Czego szukasz?

Założ konto w BETFAN z motohigh.pl

Samochody elektryczne

Dacia Spring hitem w Rumunii. Jej cena tam to grosze. Dlaczego?

Wydaje się wręcz absurdalne, że w stosunkowo biednej Rumunii z minimalną infrastrukturą dla samochodów elektrycznych, właśnie auto tego typu było najlepiej sprzedającym się samochodem w listopadzie. Powód takiego stanu rzeczy, a więc niezwykłej wręcz popularności Dacii Spring, jest jednak bardzo łatwo wytłumaczalny.

Dacia Spring Electric

Z czym kojarzy się Rumunia?

Rumunia z pewnością nie jest krajem, który jest europejskim pionierem w zakresie elektromobilności. Na koniec ubiegłego roku kraj ten miał zaledwie 317 punktów ładowania poniżej 22 kW i tylko 176 o mocy przekraczającej 22 kW. Od tego czasu prawdopodobnie wiele zmieniło się na lepsze, ale cały czas średnio kierowcy mają ponad 200 kilometrów do stacji ładowania.

Mimo tego elektryczna Dacia Spring odniosła w Rumunii niezwykły sukces. W listopadzie zarejestrowano 1 195 takich samochodów, co oznacza, że pierwsza elektryczna Dacia była najlepiej sprzedającym się samochodem w tym kraju. I to z udziałem w rynku przekraczającym 10 procent (10,4%). Dla porównania w znacznie większych Niemczech sprzedano „tylko” 657 sztuk. 

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Dacia Logan 1.0 TCe 100 LPG Comfort - coraz mniej wyrzeczeń

Jak doszło do tej sytuacji?

Sytuacja staje się jasna, kiedy tylko spojrzymy na tamtejszy system dofinansowań do samochodów elektrycznych. Dacia Spring kosztuje 18 100 euro, co jest niezwykle wysoką kwotą w porównaniu do spalinowych odpowiedników, ale jest też bardzo niską kwotą jeśli chodzi o rynek samochodów elektrycznych. Wady Dacii Spring są doskonale znane, a najważniejsze z nich to niski zasięg, słaba dynamika i niewielki poziom bezpieczeństwa. Jest więc niemal pewne, że bez jakiegoś dodatkowego czynnika niewiele osób chciałoby mieć do czynienia z tym samochodem.

Rumunia zdecydowała się na ogromne dopłaty do samochodów elektrycznych, która odpowiadają za rynkowy sukces Dacii Spring. Podczas gdy w Niemczech można liczyć na dotację w wysokości 9 570 euro, w Polsce 18 750 zł (ok. 4 100 euro), to w Rumunii wynosi ona aż 10 400 euro. Nieprawdopodobne? A jednak. Co najważniejsze, jest ona oferowana bez żadnego progu, co oznacza że można ją wykorzystać już na najtańszy samochód elektryczny.

Co to oznacza? Tyle, że Dacia Spring kosztuje nie 18 100 euro, a jedynie 7 700 euro. To kompletnie zmienia całą sytuację, bowiem w tym przypadku samochód jest nawet tańszy niż Dacia Sandero (ok. 9 000 euro). Nie dziwimy się więc Rumunom, że nawet mimo braku stacji ładowania są zainteresowani tym samochodem. Po tak śmiesznej cenie (ok. 35,5 tys. złotych) sami chętnie kupilibyśmy ten samochód na zakupy do miasta. 

ZOBACZ TAKŻE
Dramat w testach Euro NCAP. Dwa elektryki z koszmarnymi wynikami

Skoordynowane działania kluczem do sukcesu

Rumuński rząd ma oczywiście także plany dotyczące infrastruktury, a dopłaty do samochodów mają być początkiem transformacji. Rumuński oddział Enel X tylko w przyszłym roku ma wybudować około 2000 stacji ładowania. To bardzo ambitne plany, ale nawet jeśli zostaną wypełnione tylko częściowo, i tak będzie to sukcesem. Kolejne stacje ma dołożyć E.ON, energetyczny numer dwa na tamtejszym rynku. 

Cała sytuacja z popularnością Dacii Spring spowodowała oczywiście spadek benzynowych modeli marki – spadki zaliczyły zarówno Logan, Sandero, a największe Duster. Dacia na pewno cieszy się ze spadającej średniej emisji dwutlenku węgla jej floty, ale jednocześnie martwi – rumuńska marka należąca do Grupy Renault z pewnością więcej zarabia na sprzedaży Dustera niż Springa. 

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama