Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Russell i Hamilton w kropce przed GP Australii. „Niewiele możemy zrobić”

Trzeci weekend sezonu 2022 miał być przełomowy dla Mercedesa. Ekipa z Brackley chciała dołączyć do walczących na szczycie Red Bulla i Ferrari. Wygląda jednak na to, że prędzej dokona tego Alpine, które pojawiło się na torze Albert Park w bojowych nastrojach. Ta wizja, a przede wszystkim brak osiągów rozczarowują George’a Russella oraz oczywiście Lewisa Hamiltona.

Mercedes GP Australii George Russell Lewis Hamilton
Fot. Mercedes-AMG Petronas Motorsport F1 Team

Niespełniony sen

Miało być pięknie, a jest źle i to bardzo. Początek przygody George’a Russella z Mercedesem układa się zupełnie nie po jego myśli. Młody Brytyjczyk, który ma aspiracje do tytułu, pojawił się w Brackley w momencie, w którym najbardziej nieomylna ekipa w stawce popełniła koszmarny błąd konstrukcyjny. Mercedes ma ogromny problem ze swoimi osiągami, co odbija się na dotychczasowych wynikach. Dwadzieścia dwa punkty, które 24-latek zdobył w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej, nie są najgorszym dorobkiem na świecie. Wiadomo jednak w jakich okolicznościach zostały one zdobyte, a także, że Mercedes powinien mu pozwolić na dużo więcej. 

ZOBACZ TAKŻE
Russell rzuca rękawice Hamiltonowi? "Jesteśmy na równych zasadach"

Na ten moment konstrukcja W13, jak i pracownicy ośmiokrotnych mistrzów świata wśród konstruktorów nie są mu w stanie zapewnić oczekiwanych rezultatów. Sytuacja miała się poprawić w Australii, gdzie Mercedes rzekomo chciał wrócić na swoje miejsce. Dwunasta i jedenasta lokata Russella w piątkowych treningach nie napawają jednak żadnym optymizmem. Tak Brytyjczyk opisał swój dotychczasowy występ w Australii.

Bez dwóch zdań mamy problem z „porpoisingiem” [podskakiwanie bolidu na prostych – przyp. red]. Największy w zakręcie numer dziewięć. Myślę, że na razie musimy sobie z tym poradzić. Wierzymy, że to najszybszy sposób na pokonanie toru. Ale może tak nie jest. Musimy dalej zagłębiać się w dane i rozumieć co się dzieje. Zaatakowaliśmy zmiany w ustawieniach i z lewej i z prawej, a nawet ze środka, a i tak wszystko przyniosło podobny rezultat. Musimy więc spróbować zrozumieć, co się dzieje – powiedział George Russell.

(Może) Lepsze jutro

Brytyjczyk bez wątpienia oczekiwał czegoś innego po przyjściu do Mercedesa. Jego obecna sytuacja zgoła przypomina to, z czym mierzył się przez ostatnie trzy sezony w Williamsie. Wtedy też, oczywiście na zupełnie inną skalę, jego zadaniem było wyciągnięcie jak najwięcej się da z nieciekawej sytuacji, w której znajdował się jego zespół. Jak na razie 24-latek radzi sobie z tym bardzo dobrze. Wiele osób na ten moment chwali jego postawę i fakt zdobycia większej liczby „oczek” od Hamiltona. Być może uda mu się to też w Australii, bowiem jak sam twierdzi, znalazł już odpowiedni balans samochodu, co zawsze jest dobrym fundamentem.

Nie jesteśmy w pozycji, w której chcielibyśmy być. Przed nami jest sporo samochodów ze środka stawki i oczywiście dość daleko nam do czołówki. Musimy więc dziś ciężko popracować i zrozumieć co nas ogranicza. Samochód był w porządku, nie było tak źle. Przyznam, że to było trochę dziwne, ale na miękkich oponach ciągle się poprawiałem i poprawiałem. Wiem, że zrobiło to kilku kierowców, ale wydawało mi się to trochę bardziej ekstrawaganckie w moim wykonaniu – stwierdził kierowca Mercedesa.

Koniec pewnej ery

Optymizmu brakuje zdecydowanie po drugiej stronie garażu Merecedesa. Lewis Hamilton znalazł się w pozycji, z której pamiętają go tylko i wyłącznie starsi fani Formuły 1. Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy 37-latek nie jest w stanie walczyć o zwycięstwa. Jednakże nie działo się to, odkąd w jego ręce trafił dominujący bolid Mercedesa. Można więc dokładnie zrozumieć, dlaczego jest on zdecydowanie bardziej sfrustrowany i pozbawiony chęci walki w porównaniu do Russella, który jeszcze nie zaznał smaku zwycięstwa. P7 rano i druzgocące P13 w drugim treningu sprawiły, że 7-krotny mistrz świata ani myślał kryć swojej złości przed kamerami. 

Niewiele możemy zrobić. Tak to właśnie jest, więc po prostu musimy jechać. To po prostu frustrujące, ponieważ próbujesz naciskać, coś wyrwać, a nawet gdy zrobisz przyzwoite okrążenie, to i tak tracisz 1,2 sekundy. Więc jest ciężko. W tej chwili nic, co zmieniamy w samochodzie, nie poprawia naszej sytuacji. To jest okropne. Wsiadasz nastawiony bardzo optymistycznie, a potem wprowadzasz zmiany, a bolid nie chce się poprawiać. Wprowadziliśmy kilka zmian w drugim treningu. Pierwszy był lepszy. Drugi okazał się dla nas nieco trudniejszy. To jest naprawdę wymagający samochód – powiedział rozczarowany Lewis Hamilton.

ZOBACZ TAKŻE
Wolff oburzony formą Mercedesa. "Nasze osiągi są niedopuszczalne"

Hamilton stracił wiele zdrowia psychicznego na zeszłorocznej walce z Maxem Verstappenem. Już wtedy pojawiły się głosy, nawet z ust Toto Wolffa, mówiące o tym, że może on nie wrócić do Formuły 1. Obecna kampania rysuje się na jeszcze trudniejszą dla 7-krotnego mistrza świata. Nie wiadomo więc, czy nie okaże się tą ostatnią dla utytułowanego kierowcy. Zwłaszcza jeśli George Russell dalej będzie prezentować się lepiej i zdobywać więcej punktów dla zespołu. 

4/5 (liczba głosów: 1)
Reklama