Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Najbardziej ikoniczne malowania kasków w historii Formuły 1

Przez przeszło siedemdziesiąt lat historii Formuły 1, przewinęło się przez nią wielu kierowców. Niektórzy błysnęli swoimi umiejętnościami, inni ich brakiem. Ich wszystkich łączy indywidualność, każdy z nich próbował w lepszy lub gorszy sposób zapisać się na kartach historii królowej sportów motorowych. Elementem nieodłącznym kierowcy jest kask, który z jednej strony stanowi główny trzon bezpieczeństwa, zaś z drugiej jest twórczym dziełem, płótnem, na którym można ukazać swą wizję. Które malowania kasków zostały zapamiętane jako najbardziej ikoniczne?

Senna mclaren

Ikoniczne malowania kasków – Jackie Stewart

Zestawienie pt. „Najbardziej ikoniczne malowania kasków” otwiera trzykrotny mistrz świata, sir Jackie Stewart, który od zawsze jest bardzo związany z ojczyzną, Szkocją. „Latający Szkot” pokazał przywiązanie do tradycji jeszcze w latach, kiedy ścigał się o miano najlepszego kierowcy świata. Kultowy stał się jego kask, który początkowo wydaje się niepozorny, biały, lecz w jego górnej części zamieszczona została najbardziej znana szkocka krata, zwana „Royal Stewart tartan”. Krój nawiązuje do rodziny królewskiej Stewartów, która panowała Wielką Brytanią w latach 1371-1714. Krata stała się później inspiracją dla malowania bolidu zespołu, który prowadzili Jackie i Paul Stewart.

ZOBACZ TAKŻE
Sir Jackie Stewart - nie tylko "Latający Szkot" | Legendy motorsportu

Jackie Stewart zaskakiwał swoimi umiejętnościami już od samego początku przygody z Formułą 1. Niech świadczy o tym fakt, że w swoim pierwszym sezonie w królowej sportów motorowych zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, a ponadto po raz pierwszy stanął na najwyższym stopniu podium. Miało to miejsce podczas GP Włoch w 1965 na torze Monza. Trzy lata później walczył o mistrzostwo świata z Grahamem Hillem, jednakże minimalnie przegrał tę walkę. To podrażniło Szkota, dlatego już podczas kolejnej kampanii zdominował stawkę i zdecydowanie zwyciężył w klasyfikacji końcowej. Dwa kolejne tytuły mistrzowskie zdobył w barwach zespołu Tyrrell, gdzie również zakończył swoją sportową karierę. Odwiesił kask na kołek jeszcze przed ostatnim startem sezonu 1973, kiedy podczas sesji kwalifikacyjnej życie stracił jego bliski przyjaciel, a także zespołowy partner, Francois Cevert. Licznik startów Stewarta zatrzymał się na liczbie 99, zaś wyścigi wygrywał 27 razy.

Sir Jackie Stewart, 1972, ikoniczne malowania kasków

Fot. Twitter / Imagnes F1

James Hunt

Kontrowersyjny Brytyjczyk zasłynął z wielu niecodziennych sytuacji, które dziś wydają się nie do pomyślenia profesjonalnemu sportowcowi. Świadczy o tym między innymi nałóg do papierosów, alkoholu i narkotyków. Tym razem skupimy się jednak na jego malowaniu kasku, które obecnie przybrało status ikonicznego. Bardzo rzucał się w oczy, ze względu na swój czarny, matowy kolor. Na froncie widniało dosyć spore logo sponsora, którym była znana marka papierosów, Marlboro. Po bokach zaś legendarne trzy paski w kolorach czerwonym, niebieskim i żółtym, a obok nich wielki napis James Hunt. Każdy kierowca w stawce widząc ten kask musiał liczyć się z tym, że walka nie będzie prosta.

James Hunt prezentował bardzo odważny, a wręcz brawurowy styl jazdy, przez co często wpadał w tarapaty. W pierwszych latach kariery powszechnym obrazkiem stał się Hunt stojący na poboczu po rozbiciu swojego bolidu, podczas rywalizacji z innym kierowcą. Mimo wielu kontrowersji udowodnił jednak, że ma talent i jest niesamowicie szybki. Do historii przeszedł jego pojedynek o tytuł mistrzowski z Nikim Laudą z 1976 roku, który toczył się aż do samego końca kampanii. Mimo niemrawego początku nadrobił wszystkie straty do Austriaka, po tym, jak ten odniósł bardzo poważny wypadek na Nurburgringu. Przed GP Japonii jego strata do lidera wynosiła zaledwie trzy punkty. Warunki pogodowe na torze Fuji były na tyle niebezpieczne, że Lauda postanowił wycofać się z rywalizacji w obawie o swoje bezpieczeństwo. Hunt zaś zrobił co musiał i dojechał na trzecim miejscu, co zapewniło mu jedyny tytuł mistrza świata. Karierę kierowcy zakończył w 1979 roku, a później został komentatorem BBC.

James Hunt, 1977

Fot. Twitter / CrystalRacing

Ikoniczne malowania kasków – Gilles Villeneuve

O kasku kanadyjskiego geniusza kierownicy wypowiadał się po latach jego syn, Jacques. Gilles naszkicował i sam dopracowywał swój projekt na białym kasku. Powstało pamiętne malowanie, na które przykładał sporo uwagi, a zwłaszcza jeśli chodzi o kolory. Pomarańczowy miał być bardzo głęboki, ale nie za bardzo, aby nie stał się czerwonym. Tak samo z granatowym, który jest niemalże czarny. Ponadto jego żona, Joann zaproponowała mu, aby po bokach dodać coś na kształt odwróconej litery „V”, z czym byłby utożsamiany. Samo malowanie wydaje się niepozorne, lecz z pewnością bardzo rzucało się w oczy w czasach, kiedy „szatan za kierownicą” czarował publiczność swoimi występami.

Gilles Villeneuve, podobnie do Jamesa Hunta, prezentował ryzykowny, ale bardzo widowiskowy styl jazdy. Do historii przeszło m.in. jego pierwsze zwycięstwo, które odniósł na torze w Montrealu w 1978 roku. Kierowca Ferrari udowodnił swoje mistrzowskie ambicje rok później, kiedy stoczył pojedynek ze swoim zespołowym partnerem, Jodym Scheckterem. Ostatecznie reprezentant RPA pokonał go o cztery punkty. Po kiepskim sezonie 1980 wydawało się, że kolejny będzie lepszy.

Mimo niemrawego początku wygrał w dwóch wyścigach, a później okazało się, że wiktoria zdobyta na torze Jarama w Hiszpanii była jego ostatnią. W tym samym roku do zespołu przybył Didier Pironi, z którym w kolejnej kampanii stoczył zażarty pojedynek na torze Imola. Kanadyjczyk był tak zdesperowany podczas kolejnego weekendu w Belgii, że przypłacił to życiem. Podczas kwalifikacji na Zolder nie zauważył wolno jadącego Jochena Massa i wjechał w jego tył. Bolid Ferrari wręcz katapultował, a po wylądowaniu przekoziołkował wzdłuż krawędzi toru. Villeneuve zmarł wieczorem po zdiagnozowaniu złamania szyi.

Gilles Villeneuve

Fot. Twitter / VintageLastFlag

Nelson Piquet

Trzykrotny mistrz świata zapisał się w historii nie tylko swoimi licznymi osiągnięciami. W latach 80. wyróżniał się w stawce swoim niecodziennym, lecz bardzo schludnym malowaniem kasku, którego nie można pomylić z nikim innym. Czerwony kask z białymi wstawkami nawiązuje do wzoru piłeczki tenisowej, gdyż Brazylijczyk w młodości był bardzo dobrym i perspektywicznym graczem tenisa. O karierze tenisisty marzył jego ojciec, lecz Piquet znalazł inne powołanie. Łza z boku kasku oraz logo sponsora, firmy Parmalat dziś kojarzą się z latami świetności zespołu Brabham, w barwach którego zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski. W późniejszych latach wspomniana łza zmieniła kolor na żółty, a to z uwagi na sponsora zespołu Lotus, którym była marka papierosów Camel. Ogólnie rzecz biorąc malowanie bardzo przykuwa uwagę odbiorców i jest uważane za jedno z najpiękniejszych w historii.

