Connect with us

Czego szukasz?

Inne

„Mamy autograf Roberta Kubicy”. Maliszewska i Michalski o swojej przygodzie z F1 i nie tylko

Ona jeździ szybko na torze krótkim, on – na długim. Łączy ich nie tylko pasja do łyżwiarstwa. W wolnych chwilach uwielbiają oglądać zmagania „królowej motorsportu”. W swoich dyscyplinach są w gronie ścisłej światowej czołówki. Ja postanowiłem poznać ich z trochę innej strony. Czym jeżdżą na codzień? Za co kochają F1? Jakie są ich motoryzacyjne upodobania? Tego dowiecie się z wywiadu.

Maliszewska Michalski
fot. PZŁS

Najszybsza para w Polsce

On nie lubi oglądać jej na torze, bo za bardzo się tym stresuje. – Wolę samemu startować niż oglądać jej zawody. Nawet przez komputer czy telewizor są dla mnie dużym kosztem – mówił w Kanale Sportowym. Ona powiedziała, że płakała w Pekinie z radości, oglądając występ w finale na 500 m, kiedy zajął czwartą pozycję. Natalia Maliszewska i Piotr Michalski – bo o nich mowa – zawodowo ścigają się na łyżwach, a prywatnie są parą.

Natalia Maliszewska to najlepsza polska łyżwiarka szybka specjalizująca się w  łyżwiarstwie na torze krótkim. Jako pierwsza Polka wygrała zawody Pucharu Świata w short tracku. W 2018 roku została wicemistrzynią świata, a w 2019 zdobyła tytuł mistrzyni Europy. Może się pochwalić także zwycięstwem w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na 500 metrów w sezonie 2018/2019.

ZOBACZ TAKŻE
Dlaczego Robert Kubica nie został mistrzem świata F1 w 2008 roku?

Piotr Michalski to obecnie najszybszy polski sprinter. W minionym sezonie został mistrzem Europy na 500 metrów, a na igrzyskach w Pekinie dwukrotnie ocierał się o podium (4. i 5. miejsce). Jest także wielokrotnym medalistą mistrzostw Polski, a do osiągnięć może zaliczyć także rekordy Polski w biegu na 500 i 1000 metrów.

Dlaczego o motoryzacji?

Śledząc przez tyle lat kariery Natalii i Piotra udało mi się zauważyć pewną zależność – oboje wrzucali na swoje media społecznościowe posty związane m. in. z Formułą 1. Gdy tylko nadarzyła się więc okazja, czyli konferencja prasowa Polskiego Związku Łyżwiarskiego, postanowiłem przeprowadzić z nimi dość nietypowy wywiad. Nie przeczytacie tu o igrzyskach (o których Natalia powiedziała już chyba wszystko), ani łyżwiarstwie. Nie uświadczycie tu tego, o czym opowiadają zawsze i wszystkim. To ich trochę inna strona.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Natalia Maliszewska (@natmaliszewska)

Niesamowicie serdeczni, pełni uśmiechu i dogadujący się niczym Edyta Bartosiewicz ze swoją gitarą. W wywiadzie poruszyliśmy razem kwestie nie tylko „królowej motorsportu”. Przeczytacie o ich historii z Robertem Kubicą, o przygodzie Natalii z Range Roverem, a także o kapryśnym Audi A5. Wszystko okraszone nutą humoru i luźnych komentarzy.

O początkach z Formułą 1

Piotr Wojtaszczyk: Skąd u was wzięło się zamiłowanie do Formuły 1?

Natalia Maliszewska: Piotr interesował się Formułą 1 chyba od zawsze. Ja kiedy go poznałam, od razu się tym zaraziłam.

Piotr Michalski: Historia jest taka. Od małego pamiętam, że u mnie w domu zimą leciały skoki i razem oglądaliśmy Adama Małysza. Latem emocjonowaliśmy się Formułą 1. Wtedy jeszcze na zagranicznych kanałach – włoskim Rai 1 czy niemieckim RTL. Często nawet sprawdzaliśmy wyniki na telegazecie. Mój tata zawsze tego pilnował, a ja siłą rzeczy też. W każdą niedzielę oglądałem jak Schumacher odjeżdżał reszcie stawki. I tak to się zaczęło. Później Robert Kubica – wielka sensacja i szaleństwo. Taka kubicomania się w Polsce zrobiła. Ja znałem to wszystko, zanim to było modne (śmiech). Potem gdy Robert miał swój wypadek i odszedł z F1, to trochę to wszystko u mnie podupadło. No ale jego powrót do ścigania w Williamsie, był też powrotem mojej pasji do Formuły 1. I to ze zdwojoną siłą. Teraz sprawdzam wszystkie tweety, detale, strategie na dane Grand Prix…

NM: Mimo tego, że Williams naprawdę słabo się wtedy prezentował, to gdzieś tam się miało nadzieję na punkty podczas każdego weekendu. „No dawaj Williams, dawaj!”.

PW: I udało się wywalczyć jeden punkcik!

PM: Tak jest! Ten punkt był jak zwycięstwo. Tak zostało do teraz, ale Kubicy na gridzie nie ma…

PW: Ale jest na rezerwie! Zawsze może wskoczyć…

NM: No i przez to Alfie się kibicuje! Mimo tego, że go nie ma, to za każdym razem jest: „Dobrze Alfa!”.

PM: Więc jakieś tam treningi z Robertem chyba niedługo będą. Możemy się go spodziewać chociaż wtedy. Super się to ogląda. Super, że mamy takiego walecznego gościa w Formule 1.

ZOBACZ TAKŻE
Robert Kubica i starty w wyścigach 24-godzinnych. Czas przełamać klątwę

Robert Kubica? „Będziemy najlepszymi kumplami!

NM: Musimy powiedzieć, że mamy autograf od Roberta Kubicy. Nasza znajoma zorganizowała nam koszulkę z imiennymi autografami, także to jest niesamowite. Co prawda jeszcze nie dotarła, ale już niedługo do nas przyjedzie. Z tego co wiemy, to nawet kojarzył short track i ogólnie łyżwiarstwo szybkie przez całą moją sytuację na igrzyskach, o której było przecież głośno. Wiedział komu daje te autografy, więc to było naprawdę miłe.

PM: Kwestia czasu, kiedy będziemy najlepszymi kumplami! (śmiech)

NM: Mam nadzieję, że będziemy się mogli kiedyś spotkać i pogadać po prostu.

PM: Przez to, że ja tak się zakręciłem wokół tej formuły i parę naszych znajomych, przede wszystkim siostrę Natalki, też udało mi się wkręcić.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Piotr Michalski (@piotrmichalsky)

NM: Tak, Patrycja też ogląda. Też jest wielką fanką i wszystko sprawdza. Piotrek puszczał nam wyścigi w domu na dużym telewizorze, kiedy byliśmy wszyscy razem. Nie było opcji, żebym nie zerkała na to wszystko. Z czasem zaczęłam zadawać dużo pytań: „A co to? A dlaczego? A tamto?”. Potem obejrzeliśmy dwa sezony „Jazdy o życie” na Netfliksie i od tamtej pory się zaczęło. Byłam ciekawa, jak to wygląda „od kuchni”. Wiadomo, że w telewizji widzimy tylko to, co się dzieje na torze. Cała reszta, wydarzenia w padoku – to zupełnie inna bajka.

PM: Jak się pozna cały świat Formuły 1, jak wielką rolę odgrywają pieniądze, polityka, marketing, to można się z tego wiele nauczyć.

Emocje podczas wyścigu? „Odczuwamy to inaczej”

PW: Tak. Formuła 1 ma dwa oblicza. Z jednej strony wspaniała rywalizacja, a z drugiej rozczarowania, pieniądze i wielkie korporacje. Czy wy jako sportowcy odczuwacie bardziej te wszystkie dramaty kierowców? Carlos Sainz ostatnio musiał zatrzymać swój bolid…

PM: Natalka aż krzyknęła wtedy!

NM: Na pewno odczuwamy to inaczej, bo też jesteśmy zawodnikami, też trenujemy żeby wygrywać i prezentować się jak najlepiej, ale…

PM: Ale jest coś takiego, że rozumiemy ból tych sportowców. Coś było tak blisko i uciekło.

NM: Tak! I na przykład domyślam się, że ktoś może powiedzieć do Carlosa: „Masz przecież następne Grand Prix za tydzień”. No ale co to jest za tekst? Ja też nie chciałabym, żeby ktoś mi mówił, że mam przecież następne igrzyska za 4 lata. No przepraszam, ale ja teraz chciałam dobrze się zaprezentować. On stanął w płomieniach, nie mógł zrobić nic. To nie tak, że przegrał. Maszyna, coś na co nie miał wpływu, nie dała rady. Taka bezradność… To jest najgorsze.

ZOBACZ TAKŻE
GP Austrii: Leclerc pokonał Verstappena. Koszmar Pereza i Sainza | Analiza

PM: Albo zamienianie pozycji, team orders. Jak ja czasem myślę o Perezie, to trochę mi go żal. Jeśli ktoś ogląda Formułę 1 tylko od czasu do czasu i to zobaczy, to może pomyśleć: „Co to jest za sport? O co tu chodzi”. Takie uroki Formuły 1.

PW: Nie wiem czy wiecie, ale na początku Formuły 1 w latach 50. w trakcie wyścigu zespół mógł poprosić jednego z kierowców o opuszczenie bolidu i zastąpić go innym zawodnikiem, gdy jego samochód odmówił posłuszeństwa. To dopiero były zagwozdki dla kibiców i dramaty samych kierowców. Na szczęście punkty dzielono po połowie. Wracając, mówiłeś Piotrek o niedzielnych kibicach… Ostatnio mieliśmy rewelacyjny wyścig w Wielkiej Brytanii, który podobał się nawet osobom nieoglądającym F1 na codzień. No i tego Formule 1 potrzeba, a my jako fani możemy tylko kłamać, że tak wygląda każdy wyścig (śmiech).

PM: Tak!  Ja mówiłem, że brakowało jeszcze tylko deszczu na koniec. Wtedy by był komplet. Jak taki ma być sezon do końca, to ja jestem ciekawy, co jeszcze się wydarzy.

Marzenie o wizycie w padoku

PW: Widać, że nowe regulacje techniczne przyniosły oczekiwany efekt. Ostatnio w Austrii też mieliśmy sporo emocji. W dodatku z małym polskim dodatkiem. Iga Świątek dostała zaproszenie od Rolexa i pojawiła się na gridzie. Była widoczna w przekazie telewizyjnym, mogła chodzić po całym padoku. Czy wam marzy się otrzymanie takiego zaproszenia na jakieś Grand Prix?

NM: Ogólnie my mieliśmy wrażenie, że wszyscy byli na Grand Prix Austrii, tylko nie my (śmiech). Zastanawiam się, kiedy będzie jakaś większa okazja, żeby dostać się na weekend wyścigowy z akredytacją albo kupić kiedyś bilet i po prostu pojechać, zobaczyć. Nawet gdzieś za jakimś drzewem, żeby nic nie było widać, ale zwyczajnie tam być. Na pewno chcielibyśmy, to byłoby niesamowite przeżycie, zupełnie inny poziom tych wszystkich emocji. To jest nasze ogromne marzenie.

PM: Tak! To na pewno. Albo jakbym namówił Natalkę na wynajęcie kampera i spędzenie całego weekendu na polu obok toru, to dopiero by było przeżycie. A jakby się udało namówić na 24-godzinny wyścig w Le Mans, to już w ogóle!

NM: A tam jest Robert! Można by było pojechać…

PM: No właśnie! Zobaczymy. Jak będą czas i chęci, to kto wie. A jak będziemy dobrymi sportowcami i nas Rolex zacznie sponsorować…

PW: Halo Rolex!

PM: Podaję numer telefonu! (śmiech) Nie no tak, to na pewno nasze ogromne marzenie i chcielibyśmy je kiedyś zrealizować.

Ulubieńcy Natalii i Piotra

PW: Tak jak mówicie. Kamper to świetny pomysł i na pewno taki wyjazd też zagwarantowałby sporo emocji. Komu kibicowalibyście podczas takiej wyprawy? Kogo lubicie najbardziej, kogo troszkę mniej?

NM: Niestety jesteśmy po przeciwnych stronach „barykady”. Ja jestem team Hamilton, Piotrek team Verstappen.

PM: Nie! Ja raczej kibicuję całej reszcie. Tym, którzy nie mają tytułu mistrza świata. Rok teamu byłem za Verstappenem, ale teraz bardziej za Ferrari i Leclerkiem. Dobrze zaczęli, ale…

ZOBACZ TAKŻE
Synowie i córki byłych kierowców F1 w motorsporcie. Kto i gdzie startuje w 2022 roku?

NM: Chociaż, czekaj! Jest albo jeden, albo drugi team. Ty na pewno jesteś za Verstappenem!

PM: Nie jestem team Verstappen!

NM: Jesteś! Jak powiedziałam, że lubię bardziej Hamiltona, to od razu jęknąłeś! Wiadomo, jeśli miałabym szerszy wybór, to kibicowałabym Ferrari. Leclerc i Sainz to takie „konie”, które szybko jeżdżą i miło się to ogląda. Ja lubię ich jako ludzi. Mimo tego, że ich nie znam, to widzę te wszystkie wywiady, jak się wtedy zachowują. Podobają mi się ich reakcje na zwycięstwa i porażki. To ta dwójka właśnie chyba naprawdę się lubi.

PM: A Norris?

NM: A! Lando! Landooo! Norris jest śmieszny. To jest taki dzieciak, którego zaczęłam lubić bardziej przez to, że prowadził transmisje na żywo. Podczas pandemii grał i zbierał donejty. Kierowca F1 zarabia tyle pieniędzy, a ludzie jeszcze chcieli mu płacić! Ale on nie prosił, była po prostu taka opcja. Lando i… Czy ktoś jeszcze z nimi wtedy grał?

PM: Russell, Albon, Leclerc, Ricciardo…

NM: O! Ricciardo! Ale jego lubię za coś innego – za styl muzyczny. Bardzo pozytywny człowiek. My trochę bardziej jesteśmy zmęczeni, żeby ciągle tak się uśmiechać jak on.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Natalia Maliszewska (@natmaliszewska)

Przygoda z Range Roverem

PW: To chyba dobrze dzisiaj trafiłem [śmiech]. Skoro jesteśmy w temacie motoryzacji i ogólnie motorsportu, to muszę cię zapytać Natalio o ostatnią współpracę z Range Roverem. Mogliśmy cię zobaczyć na premierze ich najnowszego modelu. Jeździsz takim na co dzień?

NM: Niestety nie… Byłam tylko zaproszona na prezentację Range Rovera Sport. Głównie dlatego, że miałam krótką współpracę z Nord Auto Białystok. Dostałam od nich auto na miesiąc i mogłam się rozkoszować samochodem klasy premium na co dzień. To było jedno z przyjemniejszych 30 dni w moim motoryzacyjnym życiu. To naprawdę jest wóz, w którym czułam się jak pani prezes i śmiałam się, że właśnie w taki sposób chciałabym żyć. Później zostałam zaproszona na premierę, ale niestety „czerwoną strzałą” nie jeżdżę. Miło by było mieć taką współpracę, ale nie udało się tego pociągnąć. Mimo tego, że idealnie pasowałam do tego auta. Czerwony samochód, czerwona sukienka. Nie zadziałało to tak, jak chciałam [śmiech]. Aktualnie mój prywatny stoi u mechanika…

Czym jeżdżą na co dzień?

PW: A więc czym jeździsz na co dzień? Jeśli nie stoi u mechanika oczywiście.

NM: Busami związkowymi. Dużymi, w które możemy zapakować wszystkie nasze walizki, rowery, cały potrzebny i mniej potrzebny sprzęt. Na codzień jakby…

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Range Rover Velar 2.0 i4 R-Dynamic SE - nowoczesny elegant

PM: No powiedz, czym jeździsz!

NM: Aktualnie jeżdżę niczym, bo moje auto robi sobie jaja. Ostatnio nawet lawetą wracałam, więc nie chcę mówić z jakiego korzystam. Wpakowałam w niego dużo pieniędzy i zawsze marzyła mi się taka bardziej sportowa „fura”. Teraz myślę, że wpakowałam się na minę.

PM: Przewaga dzięki technice! (śmiech)

PW: O nie! Też masz Audi?

NM: No tak i po prostu czuję, że to nie jest już coś, czego bym chciała.

PM: A ja męczę moje 1.6 100 koni w Seacie Leonie i wiernie mi służy.

NM: Tragedia to 1.6. Dla mnie 2.0 to minimum, tak jak ja mam teraz u siebie.

PW: Czyli coś nowszego? Pewnie Audi TT?

NM: Nie, mam A-piątkę…

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Natalia Maliszewska (@natmaliszewska)

PW: Wydusiłem!

NM: No tak! (śmiech) Silnik już nowy stoi, tylko blok został tak naprawdę. Reszta wymieniona.

PW: Rozumiem ten ból…

NM: Tak, ten ból odczuwa też bardzo mój portfel. Chcę tylko odzyskać pieniądze. Prawie naprawiona – ktoś może nią jeździć do końca żywota następnego silnika.

PW: Jak napiszesz w ogłoszeniu, że sprzedaje Natalia Maliszewska, to na pewno szybko uda się sprzedać.

NM: No mam nadzieję, że pójdzie szybko…

PW: Wszystko, co dobre szybko się kończy… Dziękuję wam bardzo za wywiad i życzę powodzenia w przygotowaniach do kolejnego sezonu!

5/5 (liczba głosów: 8)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama