Najlepszy kierowca: Andrea Kimi Antonelli
Niewiele akcji mieliśmy okazję ujrzeć podczas opóźnionego drugiego wyścigu tego weekendu. Wyścig rozpoczęto za samochodem bezpieczeństwa (tor dopiero przesychał), a już po kilku minutach rywalizację ponownie wstrzymano, gdyż z nitki wyścigowej wypadł Andrea Frassineti. Fotel lidera utrzymał Andrea Kimi Antonelli, choć Włoch przez chwilę znajdował się na granicy utraty uprzywilejowanej lokaty.
Antonelli usiłował zaskoczyć Alexa Dunne’a i Rafaela Camarę, toteż tuż przed wznowieniem, nadjeżdżając do dawnej Parabolici, zmniejszył prędkość do minimum. Irlandczyk nie dał się zaskoczyć i momentalnie znalazł się na skrzyni biegów Włocha, a gdy ten przyspieszył, próbował przeprowadzić atak w zakręcie nr 1. Antonelli pojechał tam szeroko, ale Dunne zablokował koło, więc obaj musieli salwować się ścięciem szykany.
Od tego momentu Włoch prowadził niezagrożenie i mógł spokojnie obserwować w lusterkach batalię Camary. Brazylijczyk uciekł pogoni ze strony Charliego Wurza, zaczął naciskać na Dunne’a i na kolejnym kółku śmiało wciskał się po wewnętrznej Variante del Rettifilo. Irlandczyk – w rozpaczliwej defensywnie – stracił koncentrację i został podbity na tarce. Camara, za wszelką cenę chcąc uniknąć zderzenia, wypadł z toru i wrócił na 15. pozycji.
Wykorzystał to doskonale Martinius Stenshorne, spokojnie odławiający kolejnych rywali. Norweg nie tylko posiada wybitne umiejętności, ale ma również nerwy ze stali. Choć ruszał z pierwszego rzędu i początkowo stracił trochę gruntu do czołówki, potrafił zachować spokój i znalazł się finalnie na najmniejszym stopniu podium.
Najlepszy zespół: Prema Racing
W tej rundzie Włosi popisali się dominacją. Gdyby nie nieco narwany charakter jazdy Camary czy Whartona, moglibyśmy zapewne mówić o czterech kierowcach stajni na czterech pierwszych miejscach. Wharton znalazł się jednak ostatecznie tuż za podium, ale pewną wiktorię odniósł Antonelli. Wurz zameldował się na mecie za jego plecami, zatem plan został wykonany.
To samo powiedzieć może PHM Racing. Szósta pozycja Taylora Barnarda i 10. Nikity Bedrina nie wygląda może imponująco na papierze, ale robi wrażenie po uwzględnieniu okoliczności. Duet liderów ekipy ruszał wszak z 10. i 18. pola, ale i tak zdołał przebić się o kilka lokat. Sekundowała im w tym Victoria Blokhina. Rosyjska zawodniczka z włoską licencją zaliczyła wyścig sezonu – zajęła 18. miejsce (zaskakująco identyczne liczby) po niezłej rywalizacji m.in. z Julesem Castro.
Smutny koniec weekendu dla Sztuki
Polak tym razem nie mógł marzyć o szybkim przebiciu się do czołówki. Zawodnik z Cieszyna startował z 11. pozycji i utrzymywał ją na pierwszym okrążeniu po zjeździe samochodu bezpieczeństwa. Później jednak Sztukę dopadły kłopoty – w samym środku walki musiał błyskawicznie zjechać do alei serwisowej i na tym zakończyła się jego pogoń za punktami. Awarii uległa elektronika, która odcięła… biegi, jak zdradził polski zawodnik po zawodach.
Największe zaskoczenie: Hadrien David
Francuz wyciągnął wnioski po wczorajszej katastrofie. Ruszał z dziewiątej pozycji, ale wobec kolizji szybko zaczął zyskiwać lokaty. Przed drugim wyjazdem samochodu bezpieczeństwa był już piąty i w samej końcówce rzucił jeszcze rękawicę Jamesowi Whartonowi z Premy. Australijczyk wybronił się, ale David nie stracił rezonu i dojechał do mety tuż za nim. Nie pozwolił Taylorowi Barnardowi odebrać sobie dwóch punktów.
Wspomniany Barnard także wszedł na obroty. Widzowie serii juniorskich zapewne kojarzą go lepiej z ostatnich zwycięstw w hiszpańskiej wersji F4, lecz na Monzy Brytyjczyk także odnalazł swój rytm. Linię mety przeciął cztery pozycje wyżej, niż zaczynał, i zrobił to w znakomitym stylu. Bez pomyłek, nadmiernej agresywności czy utraty kontroli.
Największe rozczarowanie: Alex Dunne
Powyższe rozważania a propos Irlandczyka nie powinny być traktowane jako pochwała jego wyścigowych zdolności, a przynajmniej nie dziś. Mistrz Brytyjskiej F4 pojechał jeden z najbardziej chaotycznych wyścigów w historii swego uczestnictwa w zawodach bolidów. Najpierw zepchnął z toru Camarę, choć miał do dyspozycji pobocze, a potem sam spadł kilka lokat i miast drugiego miejsca, skończył siódmy.
Bohaterem z pewnością nie będzie również Conrad Laursen. Duńczyk startował 12., skończył – 32. Dokładnie na tej samej lokacie znalazł się także we wczorajszej rundzie, nie sposób zatem mówić o progresie. Laursen ewidentnie ma tempo, by regularnie wbijać się do czołowej piątki, ale na Monzy nie udźwignął chyba presji związanej ze ściganiem w tak licznej stawce przy tak wysokich prędkościach. Notoryczne wikłanie się w kolizje nie jest najlepszym sposobem na budowanie marki.
Antonelli coraz bezpieczniejszy
Lider klasyfikacji generalnej powiększa przewagę i wielkimi krokami zbliża się do zdobycia tytułu. Włoch ma już 287 punktów, o 66 więcej niż drugi Alex Dunne. Zagrożenie ze strony Rafaela Camary jest już właściwie tylko matematyczne. Brazylijczyk wciąż ma 213 „oczek”. Przez problemy techniczne na szóste miejsce spada Kacper Sztuka. Polaka wyprzedzają zarówno James Wharton, jak i Charlie Wurz.
Nie mniej bezpieczna jest Prema Racing. Włosi mają aż 680 „oczek”, a US Racing – tylko 447. Niemcy zapisali na swoje konto tylko 10 punktów, mniej niż Van Amersfoort Racing (znów Stenshorne) oraz ledwie 1 więcej w porównaniu z PHM. Ich gorszy występ nie sugeruje jednak rychłej zmiany w tabeli zespołów. PHM ma 167 punktów, a VAR – 112.
Monza skrócona
Koszmarna pogoda wymusiła ekspresową zmianę planów przedostatniego weekendu sezonu. Sędziowie – zmuszeni przełożyć 2. wyścig aż o 8 godzin – podjęli decyzję, iż trzecia runda rozegra się w innym terminie. Prawdopodobnie zostanie ona połączona z finałem sezonu na Mugello.
To fatalna informacja dla Kacpra Sztuki oraz Rafaela Camary. Polak doskonale spisywał się od początku weekendu i otwarcie mówił o szansach na podia i triumfy. Camara tymczasem wywalczył pole position do trzeciej rundy, a to – nawet mimo braku podciągu aerodynamicznego – wydatnie zwiększało szanse na zwycięstwo. Brazylijczyk musi liczyć na cud, jeśli chce jeszcze sięgnąć po mistrzowski tytuł.
Wyniki 2. wyścigu Włoskiej F4 2022 na Monzy

Fot. Live Data Aci Sport

Fot. Live Data Aci Sport