Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Sebastian Vettel jak James Bond. Upalał legendarne DB5 bez opamiętania

Do promocji nowego filmu o Jamesie Bondzie „Nie czas umierać” po raz kolejny wykorzystano kierowców Astona Martina w F1. Tym razem w materiale przygotowywanym przez Sky Sports działo się naprawdę dużo.

Opublikowano

w dniu

sebastian vettel aston martin db5 drift
Fot. Aston Martin Cognizant F1 Team / Twitter

Też chcielibyśmy mieć takie obowiązki służbowe

Sebastian Vettel i Lance Stroll przed weekendem wyścigowym GP Rosji mieli do spełnienia naprawdę ciekawe służbowe obowiązki. Na Torze Silverstone mogli bowiem pojeździć kultowym samochodem Jamesa Bonda, Astonem Martinem DB5. 

Brytyjska marka jest nierozłącznie kojarzona z przygodami agenta 007, więc nie mogło jej zabraknąć także w filmie „Nie czas umierać”. W polskich kinach pojawi się on 1. października. Choć przez lata w filmach przewinęło się wiele modeli Astona Martina, to legendą pozostaje model DB5. Model ten po raz pierwszy pojawił się na wielkim ekranie w 1964 roku. 

I to właśnie w tym samochodzie mogli sprawdzić się kierowcy zespołu F1. Co więcej, do wykonania mieli specjalne zadania przygotowane przez Marka Higginsa, kierowcę rajdowego i kaskadera w „Nie czas umierać”. Polegały one na przejechaniu bokiem zakrętu czy drift DB5. Poza kierowcami Astona Martina udział w wyzwaniach brał także Martin Brundle, były kierowca wyścigowy i aktualny komentator Sky Sports.

Nie wszystkie zadania poszły gładko, a najlepiej w całym zamieszaniu poradził sobie Sebastian Vettel. Niemiec z tej całej radości w pewnym momencie… prawie rozbił samochód. 4-krotny mistrz świata F1 upalał brytyjską legendę bez opamiętania, podczas gdy Lance Stroll narzekał, iż „to wcale nie jest takie łatwe”. Zobaczcie sami poniżej, ten materiał to czysta przyjemność dla fana motoryzacji.

Jaki samochód brał udział w nagraniach?

Do nagrań posłużył model, który wykorzystywano do promocji filmów o Jamesie Bondzie w latach 60. w Stanach Zjednoczonych. Chociaż nie był używany w filmie, to dostał dokładnie te same gadżety, co model, który wystąpił na wielkim ekranie.

Co więcej, tym razem ich montażem zajęli się pracownicy Astona Martina, więc były one trwalsze niż w filmowych egzemplarzach. Samochód przez lata przechodził szereg renowacji, dzięki czemu do dzisiaj może cieszyć oko fanów motoryzacji. Co istotne, jest on wyposażony we wszystkie 13 specjalnych gadżetów agenta 007, za które odpowiada znany specjalista od efektów specjalnych, John Stears. 

To nie pierwsza akcja promocyjna Astona Martina w związku z filmem

To nie pierwszy raz, kiedy zespół F1 jest zaangażowany w promocję najnowszego filmu o przygodach Jamesa Bonda. Podczas weekendu wyścigowego GP Włoch oba bolidy oklejono specjalnymi reklamami „007”. W klarowny sposób reklamowały one najnowszą produkcję „Nie czas umierać”.

aston martin włochy 007 reklama james bond

Fot. Aston Martin Cognizant F1 Team

„Dorastałem oglądając te filmy tak jak wszyscy inni, jestem więc fanem. Teraz jestem oczywiście trochę bliżej Jamesa Bonda niż wcześniej, to ekscytujące. Fascynują mnie jego samochody. James Bond zawsze miał dobre samochody, więc świetnie bawiłem się podczas jazdy” – wyznał Sebastian Vettel po nagraniach materiału dla Sky Sports. Udział w nim brały bowiem także inne samochody znane z przygód agenta 007.

Jakby tego było mało, podczas weekendu wyścigowego GP Włoch obaj kierowcy Astona Martina w F1 zmierzyli się także w wyzwaniu Lego. Mieli bowiem do dokończenia model z klocków tej firmy, którym był oczywiście DB5. 

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama