Przez ostatnie kilka sezonów w Formule 2, Campos zazwyczaj był bliżej ogona stawki niż czołówki. Jednak zdaje się, że w 2023 sytuacja może być zgoła odmienna. Hiszpański zespół zaliczył świetny start sezonu w Bahrajnie. Ralph Boschung wygrał wyścig sprinterski i zajął drugie miejsce w niedzielnej rywalizacji, a sporo punktów dołożył także Kush Maini. Swoimi emocjami oraz planami na resztę sezonu podzielił się szef zespołu.
Lojalność kluczem do sukcesu
Ralph Boschung na swoje pierwsze zwycięstwo w F2 czekał bardzo długo. Doczekał się tego w swoim 96. wyścigu w serii. Przez większość tego czasu jeździł właśnie dla Hiszpanów. 25-latek reprezentował zespół jeszcze w 2017, a od 2020 jeździ tylko i wyłącznie w zespole z Walencji. Jego szef, Adrian Campos Jr., podkreśla, że właśnie lojalność i przywiązanie były powodem sukcesu odniesionego w weekend.
–Ten wynik to marzenie, na które cały zespół pracował przez lata. Przeszliśmy naprawdę trudne chwile, mieliśmy dużo pecha, ale naprawdę zasłużyliśmy na taki weekend. Mieć go w pierwszym wyścigu sezonu, w nasze 25-lecia i z Ralphem, który jechał w kasku upamiętniającym mojego ojca, to coś naprawdę wyjątkowego. Jestem pewny, że jechał on [Adrian Campos Sr. – przyp. red.] z nim – mówił, dodając, jak ważny jest fakt odniesienia wygranej właśnie z Boschungiem. – To było niesamowite, nie mogłem powstrzymać się od łez. Jestem naprawdę dumny z Ralpha, jest częścią naszej rodziny. Kiedy mój ojciec zmarł, zachował zaufanie do zespołu. To było wyjątkowe.
„This one is for Adrian” 🤍@BoschungRalph pays tribute to @CamposRacing’s late, great, founder after his first F2 win #BahrainGP #F2 pic.twitter.com/mVjjp62Lh4
— Formula 2 (@Formula2) March 4, 2023
Sukces nie tylko Boschunga
Nie wolno jednak zapominać o drugim kierowcy Camposa. Kush Maini także zaliczył bardzo udany, debiutancki dla niego weekend. W obu wyścigach zapunktował, a w wyścigu głównym zakręcił się nawet w okolicach podium. Ostatecznie skończył czwarty, ale jak na pierwsze wyścigi w nowej serii zaprezentował się naprawdę z naprawdę dobrej strony. Także Hindusowi Campos Junior nie szczędził pochwał.
– Jestem bardzo szczęśliwy z powodu Kusha. Był jednym z tych kierowców, którzy byli dosyć niedoceniani. Wiedzieliśmy o tym od pierwszego razu, gdy pojawił się w bolidzie. Zobaczyliśmy dane, zobaczyliśmy jego umiejętności i powiedzieliśmy „okej, to będzie bardzo interesujące”. Pokazał wszystkim w tym padoku, wszystkim którzy oglądali wyścig, swój potencjał. Zaprezentował jaki jest szybki, jak w mgnieniu oka potrafi zaadaptować się do tych mistrzostw i w tym roku sprawi problemy wielu bardziej doświadczonym kierowcom. Bardzo się cieszę z jego powodu i jestem dumny z tego, co zrobił – mówił Adrian Campos Jr.
Czy Campos powalczy o mistrzostwo?
Jednak mimo sukcesu w Bahrajnie, pozytywnego nastawienia i samych komplementów dla kierowców, Adrian Campos Jr. nie chce stawiać zespołowi poprzeczki zbyt wysoko. Sezon F2 jest bardzo długi, a niesamowita pierwsza runda wcale nie stawia hiszpańskiej ekipy w roli faworyta do końcowego triumfu. Dobrze wie o tym szef, który tłumaczy jak wyglądają cele na resztę kampanii w F2.
– Nie myślimy jeszcze o mistrzostwie, to dopiero pierwsza runda z czternastu. Nie wszystkie weekendy będą takie, byłoby miło, ale tak się nie wydarzy. Będziemy po prostu dawać z siebie wszystko w każdy weekend. Starać się przywieźć jak najwięcej punktów, a kiedy nadarzy się okazja, wykorzystać ją. Jeśli będziemy mogli wygrać wyścig, spróbujemy to zrobić, ale jeśli będzie nas stać tylko na pierwszą piątkę zrozumiemy to i przywieziemy te punkty do domu – zakończył.