Czego szukasz?

F3

Roman Stanek zwyciężył w thrillerze w F3 na Imoli | Analiza

Oponowe szaleństwo, trzy samochody bezpieczeństwa, pięciu liderów na dystansie wyścigu i kolizja w walce o podium na ostatnim okrążeniu. To wszystko, a nawet jeszcze więcej, wydarzyło się w szalonym wyścigu głównym Formuły 3. Oto analiza tego niesamowitego spektaklu na Imoli, w którym podium zajęli Roman Stanek, Jak Crawford i Isack Hadjar.

Roman Stanek Imola 2022 F3 wyścig głowny wyniki analiza
Fot. F3 / Twitter

Najlepszy kierowca: Roman Stanek

Roman Stanek po starcie z drugiego miejsca wygrał wyścig główny F3, jednak po drodze przeżywał istny rollercoaster. Na samym początku stracił kilka pozycji na rzecz kierowców na deszczowych oponach. Jednak gdy ci zjechali do swoich mechaników, Czech powrócił na swoje drugie miejsce, a przed znajdował się tylko partner z ekipy Trident, Zane Maloney. Gdy kierowca z Barbadosu popełnił fatalny błąd przy restarcie, Czech objął prowadzenie… jednak tylko na chwilę gdyż w pierwszym zakręcie wyprzedził go Olivier Bearman. Wydawało się, że taki stan rzeczy utrzyma się już do końca. Bearman jechał fenomenalnym tempem i odjechał Stankowi. Jednak wtedy w jego samochodzie zaczęły poddawać się opony. Stanek mimo braku DRS-u próbował wyprzedzić Brytyjczyka, co udało mu się na początku przedostatniego kółka. Prowadzenia nie oddał do samego końca i dowiózł pierwszą wygraną w swojej długiej już karierze w F3.

 

ZOBACZ TAKŻE
Roman Stanek o sezonie 2022. "Nie wiedziałem, czy dostanę kontrakt na starty" | WYWIAD

Najlepszy zespół: Prema

Było bardzo dobrze, ale mogło być zdecydowanie lepiej. Po błędzie Maloney’a, Bearman i Crawford znaleźli się na pierwszym i trzecim miejscu. Przy następnym restarcie inżynier Amerykanina podpowiadał mu, jak zabrać się za Stanka, jednak Crawfordowi nie udała się ta sztuka. Zamiast tego musiał spoglądać w lusterka, bowiem naciskali na niego Saucy i Hadjar. Bearman tymczasem jechał po pewne zwycięstwo, przynajmniej tak się wydawało. Ostatecznie jego opony odmówiły posłuszeństwa. Bearman nie dość, że stracił prowadzenie na rzecz Stanka, spadł jeszcze za Crawforda, a potem zaliczył kolizję z Saucym w Rivazzy, przez co spadł poza podium, na P4. To prawdopodobnie nie koniec jego spadku, gdyż to Brytyjczyk ponosi odpowiedzialność za wypadek z ostatniego okrążenia. Na ewentualnej karze zyskać może Arthur Leclerc. Monakijczyk pojechał fenomenalnie i po starcie z 21. pozycji awansował na piąte miejsce. To daje Premie duży zastrzyk punktów, dzięki któremu awansują na prowadzenie w klasyfikacji zespołów.

Największe zaskoczenia: Kush Maini i David Vidales

W przypadku Mainiego od początku zanosiło się na bardzo dobry weekend. W kwalifikacjach zajął 10. miejsce, co dawało mu szansę na dobry wynik. Ostatecznie ten udało mu się dowieźć, zajął szóste miejsce, najwyżej z kierowców MP Motorsport. Co najważniejsze uniknął zamieszania na mokrym torze i nie bronił się przed kierowcami na deszczowych oponach. Tych i tak wyprzedził, gdy udali się do boksów, a Maini korzystając z błędów rywali zyskiwał kolejne pozycje. Trudniejsze zadanie miał Vidales. Hiszpan startował z 27. miejsca i czekanie na błędy rywali nie wystarczyło do takiego awansu, jaki zanotował. Kierowca Campos, jedyny z tego zespołu który postawił na slicki, przebijał się po cichu w stawce, aż ostatecznie znalazł się na 9. pozycji na mecie. Zyskał 18. pozycji w stosunku do pozycji startowej, co jest imponującym wynikiem, o którym ciężko było marzyć przed startem.

 


 

Największe rozczarowania: Franco Colapinto i Zane Maloney

W przypadku pierwszego przede wszystkim zawiedli stratedzy. Colapinto wystartował na oponach deszczowych, co opłaciło się w początkowej fazie wyścigu. Zwycięzca sprintu na Imoli przesunął się na drugie miejsce, lecz przy pierwszej neutralizacji zespół ściągnął go do boksów. Spadł do trzeciej dziesiątki, z której próbował przebijać się wyżej na trochę świeższych oponach. Wtedy przyszła informacja o karze 10 sekund Stop&Go. Argentyńczyk otrzymał ją za złe ustawienie się podczas neutralizacji. Ostatecznie Colapinto poza zjechaniem na karę zaliczył jeszcze jeden, nieplanowany pit stop, kończąc wyścig z potwornie dużą stratą do kierowców przed nim.

Wyścigu nie ukończył za to Maloney, jednak w jego przypadku zawiódł on sam. Był na prowadzeniu przy restarcie na 10. okrążeniu, gdy popełnił fatalny i dziecinnie prosty błąd. Na wyjściu z pierwszej Rivazzy za mocno wcisnął gaz, obrócił się i nie wrócił już na tor. Maloney zaprzepaścił ogromną szansę na pierwszą wygraną w F3, za co sam przepraszał swój zespół.

Strategiczne szaleństwo na początku wyścigu

Zdradliwa pogoda i mokra nawierzchnia na torze Imola skłoniła kilka zespołów do założenia opon deszczowych na start wyścigu. W trudnych warunkach na oponach z bieżnikiem wystartowało sześciu kierowców. Na samym początku okazało się to genialnym posunięciem, dającym tym zawodnikom ogromną przewagę. Caio Collet po starcie z 9. miejsca już na pierwszym okrążeniu był pierwszy, Colapinto który na gridzie był dwunasty awansował na drugą pozycję już na drugim kółku. Ta dwójka zjechała na pit stop już przy pierwszej okazji, gdy na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa na końcu drugiego okrążenia. Na wetach zostali Josep Maria Marti i Hunter Yeany. Dwójka Camposa zyskała tuż po restarcie, a w pewnym momencie Marti nawet prowadził w wyścigu. Oni jednak też musieli odwiedzić mechaników i żaden z kierowców, którzy ryzykowali start na deszczówkach, nie ukończył w punktach.

 

 

Wypadki i neutralizacje

Cięzkie warunki w których przyszło rywalizować kierowcom doprowadziły do kilku kolizji i wypadków. Już po trzech okrążeniach wypadli Pizzi i Ushijima. Ten drugi był zamieszany w kolizję z Benivedesem, dla którego nie był to koniec przygód. Na ósmym kółku zahaczył o tył Villagomeza, wypadając ostatecznie z wyścigu. To doprowadziło do drugiego wyjazdu na tor samochodu bezpieczeństwa. Na trzeci nie trzeba było długo czekać. Tym razem wywołał go wspomniany wcześniej Zane Maloney, po swoim obrocie tuż po restarcie na 10 okrążeniu.

ZOBACZ TAKŻE
Zane Maloney - barbadoska nadzieja na światowy sukces

Niesamowita końcówka wyścigu

Do ostatniej, równie dramatycznej co obrót Maloneya sytuacji doszło na ostatnim okrążeniu. W walce o trzecią pozycję Gregoire Saucy atakował od zewnętrznej Oliviera Bearmana w Rivazzy. Szwajcar wysunął się do przodu, lecz na wyjściu jego rywalowi zabrakło trakcji i uderzył w tył ART. Saucy obrócił się i przez zniszczone zawieszenie wypadł z wyścigu jeden zakręt przed końcem. Zamieszanie fenomenalnie wykorzystał Hadjar, który wyprzedził obu kierowców i zdobył swoje już trzecie podium w Formule 3. Bearman spadł na czwarte miejsce, lecz jego incydent jest rozpatrywany przez sędziów i może spodziewać się kary.

 

Klasyfikacje generalne po weekendzie F3 w Emilii-Romanii

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Victor Martins, jednak zrównał się z nim Arthur Leclerc. Obaj mają po 34 punkty, podczas gdy za nimi rywale też są blisko Stanek (33), Crawford (32). Niewiele dalej Hadjar, on ma 31 punktów, zaś Bearman na ten moment ma ich 29 (co może się zmienić po ewentualnej karze). W klasyfikacji konstruktorów sytuacja jest zdecydowanie bardziej klarowna, Prema prowadzi z dużą przewagą nad ART i Tridentem. Pełne klasyfikacje znajdziecie w odnośniku poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna F3 2022. Sprawdź aktualną sytuację w tabeli

Kiedy następne wyścigi F3?

Na następne emocje związane z Formułą 3 będziemy musieli czekać prawie miesiąc czasu. Bowiem dopiero w weekend 20-22 maja kierowcy przeniosą się do Barcelony, na trzecią rundę tegorocznego sezonu. W międzyczasie będą mieli jednak zajęcia. Odbędą się dwie tury testów F3. Pierwsza z nich na torze Jerez, w dniach 5-6 maja, zaś druga 15-16 maja na torze w Barcelonie. Już wtedy kierowcy dostaną okazję oswoić się z torem pod Barceloną.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły 3 2022. Gdzie i kiedy odbędą się wyścigi?

Wyniki wyścigu głównego F3 na torze Imola

wyniki f3 imola 2022 wyścig główny

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama