Nasze profile w mediach społecznościowych

Biznes

Kolejny donośny głos przeciw elektrykom. To już trzecia “gruba ryba”

Powoli znika swoista cenzura w zakresie dyskusji o samochodach elektrycznych. Jesteśmy bowiem na etapie, kiedy kolejni wielcy rządzący światem motoryzacyjnym nie boją się publicznie mówić o elektromobilności w krytyczny sposób.

Opublikowano

w dniu

Stefano Domenicali F1 2020 Twitter głos przeciw elektrykom
Fot. McLaren / Twitter

Głos przeciw elektrykom do niedawna był rzadkością

W wielu naszych tekstach możecie przeczytać, że samochody elektryczne nie są zbawieniem świata i poza wieloma plusami mają także swoje minusy. Przede wszystkim nie rozumiemy jednak podejścia jakie obecnie obowiązuje, że są one jedynym i ostatecznym pomysłem na rozwiązanie wielu problemów ludzkości. Przy bezmyślnym podążeniu w jednym kierunku można nie tylko nic nie zyskać, ale i wiele stracić. 

Nie chcemy jednak wchodzić w tym tekście w dyskusję, a zauważyć że głos przeciw elektrykom zabierają kolejne znane osoby. Nie boją się one publicznie mówić, że samochodów elektrycznych nie chcieli ani oni, ani klienci, ani przyroda. Oczywiście, że nie jest tak, że oni dopiero to odkryli – wcześniej w swoich wypowiedziach pomijali te kwestie albo pięknymi słowami mówili o pieniądzach pompowanych w rozwój samochodów na akumulatory. O inwestycjach, które wymuszają na nich coraz bardziej rygorystyczne normy prawne. 

ZOBACZ TAKŻE
Amsterdam zakazał reklamy samochodów spalinowych na stacjach metra

Każdy technik potwierdzi, że np. Porsche 918 Spyder byłoby szybszym i bardziej interesującym samochodem, gdyby straciło napęd elektryczny i związane z nim setki kilogramów. W Porsche z pewnością przetestowali takie rozwiązanie i uzyskali jasne wyniki. Dostali jednak polecenia zbudowania hybrydy i hybrydę zbudowali. Nikt nawet nie zająknął się, że nie ma to sensu technicznego, ekonomicznego i środowiskowego. Nie mówiąc już o praktycznym zastosowaniu i opinii klientów.  Ta sytuacja doskonale obrazuje postęp elektromobilności. 

Rozpoczęli szefowie Toyoty i Stellantisa

Do niedawna tylko nieliczni i mniej znani mieli odwagę mówić głośno na temat niedoskonałości tego systemu. Pozostali milczeli, kiwali głowami albo mówili wyżej wskazane puste słowa. Te czasy jednak minęły, a coraz więcej kluczowych osób w świecie motoryzacji powoli naprawia tę sytuację. Jest dość późno, ale zawsze lepiej późno niż jeszcze później. Podkreślmy jednak jeszcze raz – nie chodzi nam o krytykę samochodów elektrycznych jako takich, ale o jakąkolwiek dyskusję w tym temacie i wskazanie oczywistych minusów elektromobilności przez możnych tego świata.

Jako pierwszy głos zabrał Akio Toyoda. Szef Toyoty już otwarcie sprzeciwia się niektórym akcjonariuszom firmy i wyraźnie odrzuca powszechną elektryfikację jako rozwiązanie wszystkiego. Niedawno dołączył do niego człowiek, który jeszcze niedawno wskazywał wątpliwości, ale teraz wyraźnie i publicznie powiedział, że nikt poza politykami nie chce samochodów elektrycznych i nie jest to rozwiązanie dyktowane przez naukę. To Carlos Tavares, szef Stellantisa, który ma przecież w ofercie swoich marek wiele samochodów elektrycznych. 

ZOBACZ TAKŻE
Szef Toyoty w trybie ataku. Uważa, że elektryki są przereklamowane

Teraz przyszedł czas na Domenicaliego

Niedawno do tych dwóch biznesmenów dołączyła kolejna niezwykle ważna postać. To Stefano Domenicali – były szef zespołu Ferrari w F1, później dyrektor generalny Lamborghini, a obecnie szef całej Formuły 1. Włoch “nie wziął jeńców” w wywiadzie dla “Quattroruote” zabierając głos przeciw elektrykom. Powiedział tam wprost, że nacisk na rozwój napędów elektrycznych nie jest decyzją motywowaną technologią lub ekologią, ale decyzją czysto polityczną. Następnie skrytykował polityków za pchanie motoryzacji w tym kierunku bez “odpowiedniego zbadania konsekwencji tej transformacji”. 

Oczywiście, zrzucanie wszystkiego na polityków jest najprostsze, ale Domenicali zauważa także inny problem. Wskazuje na porażkę branży motoryzacyjnej. Jego zdaniem nie zdążyła ona na czas rozpocząć poważnej dyskusji na temat elektromobilności. Tym samym biernie zgodziła się przyspieszyć zmianę w tym kierunku. Według niego świat oparty jest na decyzjach, które można uzasadnić w sposób zadowalający dla ludzi – a nie na faktach naukowych – i dlatego elektromobilność w ogóle znalazła się w centrum uwagi. 

Domenicali mówi nawet o swoistym populizmie – fakty według niego są jasne i przemawiają za czymś zupełnie innym, ale rozwój odwraca się od nich i idzie w nieuzasadnionym racjonalnie kierunku.

ZOBACZ TAKŻE
Elektryki w cenie spalinówek? Były szef Forda zdradził, kiedy to nastąpi

Nie dziwi więc, że Domenicali absolutnie odrzuca elektryfikację Formuły 1. Posunął się do stwierdzenia, że “F1 nigdy nie będzie w pełni elektryczna” i że silniki elektryczne nadal będą służyć tylko i aż jako maksymalne wsparcie dla jednostek spalinowych. Szef F1 wskazał jasno, że Formuła 1 bez silników spalinowych nie ma dla niego sensu. „Silniki spalinowe są częścią DNA Formuły 1 i to się nie zmieni w nadchodzących latach” – stwierdził Domenicali.

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Malina

    30 lipca 2021 at 08:25

    Nareszcie się obudzili,z samochodami elektrycznymi będzie jak z papierosami elektrycznymi ,wszyscy na początku się rzucili ,a teraz nikt tego nie pali.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama



Reklama