Marzenie o F1
Patricio O’Ward to kierowca, który jest prawdziwą gwiazdą serii IndyCar. Rodak Sergio Pereza od 2020 roku rywalizuje bowiem o najwyższe cele. W sezonie 2021 był nawet o krok od zdobycia mistrzostwa. Ostatecznie tamtą kampanię zakończył na 3. lokacie. W nagrodę za to oraz wygraną w Texasie i Detroit wystąpił on na posezonowych testach F1 w barwach McLarena. W niedawno zakończonym sezonie F1, O’Ward wziął udział w 1. piątkowej sesji treningowej podczas weekendu w Abu Zabi. Meksykanin wyznał, że ma przed sobą jasny cel.
– Czuję, że zawsze mogę wrócić do IndyCar, a okno dostania się do Formuły 1 jest nieco węższe. Jeżdzę już od kilku lat w IndyCar i czuję, że każdego roku ugruntowałem swoją pozycję jako jeden z pretendentów do tytułu. Uwielbiam wyścigi IndyCar — to jedne z najlepszych wyścigów na świecie, jeśli nie najlepsze pod względem rywalizacji. Ale dorastałem oglądając Formułę 1 i dorastałem z marzeniem o jeździe w F1, jak wielu innych kierowców na całym świecie. To właśnie otworzyło moją pasję do innych mistrzostw. Więc nadal bardzo chcę przejść do Formuły 1. Czy to się stanie? Kiedy to się stanie? Nie mam pojęcia, ale mam za sobą świetny zespół – stwierdził rodak Pereza w rozmowie z serwisem Racer.
Plany na sezon 2023 poza IndyCar nie są znane
Choć O’Ward do tej pory odbył szereg testów z McLarenem w F1, Meksykanin nie może być pewny, czy za rok będzie miał okazję ponownie zasiąść za kierownicą bolidu F1.
– Nauczyłem się, że nie można niczego zaplanować – nawet całego roku. Możesz tylko zaplanować, co będzie dalej. Trudno powiedzieć jak będzie wyglądał przyszły rok, ponieważ mój kalendarz jest bardzo napięty od końca kwietnia do końca września, więc naprawdę ciężko jest zorganizować w tych miesiącach.Tak więc, szczerze mówiąc kształtuje się to w zależności od tego, „Możemy znaleźć tydzień tutaj lub weekend tutaj”, ale zwykle jest wszystko robione na ostatnią chwilę – dodał.
To bardzo ciekawe stwierdzenie. Alex Palou, który oficjalnie został mianowany kierowcą rezerwowym McLarena mniej więcej zna swój plan na przyszły rok. Meksykanin z kolei będzie musiał czekać. Tym samym wyraźnie widać, który z zawodników IndyCar jest wyżej w hierarchii u Zaka Browna.