Triumf w Indy 500 i reakcje ze środowiska F1
Podczas 106. edycji tego legendarnego wyścigu, kibice byli świadkami triumfu Marcusa Ericssona. Były kierowca F1 w samej końcówce wyścigu objął prowadzenie, którego nie oddał aż do mety. Wielu jego rywali z czasów rywalizacji w królowej sportów motorowych pogratulowało mu tego osiągnięcia. Dodatkowo niemal natychmiast kilku obecnych zawodników F1 zostało zapytanych o możliwość zdobycia potrójnej korony, przez dziennikarza serwisu racer.com Chrisa Medlanda. Jako pierwszy na to pytanie odpowiedział Max Verstappen.
– Absolutnie wykluczam starty w IndyCar. Szanuję tych, którzy tam się ścigają. Indy 500 to niesamowity wyścig, a kierowcy tam rywalizujący to niesamowicie utalentowani zawodnicy. Jednakże jeszcze mi życie miłe i nie zamierzam startować w Indy 500, ani w IndyCar. Nie jest mi bowiem potrzebna śmierć czy poważny uraz nóg, rąk, czegokolwiek. Ok, może kiedyś wystartuję w Le Mans. Lubię tego typu zmagania, więc jak się uda, zobaczycie mnie tam kilkukrotnie. Chcę być dobry w F1 jak i w innych zawodach, gdzie startuję, lecz znam granicę – stwierdził Holender.
💰 💰 💰 Record purse for the latest edition of the Indy 500: $16 million.
Newest winner Marcus Ericsson is taking home the largest prize in Indy history — $3.1 million.
A crowd of 325,000 was on hand to witness the Swede’s victory. #Indy500 pic.twitter.com/mIHaQCKKdp
— Vincenzo Landino (@vincenzolandino) May 31, 2022
Słowa aktualnego mistrza świata F1 biorąc pod uwagę wydarzenia z 2015 roku nie dziwią. Wówczas podczas wyścigu na torze Pocono, Justin Wilson przy prędkości około 340 km/h, został trafiony elementem przedniego skrzydła w głowę i zmarł następnego dnia. Tragizm dla Verstappena w tej sytuacji polegał na tym, iż doskonale znał Brytyjczyka. W 2003 r. Wilson reprezentował z ojcem 24-latka w F1 ekipę Minardi. Obydwaj kierowcy spędzali ze sobą sporo czasu, a syn Josa, miał okazję go bardzo dobrze poznać.
Jak zareagowali inni na to pytanie?
Kolejnymi kierowcami wywołanymi do tablicy zostali Sergio Perez oraz Carlos Sainz. Meksykanin stwierdził, iż na ten moment jeżeli skończy karierę w F1, to nigdy nie zobaczymy go w wyścigu innej serii. Kierowca Red Bulla chciałby powiem w pełni poświęcić się rodzinie. Z kolei Hiszpan rzucił tylko: Nie, nie jestem zainteresowany.
Od 1994 roku, podczas weekendu wyścigowego zginęło sześciu kierowców IndyCar. 4 z 6 śmiertelnych wypadków zdarzyło się na owalnych torach, w tym 1 na Indianapolis Motor Speedway.