Czego szukasz?

Formuła 1

Brown o superlicencji. „Verstappen i Raikkonen by jej nie dostali”

Tegoroczne zamieszanie na rynku transferowym Formuły 1 urosło do skali globalnej. Jest to aluzja do tego, że jednym z najgłośniejszych obecnie nazwisk, które ubiegają się o fotel, stał się kierowca „zza oceanu”. Amerykanin Colton Herta odbija się od drzwi do drzwi przez problemy z superlicencją FIA. Zasady jej zdobycia skrytykował szef McLarena Zak Brown, który dba o karierę swojego rodaka.

Colton Herta McLaren
Fot. McLaren

Utrudniony dostęp

Już dawno nie było takiej sytuacji, w której to kierowca startujący w amerykańskiej serii IndyCar jest utożsamiany z jazdą w Formule 1. Wyjątkowym przypadkiem stał się Colton Herta, który od kilku tygodni ociera się o możliwość startu w przyszłorocznym sezonie królowej motorsportu. Marzenie tego 22-letniego talentu bardzo chciały spełnić zespoły Alpine i AlphaTauri. Tym pierwszym jest to na rękę. Po niemożliwych zawiłościach z awansem Oscara Piastriego ekipa z Enstone rozpaliła swoje nadzieje na ściągnięcie Pierre’a Gaslyego.

ZOBACZ TAKŻE
Jack Doohan z szansami na miejsce w Alpine? "Wiem, że tam jest"

Żeby móc opuścić gniazdo Red Bulla, lider zespołu AlphaTauri musi zostać jednak przez kogoś zastąpiony. Dlatego właśnie Helmut Marko poświęcił dość sporo swoich zasobów na próbę przyklepania transferu Herty. Z dnia na dzień wszystko wyglądało coraz pewniej i bliżej potwierdzenia. Niestety na drodze do szczęścia stanęła superlicencja FIA. Aby móc wystartować w Formule 1 potrzeba zebrać do niej 40 punktów.

colton herta portimao test f1 mclaren 2022

Fot. McLaren F1 Team / Herta testował bolid McLarena. Niestety może to być jego jedyne obcowanie z F1 w najbliższej przyszłości

Mistrz serii F2 oraz IndyCar otrzymują wystarczającą liczbę punktów. Niestety „oczka” za pozostałe osiągnięcia nie przyznaje się po równo w obu seriach. Dlatego właśnie Herta nie był w stanie uzbierać wystarczająco bez tytułu mistrzowskiego. Amerykanin ma obecnie 32 punkty. Liczne źródła szybko zaczęły donosić, że braki będzie można obejść. Między innymi dzięki temu, że niedawna sytuacja pandemiczna utrudniła normalny przepływ ścigania. Idąc tą myślą można by wybrać najlepszy z ostatnich trzech sezonów kierowcy i na jego podstawie obliczyć punkty.

ZOBACZ TAKŻE
McLaren ma nowego kierowcę testowego. To mistrz IndyCar 2021

Nieporozumienie licencyjne

Ta wizja szybko została ukrócona przez FIA i Liberty Media, które wspólnie stwierdziły, że Herta nie otrzyma specjalnego traktowania. Jest to spore zaskoczenie, ponieważ jeszcze niedawno wydawało się, że Stefano Domenicali i cała struktura zrobi dosłownie wszystko, żeby wcisnąć do dwudziestki najlepszych kierowców na świecie przedstawiciela Stanów Zjednoczonych. W przyszłym sezonie czekają nas bowiem aż trzy wyścigi na „ziemi obiecanej”. 

Takim obrotem spraw jest zaskoczony Zak Brown. Amerykanin jakiś czas temu zaprosił do rodziny McLarena Coltona Hertę. Na podobnych warunkach funkcjonują już też inni klasowi kierowcy Indy, Alex Palou i Pato O’Ward. Podczas ekscytującego finiszu sezonu tej serii na torze Laguna Seca Brown wyraził swoją dezaprobatę. Amerykanin nie ukrywał rozczarowania tym, jak potraktowano najprawdopodobniej niedoszłego kierowcę AlphaTauri.

Myślę, że cały system licencjonowania wymaga przeanalizowania. Rozumiem, że zasady, które obowiązują teraz, nie powinny być łamane. Podważam jednak to, czy są właściwe. Ktoś kalibru Coltona, Pato lub połowy stawki IndyCar jest zdolny do startu w Formule 1. Jeśli ktoś taki jak Colton, który wygrał wiele wyścigów IndyCar, nie kwalifikuje się do superlicencji, to myślę, że musimy przejrzeć cały jej system – powiedział Brown.

Brak szansy dla najlepszych

Sen Coltona Herty o Formule 1 zakończył się na długo przed rozpoczęciem jakiegokolwiek obcowania Amerykanina z bolidem AlphaTauri. Włoska ekipa porzuciła już wizję ściągnięcia do siebie 22-latka. Obecnie skupiają się oni nad wyprzedzeniem Williamsa w wyścigu o Nycka de Vriesa, który zachwycił wszystkich w ostatnim GP Włoch. Przykład Coltona Herty jest niezwykle bolesny, ponieważ przez licencję możemy stracić szansę na poznanie kolejnego wielkiego kierowcy F1.

ZOBACZ TAKŻE
De Vries zapracował na kokpit w F1. Jakie możliwości otworzyła mu Monza?

Cofając się w przeszłość, możemy znaleźć przykłady mistrzów kierownicy, który w przypadku istnienia w ich czasie superlicencji mogliby nigdy nie znaleźć się w padoku Formuły 1. Ofiaramii takiej ewentualności byliby Kimi Raikkonen i Max Verstappen. Obaj mają na swoim koncie tytuł mistrzowski, lecz ich droga nie pokrywała się z normami, które obejmują obecne zasady FIA. Właśnie tych dwóch kierowców Brown wziął za przykład, mówiąc, że brak szansy dla Coltona Herty to prawdziwy absurd.

Verstappen i Raikkonen by jej nie dostali. Nie sądzę by się do tego kwalifikowali. Cofając się w czasie widzisz to, że było kilku kierowców i to w dodatku mistrzów świata, którzy nie mieliby swojej superlicencji w dzisiejszym środowisku. Nie wykluczałbym jeszcze Coltona. Jednakże wszystko, co dla niego robimy, jest w interesie McLarena, a nie wsparciem dla AlphaTauri! – dodał do swojej wypowiedzi szef ekipy z Woking.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama