Connect with us

Czego szukasz?

WEC i 24h Le Mans

Czy 1812 km Kataru pomoże WEC w pogoni za F1? Felieton

W ostatnich dniach ACO ogłosiło, że w 2024 FIA WEC zawita do Kataru na tor Losail. Wygląda jednak na to, że to ogłoszenie może być początkiem czegoś więcej, niż jeden wyścig. W poniższym felietonie omawiamy możliwe scenariusze.

Qatar Airways Cargo pomoże FIA WEC w zorganizowaniu dziesięciu wyścgów?
Fot. Peugeot Sport

FIA WEC od lat ma jeden zasadniczy problem

Od lat mistrzostwa świata korzystają z taniego, ale wolnego modelu transportu sprzętu na wyścigi poza Europą w postaci transportu drogą morską. To oznacza, że z jednej strony zespołom łatwiej i taniej jest przewieźć sprzęt na Fuji czy Sebring, ponieważ ich rola sprowadza się tu do załadowania sprzętu na torze (lub w siedzibie) i dostarczenia kontenerów do portu. Kilka tygodni lub miesięcy później odbierają one wszystko na miejscu i mogą się rozpakować na torze.

Właśnie, kilka tygodni później. Tu jest problem. Aby sprzęt wysłany na Sebring mógł pojawić się tam na początku marca, trzeba wysłać go mniej więcej w połowie  stycznia. Zaś ładunek odebrany na Fuji na początku września musiał zostać dostarczony przez zespoły na drugi dzień z toru Monza do portu w… Rotterdamie! Z jednej strony jest tanio, bo jeszcze do tego wszystkiego DHL finansuje część logistyki WEC. Jednak taki sposób transportu znacznie ogranicza kalendarz FIA WEC.

Do tego dochodzi jeszcze możliwość uszkodzenia sprzętu w razie sztormu czy zator, jaki miał miejsce rok temu na kanale Sueskim. Jest masa korzyści, ale i całkiem sporo zagrożeń. Z resztą przecież nawet ekipa Algarve Pro z LMP2 w ELMS miała z tego tytułu problemy, gdy okazało się, że dostawa ich samochodu z powrotem do Europy po sezonie AsLMS opóźniła się właśnie przez zator, jaki miał miejsce na tym kanale. Słowem, dobrze by było, aby WEC miało jakąś alternatywę.

Z pomocą może przyjść właśnie Katar

Gospodarz tegorocznego mundialu potwierdził, że ugości FIA WEC u siebie w 2024 roku. Wybór padł na jedyny ich tor, jakim jest Lusail, który od lat gości MotoGP. Zaś rok temu organizował tam także rundę F1. I tu możemy przejść do sedna sprawy. Podobnie, jak w przypadku rundy MotoGP podczas ogłoszenia 6h Kataru można było zauważyć takie logotypy, jak QMMF czy Qatar Airways. QMMF to katarska federacja sportów motorowych, a tej drugiej organizacji raczej nie trzeba nikomu przedstawiać.

Osobiście zaraz po ujrzeniu logo katarskich linii lotniczych przepuściłem przez głowę myśl o tym, że istnieje procent szansy na nawiązanie współpracy tej organizacji z promotorem WEC na polu logistycznym. Jednak wówczas była to niezależna myśl nie poparta żadnym dodatkowym argumentem. Dopiero artykuł cenionego w branży, brytyjskiego DailySportscar.com dał mi do zrozumienia, że rzeczywiście może być to dobry trop. Autor owego artykułu dał bardzo nienachalnie do zrozumienia, że taka kooperacja może faktycznie być przedmiotem negocjacji.

ZOBACZ TAKŻE
Rośnie kalendarz WEC na 2024. "Kierunek Katar"

Jak mogłaby wyglądać owa współpraca?

Tutaj raczej nie ma żadnej filozofii. W takim układzie Qatar Airways Cargo zajęłoby się stroną logistyczną serii FIA WEC przy wyścigach poza Europą. To oznaczałoby nic innego, jak to, że seria wówczas zrezygnowałaby z transportu morskiego, przynajmniej w znacznym stopniu. Do tego wrócimy później przy minusach takiego rozwiązania. Na razie skupmy się na plusach. Transport lotniczy byłby bardzo pomocny, szczególnie na początku sezonu. W 2024 roku 6h Kataru otworzy sezon, ale oficjalnie nie wiemy jeszcze, gdzie mistrzostwa udadzą się potem. Teoretycznie umowa z Sebring wygasa po 2023 roku. Jednak trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym ACO nie przedłużyłoby jej na kolejne lata. Sebring nawet rozgrywane w piątek jest obecnie najpopularniejszą rundą WEC poza 24h Le Mans. W takim wypadku transport lotniczy to jedyna opcja, aby w maksymalnie dwa tygodnie przewieźć sprzęt na Florydę. Statkiem taki dystans zająłby wieczność.

Tu pewnie pojawiają się pytania o to, jaki termin może zająć Katar. Organizator tej rundy ma gwarancję pierwszego miejsca w kalendarzu, więc przy założeniu obecności Sebring w kalendarzu typowałbym ostatnie weekend lutego 2024, oczywiście w sobotę. Dlaczego nie wcześniej? Otóż styczeń, luty i początek marca to bardzo intensywny okres w sportscarach. Jeszcze w styczniu odbywają się 24h Dubaju i 24h Daytona, a zaraz po nich mamy Bathurst 12h. Zaś potem w lutym ma miejsce sezon AsLMS rozgrywany w postaci czterech wyścigów na dwóch torach w dwa tygodnie. To oznacza, że WEC nie może rozegrać wyścigu wcześniej, ponieważ seria naraża się na kolizje terminów z innymi wyścigami. W endurance jest to tyle problematyczne, że wielu kierowców oraz zespołów startuje w kilku seriach na raz. Dlatego ADAC, ACO, IMSA i SRO muszą kooperować w kwestii terminów swoich serii na ile to możliwe, a i tak zdarzają się pojedyncze kolizje.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz endurance 2023. Wszystkie imprezy i daty

To może być bardzo istotna pomoc dla WEC w budowie popularności

Tak, jak wyróżniłem to wcześniej, WEC jest bardzo mocno ograniczone przez logistykę. Transport morski w połączeniu z branżą działającą niczym system naczyń połączonych sprawia obecnie, że osiem rund to chyba maksimum, na jakie stać mistrzostwa. Seria musi się wyzwolić z tego ograniczenia, które sprawia, że nawet obecność miliona Hypercarów w stawce nie pomoże jej w budowie popularności, w której F1 i MotoGP biją ją na głowę. Co z tego, że będziemy mieli niesamowite pojedynki w Hypercarach czy LMGT3, jeśli na kolejny wyścig trzeba będzie czekać miesiąc, lub dwa.

I właśnie z tej perspektywy nawiązanie kooperacji z Qatar Airways jest dla nich ogromną szansą. Możliwość transportowania sprzętu do USA czy Azji na (częściowy) koszt sponsora pomogłaby mistrzostwom świata rozbudować kalendarz. Ten w przyszłym roku będzie liczył siedem rund, a jeśli dodanie Kataru nie spowoduje wyrzucenia Sebring to będzie ich osiem. Do tego dodajmy to, że takie obiekty, jak Nurburgring, Silverstone, Interlagos czy australijskie The Bend podejmują rozmowy z władzami sportu. W najbliższych kilku latach kalendarz może rozszerzyć się do nawet dziesięciu rund, co w zasadzie byłoby maksimum. Pamiętajmy, że logistyka to jedna, a części zapasowe czy opłacenie ludzi obsługujących samochody danej ekipy na torze i poza nim to drugie. Do tego dochodzą jeszcze wspomniane kolizje z innymi seriami endurance.

ZOBACZ TAKŻE
Czym są Hypercary, GTP, LMH i LMDh? Wiele skrótów, jedna przyszłość

Jakie zagrożenia czmychają za rogiem?

Liberty Media i F1 udowodniły to już kilkukrotnie, że trzeba uważać, na co pozwala się partnerom z krajów arabskich. Inaczej można skończyć z ręką w nocniku, lub na awaryjnym spotkaniem kierowców po ataku rakietowym w pobliżu toru. Dodatkowo ACO powinno przyjrzeć się inicjatywom, które promują, by nie okazało się, że zapomni o nich po przyjeździe do Kataru.

Wreszcie pragnę zwrócić uwagę na rzecz, która mogłaby mocno zaprzeczyć pewnym działaniom serii. Otóż LMEM, które bezpośrednio zarządza WEC z ramienia ACO od kilku lat walczy o akredytację środowiskową FIA. Jednym warunków na drodze do jej przyznania jest stosowanie ekologicznego środka transportu na wyścigi do Azji czy USA. Obecnie takowy nie istnieje, więc „najbardziej ekologiczny” jest obecnie transport morski. Zamiana statku na samolot oznaczałaby wzrost emisji śladu węglowego przez mistrzostwa. To mocno utrudniłoby drogę serii do uzyskania takiej akredytacji.

Czy WEC zdecyduje się na taki krok biorąc pod uwagę omówione przeze mnie aspekty? A może taka umowa nigdy nie była i nie będzie przedmiotem rozmów w LMEM? Na ten moment można powiedzieć tylko dwie rzeczy. Raz, przekonamy się w 2024 roku. Dwa, w motorsporcie wszystko jest możliwe, szczególnie, gdy kraj arabski wykłada pieniądze na stół.

Oceń nasz artykuł!
Reklama