ZOBACZ TAKŻE
Jak w ponad siedemdziesięcioletniej historii F1 ewoluowały pit-stopy?

Nelson Piquet zadebiutował w Formule 1 pod koniec 1978 roku i mimo niemrawych wyników dołączył do Brabhama. Tam w legendarnym bolidzie zaprojektowanym przez Gordona Murraya, BT49C oraz dzięki wielu innowacjom został mistrzem świata. Jedną z kluczowych zmian było podejście do pit-stopu, który zaczął być stosowany, jako element strategii. Drugie mistrzostwo zdobył w 1983 roku w Brabhamie napędzanym czterocylindrowym turbodoładowanym silnikiem BMW. Po dwóch słabszych sezonach zmienił zespół na Williams, gdzie w sezonie 1987 po raz trzeci triumfował. Pod koniec kariery próbował jeszcze swoich sił w Lotusie oraz Benettonie. Ostatnim wyścigiem, który wygrał było GP Kanady 1991, a dokonał tego w wieku 39 lat. Przez czternaście sezonów w królowej sportów motorowych zwyciężył 23 razy. Na swoim koncie ma jeszcze taką samą ilość najszybszych okrążeń i o jedno pole position więcej. 

Nelson Piquet, ikoniczne malowania kasków

Fot. Twitter

Ikoniczne malowania kasków – Alain Prost

Kask Alaina Prosta może wydawać się aż zbyt prosty, aby znaleźć się w zestawieniu „Najbardziej ikoniczne malowania kasków”, jednak drzemie w nim coś więcej. Malowanie nawiązuje barwami do jego ojczyzny, Francji, gdzie najwięcej uwagi poświęcono kolorom niebieskiemu i białemu, zaś czerwone są jedynie wstawki. Ponadto biało-czerwony idealnie pasuje do głównego sponsora McLarena, firmy Marlboro. W tym zespole spędził siedem sezonów, w trakcie których zdobył trzy tytuły mistrza świata oraz dwa wicemistrzostwa. Na boku kasku w dolnej jego części widnieje również imię i nazwisko samego kierowcy. W 1988 roku innowacją było dodanie wentylacji oraz systemu komunikacji radiowej, dzięki której Prost mógł rozmawiać ze swoim zespołem przebywającym w garażu.

Alain Prost jest synonimem Renault i francuskich sportów motorowych. Jest pierwszym i jak dotąd jedynym Francuzem, który zdobywał mistrzostwo wśród kierowców. Już w swoim drugim sezonie w Formule 1 wygrywał wyścigi w bardzo efektownym stylu, jednak z uwagi na bardzo awaryjne turbodoładowane jednostki napędowe Renault często tych wyścigów nie kończył. Zmieniło się to w 1984 roku po przejściu do McLarena, w którym u boku Nikiego Laudy, a później Keke Rosberga, czy Ayrtona Senna wygrywał w klasyfikacji generalnej. Do legendy przeszły jego pojedynki z Brazylijczykiem, zwłaszcza w latach 1988-1990.

W pierwszym sezonie „współpracy” z Senną okazało się, że inżynierowie Hondy bardziej skupiają się na rozwoju bolidu brazylijskiego kierowcy. Mimo to Prost walczył o tytuł praktycznie do samego końca i ostatecznie przegrał o trzy punkty. Jednakże napięcie zaczęło rosnąć. Rok później doszło do kontrowersyjnego rozstrzygnięcia. Brazylijczyk startował w Japonii z pole position, jednak przez słaby start stracił swoją pozycję na rzecz Prosta. Po serii pit-stopów zbliżył się do Francuza i szukał swojej okazji, aż ostatecznie na 46. okrążeniu zaatakował go w szykanie Casio i doszło do kolizji. Finalnie Ayrton Senna został zdyskwalifikowany i tytuł trafił do Alaina Prosta.

Alain Prost, ikoniczne malowania kasków

Fot. Twitter 

Nigel Mansell

Przez całą swoją karierę bardzo patriotycznie do malowania kasku podchodził mistrz świata z 1992 roku, Nigel Mansell. Od przodu wydaje się, że jest to biały kask, na którym oprócz znaków sponsorów widnieje imię i nazwisko kierowcy oraz flaga Wielkiej Brytanii. Jeśli zaś spojrzymy od boku to rozwiane są wszelkie wątpliwości. Tam właśnie umieszczona została Union Jack, a ponadto można zauważyć czerwoną strzałkę wskazującą na wizjer. Dzięki sporej ilości białego koloru, kask bardzo dobrze komponował się ze sporą ilością sponsorów, co jest sporą zaletą dla marek chętnych na współprace. Zwłaszcza widoczne jest to na modelu z sezonu mistrzowskiego, na którym widnieje siedem różnych logotypów. Jest to bez wątpienia jedno z najbardziej pamiętnych malowań z przełomu lat 80. i 90.

Mansell spędził w królowej sportów motorowych 15 sezonów, w trakcie których zwyciężył 31 razy. Debiutował w GP Austrii w 1980 roku w barwach Lotusa, gdzie ścigał się do 1984 roku. Tam jednak nie szło mu wybitnie, o czym świadczy zaledwie 6 zdobytych podiów. Wszystko zmieniło się po przejściu do Williamsa, napędzanego silnikami Hondy. Już w drugiej próbie z nowym zespołem był na najlepszej drodze do zdobycia upragnionego tytułu mistrza świata. Podczas ostatniego wyścigu sezonu na torze w Adelajdzie potrzebował zaledwie dwóch punktów, lecz pech sprawił, że w jego bolidzie pękła opona przy prędkości ponad 280 km/h.

Rok później wydawało się, że już na pewno zostanie mistrzem, gdyż zdominował stawkę. Pechowy Mansell uległ jednak poważnemu wypadkowi podczas kwalifikacji do przedostatniej rundy, przez co nie wystartował w dwóch ostatnich wyścigach. Kolejne lata nie były tak udane, zwłaszcza te spędzone w Ferrari, po których wydawało się, że zakończy karierę. Pomocną rękę wyciągnął jego były zespół, Williams i dwa lata później wreszcie świętował zdobycie mistrzowskiej korony.

Nigel Mansell

Fot. Twitter

Ikoniczne malowania kasków – Ayrton Senna

Kask Brazylijczyka jest prawdopodobnie najbardziej ikonicznym w historii sportów motorowych. Historia tego malowania sięga 1979 roku, wówczas dziewiętnastoletni Ayrton zgłosił się do Sida Mosca, brazylijskiego projektanta. Senna potrzebował nowego malowania na mistrzostwa świata w kartingu, gdzie przepisy wymagały od reprezentanta danego kraju charakterystycznego projektu. Wtedy wpadł na pomysł pomalowania go na żółty kolor, który najbardziej kojarzy się z Brazylią oraz symbolizuje młodość. Ponadto dla podkreślenia agresywności dodano dwa paski. Górny w kolorze zielonym oraz dolny w barwie niebieskiej identyfikowano z flagą jego ojczyzny. Ciekawostką jest fakt, że Senna czasami zmieniał kolor dolnego na czarny. Na kasku najczęściej widniało logo Banco Nacional, które było jego głównym sponsorem. Samo malowanie przez lata nie zmieniało się znacznie, oprócz różnych sponsorów w różnych zespołach. Jedynie co jakiś czas zmieniał się odcień żółtego. W pierwszych latach był bardzo jasny i intensywny, później wręcz fluorescencyjny, a w 1994 powrócił do bladożółtego.

ZOBACZ TAKŻE
Najbardziej pamiętne malowania bolidów w historii Formuły 1

Historii Ayrtona Senny nie trzeba nikomu przybliżać. Trzykrotny mistrz świata, który ma na swoim koncie 41 wygranych, 80 podiów i aż 65 pole position. Przez lata synonim zwycięstwa i agresywnej, lecz widowiskowej jazdy. W 1990 roku w wywiadzie dla Jackiego Stewarta wypowiedział słynne słowa: Jeśli nie wykorzystasz luki, która istnieje, nie jesteś już kierowcą wyścigowym. Jego pojedynki z Alainem Prostem są do dziś uważane jako najlepszy przykład rywalizacji na torze. W 1994 roku przeszedł z McLarena do Williamsa, co okazało się zgubne. Zginął w wieku zaledwie 34 lat po wypadku na torze Imola podczas GP San Marino. 

