Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

Newgarden wygrał dreszczowiec w Long Beach, Pagenaud wpadł do ogródka | Analiza

Josef Newgarden po raz pierwszy od 2017 roku, wygrał 2 wyścigi z rzędu serii IndyCar. Amerykanin w niedzielę 10 kwietnia, zwyciężył w GP Long Beach. Czas na analizę tych zmagań.

Fot. Chris Owens

Najlepszy kierowca: Josef Newgarden

Amerykanin, który wkrótce zostanie ojcem ma wielkie powody do radości. Kierowca zespołu Penske po raz drugi z rzędu wygrał wyścig IndyCar. Newgarden do rywalizacji przystępował z 2. miejsca. Już na pierwszych metrach zawodów „Książe Disneya” musiał odeprzeć szalony atak Alexa Palou. W dalszej części wyścigu zawodnik z Nashville podążał jak cień za Coltonem Hertą. I to się opłaciło. Kilka chwil później dzięki znakomitej strategii, bohater akapitu wysforował się na prowadzenie, którego nie oddał już do mety.

W samej końcówce zawodów na Newgardena nacierał Grosjean. Francuz w pewnym momencie zrównał się z Amerykaninem, lecz ten nie dał się minąć. Dla reprezentanta zespołu założonego przez Rogera Penske to 22 wiktoria w karierze. 

Romain Grosjean był bohaterem każdego kibica

Były kierowca F1 w swoim pierwszym pełnym sezonie w IndyCar jest zdecydowanie tym kierowcą, z którym należy się liczyć. Francuz wystartował dziś z szóstego pola, które dawało mu spore nadzieje na awans w stawce. Tak też się stało dzięki błędom Herty czy Marcusa Ericssona. Ten drugi był podczas GP Long Beach jednym z głównych rywali Grosjeana, który zdecydowanie dobrze wykorzystał sytuację na torze. Zawodnik Andretti Autosport znalazł się w bardzo dobrym położeniu na dwadzieścia pięć okrążeń przed metą. To właśnie mniej więcej wtedy w jego samochodzie pojawiły się miękkie opony, a w jego samochodzie nadal było sporo energii w systemie Push to Pass.

ZOBACZ TAKŻE
Grosjean odważnie o celach na sezon 2022. "Chcę 7 podiów"

Grosjean zrobił użytek z tych dwóch rzeczy i w okolicach 68 okrążenia wskoczył na drugie miejsce przed Alexa Palou. Wtedy przed nim znajdował się już wyłącznie Josef Newgarden, który bronił prowadzenia w wyścigu. Dwukrotny mistrz IndyCar wykazał się bardzo chłodną głową przy obronie pozycji, co mu się udało mimo przewagi Francuza w postaci miększych opon. Finalnie to Amerykanin triumfował, ale trzeba wyróżnić to jak dzielnie Grosjean walczył o swoje pierwsze zwycięstwo w tych mistrzostwach.

Najlepszy z debiutantów: Kyle Kirkwood

Michael Andretti może pluć sobie w brodę, iż wypuścił z rąk taki talent. Młodziutki Amerykanin, który w tym sezonie debiutuje w serii IndyCar, zajął bowiem 10. miejsce w GP Long Beach. Kirkwood do zawodów przystępował z 12. lokaty. Podopieczny A.J-a Foyta w pierwszej fazie wyścigu jechał bardzo zachowawczo. Z jednej strony unikał błędów, a z drugiej jechał szybko i płynnie. Dzięki temu podczas gdy kolejni rywale wypadali z toru, tak 23-latek regularnie przesuwał się do przodu. Tak też i było w szalonej końcówce wyścigu, gdy po jednej z kolizji ze zmagań został wyeliminowany Marcus Ericsson. Ostatecznie 23-latek wpadł na metę jako 10. i  stał się pierwszym tegorocznym debiutantem, który ukończył zawody w czołowej 10. 

Lider klasyfikacji kierowców nie popisał się

Weekend w Long Beach jest do zapomnienia dla Scotta McLaughlina. Nowozelandczyk problemy miał już w kwalifikacjach, gdzie nie zdołał awansować do ostatniej części czasówki. W wyścigu nie było lepiej. „Kiwi” bowiem jechał w środku stawki, a dodatkowo po pierwszej serii pit-stopów popełnił wielki błąd. Goniąc Tatianę Calderon, zawadził o ścianę w ostatnim zakręcie i obrócił swój bolid. Na szczęście dla niego zdołał powrócić do rywalizacji. Ostatecznie McLaughlin ukończył zmagania na 14. miejscu, przez co stracił pozycję lidera mistrzostw na rzecz Newgardena.

Colton Herta popełnił błąd

Kierowca Andretti Autosport był faworytem do wygrania tego wyścigu, zarówno przed weekendem jak i po kwalifikacjach. Pierwsza połowa GP Long Beach szła niemal idealne po jego myśli. Zawodnik wspierany przez Gainbridge wymeldował się zaraz po starcie i regularnie budował przewagę nad Palou czy Ericssonem. Jednakże wszystko zmieniło się w okolicach 26 okrążenia, gdy rozpoczęła się pierwsza seria postojów. Wtedy Herta dał się podciąć Alexowi Palou i Josefowi Newgardenowi.

ZOBACZ TAKŻE
Bourdais i van der Zande zdominowali GP Long Beach IMSA | Analiza

To okazało się na tyle zaskakujące dla 22-latka, że nie mógł powstrzymać się przed skomentowaniem tego przez radio. Jednakże najgorsze dla jego udziału wydarzyło się w okolicach pięćdziesiątego okrążenia. Wtedy miała rozpocząć się druga i ostatnia seria zjazdów, która była szansą dla Herty na odzyskanie prowadzenia. Niestety na okrążeniu zjazdowym Herta zbyt mocno zaatakował jeden z zakrętów, co skoczyło się podsterownością. Ta zaowocowała uderzeniem w ścianę, co zakończyło jego udział w GP Long Beach. Wydawało się, że to będzie jego weekend, ale zmienna fortuna serii IndyCar dała o sobie znać.

Simon Pagenaud wpadł do ogrodu

Pod koniec wyścigu doszło do niecodziennej sytuacji. Simon Pagenaud bowiem w drugim zakręcie podczas jednej z walk obrócił się. Nie chcąc tamować ruchu, Francuz wpakował się do ogrodu miejskiego, który zlokalizowany jest przy krawędzi tamtej części toru. Komentatorzy byli zszokowani tym co się stało, bowiem nie byli w stanie przypomnieć sobie podobnego zdarzenia z przeszłości. Porządkowym zajęło dłuższą chwilę uprzątnięcie całego zamieszania. 

 

Kto jeszcze się rozbił?

Jak przystało na ściganie na torze ulicznym to nie mogło się obejść bez kilku wypadków. Pierwszy z nich zaliczył Dalton Kellett już po piętnastu okrążeniach, co zaowocowało nam pierwszą neutralizacją. Jednakże potem w wyścigu panował względny spokój, poza pocałowaniem ściany przez Devlina DeFrancesco, aż do okolic pięćdziesiątego okrążenia. Wtedy bowiem rozbił się Colton Herta, który zdołał jeszcze doczołgać swój samochód za ścian, co oszczędziło nam przerwy w ściganiu. Jednakże niedługo potem Simon Pagenaud wylądował na poboczu przy charakterystycznej fontannie z kwiatami, która jest znakiem rozpoznawczym toru Long Beach.

To dość kuriozalne zdarzenie spowodowało nam drugi wyjazd Pace Caru, po którego zjeździe problemy miał Marcus Ericsson. Szwed otarł się o ścianę czym przebił oponę i ułamał zawieszenie. Jednakże i jemu udało się natychmiastowo zabrać na pobocze. Mniej szczęścia mieli David Malukas i Jimmie Johnson, których kraksa spowodowała trzecią przerwę w wyścigu. Zaś dzieła dopełnił wypadek Takumy Sato, który w zasadzie zakończył nam wyścig pod żółtymi flagami.

Klasyfikacje generalne po GP Long Beach

Josef Newgarden dzięki zwycięstwu w GP Long Beach został liderem klasyfikacji kierowców. Amerykanin ma 5 punktów przewagi nad drugim w tabeli Scottem McLaughlinem. Czołową trójkę uzupełnia Alex Palou. Hiszpan musi jednak uważać, gdyż tylko oczko za nim plasuje się Will Power. Pełne klasyfikacje znajdziecie klikając w link poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna IndyCar 2022. Sprawdź aktualną sytuację

Co nas czeka dalej?

Następna runda to GP Alabamy, które będzie jednocześnie pierwszą rundą na permanentnym torze drogowym. To niezwykle surowy i nie wybaczający błędów obiekt, na którym można oczekiwać twardego ścigania. Tu istotną rolę odgrywa nie tylko prędkość maksymalna czy trakcja na wyjściach, ale i to jak samochód zachowuje się podczas zmiany kierunku. Rok temu obserwowaliśmy tu wyrównany pojedynek pomiędzy Alexem Palou a Willem Powerem, który minimalnie uległ Hiszpanowi. Trzecie miejsce zajął zaś Scott Dixon, a więc mieliśmy dwóch kierowców Chip Ganassi Racing w pierwszej trójce. Z kolei w sezonie 2019 wspomniany Nowozelandczyk był drugi, ale tym razem uległ on Takumie Sato. Kto tym razem wyjdzie górą z rywalizacji na Barber Motorsport Park? O tym przekonamy się pierwszego maja.

Pełne wyniki wyścigu o GP Long Beach znajdziecie tutaj.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama