Udany debiut Sebastiana Montoyi
Sebastian Montoya może zaliczyć sobotni wyścig do całkiem udanych. Pomimo startu z 14. pozycji, dzięki odrobinie szczęścia i umiejętnemu unikaniu kłopotów w tym chaotycznym wyścigu, udało mu się awansować o parę pozycji. Na metę dojechał jako dziesiąty, co daje mu pierwszy punkt w Formule 3 jako kierowca etatowy. Kolumbijczyk bowiem wystąpił w jedej rundzie sezonu 2022 i szło mu bardzo dobrze.
— Myślę, że było bardzo dobrze — powiedział Montoya o swoim wyścigu. — Szczerze mówiąc, byłem naprawdę zadowolony z prędkości. Podczas testów jeździliśmy bardziej zapoznawczo i tak naprawdę nie próbowaliśmy jechać tak szybko, jak jesteśmy w stanie.
Montoya o nieudanych kwalifikacjach
— Kwalifikacje były trochę rozczarowujące. Mieliśmy mały problem na ostatnim okrążeniu, przez co wypadłem z pierwszej dziesiątki na 15. miejsce przed karami. — przyznał Kolumbijczyk. Ostatecznie, wskutek kary przydzielonej jego rywalowi, kwalifikacje ukończył na 14. lokacie. Start wyścigu też nie był dobry. Ktoś utknął przede mną i musiałem go unikać. Później łapałem sporo poślizgów i traciłem przyczepność opon. Wyprzedziłem z jakieś cztery osoby. Gdy dotarłem do zakrętu pierwszego, wzięto mnie w kanapkę. Gdy to wszystko się skończyło, pomyślałem: „okej, jesteśmy szybcy” – dodał.
Szalony wyścig w Bahrajnie zakończony pierwszymi punktami
Unikanie panującego na torze chaosu nie było łatwe. Dwa razy na tor wyjeżdżał samochód bezpieczeństwa. Dzięki temu, niemal cała stawka była ze sobą w bliskim kontakcie. Ówczesny lider, Franco Colapinto, dwukrotnie opóźniał start do granic możliwości. Chciał w ten sposób wyeliminować jak najwięcej strumienia aerodynamicznego, aby pomóc sobie utrzymać prowadzenie w wyścigu. Colapinto przez cały czas miał na plecach ogon ścigających go samochodów.
— To było naprawdę trudne — wspominał Kolumbijczyk. — Zwłaszcza, że Franco startował tak późno. To powodowało, że wszyscy się kolejkowali z tyłu. Pozytywem jest to, że mimo iż wszyscy ścigają się bardzo agresywnie, wszyscy graliśmy czysto. Miałem drobny kontakt z Christianem Mansellem, który, zobaczywszy mnie po wyścigu, powiedział: „Chłopie, tak mi przykro! Próbowałem zostawić ci trochę miejsca. Podbiło mnie i w ciebie uderzyłem”. Było dobrze. Szczerze, zarządzanie oponami jest trudne, lecz łatwiejsze, gdy jesteś tym szybszym. Dziś byliśmy trochę szybsi. Mam nadzieję, że tak będzie przez resztę sezonu. — podsumował siedemnastolatek z Kolumbii.
Kolumbijczyk pozytywnie nastawiony do niedzielnego wyścigu
Montoya spodziewa się, że sobotnie tempo zespołu Hitech Pulse-Eight się utrzyma i da mu szansę na zdobycie kolejnych punktów w wyścigu głównym.
— Mam nadzieję na więcej punktów. Dzisiaj było szalenie, ale wciąż daliśmy radę dostać się na dobrą pozycję. Nie widzę powodu, dla którego jutro nie moglibyśmy tego powtórzyć. Biorąc pod uwagę, że w sobotę ścigaliśmy się z osobami, które kwalifikowały się w pierwszej piątce i ich wyprzedzaliśmy, to pokazuje nasze tempo. Miejmy nadzieję, że jutro uda nam się zrobic to samjoj. Musimy tylko dobrze wystartować, jechać czysto przez kilka okrążeń i pod koniec atakować.
— Chcę podziękować zespołowi, moim sponsorom, którzy mnie wspierali. To był naprawdę dobry wyścig, był zabawny i trzymał mnie na nogach. Zbliżyłem się pod koniec i udało mi się wbić do pierwszej dziesiątki, co było świetne. To pokazuje, jakie mamy tempo. Mam nadzieję, że jutro z dobrym startem, możemy zajść jeszcze dalej.
Niedzielne zmagania rozpoczną się o godzinie 9:45 czasu polskiego. Jak spisze się w nich Sebastian Montoya? Przekonamy się już niedługo.