Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Formuła 1

Taxi w F1: Podwózka jednomiejscowym bolidem? Czemu nie

Na przestrzeni długiej historii Formuły 1 bywały momenty, kiedy kierowcy zostali pozbawieni możliwości powrotu do swoich garażów. Wtedy czasami wybierali bardzo niekonwencjonalny sposób na powrót do zespołu. Z pomocą przyjeżdżali rywale z toru, którzy bezinteresownie zabierali takich nieszczęśników. Pozostawieni na torze kierowcy mogli liczyć na podwózkę taksówką jak dotąd 12 razy.

Taxi w F1
Fot. Red Bull Content Pool / Webber na pokładzie Alonso

Taxi w F1 za każdym razem było ciekawym i zabawnym widokiem, który był później wspominany przez lata. Jak się okazuje nazwa „bolid jednomiejscowy” nie zawsze jest adekwatna. W tym zestawieniu rzucimy nieco światła na te niecodzienne sytuacje.

Taxi w F1. Ayrton Senna na pokładzie Williamsa Mansella

Czas na pierwszy przykład podwózki bolidem w naszym zestawieniu pt. „Taxi w F1”. Ayrton Senna jeździł w Williamsie w 1994 roku. Jednak zanim doszło do jego odejścia z McLarena, brazylijska legenda miała szansę przejechać się autem tego konstruktora jako… pasażer. Miało to miejsce podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1991 roku. Sennie skończyło się paliwo na ostatnim okrążeniu wyścigu. Mimo to został sklasyfikowany na 4. pozycji w wyścigu. Jednak musiał znaleźć sposób na powrót do padoku.

Nigel Mansell, który przekroczył już linię mety, postanowił być życzliwy w stosunku do lidera mistrzostw i największego rywala w sezonie. Bez namysłu zabrał Brazylijczyka na pokład swojego FW14. Senna z jedną nogą w kokpicie, siedząc na sekcji bocznej bolidu, bezpiecznie wrócił do padoku. Wsiadając do jednego z najszybszych pojazdów świata poklepał po kasku Mansella, w celu okazania wdzięczności i serdeczności. 

 

Kolejny Williams, który służył jako taksówka dla kierowcy McLarena

Innym przypadkiem, kiedy dochodziło do podwózki, było GP Niemiec w 1986 roku. Podobnie jak 5 lat później konstrukcja Williamsa posłużyła jako podwózka dla zawodnika McLarena. Tym razem w rolę taksówkarza wcielił się Nelson Piquet, a nieoczekiwanym pasażerem został Keke Rosberg. Oba bolidy McLarena stanęły przed metą z powodu braku paliwa. Specyfika toru i limity paliwowe doprowadziły do tego, że duża część stawki borykała się z tym problemem. Tamten wyścig wygrał Nelson Piquet przed Ayrtonem Senną. Zwycięzca wyścigu nie dość, że miał na tyle pełny bak, żeby ukończyć rywalizację, to dodatkowo zabrał na pokład Keke Rosberga. 

Taxi w F1

Fot. F1 / Nelson Piquet z Keke Rosbergiem

Taxi w F1. Niemiecka serdeczność

W 2017 roku, podczas GP Malezji doszło do niecodziennej sytuacji i pierwszej podwózki w F1 od wielu lat. Na okrążeniu zjazdowym Lance Stroll nie zachował odpowiedniej uwagi i zajechał drogę Sebastianowi Vettelowi. Debiutant zmasakrował Ferrari Niemca. Ten skorzystał z pomocy swojego rodaka, Pascala Wehrleina z Saubera. Absurdalna kolizja przyniosła falę krytyki na Strolla, która była zasłużona.

 

Webber i Alonso – dobra karma w Singapurze

Fernando Alonso zasłynął między innymi ze swojego błyskotliwego komentarzu „karma”. Dotyczył on sytuacji związanej z Jolyonem Palmerem. W 2017 r. na Monzy Brytyjczyk ściął szykanę, przez co dostał 5 sekund kary. Według Hiszpana była to śmiesznie niska kara. Jednak gdy po pewnym momencie usłyszał od swojego inżyniera wyścigowego, że Palmer nie jedzie już w wyścigu, wykrzyknął słynny komunikat „karma!”. Jednak zanim to się wydarzyło, Alonso faktycznie wykazał się dobrą karmą. Odwdzięczył się Markowi Webberowi. W 2011 roku to Australijczyk zabrał na pokład ówczesnego kierowcę Ferrari. Całe zajście miało miejsce podczas GP Niemiec, które padło łupem Lewisa Hamiltona. W wyścigu trwała jednak zażarta walka o triumf pomiędzy Hamiltonem, Alonso i Webberem. Ferrari Hiszpana stanęło w miejscu, kiedy ten już przekroczył linię mety i dotarł do 3. sektora. Webber, który skończył trzeci, dowiózł pod podium Alonso.


 

Za dwa lata sytuacja się odwróciła. Podczas GP Singapuru Hiszpan znalazł okazję do odwdzięczenia się Webberowi. Alonso podwiózł swojego dawnego wybawcę i spłacił w ten sposób dług wdzięczności. Jednak sędziowie mieli wiele do powiedzenia po tym zajściu. Alonso został ukarany za zatrzymanie się w niewłaściwym miejscu, a Webber za wejście na tor bez zezwolenia. Niestety kara Australijczyka poskutkowała przesunięciem o 10 pozycji w kolejnej rundzie. 

ZOBACZ TAKŻE
Michael Schumacher i jego przypadki w Singapurze

Taxi w F1. Francuzi lubili korzystać z taksówek

Rene Arnoux w 1980 r. odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Jednak na okrążeniu zjazdowym zabrakło mu paliwa. Z pomocą podjechał Riccardo Patrese. Zabrał on na pokład Francuza i dowiózł go do mety. Zjawisko „Taxi w F1” nie jest obce dla Francuzów. Innym zawodnikiem z tego kraju, który korzystał z podwózki był Jean Alesi. W 1991 roku, podczas GP Meksyku został przewieziony przez Ayrtonna Sennę. W Kanadzie w 1995 roku podwiózł go inny mistrz, Michael Schumacher. Mimo że Alesi wygrał wyścig (pierwszy w karierze), zabierając triumf Niemcowi, ten nie miał mu tego za złe i użyczył mu swojego bolidu. W ten sposób kierowca Ferrari wykonał niezapomnianą rundę zwycięstwa po torze za plecami Schumachera. Ta scena jest ikoniczna w historii Formuły 1 do dziś.

Schumacher jako taksówkarz. W przenośni i dosłownie

Poza aktem życzliwości z 1995 roku Michael Schumacher jeżdżący już w Ferrari zabrał na pokład Giancarlo Fisichellę. Sytuacja miała miejsce podczas GP Niemiec w 1997 roku. Włoch wsiadł okrakiem na pokrywę silnika, podobnie jak zrobił to wcześniej Alesi. Niestety tym razem nie był to tak wesoły przejazd, gdyż Fisichella odpadł z wyścigu przed jego zakończeniem, walcząc wcześniej o podium. 

 

Co ciekawe zabawa w taksówkarza spodobała się „Schumiemu” tak bardzo, że faktycznie prowadził tego typu pojazd. Wiózł nim swoją rodzinę w 2007 roku na lotnisko. Zabrał stery prawowitemu kierowcy, przekonując go, że w ten sposób szybciej dotrą na miejsce. Z zeznań świadków Schumacher podczas tej przejażdżki łamał przepisy ruchu drogowego. Więcej o zgrzytach z prawem kierowców F1 możecie przeczytać na łamach MotoHigh.pl.

ZOBACZ TAKŻE
Kierowcy F1 z kryminalną przeszłością. Na liście są mistrzowie świata

Taxi w F1. Podwózki zespołowych kolegów

David Coulthard w tym zestawieniu dwukrotnie odgrywał rolę taksówkarza. Pierwszy raz zebrał się na akt życzliwości w 1995 roku, podczas GP Niemiec. Jeździł wtedy w ekipie Williamsa, a na pokład zabrał Rubensa Barrichello. W 2001 roku, podczas GP Hiszpanii zabrał na pokład swojego zespołowego kolegę, Mikę Hakkinena. Bolid Fina, który był na prowadzeniu, uległ awarii sprzęgła. Cała sytuacja miała miejsce w końcówce wyścigu. Jednak sympatyczny Szkot nie pozostawił kolegi na pastwę losu i odwiózł go swoją maszyną w bezpieczne miejsce. Możliwe, że ta sytuacja, chociaż częściowo poprawiła humor zawodnikowi, któremu triumf wyleciał z rąk. 

Taxi w F1

Fot. Twitter / DC i Mika Hakkinen

Kilka lat wcześniej, podczas GP Niemiec w 1996 roku razem na wycieczkę zabrał się duet Benettona. Jean Alesi podwiózł Gerharda Bergera. Austriak uległ awarii silnika na 3 okrążenia przed końcem wyścigu, w którym dominował. Jednak jego zespołowy kolega nie zapomniał o nim. 

Taxi w F1. Podwózka dwóch, a nawet trzech pasażerów

W większości wypisanych wyżej historii mieliśmy do czynienia z podwózką maksymalnie jednej osoby. Jednak zdarzały się w historii sportu takie momenty, kiedy na pokładzie bolidu mieściło się łącznie 4 różnych kierowców. 

ZOBACZ TAKŻE
Dwumiejscowe i trzymiejscowe bolidy F1. Wizytowały nawet w Polsce

Laffite otoczony mistrzami

Jacques Laffite miał w swojej karierze do czynienia z takimi mistrzami jak Niki Lauda, Alain Prost, Nigel Mansell, czy Ayrton Senna. Podczas Grand Prix USA w 1984 roku miał niezapomnianą przyjemność podwieźć duet McLarena (Prost i Lauda). Co ciekawe wszyscy kierowcy nie mieli na głowach kasków, co było bardzo niecodziennym widokiem. 

Nelson Piquet i spory balast

Nelson Piquet podobnie jak Coulthard uwielbiał hobbystycznie „pracować” jako taksówkarz w F1. W 1986 roku aż dwukrotnie podwoził innych kierowców. Wyżej został opisany przypadek Keke Rosberga, jednak Piquet podwiózł też 3 innych zawodników. Podczas GP Meksyku zabrał na pokład Johanssona, Arnoux i Alliota. Ten ostatni najpierw sam podwoził pozostałą dwójkę, ale i jego pojazd w końcu stanął. Wtedy nastąpiła przesiadka do Williamsa Piqueta. Do tej pory nikt nie pobił tego rekordu w ilości pasażerów. 

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama