Odwrócenie stołów
W erze hybrydowej Red Bull nigdy nie brylował tempem na prostych. Konstrukcje Adriana Neweya były co prawda niesamowite w zakrętach, szczególnie tych wolnych. Dlatego więc ekipa z Milton Keynes stawała się najbardziej konkurencyjna w takich miejscach jak Monako, Węgry czy Abu Zabi. Od 2020 roku Red Bull bez problemu znajduje drogę na podium już na wszystkich torach. Szczególnie objawia się to w obecnym sezonie, gdy Red Bull pierwszy raz od 9 lat zdobędzie mistrzostwo świata wśród konstruktorów.
Aktualni kierowcy zespołu – Max Verstappen i Sergio Perez – mieli najwyższą wartość w „pułapce prędkościowej” na dziewięciu z siedemnastu obiektów. Przykładowo ostatnio na torze Marina Bay Verstappen jako jedyny rozwinął ponad 300 km/h i ogólnie jego wynik był o około 5-7 kilometrów na godzinę wyższy od tego, co wyciągnęli kierowcy Ferrari i Mercedesa. Holender zaprezentował się w Singapurze bardzo słabo, ale i tak pokazał kilka fenomenalnych manewrów wyprzedzania. Jedną z jego ofiar był Sebastian Vettel, który krótko wypowiedział się o walce z 25-latkiem.
– Nie jesteś w stanie obronić się przed Red Bullem. On po prostu otwiera tylne skrzydło i przelatuje obok ciebie. Przeanalizuj rozkład prędkości Red Bulla na prostych. Oni naprawdę nabierają ogromne prędkości w drugiej połowie tych sekcji – powiedział Vettel.
Tak absurdalna przewaga nad resztą nie bierze się znikąd. Wygląda na to, że rozegrali oni do perfekcji tegoroczne przepisy. Z doniesień wynika, że podwozie zamontowane w RB18 obniża się do poziomu podłogi przy wysokich prędkościach i właśnie rzekomo to daje im mnóstwo dodatkowych osiągów. Jedynym zespołem, który nadąża za nimi na prostej jest… Williams. Ich obecny bolid FW44 to jednak tragedia pod kątem docisku i aerodynamiki, czyli tego, w czym Red Bull dominuje jeszcze bardziej.
Mądrzejsi w kwestii sprytu
Rzekomy sukces Red Bulla to jednak ciekawa sprawa bowiem opisana technologia powinna być dla nich niedostępna. Po pierwsze hydrauliczne bądź aktywne zawieszenie zostały zakazane przed sezonem 1994, prawie 30 lat temu. Ponadto ekipa Christiana Hornera, jak i ich rywale z Ferrari zostali w okresie wakacyjnym oskarżeni o posiadanie elastycznej podłogi. Okazuje się, że to geniusze z Red Bulla nie oparli całego sukcesu na tej sekcji.

Fot. EngineMode11 / Twitter
Adrian Newey i jego zespół inżynierów osiągnęli podobny efekt dzięki bardzo sprytnemu zastosowaniu konwencjonalnych amortyzatorów i sprężyn. Tak ogromne zaawansowanie wewnętrznej części konstrukcji bolidu może być wyjaśnieniem na to, dlaczego na początku sezonu znacznie przekraczała ona tegoroczne limity wagowe. Właśnie to zasugerowali też inżynierowie Mercedesa, którzy ewidentnie zazdroszczą im tej fantastycznej konstrukcji. O sprawie doniósł Auto Motor und Sport, który otrzymał następującą wypowiedź.
– Red Bull ma największy prześwit, gdy stoi w miejscu i najniższy przy dużej prędkości. Zrobienie czegoś takiego z konwencjonalnym podwoziem wymaga przestrzeni i wagi. Nie mieliśmy ani jednego, ani drugiego – słyszymy głosy z wewnątrz obozu Mercedesa.