Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Hornerowi brakuje Charliego Whitinga, Russell zaleca modyfikację toru

Na torze główną atrakcją były liczne sytuacje sporne pomiędzy Maxem Verstappenem a Lewisem Hamiltonem, które sędziowie rozstrzygali w sposób, który budzi kontrowersje. Te wzbudził także układ toru, o którym wypowiedział się George Russell.

Russell, Marko i Horner nie szczędzą krytyki po GP Arabii Saudyjskiej
Fot. Red Bull Content Pool

Russell krytykuje niedzielną rywalizację

Przyszłoroczny fabryczny kierowca Mercedesa odpadł w wyścigu po drugim restarcie po kolizji z Mazepinem. Tę sytuację uznano za incydent wyścigowy, ponieważ kierowca Haasa nie miał miejsca na reakcję. Po wyścigu Brytyjczyk nie krył niezadowolenia z tego, co się działo na ulicznym torze w Arabii Saudyjskiej.

– W drugim zakręcie jest sporo miejsca, w którym może się zmieścić kilka samochodów. Zaraz potem tor mocno się zacieśnia i kolizje w tym miejscu były do przewidzenia. Natomiast jeśli chodzi o kolizję to byliśmy w ślepym zakręcie i wtedy zostałem uderzony. Myślę, że F1 powinna wyciągnąć wnioski, bo tor jest niesamowity, ale kwestie bezpieczeństwa wymagają tu uwagi – powiedział po wyścigu dla Autosportu.

ZOBACZ TAKŻE
Czyny dają więcej niż słowa. Sebastian Vettel z kolejną świetną akcją

Było także sporo niepotrzebnych incydentów, do których przyczyniały się ślepe zakręty. To jest ryzyko, którego powinniśmy uniknąć. Oczywiście nie należy krytykować nikogo za to, że ktoś chciał stworzyć tak fenomenalny tor. Jednakże nie przewidziano pewnych rzeczy i sytuacji. Warto wyprostować sekcję od dwójki do czwórki oraz od siedemnastki do dwudziestki dwójki. Wierzę, że organizatorzy są w stanie temu zaradzić, bo mają zasoby – doradził.

Tu powstaje pytanie o to czy promotor przychyli się do takich próśb. Oczywiście FIA oraz FOM zdecydowanie przedyskutuje ten temat z organizatorem wyścigu.  Jednakże potrzebne są w miarę szybkie i przemyślane działania, ponieważ F1 wróci na ten tor już w marcu. Wówczas to tu odbędzie się inauguracja sezonu 2022.

Marko kwestionuje neutralność sędziów

Max Verstappen oraz Red Bull Racing mają powody do niezadowolenia po niedzielnym wyścigu, w którym kilkukrotnie byli oni pod lupą sędziów. Ci z kolei wydali kilka decyzji, które wzbudziły bardzo negatywne odczucia w garażu austriackiego zespołu, który obecnie ma marne szanse na wywalczenie tytułu wśród konstruktorów. Jedną z nich jest dodanie pięciu sekund za sytuację pomiędzy rywalami do tytułu mistrza świata z pierwszego restartu w wyścigu. Dyskusje wywołało także dziesięć karnych sekund jakie dodano Verstappenowi po wyścigu za uderzenie w tył przez Lewisa Hamiltona, za które zdaniem sędziów odpowiedzialność ponosi Holender. Konsultant zespołu doktor Helmut Marko skrytykował sędziów.

– Nasi inżynierowie pracują nad dowodami, które wykażą, że Max nie zrobił niczego nieprzewidywalnego przy oddawaniu pozycji. Natomiast Lewis Hamilton uderzył w nasz samochód i wywołał uszkodzenia opon i dyfuzora. Dodam jeszcze drugi restart, przy którym był on ponad dziesięć długości za Maxem. Dziesięć lat temu Sebastian dostał za do karę przejazdu przez aleję serwisową – zauważył w rozmowie z Autosportem po wyścigu.

Odnośnie tej sytuacji należy wspomnieć, że sędziowie uznali, że zasada odnośnie dziesięciu długości samochodu nie tyczy się przy okrążeniu rozgrzewkowym. Potem wydarzyła się pierwsza kolizja pomiędzy Hamiltonem a Verstapenem, na którą Marko ma dość osobliwe spojrzenie.

– Póżniej jeszcze Lewis wypchnął Maxa na co sędziowie nie zareagowali. Czuję, że FIA nie traktuje nas na równi z Mercedesem – dodał.

Max nie będzie temperowany

Austriaka zapytano także o to co myśli o agresji jaką w tym wyścigu zaprezentował jego podopieczny, który bardzo agresywnie broni swojej pozycji na torze.

ZOBACZ TAKŻE
"El Plan" Fernando Alonso i Sebastiana Vettela. O co chodzi?

– Nie wydaje mi się, aby trzeba było go uspokajać. Red Bull i Mercedes są bardzo blisko siebie pod względem osiągów i podobnie jest z Hamiltonem i Verstappenem. Pamiętajmy też o tym co działo się na Silverstone i Hungaroringu – skomentował.

Christian Horner również ma wątpliwości odnośnie zasadności decyzji, które ostatnio podejmują sędziowie w stosunku do ich zespołu. Jednym z takich przykładów jest kara dla Maxa Verstappena po kwalifikacjach do GP Kataru.

Szef Red Bull Racing zwraca uwagę na poziom uregulowania F1

Często mówi się, że mistrzostwa świata Formuły 1 są bardzo skomplikowane. To z kolei prowadzi do tego, że w wielu aspektach tego sportu znajduje się wiele zapisów regulaminowych, które mają zamykać szare strefy, które mogłyby wykorzystywać zespoły. Christian Horner zwraca uwagę na to, że tych regulacji jest zbyt wiele. Głównym przykładem, do którego odniósł się Brytyjczyk jest ta z pierwszego restartu.

– Mamy przepis, według którego kierowca za rywalem podczas neutralizacji nie może jechać dalej niż dziesięć długości za rywalem. Jednakże okazuje się, że tu to nie ma znaczenia, ponieważ ta sytuacja zdarzyła się na okrążeniu rozgrzewkowym. Jest zbyt wiele takich kruczków i chyba w takich sytuacjach brakuje Charliego Whitinga i jego doświadczenia – powiedział w rozmowie ze Sky Sports F1 po wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Kulisy nawiązania współpracy na linii Ayrton Senna-Williams

– To było frustrujące, ale też Michael Masi i sędziowie też nie mieli łatwo. Szczątki z samochodów były tu sporym problemem, ale wszyscy mieli identyczną sytuację – dodał.

Jeśli chodzi o Toto Wolffa to należy wspomnieć, że Austriak raczej starał się nie eskalować konfliktu w rozmowie z dziennikarzami po wyścigu.

Finał sezonu 2021 odbędzie się w najbliższy weekend w Abu Zabi. Lewis Hamilton i Max Verstappen przystąpią do niego z identyczną ilością punktów. Jeżeli żaden z nich nie ukończy tego wyścigu w pierwszej dziesiątce to mistrzem świata zostanie Holender.

Oceń nasz artykuł!
\
Reklama