Nasze profile w mediach społecznościowych

Biznes

Kryzys z chipami dotknął tylko niektórych. Najmocniej europejskie marki

Toyota i Hyundai należą do producentów samochodów mniej dotkniętych obecnym kryzysem związanych ze słabą dostępnością chipów. Paradoksalnie japońskiej marce w tej sytuacji pomógł… wypadek w elektrowni Fukushima.

Opublikowano

w dniu

hyundai produkcja i10
Fot. Hyundai

Toyota została doświadczona wcześniej

Niedobór półprzewodników, który od ponad roku dotyka wiele branż na całym świecie, jest poważnym problemem dla producentów samochodów. Nie dla wszystkich problem jest jednak taki sam. Odczuwalny jest on na wszystkich kontynentach, ale w niektórych krajach azjatyckich efekty są mniej wyraźne. Na przykład japoński koncern samochodowy Toyota ma minimalne problemy, podobnie jak południowokoreański Hyundai. Azjatyckie marki lepiej od europejskich radzą sobie z kryzysem, o czym mogą świadczyć plany produkcyjne poszczególnych firm. 

Toyota jest jednym z tych producentów samochodów, których braki chipów prawie nie dotknęły aż do lata tego roku. Japońska marka zaczęła lepiej planować dostawy komponentów około dziesięć lat temu, kiedy wypadek w japońskiej elektrowni jądrowej Fukushima w 2011 roku spowodował większe problemy z dostawami. Wtedy Toyota zdała sobie sprawę, że niedoboru chipów nie da się rozwiązać w krótkim czasie, więc zaczęła gromadzić duże zapasy tych komponentów. I teraz okazuje się, że jest to strategia, która działa.

ZOBACZ TAKŻE
Z powodu braku części Skoda ma 40 000 niedokończonych samochodów

Wiele firm z tej branży korzysta z systemu just-in-time. Oznacza to, że komponenty są zamawiane u dostawców tak, aby czas dostawy z grubsza pokrywał się z czasem montażu pojazdu. Dzięki temu producent samochodów ma pod ręką chipy i inne komponenty, kiedy naprawdę ich potrzebuje, więc nie musi wynajmować dużych i często drogich magazynów.

W Europie wygląda to zgoła inaczej

Niedobory półprzewodników zaczęły pojawiać się w zeszłym roku po silnym wzroście popytu na elektronikę. Osoby, które z powodu zamknięć wprowadzonych w celu spowolnienia rozprzestrzeniania się koronawirusa zostały zmuszone do spędzania praktycznie całego wolnego czasu w domu, zaczęły kupować rozmaite urządzenia elektroniczne. Fabryki chipów pracowały na pełnych obrotach, a kiedy nie mogły wyprodukować więcej, zaczęły faworyzować producentów elektroniki nad producentów samochodów.

Toyota ogłosiła w tym tygodniu, że z powodu braku chipów ograniczy zaplanowaną na listopad światową produkcję nawet o 15 procent, czyli około 150 000 samochodów. Jednak całoroczny plan tej marki się nie zmienia i nadal przewiduje produkcję około dziewięciu milionów samochodów. Dla kontrastu przenieśmy się poza Azję. Na początku października włosko-amerykański producent samochodów Stellantis, który w tym roku powstał z połączenia francuskiej Grupy PSA i grupy Fiat Chrysler Automobiles (FCA), przerwał produkcję w swoim zakładzie w Wiedniu. Nie było by w tym może nic strasznego, gdyby nie fakt że produkcja zostanie wznowiona dopiero… na początku przyszłego roku. Stellantis zatrudnia w Wiedniu około 460 osób, których problem słabej dostępności chipów dotknął więc bezpośrednio. 

ZOBACZ TAKŻE
Ford z ogromną inwestycją w USA. Stawia wszystko na jedną kartę

To jednak nie koniec. Niemcy, gdzie branża motoryzacyjna ma bardzo silną pozycję, znajdują się obecnie na początku drugiej fali przerw w produkcji spowodowanych brakiem chipów. I tak Opel otworzy jedną ze swoich fabryk dopiero w styczniu, co oznacza najdłuższe takie zamknięcie w historii. Volkswagen, Ford, BMW i Mercedes-Benz również ogłosili zakłócenia w Niemczech z tego samego powodu. Ze strony Grupy Volkswagen ograniczenia produkcyjne dotyczą również Skody czy Seata. W zależności od danego zakładu przerwa w produkcji potrwa nawet do końca roku. 

Hyundai pokazuje, jak zwyciężać mamy?

Zwróćmy teraz uwagę na Hyundaia, który stosunkowo dobrze radzi sobie z kryzysem związanym z brakiem półprzewodników. Marka w tym roku również miała przestoje w niektórych fabrykach, ale dyrektor operacyjny marki przyznał niedawno, że sytuacja się poprawia. Dodał, że np. amerykański producent Intel inwestuje teraz dużo pieniędzy w zwiększanie mocy produkcyjnych, co zdecydowanie pomaga jego marce. 

Hyundai wraz z Toyotą i Teslą są jednymi z nielicznych producentów samochodów, którym udało się zwiększyć produkcję pomimo problemu z chipami. Nawet mimo tego południowokoreańska marka zdecydowała się na prace nad… własnymi chipami. Wszystko po to, aby w przyszłości zmniejszyć swoją zależność od dostawców zewnętrznych. 

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama