Czego szukasz?

Założ konto w BETFAN z motohigh.pl

Formuła 1

Charles Leclerc – jak spełnił marzenie swoje i ojca? | Droga do F1

Charles Leclerc w sezonie 2022 po raz pierwszy znalazł się na czele klasyfikacji generalnej Formuły 1. Jego droga do królowej motorsportu, mimo wielu zwycięstw i tytułów w seriach juniorskich, nie była prosta, musiał bowiem zmierzyć się z dwoma tragediami. Mimo to, Monakijczyk nigdy nie porzucił marzenia i wszedł na sam szczyt. Oto droga Charlesa Leclerca do F1.

Charles Leclerc świętujący zwycięstwo w serii GP2 w 2017 roku
Fot. Charles Leclerc

Wszystko zostaje w rodzinie – początki Charlesa Leclerca

Urodzony 16 października 1997 roku Charles Leclerc jest drugim z trójki dzieci Herve i Pascale Leclerców. Jego ojciec był pasjonatem wyścigów, a w latach 90. ścigał się nawet na poziomie Formuły 2. Jednak porzucił swoją własną karierę dla swoich dzieci. Najstarszy z braci, Lorenzo, nie był szczególnie zainteresowany ściganiem, w przeciwieństwie do swojego brata, Charlesa. Obecny kierowca Ferrari już w bardzo młodym wieku zaczął marzyć o karierze kierowcy wyścigowego, a ojciec chciał zaprowadzić go na sam szczyt. Poza wspierającym rodzicem, Leclerc miał jeszcze jedną, szczególnie ważną osobę, która pomogła mu w spełnieniu marzenia. Był to Jules Bianchi, starszy od Leclerca o 8 lat ojciec chrzestny, który wspierał młodego Charlesa, dzieląc się swoim doświadczeniem. Z taką pomocą, oraz ogromnym talentem i determinacją, Charles Leclerc rozpoczął na poważnie swoją karierę.

Rodzina Leclerców

Fot. F1 / Młody Charles Leclerc ze swoim ojcem

Nietypowy pierwszy raz w gokarcie

Sam początek zainteresowania wyścigami przez Charlesa Leclerca był dosyć nietypowy. Jako mieszkaniec Monako miał styczność z Formułą 1 podczas weekendu wyścigowego, ale też na co dzień, gdyż w księstwie mieszka wielu kierowców F1 i innych osób związanych z wyścigami. Jednak o dziwo to nie w taki sposób Charles Leclerc na poważnie zainteresował się wyścigami. Jak sam opowiadał w Beyond The Grid, w wieku niecałych czterech lat nie chciał iść na zajęcia do przedszkola. Okłamał wtedy swojego ojca, że jest chory i chce zostać w domu. Tata zabrał go ze sobą do swojego przyjaciela, Philippe’a Bianchiego, który miał swój własny tor kartingowy. Tam po raz pierwszy Charles Leclerc wsiadł do gokarta, w którym spędził najbliższe kilka godzin. Wracając do domu, powiedział swojemu ojcu: To jest to, co chcę robić.

Pierwsze starty i pierwsze sukcesy

W profesjonalnym kartingu Charles Leclerc zadebiutował w 2006 roku, jako jeden z najmłodszych zawodników w stawce mistrzostw Francji w kategorii Mini Cart. Już po dwóch latach startów zajął drugie miejsce w mistrzostwach Francji oraz był piąty w Bridgestone Cup. W 2009 roku przeniósł się do kategorii Cadet. Już w pierwszym sezonie zwyciężył mistrzostwo Francji, zostającym najmłodszą osobą, która tego dokonała. Rok później, mając 12 lat zwyciężył  w kategorii wiekowej 11-15 Monaco Cart Cup , także stającym się najmłodszym triumfatorem tej imprezy. Na sukcesy na arenie międzynarodowej Monakijczyk nie musiał czekać długo. W 2012 ponownie pokazał się z fenomenalnej strony i związał się z francuskim zespołem ART. Ponadto został wzięty pod skrzydła Nicholasa Todta, syna byłego szefa FIA, a wówczas menadżera chociażby Felipe Massy, Dzięki takiemu wsparciu już niedługo później Charles Leclerc mógł wypłynąć na szerokie wody.

ZOBACZ TAKŻE
Wzloty i upadki – jak Felipe Massa prawie zdobył koronę z Ferrari?

Charles Leclerc vs Max Verstappen już w kartingu

Ciekawym wątkiem w kartingowej karierze Charlesa Leclerca, jest jego rywalizacja z Maxem Verstappenem. Po raz pierwszy na torze spotkali się już w 2010 roku, ale ich pierwsza poważna rywalizacja miała miejsce w 2012 podczas drugiego wyścigu WSK Euro Series. W deszczowych warunkach doszło między nimi do ostrej walki, która nie skończyła się nawet po fladze w szachownice. Jak odpowiadał Charles Leclerc podczas wyścigu wyprzedził Verstappena, lecz Holender skontrował go. Podczas ataku wypchnął Monakijczyka z toru przez co spadł on o kilka pozycji. Ostatecznie Leclerc przebił się z powrotem na drugie miejsce, ale to nie koniec przygody. Po wyścigu Leclerc podjechał do Verstappena, i jadąc koło w koło zaczął wściekle gestykulować. To spowodowało, że Holender wypadł z toru, wjeżdżając w kałużę na poboczu. Reakcje obu obecnych gwiazd F1 na tę sytuację, można obejrzeć poniżej.

Charles Leclerc w single-seaterach

Po udanej karierze w kartingu, przyszedł czas na debiut w bolidach. W sezonie 2014 Charles Leclerc dołączył do Fortec Motorsport, aby startować w serii Formula Renault 2.0 Alps. Pierwszy weekend na Imoli nie był udany, Monakijczyk bowiem nie ukończył obu wyścigów. Lepiej było już w drugiej rundzie na jednym z najtrudniejszych torów na świecie, na ulicach Pau we Francji. Tam Leclerc w pierwszym wyścigu zdobył debiutanckie punkty, a w następnym zajął drugie miejsce. Od tego czasu obecny kierowca Ferrari dowoził już punkty w każdej rundzie, po drodze zdobywając 6 podiów, w tym dwie wygrane na Monzy. Dzięki takim wynikom w debiutanckim sezonie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, ustępując jedynie Nyckowi de Vriesowi. Ponadto był najlepszym z debiutantów. W sezonie 2015 miał dołączyć do Europejskiej Formuły 3. Jednak w międzyczasie miała miejsce sytuacja, która miała spory wpływ na Charlesa Leclerca.

Hungaroring Formula Renault

Fot. F1 History & Stats / Twitter

Tragiczny wypadek Julesa Bianchiego

Gdy 5 października 2014 roku Charles Leclerc przygotowywał się do ostatniej rundy sezonu Alpejskiej Formuły Renault, nie miał pojęcia o tym, co wydarzyło się na drugiej stronie globu w Japonii. Jak mówił sam Monakijczyk, jego ojciec nie powiedział mu o wypadku Bianchiego przed startem. O wszystkim dowiedział się z social mediów, już po obu wyścigach. Podczas GP Japonii Jules Bianchi, ojciec chrzestny i przyjaciel Leclerca, uległ poważnemu wypadkowi, po którym zmarł kilka miesięcy później. Dla młodego Monakijczyka był to ogromny szok, jednak sam przyznaje, że nigdy nie pomyślał, żeby samemu skończyć się ścigać. W „Beyond the Grid” przyznawał, że ten wypadek nie zmienił też jego podejścia do ścigania. Tragedia Julesa Bianchiego wpłynęła jednak na jego życie poza wyścigami. Przede wszystkim stracił przyjaciela, osobę która wspierała go, dawały porady i inspirowała. Charles Leclerc po utracie tak bliskiej mu osoby, był jeszcze bardziej zdeterminowany, by osiągnąć sukces.

Charles Leclerc i Jules Bianchi

Fot. F1 / Jules Bianchi i Charles Leclerc przed pierwszym startem Monakijczyka w Alpejskiej Formule Renault

Świetny rok w Formule 3

Po bardzo udanym sezonie w Alpejskiej Formule Renault, Charles Leclerc zrobił kolejny krok do przodu. W 2015 roku bronił barw zespołu Van Amersfoort Racing w Europejskiej Formule 3. Seria rosła w tamtym czasie w siłę, rok wcześniej tytuł wygrał Esteban Ocon, a na trzecim miejscu w klasyfikacji zakończył Max Verstappen, bezpośrednio awansując potem do F1. Leclerc świetnie zaaklimatyzował się w serii, już w trzecim wyścigu na Silverstone zaliczając pierwszy triumf. Na Hockenheim, a potem także w Pau, kierowca VAR nie schodził z podium, notując niesamowitą serię ośmiu wyścigów z rzędu w Top 3, wygrywając przy tym trzy wyścigi. Następnie udało Monakijczykowi wygrać jeszcze dwa razy, na Spa i Norisringu. W drugiej części sezonu wyniki nie wyglądały już aż tak dobrze, ale Charles Leclerc solidnie punktował, zapewniając sobie czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Został też najlepszym z debiutantów, pokonując chociażby George’a Russella czy Alexandra Albona.

Charles Leclerc i jego występ w Makau

Na koniec sezonu Charles Leclerc miał jeszcze jedną świetną okazję, aby zabłysnąć. Wystartował bowiem w kończącym sezon 2015 Formuły 3 wyścigu, na torze w Makau. Legendarny tor bardzo przypadł obecnemu kierowcy Ferrari, nie tylko ze względu na niesamowitą nitkę, ale też na atmosferę. Jest to bowiem jedyna runda, w której to właśnie Formuła 3 jest najważniejszym punktem weekendu. Charles Leclerc w kwalifikacjach zajął świetną, trzecią pozycję. Wynik ten poprawił w wyścigu, w którym po fenomenalnym starcie od razu przebił się na prowadzenie. Skończył jednak drugi, ze stratą ledwie pół sekundy do zwycięzcy. Szansę na poprawę tego wyniku miał dwa lata później, w 2017 roku. Leclerc miał wrócić na jeden weekend do F3, aby zawalczyć o wygraną w legendarnym wyścigu. Plotki się jednak nie sprawdziły i jak mówił Monakijczyk, wolał się skupić na ostatnich rundach sezonu F2 i treningach z zespołem Sauber w F1.

Kolejny krok do przodu

W 2016 Leclerc znów wszedł szczebelek wyżej, startując w GP3. Z konstrukcjami tej serii miał okazję zapoznać się już wcześniej, startując w testach posezonowych w 2015 z ART, które miał reprezentować właśnie w następnym sezonie. Zaczął, jak to miał w zwyczaju, z przytupem, wygrywając wyścig główny w Barcelonie w swoim debiucie w serii. Jeszcze lepiej było na Red Bull Ringu. Tam Leclerc z przewagą ponad pół sekundy zdobył pole position, a następnie wygrał wyścig, prowadząc od startu do mety i notując najszybsze okrążenie. Tak różowo nie było w sprincie, gdzie Charles Leclerc spowodował kraksę w deszczowych warunkach. W jej wyniku przedwcześnie zakończył wyścig, oraz otrzymał karę 5 pozycji na polach startowych na następny wyścig. Mimo tej kary Monakijczyk na Silverstone zdobył podium w obu wyścigach, wysuwając się na czoło klasyfikacji generalnej.

Charles Leclerc mistrzem GP3

Przed czwartą rundą sezonu Leclerc miał ledwie dwa punkty przewagi nad drugim w mistrzostwach Alexem Albonem. Taj, który także reprezentował zespół ART, wysunął się na prowadzenie już na Hungaroringu, dzięki wygranej w sprincie. Na torze Hockenhaim Leclerc przegrał kwalifikacje o niecałą jedną dziesiątą sekundy właśnie z Tajem, lecz dzięki wypadnięciu rywala w sprincie i kolejnym podium ponownie objął prowadzenie w mistrzostwach. Po przerwie letniej Leclerc wrócił z przytupem, wygrywając wyścig na Spa-Francorchamps po zdobyciu PP. Kwalifikacje wygrywał też na Monzy i Sepang, jednak tam nie udało dowieźć mu się zwycięstw. W dodatku we Włoszech nie udało mu się ukończyć sprintu, po kolizji w drugim kolegą z ART, Nirei Fukuzumim. Wypracowana wcześniej przewaga była jednak dość pokaźna i do rundy w Abu Zabi Leclerc przystępował jako faworyt. Swój tytuł przypieczętował w dosyć dziwnych okolicznościach, bowiem w osobnych incydentach z wyścigu odpadli Albon i właśnie Monakijczyk, dzięki czemu to Leclerc wyszedł zwycięsko.

 

Charles Leclerc po zwycięstwie w GP3

Fot. ART Grand Prix / Charles Leclerc z ekipą świętujący zwycięstwo w GP3

Wsparcie od Ferrari i pierwsze testy w F1

Rok 2016 był krokiem milowym w karierze Leclerca, nie tylko ze względu na mistrzostwo GP3. W marcu tego roku dołączył do akademii kierowców Ferrari, stając się kierowcą rozwojowym w Scuderii oraz Haasie. Podczas rundy w Wielkiej Brytanii Charles Leclerc zadebiutował za kierownicą bolidu F1 w drugim z wymienionych zespołów. Okazja ta powtórzyła się na Węgrzech i w Niemczech, gdzie ówczesny kierowca GP3 zastąpił Estebana Guttiereza. We wszystkich sesjach treningowych poradził sobie przyzwoicie, notując dużo okrążeń i trzymając się z dala od kłopotów. Zaczęto nawet mówić o tym, że Leclerc już w 2017 może zostać podstawowym kierowcą amerykańskiego zespołu. Plotki zdementował Gunther Steiner, który stwierdził wtedy, że Monakijczyk jest jeszcze zbyt młody i za mało doświadczony. Leclerc musiał poczekać na swoją szansę jeszcze jeden sezon, startując w 2017 r. w F2.

ZOBACZ TAKŻE
Akademia Ferrari i jej kierowcy. Poznaj bliżej "czerwone talenty"

Szalona pogoń w debiucie w F2

Charles Leclerc w sezonie 2017 w przedsionku F1 reprezentował zespół Premy, obrońców tytułu zarówno wśród kierowców, jak i zespołów. Z mistrzem GP3 wiązały się ogromne nadzieję, a Leclerc od razu udowodnił, że były one uzasadnione. Monakijczyk w pierwszej rundzie sezonu zdobył pole position, z miażdżącą przewagę sześciu dziesiątych sekundy. W wyścigu głównym utrzymał prowadzenie po starcie, ale przez lepszą strategię rywali zakończył wyścig na trzeciej pozycji. Strategiczne niepowodzenie odbił sobie już w wyścigu sprinterskim. Prema postanowiła zagrać va banque, ściągając Leclerca do pit stopu, co jest bardzo rzadko spotykane w sprintach. Monakijczyk, który wcześniej awansował na czoło stawki, oraz wyrobił kilku sekundową przewagę, spadł na 14. miejsce. Na świeżych oponach szybko odrabiał straty, wyprzedzając kolejnych kierowców i notując najszybsze okrążenia wyścigu. W siedem okrążeń zyskał 11. pozycji, a na ostatnim okrążeniu znalazł się tuż za prowadzącą dwójką, którą błyskawicznie wyprzedził, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F2.
 

 

Charles Leclerc. Kolejne sukcesy i klątwa Monako

Drugą rundę sezonu F2 gościł tor pod Barceloną. Także tu Leclerc pokazał się ze świetnej strony, zdobywając pole position i wygrywając bez problemu wyścig głównym. W sprincie zajął czwarte miejsce i objął tym samym prowadzenie w punktacji. Swoją przewagę mógł powiększyć w domowej rundzie na ulicach Monako. Tam także wszystko szło dobrze, dołożył trzecie PP do kolekcji i prowadził wyścig z dużą przewagą. Problemy zaczęły się przy pit stopach, Leclerc zjechał do boksów tuż przed neutralizacją, spadając w konsekwencji na czwarte miejsce. Potem musiał ponownie odwiedzić mechaników, gdyż jedna z opon była źle dokręcona. Okazało się jednak, że nie był to problem opony, a zawieszenia, przez co Monakijczyk musiał wycofać się z wyścigu. W sprincie nie było lepiej. Charles Leclerc musiał wycofać się z wyścigu przez awarię elektroniki, tracąc szansę na jakikolwiek wynik. Mimo fatalnego weekendu kierowca Premy utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej z trzema punktami przewagi nad Olivierem Rowlandem.

Rodzinna Tragedia i najlepszy weekend w karierze

Następna runda okazała się być najtrudniejszą w karierze dla Charlesa Leclerca. Stało się tak nie ze względów sportowych, a przez nagłą śmierć ojca, kilka dni przed weekendem wyścigowym w Baku. Monakijczyk mimo tego tragicznego wydarzenia pojawił się w Baku, w dodatku świetnie się prezentując. Zdobył czwarte pole position z rzędu, aby potem w cuglach wygrać wyścig głównym. W wyścigu sprinterskim także przekroczył linię mety pierwszy, został jednak ukarany 10 sekundami kary za niezwolnienie przy żółtych flagach. Spadł przez to na drugą pozycję, powiększając swoją przewagę do 42 punktów.

Leclerc Baku 2017

Fot. FIA Formula 2 / Charles Leclerc swoje świetne wyniki w Baku zadedykował zmarłemu ojcu

Charles Leclerc, czyli król kwalifikacji

Na Red Bull Ringu w piątej rundzie sezonu Charles Leclerc ponownie dał nam popis swoich umiejętności. W kwalifikacjach znów był najszybszy, a wyścig główny wygrał, prowadząc od startu do mety. W sprincie popisał się za to niesamowitym refleksem na starcie, omijając na centymetry Ralpha Boschunga, który został na swoim polu startowym. Niestety dla Monakijczyka, już kilka okrążeń później odpadł z wyścigu, po kontakcie ze swoim partnerem z Premy, Antonio Fuoco. Na Silverstone Leclerc po raz szósty z rzędu zdobył pole position, co oznaczało wyrównanie rekordu Stofella Vandoorne. Ponadto do tej pory wygrywał on każde kwalifikacje w swojej karierze F2. Po wygranej w wyścigu głównym i czwartej pozycji w sprincie, Charles Leclerc był bliski pobicia rekordu wygranych kwalifikacji w F2 na Hungaroringu. Właściwie przez moment wydawało się, że to zrobił, jednak został on później zdyskwalifikowany z wyników. Mimo startu z końca stawki znalazł się na czwartym miejscu w obu wyścigach.

 

Debiut w Ferrari i pechowe rundy

Przed tradycyjną przerwą letnią Charles Leclerc po raz pierwszy w karierze reprezentował Scuderię Ferrari. Miało to miejsce podczas pierwszego dnia testów w Budapeszcie. Monakijczyk od razu pokazał się fenomenalnie, wykręcając najszybszy czas tego dnia. Zakończył pierwszą część sezonu wyśmienicie, jednak po przerwie letniej czekały go nie najlepsze chwile. W Belgii zdobył kolejne pole position, tym razem w deszczowych warunkach. Wyścig główny został przez kierowcę Premy zdominowany, ale po wyścigu został, nie po raz pierwszy w tym sezonie, zdyskwalifikowany ze względów technicznych. Na jego korzyść zagrał fakt, że także Olivier Rowland, kierowca który mógł jeszcze zagrozić Monakijczykowi w mistrzostwach, także otrzymał karę od sędziów. Na Monzy Leclerc zaliczył kolejny niezbyt udany weekend. Był zaledwie siódmy w kwalifikacjach, a w wyścigu głównym wypadł z toru w deszczowych warunkach, przez co ukończył zawody na dalekim 17. miejscu.

Leclerc testy Hungaroring

Fot. F1 / Leclerc zadebiutował w Ferrari podczas testów na Hungaroringu w 2017 roku

Charles Leclerc mistrzem Formuły 2

Mimo tych wydarzeń, ówczesny lider klasyfikacji punktowej miał prawie 60-punktową przewagę w mistrzostwach. Swoją dominację potwierdził już w następny weekend, na torze Jerez. Najpierw zgarnął ósme pole position w sezonie, co do dziś pozostaje rekordem GP2/F2. W wyścigu ponownie jako pierwszy zobaczył flagę w szachownicę, pieczętując tym samym swój tytuł mistrzowski, zdobyty trzy wyścigi przed końcem sezonu. Już wtedy było wiadomo, że będzie kandydatem do zajęcia miejsca w F1, a największą szansę na zakontraktowanie Monakijczyka miał Sauber. Właśnie w szwajcarskim zespole Leclerc odbył kilka sesji treningowych, gdzie prezentował się z naprawdę dobrej strony. Na koniec sezonu wystąpił jeszcze w ostatniej rundzie F2 w Abu Zabi, gdzie w sprincie stoczył niesamowitą walkę o zwycięstwo z Alexandrem Albonem. Ostatecznie udało mu się wyjść górą, tym samym zamykając ten rozdział tak samo jak go rozpoczął, czyli po prostu będącym najlepszym.

 

Szczęśliwy koniec drogi i kontrakt w Sauberze

Drugiego grudnia w mediach potwierdziły się długo krążące plotki, Charles Leclerc został kierowcą Saubera w F1. Informacja ta nikogo nie zaskoczyła, ponieważ Sauberowi silników dostarczało Ferrari, a Monakijczyk był juniorem właśnie tej stajni. Jednak to osiągnięcia na torze szczególnie grały na jego korzyść. Leclerc bowiem dopiero co został pierwszym kierowcą, który wygrał po sobie mistrzostwa GP3 i F2. Jego osiągnięcie już rok później powtórzył George Russell, a w 2020 i 2021 Oscar Piastri, jednak to Monakijczyk jest tutaj pionierem. Do teraz nie zostały także pobite jego rekordy w F2 dotyczące pole position w sezonie oraz z rzędu, a także zwycięstw w wyścigach głównych. Wartym zaznaczenia jest też fakt, że przez całą karierę w drodze do F1, Leclerc ani razu nie został w jakiejkolwiek serii dłużej niż sezon, co roku idąc szczebel wyżej. To właśnie osiągnięcia i wydarzenia z czasów juniorskiej kariery ukształtowały takiego Charlesa Leclerca, jakiego znamy obecnie.

ZOBACZ TAKŻE
W jedną stronę – niesamowita droga Sergio Pereza do F1

5/5 (liczba głosów: 2)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama