Czego szukasz?

Inne

TEST | Xblitz Tango 4K – kamera z Wi-Fi i 4K

Planujecie zakupić niedługo wideorejestrator w cenie do 400 złotych? Jeśli tak, przygotowaliśmy recenzję jednej z ciekawszych kamer pokładowych w swoim przedziale cenowym. Jak wypadła w naszym teście?

fot. Piotr Wojtaszczyk

Wideorejestrator to już chyba obowiązkowy element wyposażenia samochodu.  Na drogach jeździ coraz więcej pojazdów, a wypadków i kolizji zdaje się być więcej niż w przeszłości. W ciągu ostatnich lat kamery pokładowe zyskały bardzo dużą popularność i są coraz częściej wykorzystywane przez polskich kierowców. Zdecydowanie ułatwiają one stwierdzenie kto, kiedy i gdzie zawinił, a nawet pozwalają zobaczyć kto „stuknął” nas na parkingu podczas zakupów. Nic dziwnego więc w tym, że producenci prześcigają się we wprowadzaniu coraz to lepszych i bardziej innowacyjnych produktów. Dzisiaj na tapetę wzięliśmy kamerę XBlitz Tango 4K. Jak wypadła w naszym teście?

XBlitz Tango 4K – co zawiera zestaw?

W zestawie przysłanym przez producenta znalazły się, oprócz samego wideorejestratora, magnetyczny uchwyt (wyposażony w dodatkowy port USB-C), ładowarka samochodowa USB-C 5V z bardzo długim, przymocowanym na stałe, przewodem, czytnik kart pamięci micro-sd oraz instrukcja obsługi. Samo pudełko jest wykonane całkiem starannie, zastosowano w nim nawet magnesy do zamykania pokrywki. Mamy w końcu do czynienia z produktem celującym w przedział cenowy ok. 400 złotych.

fot. Piotr Wojtaszczyk

Z minusów – na pewno brakuje tu zestawu do podłączenia wideorejestratora przez, np. podsufitkę. Przewód od ładowarki staje się więc dużym utrapieniem podczas jazdy. Na plus – dołączony czytnik kart. Przydatna rzecz, dzięki której z łatwością można obejrzeć zarejestrowane filmy na komputerze.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Xblitz Prism - wideorejestrator w lusterku z dotykowym ekranem

Budowa kamery i specyfikacja – jest dobrze

Wideorejestrator został wykonany z dobrej jakości matowego plastiku. Z wyjątkiem przodu, gdzie jest on zastąpiony popularnym „piano black”. Możemy się domyślać, że z biegiem czasu zbierze się tam sporo zarysowań. Po lewej stronie znajdziemy przycisk funkcyjny, który służy do włączania i wyłączania kamery oraz port USB-C. Z lewej zaś zaślepkę, kryjącą za sobą wejście na kartę pamięci. Z tyłu mamy dużą diodę informującą o statusie urządzenia. Na szczęście nie rzuca się ona w oczy podczas jazdy. Urządzenie jest w stanie obsłużyć nośniki danych do 512 GB. Sam wideorejestrator jest bardzo lekki i waży jedynie 80 gramów.

fot. Piotr Wojtaszczyk

Do szyby samochodu przymocowuje się go za pomocą magnetycznego uchwytu (którego jedna z części została pokryta taśmą dwustronną). On także został wyposażony w port USB-C. Kamerę możemy więc podłączyć na dwa sposoby – z boku kamerki i u góry uchwytu. Całość sprawia wrażenie bardzo solidnej i pewnej konstrukcji. Na plus zasługuje łatwość montażu i zdejmowania kamerki z uchwytu. Wystarczy ją „oderwać” od magnesów.

Xblitz Tango 4K nagrywa w rozdzielczości 4K, co przekłada się na bardzo dobrą szczegółowość nagrań. Obiektyw kamery posiada zakres 170° kąta widzenia. Wideorejestrator nagrywa wideo w trybie ciągłym, nadpisując nowe nagrania na starszych plikach. Do funkcji Xblitz Tango 4K możemy zaliczyć także detekcję ruchu, G- Sensor (który gdy wykryje przeciążenia na przykład podczas uderzenia lub mocnego hamowania automatycznie zabezpiecza plik z nagraniem tak, aby nie zostało nadpisane) oraz łączność Wi-Fi z telefonem za pomocą aplikacji…

Aplikacja i Wi-Fi – nie polubiliśmy się

Producent podkreśla, że Tango to bardzo nowoczesna kamera, przystosowana do integracji ze smartfonem. I rzeczywiście możemy skorzystać z aplikacji Roadcam, która pozwala nam w teorii na przeglądanie filmów, robienie zdjęć i wycinanie klipów. Dlaczego w teorii? A no dlatego, że nie wszystko działa jak powinno. O ile same filmy da się obejrzeć po połączeniu telefonu z wideorejestratorem za pomocą hotspotu (ze względu na użytą technologię, trzeba trochę poczekać zanim film się załaduje – jest to bardzo irytujące), to wycinanie klipów w naszym przypadku po prostu nie działało.

Kadr z kamery podczas jazdy dziennej

Poza tym, aplikacja jest całkiem przejrzysta i zawiera w sobie dużo opcji. Można tu zmienić rozdzielczość, czas nagrania dla pojedynczego pliku, głośność, a nawet wrażliwość G-Sensora. Wszystko ma tu swoje miejsce, obsługa należy do bardzo intuicyjnych. Na wszystko trzeba jednak trochę poczekać, ale tak jak mówiliśmy – wynika to z rodzaju połączenia z telefonem.

ZOBACZ TAKŻE
70mai M500 - test kamery z wbudowaną pamięcią. Warta polecenia

Porządna jakość obrazu

Xblitz Tango 4K wyposażono w obiektyw szerokokątny, który obejmuje aż 170 stopni. Równie ważnym aspektem jest rozdzielczość – w tym przypadku producent informuje o standardzie Ultra HD (2592×1944 w 30 kl./s). Dodatkowo możemy wybrać kodowanie wysokie lub niskie – to ostatnie może być przydatne w wypadku starszych smartfonów. Za dnia obraz jest dobry i bardzo ostry. Nocą bywa trochę gorzej, ale wciąż jest to akceptowalny poziom. Wszystkie tablice i znaki są dobrze widoczne. Na minus – flary wydobywające się ze źródeł światła. To jednak bolączka większości wideorejestratorów.

Kadr z kamery podczas jazdy nocnej

Podsumowanie

Podsumowując Xblitz Tango 4K to naprawdę dobrej jakości sprzęt, który gwarantuje wysoką jakość wykonania i obrazu. Do plusów możemy zaliczyć możliwość integracji kamery ze smartfonem oraz bardzo łatwą obsługę, bardzo łatwy system montażu i świetne rozwiązanie z magnetycznym uchwytem. Na minus – brak wiązki do poprowadzenia w sufitce i wolno działające przesyłanie obrazu w aplikacji. Czy możemy polecić ten produkt? Jeśli przymkniecie oko na minusy – na pewno się nie zawiedziecie. Wideorejestrator ten zasłużył na naszą rekomendację. Produkt kupicie m.in. w sklepie mediaexpert.pl

4/5 (liczba głosów: 25)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama