Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

IndyCar

IndyCar: Rossi wygrał, historyczne podium Lundgaarda | Analiza

Alexander Rossi wygrał zawody IndyCar na drogowej pętli toru Indianapolis. Podium uzupełnili Christian Lundgaard oraz Will Power. Na pochwały w szczególności zasługuje Duńczyk, który zapisał się swoim występem w annałach skandynawskiego motorsportu.

Alexander Rossi GP Indy
Fot. Penske Entertainment

Najlepszy kierowca: Alexander Rossi

Były kierowca Formuły 1 czekał na ten moment od 2019 roku. Amerykanin zdołał odnieść swoją upragnioną wiktorię w IndyCar. W tym sezonie ta sztuka prawie udała mu się w Detroit, gdzie na ostatnich okrążeniach kierowca ekipy Andretti Autosport wdał się w szaloną pogoń za Willem Powerem. Tym razem w Indianapolis wszystko zagrało po myśli Rossiego. Bohater akapitu bowiem dzięki strategii oraz wielkiemu pechowi Coltona Herty zdołał awansować na pierwsze miejsce, na którym dojechał do mety. Po perypetiach z Romainem Grosjeanem w Mid-Ohio, taki wyścig z pewnością mu się przydał.

 

Najlepszy zespół: Team Penske

Na w zasadzie swoim domowym torze, kierowcy zespołu założonego przez legendarnego Rogera Penske, spisali się znakomicie. Cała trójka zajęła bowiem miejsca w czołowej 5. Will Power po kontakcie z Patricio O’Wardem na pierwszym okrążeniu, zdołał zminimalizować straty i uplasował się na najniższym stopniu podium. Jedno oczko niżej uplasował się nie kto inny jak Scott McLaughlin. Nowozelandczyk zaprezentował świetne tempo, a warto podkreślić, iż startował on z odległej 15. pozycji. Solidny występ zanotował także Josef Newgarden. Amerykanin po poważnym wypadku na torze Iowa, zdołał bardzo szybko się wykurować. 5. miejsce biorąc pod uwagę okoliczności to bardzo dobry rezultat.

Najlepszy debiutant: Christian Lundgaard

Skandynaw zapisał się w annałach duńskiego motorsportu. Były junior Alpine bowiem stał się pierwszym zawodnikiem ze swojego kraju, który stanął na podium wyścigu IndyCar. Wcześniej najbliżej tego osiągnięcia był Ronnie Bremer. Kierowca z Kopenhagi w 2005 roku zajął bowiem 6. miejsce podczas jednej z rund serii Champ Car. 17 lat później jego wynik pobił właśnie Lundgaard. Zawodnik, którego znamy z występów w F2 bardzo przytomnie zachował się na starcie. Bohater akapitu bowiem uniknął kolizji z obracającym się Patricio O’Wardem, a następnie wysforował się na 4. miejsce. Jeszcze przed pierwszą turą pit-stopów, Lundgaard wyprzedził Newgardena i tym samym awansował na 3. lokatę. Następnie w połowie wyścigu Duńczyk wykorzystał awarię Herty i w efekcie wpadł na metę na 2. pozycji. 

 

Jak spisali się inni nowicjusze?

David Malukas co prawda tym razem uległ Christianowi Lundgaardowi, lecz Amerykanin litewskiego pochodzenia ma powody do zadowolenia. Kierowca ekipy Dale Coyne Racing bowiem wpadł na metę na 13. pozycji. Po drodze został wypchnięty z toru przez Willa Powera i Helio Castronevesa, co wyraźnie pokrzyżowało jego plany. Oczko niżej uplasował się za nim Callum Ilott. Brytyjczyk wyraźnie świetnie radzi sobie na torach drogowych i po raz kolejny to potwierdził. 

ZOBACZ TAKŻE
Callum Ilott: Liczę, że starty w IndyCar pomogą mi trafić do F1 | WYWIAD

Devlin DeFrancesco z kolei zaliczył atomowy start, a następnie przepadł w tłumie. Kanadyjczyk zakończył zmagania na 18. pozycji, a wydawało się, iż powalczy on nawet o miejsce w czołowej 10. Kyle Kirkwood po obrocie i braku tempa finiszował jako 23. Wyraźnie widać, iż aktualny mistrz serii Indy Lights męczy się reprezentując zespół A.J-a Foyta. 

Największy pechowiec: Colton Herta

Amerykanin, który niedawno miał okazję przetestować bolid Formuły 1, miał wszystko aby odnieść swój drugi triumf w tym sezonie. Herta po starcie zdołał awansować do czołowej trójki, a potem dzięki genialnemu tempu, wysforował się na prowadzenie. Jednak w połowie wyścigu doszło do czegoś, czego nikt nie miał prawa się spodziewać. Mianowicie trudów zawodów nie wytrzymało sprzęgło i w efekcie syn słynnego Bryana musiał wycofać się z zawodów. Kamery po wszystkim pokazały, jak już po cywilnemu wyraźnie smutny zawodnik ekipy Andretti Autosport publikuje wpisy w social mediach.

Największe rozczarowanie: Helio Castroneves

Brazylijczyk podczas tego wyścigu popełnił tak wiele błędów, które nie powinny się przydarzyć tak doświadczonemu kierowcy. 4-krotny zwycięzca Indy 500 bowiem najpierw wypchnął z toru Davida Malukasa, a następnie kilkukrotnie zwiedzał pobocze. Jakby tego było mało, Castroneves był jednym z zawodników, którzy spowodowali obrócenie się Kirkwooda. W finalnym rozrachunku reprezentant Meyer Shank Racing uplasował się na 19. pozycji.

Will Power liderem mistrzostw

Po rundzie w Indianapolis to Australijczyk przewodzi stawce. Tuż za nim w tabeli jest Marcus Ericsson, który zrobi wszystko aby zostać pierwszym w historii nowożytnej ery IndyCar, mistrzem z przeszłością w F1. Czołową trójkę uzupełnia Josef Newgarden, który próbuje minimalizować straty po potwornym wypadku na Iowa Speedway. W grze o mistrzostwo są także Scott Dixon, Patricio O’Ward, Alex Palou i Scott McLaughlin. Pełne zestawienie znajdziecie poniżej.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna IndyCar 2022. Sprawdź aktualną sytuację

Następny przystanek: Nashville

Już 7 sierpnia zawodnicy IndyCar zmierzą się na niezwykle wymagającym torze w Nashville. Rok temu na ulicach rodzinnego miasta Josefa Newgardena, najlepszy okazał się Marcus Ericsson. Szwed triumfował dość sensacyjnie, gdyż wcześniej wystrzelił w powietrze po tym jak wpadł w tył bolidu Sebastiena Bourdaisa.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz IndyCar 2022. Gdzie i kiedy odbędą się wyścigi?

Walka o mistrzostwo wkracza w kluczową fazę. Ten kto będzie chciał zostać czempionem IndyCar, ten nie będzie mógł popełnić ani jednego błędu w Nashville. Inaczej łatwo będzie skomplikować sobie życie.

 

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama