Czego szukasz?

Biznes

Szef BMW po raz kolejny uderzył w elektromobilność. Zwrócił uwagę na „nowy” problem

Oliver Zipse na spotkaniu z dziennikarzami w Nowym Jorku ostrzegł przed skupianiem się branży motoryzacyjnej wyłącznie na elektromobilności. Szef BMW zwrócił przy tej okazji uwagę na problem, który do niedawna nie był szerzej poruszany w publicznych debatach. To uzależnienie się od krajów, które wytwarzają większość komponentów do pojazdów na prąd.

oliver zipse bmw
Fot. BMW

Szef BMW nie jest fanem samochodów elektrycznych dla wszystkich

Oliver Zipse nie od wczoraj jest krytykantem samochodów elektrycznych dla wszystkich. Szef BMW od dawna przyznaje, że nie ma zamiaru ignorować głosu klientów, a w jednym z wywiadów publicznie wyśmiał samochody Tesli. Niemieckiemu menedżerowi z pewnością nie brakuje więc charyzmy i odwagi do głoszenia tez wbrew ogólnemu trendowi. Dał temu wyraz na spotkaniu z dziennikarzami podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Nowym Jorku.

Poszło oczywiście o samochody elektryczne, które obecnie są promowane na wszystkie możliwe sposoby, także w Polsce. Rządowe dopłaty z programu „Mój elektryk” oraz pokraczne usuwanie samochodów z silnikami Diesla z oferty przez niektóre marki to tylko wierzchołek góry lodowej. Jedni twierdzą, że to jedyna przyszłość motoryzacji, inni że to ideologia prowadząca nas w ślepy zaułek. Dodają oni, że samochody elektryczne w pewnych warunkach mogą być świetnym rozwiązaniem, ale z pewnością nie są dla każdego. Oliver Zipse zdecydowanie znajduje się w tej drugiej grupie. 

Szef BMW podczas spotkania po raz kolejny nie gryzł się w język. Niemiecki producent także rozwija samochody elektryczne, ale w przeciwieństwie do innych marek nie zapomina o pozostałych rodzajach napędu. Te przecież z dumą ogłaszają przejście w 100% na samochody elektryczne w ciągu kilku lat. 

ZOBACZ TAKŻE
Szef BMW kolejnym "wyklętym". Nie ma zamiaru przechodzić na elektryki

Niemiec wskazał na „nowy” problem

Oliver Zipse podkreślił, że samochody elektryczne nie są i nie będą rozwiązaniem dla wszystkich. Wskazał po raz kolejny na luki w infrastrukturze ładowania i horrendalne ceny takich pojazdów. Ważne było jednak co innego. Niemiec poruszył temat, który jeszcze do niedawna był nieco na poboczu, ale znalazł się na tapecie w związku z agresją Rosji na Ukrainę. Przypomniał bowiem, że transformacja na samochody elektryczne przeniesie nas z rąk jednej światowej potęgi do drugiej. Chodziło mu właśnie o Rosję oraz Chiny. Ten pierwszy kraj jest przecież potentatem naftowym, a ten drugi połknął niemal w całości rynek komponentów do produkcji akumulatorów do samochodów elektrycznych. A to przecież ich najważniejsza i najdroższa część. 

Wskazał, że skupienie się na samochodach elektrycznych oznacza stanie się wasalem kilku państw. Dodał też, że to narażanie się na ogromne straty finansowe. Jeśli osoby, które teraz nie mogą albo nie chcą jeździć takimi samochodami, po prostu nigdy ich nie kupią, co wtedy? W tym przypadku uderzał w swoją konkurencję, która ogłosiła niezwykle ambitne plany przejścia w 100% na samochody napędzane energią elektryczną. Taki decyzje ogłosiły przecież już Opel, Renault czy Ford. 

Kiedy patrzymy na nadchodzącą technologię, presję na elektromobilność – musimy być ostrożni, ponieważ jednocześnie zwiększamy tylko naszą zależność od kilku krajów” – powiedział Zipse. Dość dokładnie pisaliśmy o tym w osobnym materiale, przypomnijmy więc tylko, że Chiny są totalnym potentatem na rynku metali szlachetnych potrzebnych do budowy akumulatora do samochodu elektrycznego. I tak np. skupują 99% światowej produkcji litu, jednego z głównych składników baterii, którego cena w ciągu ostatniego roku wzrosła sześciokrotnie. A co może zrobić reżim, mający pewne i stałe źródło finansowania z innych krajów, to już doskonale wiemy.

ZOBACZ TAKŻE
Kolejny donośny głos przeciw elektrykom. To już trzecia "gruba ryba"

BMW pod jego wodzą z pewnością nie stanie się w 100% elektryczne

Zipse po raz kolejny logicznie zwrócił też uwagę na kolej rzeczy. „Jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie może kupić samochodu elektrycznego, ale potrzebuje samochodu, mamy mu zaproponować żeby jeździł swoim obecnym samochodem na zawsze? Jeśli przestaniemy sprzedawać klientom silniki spalinowe, ktoś inny je sprzeda” – zauważył niemiecki menedżer. 

Trendy na rynku motoryzacyjnym są doskonale zauważalne i nieodwracalne. Niektóre marki jednak mocno się im opierają i jesteśmy niezwykle ciekawi, kto wyjdzie biznesowo lepiej na swoim podejściu. Szef BMW od dawna walczy z pomysłem całkowitego zakazu sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi. Podkreśla, że oferta samochodów spalinowych o niższym zużyciu paliwa jest kluczowa zarówno z punktu widzenia zysku, jak i ochrony środowiska. 

Rynek samochodów spalinowych nadal istnieje i prawdopodobnie będzie jeszcze istniał bardzo długo. Mamy wątpliwości, czy transformacja niektórych marek przyniesie pożądane dla nich skutki. Jeśli Opel ma zamiar przejść wyłącznie na samochody elektryczne, które przecież mogą być znacznie gorsze od innych marek i słabo się sprzedawać, czy to na pewno dobry plan na rozwój biznesu?

4.5/5 (liczba głosów: 33)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama