Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

Ulewa i kraksy w Nowym Jorku. Cassidy z triumfem | Analiza E-Prix

Nick Cassidy zwyciężył w pierwszym tegorocznym E-Prix na ulicach dzielnicy Brooklyn. Nowozelandczyk prowadził niemal cały wyścig, ale tak jak najbliżsi rywale – Lucas di Grassi i Stoffel Vandoorne – rozbił samochód w deszczowych warunkach na 7,5 minuty przed końcem rywalizacji. Decyzją dyrekcji wyścigu zawodów jednak nie wznowiono, utrzymując wyniki z przedostatniego okrążenia przed wywieszeniem czerwonej flagi.

Nick Cassidy Envision
Fot. RaceGear NG / Twitter

Deszcz zakończył rywalizację

E-Prix Nowego Jorku dryfowało w stronę walki trzech kierowców o zwycięstwo, gdy ciemne chmury nad torem postanowiły zamienić ulice w lodowisko. Po kilku minutach lekkiej mżawki na asfalt spadła ogromna ilość wody, uniemożliwiająca kierowcom kontrolowanie odległości do innych bolidów. Tuż po tym jak wywieszona została „pełna żółta flaga”, oznaczająca konieczność zwolnienia na dystansie całego okrążenia, w mur za pierwszym zakrętem wjechała cała pierwsza piątka z wyjątkiem Robina Frijnsa. Przetarte opony Michelin nie radziły sobie z odprowadzaniem wody, a wobec koszmarnej widoczności dyrektor wyścigu Scott Elkins zdecydował się wywiesić czerwoną flagę. Deszcz nie przestał jednak padać, zatem nawet po dokonaniu napraw infrastruktury ochronnej zawody nie zostały wznowione.

Najlepszy kierowca: Nick Cassidy

Nowozelandczyk, pomimo kraksy, zaprezentował się w pierwszym wyścigu najlepiej. Aż do nadejścia ulewy był niekwestionowanym liderem, któremu na dłuższą metę nie zagrażali nawet Lucas di Grassi i Stoffel Vandoorne. Zawodnik Envision jechał wyśmienicie – nie popełniał błędów, kontrolował zużycie energii, nie forsował niepotrzebnie tempa. Znakomicie rozegrał też Tryby Ataku, broniąc się jednocześnie przed wspomnianą dwójką. Brazylijczyk i Belg również jechali doskonale, wymieniając się kilkukrotnie pozycjami.

Ich rywalizację wykorzystał Robin Frijns. Holender, przechodzący ostatnio trudny czas w kokpicie swego Envision, mądrze wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję. Gdy nadeszła ulewa jako jedyny był zdolny wyhamować na czas i nie ulec akwaplanacji w zakręcie numer 1. Gdyby pogoda uległa poprawie, a dyrektor wyścigu Scott Elkins poinformował o kontynuacji zawodów, Frijns byłby murowanym kandydatem do odniesienia trzeciego zwycięstwa w karierze.

Poza kierowcą z Maastricht koncentrację zachował też Mitch Evans. Nowozelandczyk startował 14. i nie przebił się na starcie wzorem Maximiliana Günthera. Przez większą część wyścigu toczył boje z Antonio Felixem da Costą oraz Andre Lottererem, a gdy w końcu przebił się przez dwójkę rywali, błyskawicznie zaczął zbliżać się do punktowanych pozycji. Ostateczny wynik, 11. miejsce, nie oddaje pełnej werwy jazdy czwartego kierowcy klasyfikacji generalnej. Pochwalić trzeba również jego partnera, Sama Birda. Wieloletni kierowca Virgina pokazał kapitalne umiejętności wyścigowe i zamienił mierne kwalifikacje na dwa punkty za 9. miejsce.

Najlepszy zespół: Envision Racing

Poprzednie miesiące zdecydowanie nie były łaskawe dla brytyjskiej ekipy, lecz w Nowym Jorku duet Cassidy-Frijns od początku dysponował kapitalnym tempem. Nowozelandczyk zaskakiwał w każdej z sesji, Frijns tymczasem wraz z zespołem powoli budował stabilną formę. Efekt przeszedł oczekiwania i rokuje bardzo pozytywnie pod względem jutrzejszych zawodów.

ZOBACZ TAKŻE
Ostrza trójzębu - plany i kulisy Maserati w Formule E

Dla Envision będzie to znakomita okazja na punkty, dla Venturi natomiast poza punktami liczy się mistrzostwo. Monakijczycy, zająwszy na mecie 2. i 5. miejsce mogli pokusić się o jeszcze więcej, lecz i tak nie mają specjalnych powodów do narzekania. Nie tylko udało im się dojechać na wysokich lokatach, ale zdystansowali też rywali z Mercedesa. Edoardo Mortara po początkowych kłopotach odnalazł tempo i wykonał kilka kapitalnych manewrów wyprzedzania korzystając z Trybu Ataku.

Największe zaskoczenie: Sébastien Buemi

Szwajcarski weteran, startujący w Formule E od chwili jej debiutu, po raz pierwszy w tym sezonie mógł uśmiechać się szeroko. Nissan spędził ostatnie miesiące na poprawkach w aspekcie tempa wyścigowego i wygląda na to, że praca Francuzów przynosi rezultaty. Były mistrz nawet po utracie trzeciej pozycji na rzecz Stoffela Vandoorne’a dzielnie trzymał się czołówki, choć tym razem jego  defensywne taktyki nie zdołały obronić czwartego miejsca przed Edoardo Mortarą. Buemi i tak zaprezentował się jednak znakomicie, a osiem punktów to wynik o niebo lepszy niż jakikolwiek  występ Szwajcara w tym sezonie.

ZOBACZ TAKŻE
Narodziny afrykańskiego marzenia? RPA i E-Prix Kapsztadu

Kilka miejsc za Frijnsem uplasował się inny kierowca, dla którego czołowa dziesiątka nie stanowiła w tym roku rutyny – Jake Dennis. Amerykanin znany jest ze stabilnej formy i mądrego prowadzenia wyścigu, czemu po raz kolejny dał wyraz. Radząc sobie bez problemu z Alexandrem Simsem, trzymał się 8. lokaty aż do momentu, w którym tor zalała ulewa. Wówczas wjechał w tył zepsutego samochodu Pascala Wehrleina, choć przyznać należy, że w warunkach tak koszmarnych uniknięcie kolizji w pierwszym zakręcie graniczyło z niemożliwością.

Największe rozczarowanie: Nyck de Vries

Holender po raz kolejny zawiódł Mercedesa. Startując z siódmej lokaty miał wielkie szanse na uplasowanie się tuż za Vandoornem, jednak i tym razem zabrakło mu prędkości. De Vries z początku przebijał się wyżej dość efektywnie i przez krótką chwilę mógł marzyć nawet o piątej pozycji. Potem jednak dramatycznie zwolnił i dał się wyprzedzić Mortarze, Dennisowi i Birdowi. Gdyby nie opady deszczu prawdopodobnie skończyłby również za Evansem, ale cudem uratowany punkcik to i tak marna pociecha. Niemiecka ekipa potrzebuje de Vriesa w wydaniu z Berlina jeśli chce jeszcze walczyć o tytuł wśród konstruktorów.

Powodów do zadowolenia nie mają również decydenci DS Techeetah. Jean-Eric Vergne padł ofiarą „kanapki” – na pierwszym okrążeniu w tył jego samochodu wjechał Mitch Evans uderzony przez Antonio Giovinazziego. Francuz stracił przez to kontrolę nad samochodem, obrócił się i stracił pół minuty do reszty stawki. Fortuna nie uśmiechnęła się też do da Costy – Portugalczyk nabawił się przebitej opony w trakcie walki w środku stawki.

Vandoorne znów przewodzi pogoni

Belgijski zawodnik może mówić o wielkim szczęściu, gdyż tylko dzięki czerwonej fladze mógł zmniejszyć stratę do lidera, którym pozostaje Edoardo Mortara. Szwajcar wyratował się (mimo poważnych uszkodzeń) i prawdopodobnie zdołałby kontynuować rywalizację, gdyby została ona wznowiona. Wyników jednak nie sposób zmienić, więc Vandoorne na swe konto zapisuje 18 punktów, co powiększa jego dorobek do 137 „oczek”. Do prowadzącego kierowcy Venturi traci 13, i taką też zachowuje przewagę nad Mitchem Evansem. Nowozelandczyk, podobnie jak wciąż trzeci Jean-Eric Vergne nie zdobył dziś ani jednego punktu. Czołową szóstkę zamykają Robin Frijns i Lucas di Grassi, ale ich strata do liderów jest znacząca. Holender ma 96 „oczek”, Brazylijczyk – 84.

ZOBACZ TAKŻE
Końcowa klasyfikacja generalna Formuły E 2022. Sprawdźcie, jak wygląda

Wśród ekip przewagę powiększa Venturi. Monakijska stajnia jest na dobrej drodze do tytułu – mają już 234 punkty. Mercedes może pochwalić się 211, tymczasem DS Techeetah po katastrofalnych zawodach pozostaje z 203 „oczkami” na koncie. Kapitalny występ Envision oznacza z kolei, że Brytyjczycy tracą ledwie 17 punktów do rodaków z Jaguara. Tymczasem w dole stawki ekip Nissan znów wyprzedza Mahindrę – Francuzi mają 20 „oczek”, Hindusi – 13.

Powtórka w Brooklynie

Stawka elektrycznych bolidów daleka jest jeszcze od opuszczenia podwojów Nowego Jorku. Kierowcy powalczą o prymat w portowej dzielnicy jeszcze podczas 3. sesji treningowej, kwalifikacji oraz drugiego wyścigu. Wedle prognoz, czeka ich pochmurna aura, acz z małymi szansami na deszcz. Również wedle prognoz, ale innej natury, może to być również ich ostatnia okazja do nacieszenia się nitką Brooklyn Street Circuit. Władająca terminalem dla jachtów ekipa MSC Cruises zamierza bowiem zmodyfikować istniejącą infrastrukturę portową, w tym również partię używaną przez Formułę E. Inwestycja przewidziana jest na kwiecień przyszłego roku.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2022. Tu znajdziesz aktualny rozkład nowego sezonu

Z tego też powodu seria utrzymuje nieustanny kontakt z lokalnymi działaczami, a także radą miasta. Alberto Longo, dyrektor mistrzostw, już zapowiedział, iż Nowy Jork jest absolutnie priorytetowym rynkiem, dlatego też trwają prace nad znalezieniem zastępstwa. Idealnym scenariuszem dla serii byłoby utrzymanie wyścigu na Wschodnim Wybrzeżu, niemniej w ostateczności FE gotowa jest także poszukać opcji poza Nowym Jorkiem. W przeszłości goszczeniem imprezy interesowały się choćby Miami, Los Angeles czy Houston. Na ten moment nie sposób jednak powiedzieć, czy seria może znaleźć nowy amerykański dom we wspomnianych lokacjach.

Uwaga! Już po wyścigu pięciosekundową karę otrzymał Edoardo Mortara. Szwajcar przekroczył dozwoloną prędkość w warunkach pełnej żółtej flagi. Zepchnęło go to z piątej pozycji, którą zajął na mecie na dziewiątą lokatę. Ten sam błąd popełnili również Jake Dennis oraz Mitch Evans. Brytyjczyk spadł przez to z miejsca ósmego na dziesiąte; rezultat Nowozelandczyka nie zmienił się. Dodatkowe oczka zyskali zatem Sébastien Buemi, Pascal Wehrlein, Sam Bird oraz Nyck de Vries. Aktualne wyniki obu klasyfikacji można zobaczyć w wyżej zamieszczonej klasyfikacji.

 Wyniki 1. E-Prix Nowego Jorku 2022

Wyniki Formuła E Nowy Jork

Fot. Eurosport Player

Wyniki Formuła E Nowy Jork 2

Fot. Eurosport Player

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama