Poprzeczka nie do przeskoczenia
„Zazwyczaj tak to nie wygląda” (Alex Jacqes, Channel 4). „Max się zbliża!” (Michał Gąsiorowski, Eleven Sports). „Stoczyli wielką bitwę o mistrzostwo, ale mistrzostwo może wygrać tylko jeden” (David Croft, Sky Sports). To tylko pojedyncze sformułowania komentatorów, które padły podczas najbardziej wyjątkowego okrążenia w historii Formuły 1. Wszyscy oni emocjonowali się razem z fanami tym, że Max Verstappen dokonał czegoś absolutnie niemożliwego. Genialny Holender wyrwał swój pierwszy tytuł z rąk Lewisa Hamiltona na ostatnim okrążeniu, ostatniego wyścigu w sezonie 2021.
To „kółko” każdy fan Red Bulla i przede wszystkim 25-latka może odtworzyć na pamięć, w kilku różnych językach komentarza. Niestety w 2022 roku nie było im dane wytworzyć nowych wspomnień tego typu. Kierowca z numerem 1 był w tegorocznej kampanii jeszcze lepszy i co ważniejsze nie miał sobie równych wśród konkurentów. Tym samym tytuł mistrzowski należał mu się na długo przed końcem sezonu.
„Super Max” przypieczętował go już na Suzuce, wygrywając zmagania o GP Japonii. Ogromne zamieszanie związane z wynikami i liczbą okrążeń sprawiło, że Holender łatwo wygrał, ale nie był on fetowany przez zespół na pitwallu, ani nie dostał żadnych gratulacji przez radio na okrążeniu zjazdowym. O samym mistrzostwie świata dowiedział się w najbardziej antyklimatyczny sposób, podczas wywiadów z najlepszą trójką niedzielnych zawodów.
Zbyt łatwa wygrana
Holender oczywiście musi być dumny ze swoich tegorocznych osiągnięć. Jest on jednak zbyt głodny walki, żeby preferować taki sposób zdobywania tytułów i wygrywania poszczególnych wyścigów. Dlatego właśnie, zanim jeszcze skończył obecny sezon, patrzy na to, jak jego zdaniem powinien wyglądać pojedynek o tytuł w 2023 roku. 25-latek nawiązał do swojej wypowiedzi z marca, w której żartował, że potrzebuje 45 wyścigów, żeby odrobić stratę do Leclerka po GP Australii. Jak wiemy, wystarczyły mu trzy.
– Wtedy byłem bardzo zdenerwowany tą sytuacją. Patrząc na to, jak przebiegał cały sezon pod względem tego, jak blisko były nasze samochody, jest to bardzo zaskakujące, że teraz mamy tak dużą przewagę. Ale kiedy spojrzy się na to, co wydarzyło się podczas wyścigów, można zrozumieć ten układ. Więc jestem jakby nie patrzeć sposób zadowolony, że tak było. Jednakże chcę toczyć zaciętą walkę. Mam nadzieję, że właśnie to będziemy mieli to w przyszłym roku – powiedział bojowo nastawiony Holender.
Długa droga do tytułu
Dwukrotny mistrz świata zaczyna już powoli obmyślać swoje potencjalne poczynania w 2023 roku, jednakże wie, że będzie to bardzo długi proces. Formuła 1 porzuciła już wszelkie ograniczenia i zdecydowała się wydłużyć kalendarz do 24 rund. Dochodzi do tego aż sześć sprintów, co oznacza, że najszybsi kierowcy przejadą łącznie dystans 26 wyścigów. O zbliżającym się zdecydowanie najbardziej napakowanym sezonie w jego karierze, Holender wypowiada się następująco.
– To będzie długi sezon. Myślałem, że tegoroczny był już dość obszerny, ale zobaczymy, jak to będzie teraz. Jako zespół postaramy się jak najlepiej przygotować na przyszły rok. A potem spróbujemy zbliżyć się do tego roku tak blisko, jak to tylko możliwe, ponieważ powielenie czegoś tak dobrego będzie bardzo trudne. Mam nadzieję, że ludzie w zespole mogą znów stworzyć naprawdę dobry bolid. Stać nas na jeszcze więcej świetnych sezonów – stwierdził Max Verstappen.