GP Portugalii 1985 pierwsze zwyciestwo F1 Ayrton Senna Lotus

Fot. Enrico Tornello / Twitter

Michael Schumacher

Siedmiokrotny mistrz świata ścigał się w dwóch kaskach zasługujących na wspomnienie w zestawieniu „Najbardziej ikoniczne malowania kasków”. Pierwszego używał na początku swojej kariery w Formule 1. Wydaje się, że jest w większości biały, lecz od boku wyłania się pas grubości wizjera, który przechodzi w gradient w barwach flagi Niemiec. U góry ponadto widniała niebieska siatka, na którą nałożono efekt błyszczenia się. Bardziej znany jest kask Schumachera z czasów dominacji w Ferrari. Wtedy kolor biały został zastąpiony przez czerwony i tak samo postąpiono z siatką do góry. Oprócz tego pojawiło się na nim słynne logo Marlboro, które kojarzono ze stajnią z Maranello. Do tego pod nazwiskiem pojawiło się logo marki Michaela Schumachera, co było swego rodzaju ewenementem w swoich czasach. Czerwień nie opuściła Niemca nawet po przejściu do Mercedesa, gdzie jeszcze raz spróbował swoich sił w królowej sportów motorowych.

Michael Schumacher zadebiutował niespodziewanie w zespole Jordan w 1991 podczas GP Belgii. Tam po raz pierwszy zszokował padok, gdy w kwalifikacjach zajął siódmą pozycję. W wyścigu jednak odpadł już na pierwszym okrążeniu. Kolejny raz świat o nim usłyszał, kiedy ścigał się w barwach Benettona. Już rok po debiucie wygrał po raz pierwszy, a dokonał tego, a jakby inaczej, na torze Spa. W 1994 roku miał stoczyć pojedynek o tytuł z Senną, jednak przedwczesna śmierć Brazylijczyka uniemożliwiła obejrzenie tego starcia. Wówczas Niemiec zdobył swoje pierwsze mistrzostwo świata, a już rok później dołożył drugie.

Po takim osiągnięciu szukał kolejnych celów, a po przejściu do Ferrari było nim przywrócenie blasku temu zespołowi. Pierwsze lata były trudne, a zwłaszcza 1996. W kolejnym sezonie walczył o mistrzostwo z Villeneuvem, jednak po kolizji na torze Jerez zdyskwalifikowano go z całych mistrzostw. Moment chwały nadszedł w kampanii 2000 i to z przytupem. Wtedy Schumacher zdobył pięć mistrzowskich tytułów z rzędu. W 2006 również był na dobrej drodze do ósmego mistrzostwa, lecz powstrzymał go Fernando Alonso. 

Michael Schumacher, ikoniczne malowania kasków

Fot. Twitter 

Ikoniczne malowania kasków – Jacques Villeneuve

Jacques Villeneuve przy projektowaniu swojego malowania kasku bardzo inspirował się swoim ojcem, Gillesem. Zachował kształt litery V, jednak przeciwnie do ojca, pozostawił go w swoim naturalnym położeniu, nie obracał go. Kanadyjczyk wspominał, że ten kształt uzyskał przypadkiem, ponieważ lubi okrągłe kształty i nie chciał aby malowanie było nudne. Ciekawym zbiegiem okoliczności są barwy tego kasku. Niebieski, różowy, żółty, zielony i czerwony zostały ustawione w taki sam sposób, jak układ kolorów na koszuli polo jego matki. Okazało się, że Villeneuve nie był świadomy tego zabiegu i dopiero po piętnastu latach zdał sobie sprawę, że są to te same kolory. Generalnie widać, że projekt tego kasku powstał przypadkowo, lecz mimo to zostało zapamiętane, jako jedno z bardziej wyrazistych malowań wśród kierowców.

Kanadyjski kierowca początkowo startował w IndyCar, gdzie w wieku zaledwie 24 lat został niespodziewanym mistrzem. To przełożyło się na zainteresowanie ze strony zespołu Williamsa z Formuły 1. Niech o umiejętnościach Villeneuve’a świadczy fakt, że już podczas swoich pierwszych kwalifikacji w nowej serii zdobył pole position. Pierwsze zwycięstwo zdobył podczas GP Europy na torze Nurburgring, które było czwartą rundą sezonu 1996. Finalnie jeszcze trzy razy podczas tej kampanii stawał na najwyższym stopniu podium i zajął drugie miejsce w klasyfikacji końcowej, tuż za Hillem. Rok później Jacques Villeneuve został pierwszym kierowcą Williamsa i bardzo szybko udowodnił swoje mistrzowskie aspiracje.

Przed ostatnim wyścigiem miał niewielką stratę punktową do Schumachera. W kwalifikacjach oni wraz z Frentzenem osiągnęli dokładnie taki sam czas, co było dość zaskakującą sytuacją. Po kiepskim starcie z pole position musiał gonić Niemca. Ostatecznie na 47. okrążeniu wykonał manewr wyprzedzania, a Schumacher w geście desperacji wjechał z impetem w bolid Williamsa. Szczęśliwie dla Kanadyjczyka jego bolid nie odniósł poważnych uszkodzeń, zaś kierowca Ferrari zakończył swój udział w wyścigu. W takich okolicznościach Villeneuve zdobył pierwsze mistrzostwo dla Kanady.

Jacques Villeneuve, ikoniczne malowania kasków

Fot.  Stuart Dent / Twitter

Fernando Alonso

Hiszpan zaskakiwał swoimi projektami, które dołączają do zestawienia „Najbardziej ikoniczne malowania kasków”. Projekty te zawsze nawiązują do hiszpańskiej flagi połączonej z kolorem niebieskim. W Minardi czerwono-żółto-czerwony pas stanowił większość, później coraz więcej uwagi poświęcono niebieskiemu. Jest to odniesienie do flagi Asturii, czyli regionu Hiszpanii, z którego Alonso pochodzi. Dlatego po przejściu do Renault jego kask idealnie komponował się z logotypem sponsora zespołu, Mild Seven. Najlepszy wydaje się kask Fernando Alonso z czasów Ferrari, kiedy połączył Hiszpanię, Asturię oraz dodał biało-czerwony pas u góry, na którym widniał kod kreskowy, reprezentujący Marlboro. Ponadto ten projekt cechują ostre krawędzie dzięki czemu wydaje się agresywny, szybki i bardzo przyciąga uwagę. W barwach Alpine projekt przypomina malowanie z czasów dominacji w Renault.

Fernando Alonso dołączył do najlepszych kierowców świata w wieku 19 lat, jednak w barwach Minardi wiele nie zdziałał. Dwa lata później dołączył do zespołu Flavio Briatore, gdzie pokazał swój talent i umiejętności. Na pierwszą wiktorię długo nie czekał, podczas GP Węgier został najmłodszym zwycięzcą w historii Formuły 1. Na sezon 2005 zespół z Enstone przygotował jedną z najpotężniejszych maszyn w historii, R25. W tym znakomitym samochodzie Alonso zdobył pierwszy tytuł mistrza świata i tym samym został pierwszym Hiszpanem, który tego dokonał. W kolejnej kampanii było jeszcze lepiej, jednak na swojej drodze miał piekielnie trudnego przeciwnika. Zmierzył się z siedmiokrotnym mistrzem, Michaelem Schumacherem, jednak to młody Hiszpan wyszedł z tej batalii zwycięsko. Kolejną szansą na triumf był sezon spędzony w McLarenie, lecz spore napięcia doprowadziły do tego, że żaden z kierowców tej stajni nie zdobył tytułu.

Po nieco słabszych latach w Renault dołączył w 2010 r. do Ferrari, gdzie od razu wygrał pierwszy wyścig sezonu. Alonso może mówić o ogromnym pechu, ponieważ aż trzy razy w barwach zespołu z Maranello zajmował drugie miejsce w klasyfikacji końcowej. Ostatecznie odszedł z zespołu bez mistrzowskiego tytułu, o którym marzył. Później wplątał się w najtrudniejszy okres w historii McLarena, aż w 2018 ogłosił odejście z Formuły 1. Emerytura nie trwała jednak za długo i już w 2021 powrócił do stawki w barwach Alpine, gdzie radzi sobie bardzo przyzwoicie.

Fernando Alonso

Fot. Alonso14FA / Twitter

5/5 (liczba głosów: 7)
Reklama