Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

Wehrlein niepowstrzymany po raz drugi | Analiza 2. E-Prix Ad-Dirijji

Porsche, Porsche, Porsche! Niemcy znów udowodnili dominację swej jednostki napędowej, która pod kontrolą Pascala Wehrleina ponownie podbiła Ad-Dirijję. Za jego plecami ponownie Jake Dennis, a trzecią lokatę (w miejsce Sama Birda) zajął waleczny René Rast.

Pascal Wehrlein
Fot. Porsche Newsroom / Twitter

Najlepszy kierowca: Pascal Wehrlein

Czy Porsche natrafiło na róg obfitości? Ich jednostka napędowa spisywała się w Ad-Dirijji wprost fenomenalnie, szybka i oszczędna, mocna zarówno na wyjazdach z zakrętów, jak i wejściach weń. Doświadczony Niemiec nie potrzebował nic więcej, by ponownie odjechać rywalom. Począwszy od połowy zawodów, gdy już znalazł się przed McLarenami i Jaguarami, nie było na niego mocnych.

ZOBACZ TAKŻE
Niesłychana pogoń w Ad-Dirijji. Wehrlein zwycięzcą | Analiza 1. E-Prix

Przez moment próbował mu zagrozić Jake Dennis, lecz Brytyjczykowi dodatkowa moc z trybów ataku na nic się zdała. W lusterkach rywala pokazał się tylko kilka razy; potem Wehrlein bez problemu mu odskoczył i na tym zakończyły się marzenia Andretti o kolejnym trumfie.

Sukces odniósł też kierowca, który – dla odmiany – marzył tylko o pojedynczych punktach. Dan Ticktum przez większą część zawodów odgrywał rolę sfrustrowanego statysty za plecami Sachy Fenestraza. Z trybami ataku czy bez, Francuz wciąż zamykał mu drzwi na długiej prostej i strefie mocnego hamowania, ale systematyczność wynagrodzili Ticktumowi rywale, którzy gorzej rozegrali swe strategie i wypadli poza punkty. 10. miejsce powinno go cieszyć.

Najlepszy zespół: McLaren

Brytyjczycy nie wyglądali dziś już tak przekonująco jak we wczorajszych zawodach, i to mimo chwilowego dubletu. A jednak nagroda w tej kategorii należy się im jak nikomu innemu, albowiem jako jedyna ekipa posiadają dwóch kierowców w ścisłej czołówce. Rast wdrapał się na podium po wybitnej walce z Birdem, Hughes finiszował 5.

Tym samym udało im się oszukać Jaguara, który aż do końcowych okrążeń wyglądał znakomicie. Bird popełnił jednak kosztowny błąd przy próbie wyminięcia Rasta, a Evans tak długo siedział za plecami Hughesa, że spadł jeszcze za Sébastiena Buemiego. Nowozelandczykowi trzeba jednak oddać, że miał sporo pecha – Brytyjczykowi na ostatnich metrach skończyła się energia i Evans, znajdujący się bezpośrednio za nim, przypadkowo przepchnął go przez linię mety.

Największe zaskoczenie: Sacha Fenestraz

Z dwoma punktami i w doskonałym stylu. Młody Francuz nie dał się uwikłać w żadne niepotrzebne batalie, cierpliwie czekając na dogodną okazję. W ramach jednej z takich wyminął Sérgio Sette Camarę, a niebawem również Dana Ticktuma, któremu tryb ataku nie zapewnił przewagi wystarczającej do tego, by się debiutantowi odgryźć.

ZOBACZ TAKŻE
Kierowcy Formuły E 2022/2023. Przedstawiamy pełny skład

Nieźle, choć finalnie poniżej własnych oczekiwań, zaprezentowało się też Maserati. Edoardo Mortara popisał się znakomitym startem i szybko wbił się do czołowej piątki. Presji ze strony Jake’a Dennisa i Sama Birda nie udało się wytrzymać, lecz specjaliści mieli asa w rękawie w postaci oszczędzanych aż do końca pakietów dodatkowej mocy.

A raczej tak im się wydawało. Gdy stawka zbiła się po zjeździe samochodu bezpieczeństwa, i Mortara, i Günther musieli naprędce wykorzystać skomasowane pokłady energii. Ich jednostki napędowe – nieszczególnie efektywne – nie przyjęły tego najlepiej i Szwajcar skończył 9., a Niemiec spadł na sam koniec.

Największe rozczarowanie: Mahindra

Hindusi wracają do dawnych czasów, kiedy incydentalne przypadki znakomitości przeradzały się w serie zupełnie bezbarwnych występów. Lucas di Grassi szalał w pozytywnym tego słowa znaczeniu w Meksyku, lecz nie istniał w obu wyścigach w Ad-Dirijji. Oliver Rowland, choć szybszy w czasówkach, podzielił jego los.

Brytyjczyk spadł z 14. pozycji na starcie na 20. miejsce jeszcze przed połową dystansu. Jego tempo wystarczało jedynie na utrzymywanie się przed kierowcami ABT Cupry; niemiecki zespół, powracający po roku przerwy, zdaje się mościć na pozycji należnej w zeszłym sezonie Dragon Penske. Finalnie jednak, nawet tego osiągnięcia nie mógł sobie zapisać – na 32. okrążeniu wycofał się do garażu. Awaria mechaniczna wzięła górę.

Potęga Wehrleina

Niemiec to najjaśniejsza postać początku sezonu. W Ad-Dirijji nikt nie mógł go zatrzymać – słusznie zatem zdobywa kolejne 25 punktów i plasuje się na czele stawki z 68 oczkami na koncie. 6 mniej ma Jake Dennis, a za nimi (z dużą już stratą) lokuje się Sébastien Buemi. Szwajcar jeszcze ani razu nie stanął na podium, lecz nadrabia to konsekwencją w zdobywaniu punktów. Ma ich 31.

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2023. Sprawdźcie, jak wygląda

Wśród ekip pozycję lidera utrzymuje jeszcze Andretti, lecz Amerykanie z pewnością odczuwają na karku oddech Porsche. Drugie miejsce Dennisa zapewnia im 76 punktów; Niemcy mają ich 74. Podium uzupełnia McLaren z 53 oczkami, a do piątki dołącza też Envision – z 41 i Jaguar – z 39.

Indyjskie święto

Formuła E na kilka miesięcy zrywa z podwójnymi weekendami. Kolejne trzy rundy odbędą się w trzech różnych miastach i to trzech po raz pierwszy pojawiających się w kalendarzu. Zanim seria uda się do Kapsztadu i Sao Paulo, kierowcy zawitają do Hajdarabadu, potężnego miasta w drugim najludniejszym kraju świata.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2023. Aktualny rozkład 9. sezonu

Przygoda ta czeka nas 11 lutego; zespoły mają zatem dokładnie dwa tygodnie, by jakkolwiek przygotować się do zupełnie nieznanego obiektu. Zagadką jak zwykle pozostaje nawierzchnia, której dokładna ewaluacja możliwa jest jedynie na miejscu. Kto najlepiej zrozumie warunki Indii, zostanie zwycięzcą – nawet, jeśli surowe tempo samochodu okaże się gorsze od rywali.

Wyniki 2. E-Prix Ad-Dirijji

Wyniki Ad-Dirijja 2

Fot. Formula E

Reklama