kiedy działania wojenne na świecie w pełni się zakończyły, burmistrz przystąpił do realizacji swojego planu jeszcze sprzed rozpoczęcia konfliktu. W efekcie droga, na której miała odbyć się defilada, zamieniła się w prostą startową nowo wybudowanego toru. Holenderski Klub Wyścigów Samochodowych zebrał ekspertów, aby przyjrzeć się połączeniu trasy parady z innymi drogami biegnącymi przez wydmy, aby stworzyć go. Tu napotkano na 1 problem, lecz szybko go rozwiązano. Część zaplanowanej nitki znajdowała się bowiem na prywatnej działce jednego z mieszkańców. Ten jednak zgodził się oddać teren pod budowę obiektu, lecz poprosił o małą przysługę. „Tarzan” jak mówili o nim przyjaciele chciał, aby 1 z zakrętów został nazwany jego imieniem. Projektanci zgodzili się i pierwszy zakręt powszechnie znany jako „Zakręt Tarzana”.

Budowa toru ruszyła pod koniec 1945 roku i zakończyła się zgodnie z planem w 1948 roku. 7 sierpnia tamtego roku odbył się pierwszy wyścig w Zandvoort. Wyścig wygrał Taj Prince Bira w Maserati 4CLT. 

Prince Bira 1948 i wyścig w Holandii

Fot. circuitzandvoort.nl / Tor Zandvoort został otwarty w 1948 roku. Na zdjęciu moment pierwszego wyścigu w historii obiektu

Tor Zandvoort i początki mariażu z Formułą 1 

Niemal wszyscy kierowcy uwielbiali nowopowstały obiekt. Władze toru nie kryły się z tym, że chciały sprowadzić tu najważniejsze serie wyścigowe. W 1952 roku do Kraju Tulipanów po raz pierwszy w historii w ramach zawodów o mistrzostwo świata zawitała Formuła 1.  Wcześniej bowiem co prawda F1 rywalizowała tutaj, lecz wyniki wyścigu nie liczył się do klasyfikacji generalnej. Faworytami do wygrania nowej rundy w kalendarzu królowej sportów motorowych byli kierowcy Ferrari. I tak też się stało. Całe podium zajęli kierowcy pochodzący z Włoch, którzy reprezentowali włoską Scuderię. Wyścig wygrał Alberto Ascari, za nim na metę wpadł Nino Farina, a podium uzupełnił Luigi Villoresi. 

Formuła 1 GP Holandii 1952

Fot. circuitzandvoort.nl / GP Holandii 1952. Na zdjęciu Luigi Villoresi i Robert Manzon Gordini

GP Holandii w tamtym momencie na stałe zagościło w kalendarzu F1. W latach 1952-1970 tylko 3-krotnie eliminacja nie znalazła się w kalendarzu królowej sportów motorowych. Miało to miejsce w 1954, 1956 i 1957 roku. 

Śmierć Pierse’a Courage

W sezonie 1970 tor Zandvoort był organizatorem piątej rundy zaliczanej do mistrzostw świata podczas tamtej kampanii. Zgodnie z przewidywaniami w kwalifikacjach brylował Jochen Rindt. Uwagę skupił na sobie także Pierse Courage. Kierowca zespołu Frank Williams Racing Cars po słabym początku sezonu w końcu przełamał się. W kwalifikacjach bowiem zajął doskonałe jak na możliwości konstrukcji De Tomaso 9. miejsce. Radość jego jak i całej ekipy nie trwała długo.

W czasie wyścigu doszło bowiem do tragedii. Na 22. okrążeniu zawodnik najechał na wybój w zakręcie Tunnel Oost. Następnie Courage stracił prawdopodobnie na skutek awarii zawieszenia kontrolę nad bolidem i wjechał na nasyp, z którego potem spadł. Bolid momentalnie stanął w płomieniach, tym samym okoliczne krzaki i drzewa zapaliły się, a dym było aż widać z pierwszego zakrętu. A to wszystko dlatego, iż karoserię jak i podwozie wykonano z magnezowych elementów. Magnez  jest łatwopalny, tak samo jak benzyna która w tamtym momencie już paliła się w około 700 °C. To właśnie to połączenie sprawiło, iż strażacy długo walczyli o ugaszenie pożaru. Kiedy to się udało na feralnym nasypie znaleziono kask. Ekspertyza wykazała, iż Courage zginął  zanim zdołały dosięgnąć go płomienie.

ZOBACZ TAKŻE
Jochen Rindt - jedyny pośmiertny mistrz świata F1 | Legendy motorsportu

Kiedy jego bolid koziołkował zawodnik uderzył głową o podłoże, zrywając przy tym mu z głowy kask. To właśnie to uderzenie okazało się śmiertelne w skutkach. Kiedy ratownicy znaleźli martwego już Brytyjczyka zastali makabryczny widok. Częściowo zwęglone zwłoki zostały ciśnięte pod siatkę, a głowa zawodnika niemal opierała się o silnik. Wyścig jednak kontynuowano. Zwycięzca zmagań Jochen Rindt nie cieszył się z wygranej w takich okolicznościach, ba był wściekły na to co się stało.

