Wyjątkowy tor, prekursor Rovali
Zapowiedź 24h Daytona 2023 rozpocznijmy od przedstawienia toru Datytona International Speedway. To jest absolutnie wyjątkowy obiekt, który rozpoznaje każdy fan motorsportu. Oczywiście pierwsze skojarzenie z tym obiektem to dwu i pół milowy oval, na którym co roku odbywa się Daytona 500. Jednakże równie bogatą historię ma tu Rolex 24h Daytona rozgrywane na konfiguracji „rovalowej”. Ta posiada kilka charakterystycznych elementów. Pierwszym z nich jest zakręt numer jeden, do którego zjeżdża się delikatnie w dół oraz w lewo. Wyzwaniem tutaj jest znalezienie optymalnej linii przejazdu w miejscu, które jest bardzo wyboiste. Dodatkowo zakręt ten jest „ślepy”. Należy się spodziewać, że w trakcie wyścigu sporo zawodników zaliczy szeroki wyjazd w tym miejscu. Na szczęście w pewnym stopniu wybacza on błędy.
Potem na kierowców czekają dwa zakręty w kształcie podkowy. Nie dość, że te już same w sobie są trudne, ponieważ asfalt jest tam nierówny to dodatkowo trudniej jest tam dublować wolniejsze pojazdy. Jakby tego było mało to między tymi „podkowami” znajduje się szybki lewy zakręt, którego raczej nikt nie chciałby przestrzelić. Każdy zawodnik powinien móc przejechać go bez odjęcia gazu, niczym 130R na Suzuce. Jednak należy pamiętać, że każdy szerszy wyjazd kończy się wyjazdem na trawiaste pobocze. Ono gwarantuje poślizg oraz uszkodzenia podłogi po podbiciach na nierównościach, jakie się na niej znajdują. Później kierowcy wracają na część owalną, ale aby to zrobić to muszą oni pokonać ósmy zakręt, który łatwo przestrzelić. Dodatkowa pułapka czyha na jego wyjściu w postaci zerwania trakcji tylnych opon na betonowej nawierzchni. To raczej nie jest najbardziej pożądane zjawisko na wyjściu na łuk zakończony prostą, gdzie trzeba uzyskać jak najwyższą możliwą prędkość.
Szybki przystanek, ale bez odpoczynku
Gdy już pokonamy tę sekcję to przed nami znajduje się jeszcze szykana, która od roku nazywa się „Le Mans”. Dawniej głównym problemem było tam cięcie krawężników przez prototypy i samochody GT, co niszczyło podłogę tym pojazdom, a także brudziło asfalt na linii wyścigowej. Dlatego w 2021 roku zmodyfikowano krawężniki tak, aby skutecznie odstraszyć kierowców przez próbą ścinania toru. Obecnie największym wyzwaniem jest tu dopasowanie punktu hamowania tak, aby wejść w zakręt możliwie z najwyższą prędkością, jednocześnie nie narażając się na kontakt z szybszymi lub wolniejszymi samochodami innych klas. Wyjście z szykany to jednocześnie wyjście na ostatni łuk oraz na ostatnią prostą. Tu zdecydowanie wszystko sprowadza się do maksymalnej mocy oraz oporu generowanego przez samochód.
Zapowiedź 24h Daytona 2023: Jakie przepisy warto znać?
Ściganie w IWSC wygląda podobnie do WEC czy ELMS z kilkoma różnicami. Te dotyczą neutralizacji, pit stopów czy naprawy samochodów na torze. Zacznijmy od neutralizacji. W IWSC nie stosuje się FCY, ani Slow Zones, tylko lokalne żółte flagi oraz pełnoprawną neutralizację. Te pierwsze pojawiają się od razu, gdy na torze zdarzy się incydent, lub gdy pojazd wyścigowy zatrzyma się na torze. Jeśli jednak zajdzie potrzeba pojawienia się na torze ekipy porządkowej, wówczas od razu ogłasza się neutralizację.
Tu pojawiają się kolejne różnice. W WEC zwykle samochód bezpieczeństwa „zbiera” lidera, a stawka ustawia się za nim. Jednak podczas neutralizacji nie dochodzi do uporządkowania stawki. W IMSA od razu po ogłoszeniu neutralizacji zamyka się aleję serwisową (podobnie, jak w WEC i ELMS). Zaś Pace Car „zbiera” lidera, jak w WEC. W ELMS po kilku okrążeniach otwiera się pit lane dla wszystkich klas. Dla porównania w IMSA najpierw do boksów mogą zjechać samochody klas prototypowych. Okrążenie później swoje zjazdy mogą odbyć załogi GT3. Dzięki temu, po dwóch okrążeniach pit stopów prototypy są przed autami GT3.
Następnie sędziowie ogłaszają procedurę porządkowania stawki, której nie będziemy rozkładać na szczegóły. W dużym skrócie polega ona na tym, że załogi, które tracą minimum jedno okrążenie do lidera swojej klasy mogą odzyskać jedno okrążenie. Przy czym zespoły muszą same zorientować się czy mają prawo do „oddublowania”, ponieważ sędziowie dla oszczędności czasu nie dochodzą do tego, kto może, a kto nie. Po tym, jak poszczególne załogi odzyskają okrążenie, następuje podział klas na pięć grup w kolejności: GTP, LMP2, LMP3, GTD Pro i GTD. Po zakończeniu procedury następuje wznowienie wyścigu. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że załogom nadrabiającym straty po awarii czy wypadku łatwiej jest nadrobić stracone okrążenia. Jednak odbywa się to kosztem długości neutralizacji, które potrafią trwać 20 minut.
Pozostałe różnice są prostsze
Podczas pit stopu w IMSA SportsCar w odróżnieniu od WEC i ELMS nie obowiązuje nakaz zgaszenia silnika, ani zakaz zmiany opon podczas tankowania. Ostatnia kwestia dotyczy naprawy samochodów. W IWSC w odróżnieniu od serii ACO istnieje możliwość dostarczenia samochodu do alei serwisowej po awarii, lub wypadku na torze poza aleją serwisową. Samochód nie musi poruszać się wówczas „o własnych siłach” i może zostać dostarczony na lawecie. W WEC i ELMS kierowca na torze musi dokonywać napraw samodzielnie z ewentualną pomocą narzędzi znajdujących się w samochodzie.
Zapowiedź 24h Daytona 2023: Czas próby dla GTP
Trzy lata po ogłoszeniu wspólnej platformy przez IMSA i ACO, wreszcie nadchodzi debiut klasy GTP. Ta w tym roku będzie składać się wyłącznie z prototypami LMDh. Na torze zobaczymy po dwie Acury, BMW, Cadillaki i Porsche. Łącznie dziewięć załóg, do których w Long Beach dołączą dwa prywatne Porsche. W zasadzie już w tym roku klasa zbliży się do liczby załóg porównywalnej z tym, co mogliśmy oglądać w DPi podczas szczytu jej popularności w 2019 roku. W przyszłym roku dołączy jeszcze Lamborghini. Spekuluje się także o prywatnym Ferrari 499p oraz o trzeciej Acurze ARX-06.
Z jednej strony wszystkie te auta łączy to, że są nowe oraz, że posiadają wspólne elementy w postaci standardowej skrzyni biegów XTrac oraz MGU-K zasilanego bateriami, które dostarczają kolejno Bosch i WAE Technologies (dawniej Williams Advanced Engineering). Z drugiej strony, każdy z producentów wykonał do tej pory inny dystans podczas testów. Największym przebiegiem może pochwalić się tu Porsche, które przez ten rok przejechało około 32 tysięcy kilometrów, w tym 36 godzinny test na Sebring. Pozostali producenci nie podali swoich przebiegów. Jednak biorąc pod uwagę to, że Acura, BMW i Cadillac rozpoczęli testy w lipcu to prawdopodobnie przejechali maksymalnie połowę tego, co Porsche 963.
Kto wygra pierwsze starcie?
To jest najtrudniejsze pytanie, jakie można postawić przed tym weekendem, ponieważ nikt nie wie, jak sprawują się te samochody w warunkach bojowych. Oczywiście można snuć różne domysły. Przykładowo serwis SportsCar365.com zasugerował po jednym z grupowych testów, że najszybsza na torze jest Acura, co potwierdziły kwalifikacje.
Jednocześnie ich zdaniem to Cadillac dysponuje najrówniejszym tempem oraz niezawodnością. Jeszcze inni zwrócą uwagę na poziom doświadczenia poszczególnych ekip. Jeszcze inni zwracają uwagę na to, kto ile testował i tu ponownie przewaga wraca w ręce Porsche Penske Motorsport. Zaś według niektórych największe problemy ma BMW, które dopiero w grudniu miało gotowy drugi jeżdżący egzemplarz M Hybrid V8. Tu warto wspomnieć, że dopiero na kwalifikacje zdołano przygotować drugi wyścigowy prototyp BMW. Niemiecka marka obecnie dysponuje minimum trzema egzemplarzami, ale jeden z nich ma już za sobą ogromną ilość kilometrów testowych i nie nadaje się do ścigania. Z drugiej strony warto zajrzeć do tabeli BoP. Te sugerują, że BMW przez najniższe maksymalne obroty ze wszystkich GTP jest najbardziej spowalniane. Zaś na drugim końcu skali znajduje się Acura.
Oczywiście możemy przyglądać się wynikom oraz przebiegom z poszczególnych sesji z Roar’u oraz treningów przed samym wyścigiem. Jednakże na ten moment jedyne, co wiemy to to, że nic nie wiemy.
Lista załóg klasy GTP do wyścigu Rolex 24h Daytona 2023

Fot. IMSA
LMP2 pokona GTP?
Prototypy LMDh na ten moment są niewiadomą do tego stopnia, że niektórzy kibice są w stanie zaryzykować stwierdzenie, że żaden z tych pojazdów nie wygra, a zamiast tego triumfuje prototyp LMP2. Z jednej strony żaden z producentów nie jest w stu procentach gotowy, ale z drugiej strony każdy z nich ma za sobą masę testów. Oczywiście wszystko zweryfikuje tor w dniach 28 – 29 stycznia. Jednakże IMSA wzięła sobie do serca wspomniane predykcje i zadbała o to, aby LMP2 nie miału tu łatwego zadania. Zadecydowano bowiem o spowolnieniu tej klasy. Przede wszystkim ograniczono obroty silnika z 8700 RPM do 8000 na pierwszych pięciu biegach i do 8500 na szóstym przełożeniu. Następnie masę minimalną samochodów zwiększono z 940 do 950 kg. Zaś minimalny czas tankowania wydłużono z 34 do 40 sekund. Obecnie nie wiemy czy taka stratyfikacja utrzyma się tylko na Daytonę czy także na pozostałe rundy.
Zapowiedź 24h Daytona 2023: LMP2 znów przyciągnęła zespoły
W ostatnich latach ta klasa cieszy się sporym zainteresowaniem pod kątem startu na Daytonie w nie inaczej jest tym razem. W pełnym cyklu zobaczymy aż pięć załóg takich zespołów, jak Era Motorsports, High Classs Racing, PR1 Mathiasen, Rick Ware Racing czy Tower. I tu już jest ciekawie, ponieważ przykładowo w Erze obok regularnych kierowców wystartują takie gwiazdy IndyCar, jak Scott McLaughlin czy Joseph Newgarden. Zaś w Rick Ware pojawią się Devlin DeFrancesco czy Pietro Fittipaldi, a w High Class swój debiut w prototypach zaliczy Raffaele Marciello.
Ciekawie wyglądają też załogi startujące tu gościnnie. Wśród nich mamy takie zespoły, jak AF Corse, Crowdstrike APR, Proton Competition i dwie załogi TDS. Tu także znajdzie się kilka ciekawych nazwisk. Chociażby w drugim z wymienionych zespołów pojedzie Esteban Gutierrez. Zaś w autach TDS wystartują Rinus Veekay, Giedo van der Garde czy Josh Pierson. Patrząc na te dziesięć załóg, trudno jest powiedzieć, kto może rozdawać tutaj karty, szczególnie, że na torze nie ma zespołu DragonSpeed, który wygrywał tu najwięcej w ostatnich latach.
Jeśli chodzi o klasę LMP3 i dziewięć załóg, które tam się pojawi to mocne mogą być samochody Sean Creech, Riley oraz Andretti Autosport. W tych ekipach zobaczymy takich zawodników, jak doświadczony Joao Barbosa, Gabby Chaves czy Nico Pino znany kibicom Inter Europol Competition.
Lista załóg klasy LMP2 do wyścigu Rolex 24h Daytona 2023

Fot. IMSA
Zapowiedź 24h Daytona 2023: GTD Pro
Dziewięć aut zobaczymy tu także w GTD Pro. To mniej, niż trzynaście aut w zeszłym roku. Jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt pojawienia się nowej klasy GTP, która zabrała nam chociażby ekipę RLL z omawianej kategorii. Dziewięć aut to też dobra ilość. Wśród nich zobaczymy Corvette C8.R przerabianą ze specyfikacji GTE, duet Astonów Martinów i po jednym BMW M4, Lexusie i Mercedesie. Jednakże to są auta, które mają już za sobą minimum rok (lub nawet cztery w ściganiu). Do nich dołączają samochody, które dopiero zaczynają swoją historię na torach wyścigowych. Mowa tu o Ferrari 296 GT3, Lamborghini Huracanie GT3 Evo II i Porsche 911 generacji 992. Jak zwykle trudno powiedzieć, który z nich może być czarnym koniem zawodów. Należy jednak pamiętać, że namieszać mogą tu składy załóg, a także BoP.
Jeśli chodzi o te pierwsze to klasycznie mocno wygląda Corvette, którą poprowadzą Antonio Garcia, Tommy Milner i Jordan Taylor. Z kolei Porsche wystawi Pfaffa oraz fabryczny tercet, który stanowić będą Klaus Bachler, Patrick Pilet i Laurens Vanthoor. W Lexusie ujrzymy brytyjski tercet w składzie Ben Barnicoat, Jack Hawksworth i Mike Conway. Ten ostatni na co dzień ściga się dla Toyoty w klasie Hypercar.
Ferrari i Lamborghini też mocno zaangażowały się w start na Daytonie. Tego pierwszego producenta reprezentować będą James Calado, Alessandro Pier Guidi, Davide Rigon i Daniel Serra. Zaś nowego Huracana poprowadzi Romain Grosjean, a także Andrea Caldarelli, Mirko Bortolotti i Jordan Pepper.
Zapowiedź 24h Daytona 2023: Obrodziło w GTD
Dwadzieścia cztery samochody to na prawdę ogromna stawka. W niższej z klas GT3 jak zwykle nie można narzekać na brak zainteresowania. Będą lokalne ekipy, takie jak Heart of Racing, Magnus, NTE, Paul Miller, Turner Motorsports, Winward czy Wright Motorsports. Jednocześnie nie zabraknie też załóg z Europy. Chociażby Ferrari będą reprezentować AF Corse i Cetillar. Zaś dwa Lamborghini wystawi Iron Lynx, w tym Iron Dames w dokładnie tym samym składzie, który rok temu wygrał 24h Spa. Jeśli chodzi o nazwiska to tu też jest na co popatrzeć. Oczywiście zobaczymy tu takich brązów, jak Madison Snow. Jednocześnie będą tu też pełnoprawni fabryczni zawodnicy, jak Lucas Auer, Maximilian Gotz, Alessio Rovera czy Marco Sorensen. W wyścigu mieli pojawić się także Kevin Magnussen, który miał znów ścigać się ze swoim Ojcem oraz Will Power. Niestety z przyczyn zdrowotnych oraz rodzinnych obydwaj ci kierowcy musieli odpuścić udział w rywalizacji.
Mówiąc o GTD to warto jeszcze wspomnieć słowem o kwalifikacjach, które zdominował Mercedes. Co więcej, załogi GTD okazały się być szybsze względem aut z klasy Pro. Dodatkowo bardzo dobrze uplasowały się obydwie Acury NSX. Zaś kiepską pierwszą „czasówkę” w klasach GTD zaliczyło Porsche z nowym modelem 911 992. Niewiele lepiej poszło załogom korzystającym z BMW M4 GT3. Więcej na temat kwalifikacji do tegorocznej edycji 24h Daytona 2023 dowiecie się z artykułu poniżej.
Lista załóg klas GTD Pro i GTD do wyścigu Rolex 24h Daytona 2023

Fot. IMSA

Fot. IMSA