Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Holandii: Wyprawa (prawie) w nieznane | Zapowiedź

Po organizacyjnym blamażu jakim okazało się GP Belgii, pierwszą okazją do odbudowy nadszarpniętego wizerunku F1 będzie GP Holandii. Domowy wyścig Maxa Verstappena odbędzie się na ekscytującym torze Zandvoort, który wraca do kalendarza po 36 latach. Jednak czy sprosta oczekiwaniom kierowców i kibiców?

Fot. Red Bull Content Pool

Powrót po latach

Plany budowy toru Zandvoort sięgają jeszcze czasów przedwojennych. Z oczywistych przyczyn, jego budowa rozpoczęła się jednak dopiero w 1946 roku. Pierwotna nitka toru znacznie odbiegała od współczesnej. Wykorzystywała w większości pobliskie drogi, a z obecnym Zandvoort łączyły ją tylko pierwszy sektor i początek drugiego. W latach 1948-1951 na holenderskim obiekcie rozgrywano wyścigi Grand Prix, jednak nie były one wliczane w klasyfikację mistrzostw świata. Na swój oficjalny debiut w Holandii, F1 musiała poczekać do 1952 roku. Zwyciężył wówczas Alberto Ascari za kierownicą Ferrari.

Zandvoort z przerwami gościło królową motorsportu do 1985 roku, gdzie swój ostatni wyścig w F1 wygrał Niki Lauda. Później tor popadł w problemy finansowe, z powodu których musiał zrezygnować z organizacji wyścigów F1. Pod koniec lat 90. Zandvoort przeszło gruntowną modernizację, nabierając kształtu podobnego do dzisiejszego układu toru. Nie przyczyniło się to jednak do powrotu F1 do Holandii. Na Zandvoort organizowano wyłącznie zawody mniejszych serii wyścigowych.

Sytuacja diametralnie się zmieniła wraz z pojawieniem się w F1 Maxa Verstappena. Na fali osiągnięć rodaka, Holendrzy ponownie oszaleli na punkcie królowej motorsportu i zapragnęli własnego wyścigu. W 2019 roku, Liberty Media ogłosiło powrót F1 na Zandvoort. Wraz z tym rozpoczęto kolejną dużą modernizację toru, która obejmowała zmiany w wielu zakrętach oraz remont całego padoku, tak aby przystosować holenderski obiekt do restrykcyjnych wymagań FIA.

ZOBACZ TAKŻE
Tor Zandvoort: Domowy obiekt Maxa Verstappena | Tory Formuły 1

Początkowo powrót Holandii do kalendarza F1 był zaplanowany na maj 2020 roku. Z powodu pandemii wyścig został jednak odwołany, a na ponowny debiut Zandvoort przyszło nam czekać, aż do teraz.

Zandvoort: Prawdziwy „tor kierowców”

Zandvoort to klasyczny obiekt, charakteryzujący się zróżnicowanymi zakrętami, licznymi pułapkami żwirowymi oraz dużą „płynnością przejazdu”. Tor praktycznie pozbawiony jest mocnych dohamowań, a większość zakrętów kierowcy będą mogli pokonać z gazem w podłodze. Dodatkowo, z racji swojego położenia na wydmach (tor znajduje się niemalże na plaży Morza Północnego), cechują go liczne i gwałtowne zmiany wzniesień. Kierowcy powinni być zachwyceni jego charakterystyką, ponieważ pod wieloma względami przypomina on kultową Suzukę.

Jakby tego było mało, przez cały weekend uwagę będzie przyciągał, niespotykany na innych torach w kalendarzu, nachylony pod kątem 18° ostatni zakręt. Umożliwi to kierowcom uzyskanie znacznie wyższej prędkości na prostej startowej, która powinna być jedynym dogodnym miejscem do wyprzedzania.

I tu przechodzimy do największego problemu Zandvoort. O ile wrażenia z podziwiania bolidów na tym obiekcie powinny być nieprawdopodobne, to wyścig zapowiada się na „procesję”. Licząca 4,259 km nitka jest kręta, wąska i praktycznie uniemożliwia wyprzedzanie poza prostą startową (która jest także jedną z dwóch stref DRS). Kwalifikacje powinny być więc bardzo emocjonujące, jednak w wyścigu możemy spodziewać się wyłącznie walki strategicznej.

Fot. Pirelli Motorsport / Twitter

Na GP Holandii, Pirelli przygotowało najtwardszy zestaw mieszanek (od C1 do C3). Wynika to z bardzo obciążającej opony konfiguracji toru. Optymalną strategią wyścigową powinien być jeden pit stop, jednak krótka aleja serwisowa może przyczynić się do chęci zaryzykowania dodatkowej zmiany opon przez niektóre zespoły. Tym bardziej, że z powodu ograniczonych możliwości wyprzedzania na Zandvoort, strategia podcięcia może okazać się niezwykle skuteczna.

Po GP Belgii, chyba większość kibiców dostaje alergii na słowo „deszcz”. Dobrą wiadomością dla nich powinny być więc prognozy pogody. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, na dzień dzisiejszy szykuje nam się słoneczny i umiarkowanie ciepły weekend. Temperatura powietrza będzie się wahać w przedziale 20-22 °C. Problematyczne dla kierowców mogą się jednak okazać gwałtowne podmuchy wiatru, które są charakterystyczne na torach w bezpośrednim pobliżu morza.

„Status quo” na czele?

Niezwykle trudno wskazać faworyta do zwycięstwa w GP Holandii. „Wyścig” na Spa-Francorchamps z oczywistych względów nie dał odpowiedzi na pytanie, kto jest najlepszy po przerwie wakacyjnej. Z pewnością na korzyść Red Bulla będzie wpływać charakterystyka Zandvoort, który wymaga idealnego balansu bolidu. Dodatkowo ekipa z Milton Keynes zrobi wszystko, aby Max Verstappen sięgnął po zwycięstwo na swoim domowym torze. Z drugiej strony, Mercedes dobrze prezentował się dotychczas na torach wymagających wysokiego docisku aerodynamicznego, takich jak: Algarve czy Barcelona.

  Max Verstappen zwycięzcą wyścigu o GP Holandii F1 2021 – 2,10
Kurs z 02.09.2021 22:00. Kursy mogą ulec zmianie.

 

Wydaje się, że kluczem do zwycięstwa w GP Holandii może okazać się zarządzanie oponami, ale to jest mocną stroną obu czołowych zespołów. Nie zapominajmy jednak o tym, że Zandvoort jest zupełnie nowym torem w kalendarzu. Zespoły mają niewiele danych z tego obiektu i właściwie będą musiały ustawiać bolidy od podstaw. Wszystkie błędy w piątkowych treningach będą bardziej niż zwykle utrudniać przygotowania do kwalifikacji i wyścigu.

GP Holandii szansą dla Ferrari i Alpine?

Podobnie jak Red Bull, bolidy Ferrari cechują się bardzo dobrym balansem i łatwością w prowadzeniu. Są to dwa kluczowe aspekty w zapewnieniu sobie dobrego wyniku na Zandvoort. Jeżeli Charles Leclerc i Carlos Sainz osiągną dobry rezultat w sobotnich kwalifikacjach to powinni bezproblemowo dać Scuderii solidne punkty, które pozwolą im ponownie doskoczyć w klasyfikacji konstruktorów do McLarena.

  Carlos Sainz w TOP 6 wyścigu o GP Holandii F1 2021 – 2,00
Kurs z 02.09.2021 22:00. Kursy mogą ulec zmianie.

 

Z podobnych względów, GP Holandii może być dobrym weekendem dla Alpine. Zespół z Enstone swoich szans w tym sezonie upatruje przede wszystkim na wymagających dużego docisku, krętych torach. Swoją dobrą formę na tego typu obiektach potwierdzili choćby w Portugalii czy na Węgrzech. Dodatkowo, Zandvoort jest „torem kierowców”, na którym odpowiedni zawodnik za kierownicą, będzie robił kolosalną różnicę. Fernando Alonso i Esteban Ocon bez wątpienia są w stanie wyciągnąć znacznie więcej, niż wskazywałyby na to czyste osiągi bolidu, dlatego nie można ich skreślać w ten weekend.

Alfa Romeo najbardziej pożądanym fotelem na sezon 2022?

Odejście na emeryturę Kimiego Raikkonena nie jest zaskoczeniem chyba dla nikogo. Wydaje się, że doświadczony Fin już dawno stracił zapał do F1. Jego decyzja rozpaliła jednak karuzelę transferową do czerwoności.

 

  George Russell w TOP 10 wyścigu o GP Holandii F1 2021 – 2,75
Kurs z 02.09.2021 22:00. Kursy mogą ulec zmianie.

 

Naturalnym kandydatem do zastąpienia Raikkonena w Alfie Romeo wydaje się być Valtteri Bottas, który tym samym ustąpiłby miejsca George’owi Russellowi w Mercedesie. Wiele mówi się jednak także o przyszłości Antonio Giovinazziego. Wydaje się, że Włoch osiągnął już swoje maksimum w królowej motorsportu, jednocześnie nie przekonując nikogo do swoich sportowych umiejętności. Najnowsze padokowe doniesienia sugerują, że „Giovi” pożegna się z fotelem w Alfie Romeo. Zostanie jednak w rodzinie Ferrari, które szykuje dla niego fotel w WEC od 2023. Wtedy też włoski producent wkroczy ze swoją konstrukcją do kategorii LMH.

Prawdopodobne wydaje się zastąpienie Giovinazziego kolejnym juniorem Ferrari – Callumem Illotem. Brytyjczyk spogląda jednak w kierunku USA i serii Indycar, w której zadebiutuje już za tydzień. Do grona potencjalnych kandydatów należy także Nyck de Vries. Od kilku dni, tegoroczny mistrz świata Formuły E wymieniany jest przez media wręcz jako faworyt do objęcia fotela w zespole z Hinwil. Do innych kandydatów zaliczają się również: Théo Pourchaire (junior Saubera), Robert Shwartzman (junior Ferrari) oraz Robert Kubica.

***

Artykuł zawiera reklamę legalnego, polskiego bukmachera. Zakłady bukmacherskie skierowane są oczywiście do osób pełnoletnich i nieodłącznie wiążą się z ryzykiem i możliwą utratą pieniędzy. Zawieranie zakładów na stronach internetowych spółek, które nie posiadają licencji Ministerstwa Finansów na zawieranie zakładów wzajemnych jest zabronione i grozi konsekwencjami prawnymi. BETFAN jest natomiast podmiotem legalnie oferującym zakłady wzajemne w Polsce. Robi to na podstawie decyzji z dnia 29 października 2018 r. wydanej przez Ministra Finansów (sygn. akt: PS4.6831.3.2018).

5/5 (liczba głosów: 1)
\
Reklama