 

Potrzebne zmiany

Po wypadku Courage’a w padoku F1 znów rozpoczęły się poważne rozmowy na temat bezpieczeństwa. Zawodnicy przede wszystkim domagali się zamontowania barier energochłonnych, aby już nikt nie wjechał na nasyp. Żądania te organizatorzy zaczęli spełniać po GP Holandii 1971. Ruszyły wtedy prace mające na celu poprawę bezpieczeństwa. Oprócz zamontowania wokół toru barier energochłonnych przeprofilowano jeden z ostatnich zakrętów. Szybka sekcja „Bos In” stała się odtąd szykaną „Panoramabocht”. Dodatkowo zmodernizowano wieżę kontrolną. Wylano także nowy asfalt. W związku z wielkim placem budowy, jaki miał miejsce na torze, Formuła 1 nie zawitała do Zandvoort w 1972 roku, gdyż wszystkie prace nie zostały wówczas ukończone na czas. Tym samym GP Holandii powróciło do kalendarza w 1973 roku.

Zandvoort 1973

Fot. racingcircuits.info / Nitka toru z 1973 roku

Tragedia, na którą patrzył cały świat

Kierowcy kiedy przybyli do Zandvoort poczuli ulgę. W końcu bowiem dostali bezpieczny tor do ścigania. Nikt nie przypuszczał, tego co się stanie w wyścigu. Na 8. okrążeniu zmagań w bolidzie Rogera Williamsona w zakręcie Tunnel Oost doszło do nagłego przebicia opony. Brytyjczyk na skutek zdarzenia uderzył w bandę, po czym wrak jego maszyny przekoziołkował sunąc przy tym kilkaset metrów. Na jego nieszczęście maszyna zapaliła się. 

Całą akcję widział David Purley, który natychmiast ruszył ratować kolegę. Rodak Williamsona robił co mógł, lecz w pojedynkę nie był w stanie nic zdziałać. Marshalle bowiem nie posiadali ubrań ognioodpornych, więc nie mogli zbliżyć się do wraku. Dodatkowo sędziowie uznali, iż zawodnik zdołał opuścić wrak i uciekł w popłochu z miejsca zdarzenia. Tymczasem kierowca cały czas uwięziony był w śmiertelnej pułapce. Kiedy płomienie objęły cały bolid, marshalle odciągnęli Purley’a od wraku Marcha. Widząc to fani chcieli przeskoczyć przez bariery, ale ich powstrzymano. 

 

Roger Williamson zmarł w wyniku asfikcji. Nagranie z heroicznej próby wyciągnięcia go z wraku bolidu obiegło cały świat. David Purley został odznaczony Medalem Jerzego za próbę ratowania swojego przyjaciela. Łącznie został odznaczony 11 medalami za heroizm i odwagę.

Tor Zandvoort i zmiana, która nie wypaliła

Po wypadkach obu Brytyjczyków postanowiono dokonać kolejnych zmian w tamtej części toru. Głównie chodziło oto, aby spowolnić kierowców przed owianym złą sławą zakręcie Tunnel Oost. W tym celu w 1979 roku w zakręcie Hodenvlak postawiono „Szykanę Schecktera”. Rozwiązanie jednak nie zdało egzaminu, gdyż czasy osiągane przez kierowców były zaledwie ciut gorsze, od tych osiąganych jeszcze przed rokiem. Tym samym w kolejnym sezonie szykanę rozbudowano. Tym samym zakręt Hodenvlak przestał definitywnie istnieć w swojej pierwotnej wersji. 

Mapa toru Zandvoort z roku 1979Tor Zandvoort nitka z lat 1980-1985 roku

Warto odnotować pamiętną sytuację z 1979 roku. Gilles Villeneuve jadący w czołówce złapał gumę. Kanadyjczyk następnie nie robiąc sobie nic z tego, na pełnym gazie pokonał okrążenie toru na trzech kołach kompletnie niszcząc lewe tylne zawieszenie. To było jedno z najbardziej brawurowych okrążęń w historii Formuły 1. 

Problemy, chwilowe zamknięcie, nowa nitka

Tor Zandvoort choć wyrobił sobie markę, to zaczął popadać z roku na rok w coraz większe kłopoty finansowe. Organizatorów przerosły koszty goszczenia na obiekcie Formuły 1.  Dodatkowo mieszkańcy miasta skarżyli się na wielki hałas. W efekcie po GP Holandii 1985, które padło łupem przez Nikiego Laudę tor wypadł z kalendarza królowej sportów motorowych. Pod koniec 1985 roku zatwierdzano plany zakupu połowy toru. W efekcie „klasyczna” nitka toru zniknęła raz na zawsze.

Zandvoort 1989

Fot. racingcircuits.info / Skrócona nitka toru

W 1989 roku po dwóch latach planów otwarto skrócony tor Zandvoort o długości  2.526 km. Po zakręcie numer 3 kierowcy zamiast gnać w stronę miasta i ostro nawracali w prawo. W ten oto sposób zawodnicy wjeżdżali na fragment nowe nitki toru. 

Część starego toru od Hunzerug do Schievlak i Marlboro Corner pozostała nieruszona, podczas gdy reszta obiektu od strony miasta została przekształcona w pole golfowe i wille wakacyjne. Tym samym miejsca tragedii Courage’a i Williamsona znajdują się obecnie na terenie pola golfowego. 

Seria Marlboro Masters of F3, zadebiutowała na obiekcie w 1990 roku i wkrótce stała się największym wydarzeniem na torze, przyciągając wszystkie wschodzące gwiazdy europejskich wyścigów. To przywróciło torowi bardzo potrzebne fundusze i prestiż, a obiekt był stopniowo ulepszany. Finanse poprawiły się do tego stopnia, iż ​​od dawna planowane przywrócenie do życia sekcji od Hunzerug do Schievlak i Marlboro mogła stać się rzeczywistością. Pierwsza oznaka zmian pojawiła się w 1998 roku, kiedy pojawiły się nowe budynki szybów, a do następnego sezonu zakończono rozbudowę. Tym samym w 1999 roku na torze odbył się pierwszy wyścig na obecnej nitce obiektu.

Zandvoort 2020

Fot. raicngcircuits.info / Aktualna nitka toru

W drodze po odzyskanie F1

Tor Zandvoort musiał odzyskać dawną świetność. W tym celu włodarze obiektu przez różne lata ściągali tu różne serie wyścigowe. Do Zandvoort zawitały takie serie wyścigowe jak A1 Grand Prix, European F3 Championship czy WTCC. Kiedy Max Verstappen szturmem wdarł się do czołówki w Formule 1 natychmiast pojawiły się plotki o powrocie GP Holandii do kalendarza królowej sportów motorowych. W 2019 roku potwierdzono, iż tor Zandvoort w 2020 roku po raz pierwszy od 1985 będzie gościł wyścig F1. 

ZOBACZ TAKŻE
Arie Luyendyk - Holender, który podbił Amerykę | Legendy motorsportu

Jednak, aby do tego doszło potrzebne było wprowadzenie wielu zmian. Poszerzono nitkę toru, a także przeprofilowano ostatni zakręt imienia Arne Luyendijka. Wszystko po to, aby ułatwić wyprzedzanie na tym obiekcie. Z powodu pandemii koronawirusa GP Holandii 2020 zostało odwołane. Po wielu spekulacjach ogłoszono, iż pomimo początkowej niewiadomej odbędzie się za to GP Holandii roku 2021. Wielu kibiców z wielkim entuzjazmem przygląda się powrotowi tego wyścigu do kalendarza F1. Na wsparcie lokalnych kibiców z pewnością będzie liczył Max Verstappen. Warto dodać, iż stoi on przed wyjątkową szansą zostania pierwszym Holendrem, który podczas swojej domowej rundy stanie na podium. W poprzednich latach regularnie na torze Zandvoort Red Bull regularnie organizował festiwale. Główną atrakcją były pokazowe przejazdy wykonywane bolidami F1 przez kierowców Red Bulla po obiekcie. 

Max Verstappen i festiwal w 2020 roku

Fot. Red Bull Content Pool / Pokazowa jazda Verstappena na początku 2020 roku

Impreza to okazała się ogromnym sukcesem, bowiem w jej trakcie na trybunach zasiadło wiele tysięcy Holendrów chcących zobaczyć na żywo swojego bohatera narodowego. 

Tor Zandvoort w grach wideo

Ze względu na wielką rozpoznawalność, tor Zandvoort występuje w wielu grach o tematyce wyścigowej. Obiekt znajdziemy w takich produkcjach jak RaceRoom Racing Experiance, Race 07 czy także w modach do gier takich jak F1 Challenge ’99-’02 czy rFactor. 

 

Kilka statystyk

Na koniec kilka luźnych statystyk. W Formule 1 najwięcej wygranych na torze w Zandvoort ma Jim Clark. Legendarny kierowca Lotusa wygrywał tu aż 4-krotnie. Do niego należy też rekord w ilości okrążeń przejechanych na prowadzeniu. 2-krotny mistrz świata F1 w Holandii prowadził przez 370 okrążeń. Swoje pierwsze zwycięstwa odnosili tu Jo Bonnier, Wolfgang von Trips, a także James Hunt.  Pośród konstruktorów najwięcej wygranych zdobytych na holenderskiej ziemi ma Ferrari. Zawodnicy włoskiej stajni wygrywali tu aż 8-krotnie.  Do tej pory Carel Godin de Beaufort i Gijs van Lennep są jedynymi holenderskimi kierowcami, którzy zdobyli punkt podczas swojej domowej rundy. Max Verstappen z pewnością chciałby dołączyć do tego ekskluzywnego grona.

ZOBACZ TAKŻE
Jim Clark: Od owczarza do mistrza świata F1 | Legendy motorsportu

W materiale wykorzystaliśmy prace ekipy naszych przyjaciół ze strony racingcircuits.info. Serdecznie polecamy zajrzeć na ich stronę!

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama