Zanim zaczniemy, kilka słów o naszym rozmówcy
17-letni cieszynianin to jedna z największych nadziei polskiego motorsportu. Pierwsze testy w F4 odbył już w 2019 r. na torze Cremona. We Włoskiej F4 zadebiutował już w sezonie 2021. Pomimo że nie reprezentował żadnej znaczącej siły w stawce (AS Motorsport), radził sobie świetnie. Regularnie kończył zawody w drugiej dziesiątce co jak na debiutanta jeszcze dobitniej udowadniało jego możliwości.
Po przenosinach do niemieckiego US Racing rozpoczął starty w pełnym cyklu zwodów we Włoszech. Wygrywając dwa wyścigi i dwukrotnie stając na podium ukończył sezon na 6-tej pozycji w „generalce”. Wszystko to potęguje fakt, że Włoska F4 to najmocniej obsadzona seria tej kategorii. To właśnie tam swoje pierwsze single-seaterowe kroki stawiało wielu obecnych kierowców F1. Świetnie prezentował się w ADAC F4, gdzie miał okazję dwukrotnie wystartować. Mimo przeciwności losu w postaci braku pieniędzy Kacper broni się wynikami. Dziś swoim poziomem przysparza nam, kibicom nadzieję na to, że w przyszłości ujrzymy kolejnego rodaka w królowej motorsportu.
Przygotowanie kierowcy wyścigowego w motorsporcie
Aleksander Chrzczonowski: Wiele osób niezwiązanych z motorsportem, których to kompletnie nie interesuje mówi, że to nie jest sport, że to jest siedzenie w miejscu i tylko jazda samochodem. Czy gdy poznajesz kogoś kto się kompletnie motorsportem nie interesuje to często spotykasz się z taką opinią?
Kacper Sztuka: Jeżeli chodzi o wyścigi samochodowe, coraz rzadziej. Kiedyś na pewno sporo osób, jednak już wyścigi w Formule 4 są brane bardziej na poważnie. W kartingu praktycznie wszyscy byli zaskoczeni. Tu taka ciekawostka, że mój trener, zrobił najwięcej bodajże sześć kółek w profesjonalnym gokarcie, trener który biega maratony, uprawia triatlon, on przejechał sześć kółek i powiedział, że więcej nie przejedzie, więc już w kartingu jest to duży wysiłek.

Fot. Kacper Sztuka Racing / Już w kartingu kierowca musi się wykazać dobrą sprawnością fizyczną, nawet w tych „najmłodszych” seriach
Czy zdarza się, że ktoś nie traktuje tego co robisz poważnie?
Coraz mniej osób tak uważa, jest większa świadomość, może przez „Drive To Survive”, kierowcy pokazują też treningi w mediach społecznościowych, coraz więcej się o tym mówi i to jest bardzo pozytywne. W tym sporcie jest wymagana nie tylko siła fizyczna, ale połączenie wysiłku fizycznego z bardzo dużym skupieniem. Trzeba bardzo szybko podejmować dobre decyzje, co powoduje, że wysiłek jest jeszcze większy. Do tego adrenalina i stres, szczególnie na starcie, także jest dużo czynników, które powodują, że jak przyjeżdża się z toru do hotelu to jest się kompletnie padniętym i marzy się tylko o zjedzeniu czegoś i zaśnięciu, bo i fizycznie, i psychicznie jest się dojechanym na koniec dnia.
Zacznijmy od podstaw, dlaczego to w ogóle jest sport?
W kilku słowach, dlaczego kierowca wyścigowy musi być prawdziwym sportowcem?
Przede wszystkim kierownica, która stawia duży opór, ludzie, którzy jeżdżą autami drogowymi, w których jest wspomaganie tego nie odczuwają, ale u nas szczególnie w single seaterach, w których nie ma wspomagania trzeba skręcić 600 kg za pomocą własnych rąk i jest to szczególnie dla nich, spory wysiłek. Na dłoniach przez dwa lata jazdy w Formule 4 cały czas robiły mi się odciski na obydwu rękach. Dosłownie do krwi. Jest to spory wysiłek i nie można powiedzieć w pewnym momencie weekendu wyścigowego „Bolą mnie ręce i nie mogę”, trzeba po prostu jechać, wykonywać dobrą robotę na pełnym skupieniu.
Z jakimi wyzwaniami musi się mierzyć kierowca wyścigowy? Jakie siły na niego działają?
Również przeciążenia, które działają w zakrętach, szczególnie w wyższych seriach, ale również w kartingu, u kierowców szyja jest szersza, bo ona obrywa, trzeba ją utrzymać prosto, szczególnie jak są jakieś podbicia. Zazwyczaj na torach siły rzędu 2-3 G przy wolniejszych zakrętach, do 4 G przy szybszych, a to wszystko trzeba połączyć z maksymalnym skupieniem, to powoduje też wzrost tętna, nawet jak sprawdza się tętno przy wykonywaniu ćwiczeń, my akurat na treningach wykonujemy lampki (trzeba zgasić jak najwięcej lampek w 45 Sekund) i wtedy te tętno wzrasta nawet do nawet 170 i tak samo jest w wyścigu, tylko tam działają jeszcze prawdziwe, fizyczne obciążenia.
Co jest najważniejsze?
Czyli czynników jest dużo, szyja, ręce, tętno i skupienie, ale czy jesteś w stanie wyodrębnić najważniejszy? Może coś ma szczególne znaczenie, a może wszystko musi być w takiej symbiozie i nie da się powiedzieć co jest najważniejsze.
Myślę, że szyja przynajmniej w Formule 4 ma najmniejsze znaczenie. Nawet w kartingu jest to zazwyczaj większy problem, osobiście nie miałem zbyt wielu sytuacji, aby bolała mnie szyja. To jest raczej taki mniej ważny element. Ważne na pewno są ręce, które odczuwa się już w trakcie jazdy, a zmęczenie wychodzi, kiedy wraca się z wyścigu. Bezpośrednim czynnikiem najbardziej przeszkadzającym są obciążenia i ból w rękach w trakcie jazdy.
Kluczowa jest współpraca z trenerem
Więc ręce odgrywają tu większą rolę. Dobrze, że jasno postawiliśmy kilka tez i wiemy jakim siłom powinien przeciwstawić się kierowca. Teraz przejdziemy stricte do treningu. Masz kogoś odpowiedzialnego za twój trening? Jakiegoś trenera? Może współpracujesz z jakąś firmą?
Tak, współpracuję z OLSH Motorsport, Marek Olszewski to mój pierwszy trener, a ja już w wieku 8 lat byłem jednym z jego pierwszych zawodników, a teraz ma on pod sobą już kilku trenerów. Aktualnie trenuję z Wojtkiem, którego część osób może kojarzyć z relacji Kajetana Kajetanowicza na Instagramie. On trenuje nie tylko z nim, ale też ze mną, Tymkiem, Jarkiem Szeją i Mateuszem Kaprzykiem. Przez to, że od wielu lat współpracują z wieloma różnymi kierowcami mają bardzo dużo doświadczenia, robią to naprawdę profesjonalnie. Wiedzą na czym się dokładnie skupić, żeby maksymalizować osiągi na torze.

Fot. OLSH Motorsport / Siłownia, na której trenują kierowcy wyścigowi
Wysiłek fizyczny tak naprawdę przeszkadza mi coraz mniej, powiedziałbym nawet, że aktualnie po trzech latach treningów takich stałych systematycznych przygotował do formuły, nie mam z tym problemu. Robimy ćwiczenia wycelowane w mięsnie, które później najbardziej najwięcej pracują w trakcie jazdy. Łączymy to z refleksem i różnymi ćwiczeniami, które poprawiają na przykład podejmowanie decyzji. Treningi są dosyć urozmaicone i nie ma dwóch takich samych treningów. Jeśli chodzi o nasz program, zawsze pojawią się jakieś nowe elementy.
Jaka jest rutyna treningowa kierowcy wyścigowego?
Dobrze, że mówisz o tym, że treningi są urozmaicone, bo chciałbym zapytać: jaka jest twoja treningowa rutyna? Jak trenujesz – w wymiarze np. tygodniowym, ile razy? I co najczęściej?
Trenuję dwa-trzy razy z trenerem na siłowni, czasem jest to nie siłownia, a np. wyjście w góry, jazda na rowerze, w wakacje bieganie i mam też wysyłany trening do zrobienia samemu w domu 1-2 razy w tygodniu w zależności od tego czy mam testy albo weekend wyścigowy, to są treningi na wiośle albo bieganie. Jeśli chodzi o kardio to trenujemy głównie na wiośle. To jest to według mnie fajny przyrząd do ćwiczeń przede wszystkim dla kierowcy. Angażuje bardzo dużo mięśni i dla mnie jako kierowcy ważne jest też to, że angażuje ręce. Jeżeli chodzi o takie normalne treningi na siłowni, korzystamy z normalnych sprzętów lub właśnie z wiosła połączonego z ćwiczeniami mentalnymi. jeżeli trenuje sam w domu to zazwyczaj wiosła albo bieg.

Fot. Kacper Sztuka Racing / Trening na wiośle
Rower szosowy czy bardziej jakiś Gravel albo MTB?
Że tak powiem, pół na pół. Na pewno nie jakoś mocno po górach, tam ogólnie raczej biegamy dalsze dystanse, jak już rowerem to po płaskim. Jest o tyle fajnie, że mamy tutaj sporo gór do wyboru w Ustroniu, w Wiśle. Zaliczyliśmy już kilka różnych po parę razy. To jest też fajne wyciszenie po wyścigach, jeżeli biegamy sobie w górach lub po lesie. Ja też urodziłem się w Bielsku, od początku mieszkam w Wiśle także zawsze byłem blisko gór. Cieszę się zawsze jak możemy wyjść gdzieś w góry. No i biegamy nie tylko jak jest ciepło i jest dobra pogoda.
Pamiętam jak raz w Ustroniu był obóz dla kierowców i jeśli dobrze pamiętam wychodziliśmy o 19 w zimie, to był styczeń lub luty. W górach było pełno śniegu i z czołówkami biegliśmy chyba dwie i pół godziny. Było bardzo zimno, wszystko było mokre i warunki były ciężkie, ale według mnie to nie tylko przygotowuje fizycznie ale też kształtuje trochę charakter i to jest coś bardzo fajnego w treningach i powinno się stosować takie elementy.
Czy motorsport jest pod kątem treningu specyficzny względem innych dyscyplin?
Dobrze słyszeć, że ci się nie nudzi i trening nie jest monotonny. Czy są jakieś ćwiczenia albo rodzaje treningu, które są typowe dla motorsportu, czego nie spotkasz nigdzie indziej?
Jeśli chodzi o takie rzeczy, których nie ma w innych sportach, myślę, że jest to przyrząd do ćwiczenia szyi. Chyba tylko raz spotkałem się z sytuacją, żeby ktoś chyba w MMA trenował w podobny sposób. Polega to na tym, że zakłada się taką specjalną „czapkę” z liną na głowę. Kierowca musi wtedy utrzymać szyję w pionie, aby wzmocnić te mięśnie. Poza tym chyba nie ma jakichś ćwiczeń, które są tylko w motorsporcie. W oczy rzuca się ta szyja, bo przeciążenia w innych sportach nie działają tak bardzo.

Fot. Quadrant / Trening szyi w wykonaniu Lando Norrisa.
A może jakieś specjalne przyrządy do ćwiczeń?
Mniej rzeczy wspólnych z innymi rzeczami jest, jeśli chodzi o trening mentalny, np. robienie tzw. „Setka Game”, czyli zaznaczanie numerków od 1 do 100 na czas. To jest popularne ćwiczenie wśród kierowców, przynajmniej w Polsce. Rozwija mocno ten element skupienia. Do tego może jeszcze ćwiczenia na refleks, są popularne nagrania na YouTube albo TikToku, gdzie kierowcy łapią piłki trener je rzuca, ja zawsze mówię „wyżej, wyżej ręce”, a on je trzyma jeszcze niżej do ziemi. Do tego w motorsporcie popularne są „lampki”, ale to jest też w innych sportach.
Rywalizacja z innymi kierowcami to świetna zabawa i… dodatkowa motywacja
Wielokrotnie przewija nam się temat innych kierowców, więc muszę zapytać, czy rywalizujesz z innymi kierowcami, jeśli chodzi o swoje wyniki w treningu? Pytam szczególnie, że słyszałem o twojej rywalizacji z Kajetanem na ilość zgaszonych lampek, a to jest kapitalna historia.
Teraz jest taki problem, że jest aktualizacja do lampek i ciężko się porównać, bo po aktualizacji można je oszukać i tak jak kiedyś mówiłem o wynikach 127 w 45 sekund tak teraz można oszukać na tyle żeby zrobić 140 bez żadnego wysiłku i te lampki same się gaszą tak naprawdę. Dalej można robić to uczciwie, ale jest już bardzo trudno to zmierzyć, więc chyba challenge został przerwany, jeśli chodzi o rywalizację z Kajetanem.

Fot. Fernando Alonso / Kadr z mediów społecznościowych Fernando Alonso. Hiszpan wykonuje ćwiczenie z lampkami
Jeżeli chodzi o inne rzeczy to są zawody na wiośle na obozie. U nikogo o tym chyba nie mówiłem. Byliśmy na obozie w Ustroniu w 2021 r. Mieliśmy zawody na wiośle o godzinie chyba 5.30, albo nawet wcześniej rano w niedzielę i były dwa zespoły. Mieliśmy 6 godzin na przepłynięcie jak największej ilości kilometrów, w zespole było po 5 osób. Robiliśmy zmiany co 5-15 minut i na początku nasza strategia zawiodła i traciliśmy, ale skorygowaliśmy ją szybko i zaczęliśmy odrabiać.
Dostałem wiosło, kiedy prowadziliśmy 300 metrów nad drugim zespołem, jedyny problem był taki, że siadałem jako ostatni, gdy na drugim wiośle była najmocniejsza osoba z tamtego zespołu, która trzyma rekord wśród nas. Powiedziałem sobie, że „dobra, będzie ciężko”, ale przez te 5 minut pocisnąłem życiówkę. Po 6 godzinach płynięcia na wiośle, gdzie zrobiliśmy chyba 150 km, skończyliśmy jakoś 20 metrów przed nimi. Między płynięciem były też jeszcze zadania, które tam robiliśmy np. piłki. Jeśli wygrało się te zadania, dostawało się też dodatkowe metry. Finalnie łącznie z zadaniami to było jakieś 30 metrów więc bardzo blisko. Nie zapomnę tego na pewno do końca życia, bo cisnąłem już wszystko co miałem no i to na pewno dobrze wspominam.
Przykładów rywalizacji było więcej
Lubię taką rywalizację właśnie na obozach w wakacje były też zawody w pływaniu, musieliśmy wyskakiwać z wody, robić pompki i z powrotem. Pochwalę się że dosyć znacząco wygrałem. Jak byłem młodszy też pływałem, chyba dwa razy wystartowałem na zawodach jak miałem 8-9 lat. Trenowałem też żeby się fizycznie przygotować pod wyścigi, nawet mam gdzieś medal z lokalnych zawodów.
Teraz przypomniało mi się jeszcze, że robiliśmy też bieg na 5 km i to było bardzo trudne, a później wszyscy się bali bo jeszcze byliśmy młodsi i trener chodził, przebijał palce i sprawdzał ile wynosi zakwaszenie, więc dodatkowy stres na koniec. Generalnie zawsze dobrze wspominam taką rywalizację między kierowcami. Na torze to jest realna walka, a tutaj jest to już bardziej dla rozrywki. Wszystko w połączeniu z przygotowaniem fizycznym i według mnie to jest bardzo fajne, że można się tak rozluźnić w formie rywalizacji z kolegami, z którymi za parę tygodni będziemy się ścigać na torach.
To jest też pewnie pożyteczne o tyle, że gdyby nie to, że mieliście takie zawody to nie trzasnąłbyś tej życiówki. To na pewno zawsze taka motywacja.
To jest fajne, bo takie sytuacje są też w wyścigach, gdzie ma się rywala, który ma na przykład lepsze auto. Mimo tego trzeba wygrać ten wyścig i wtedy wykonuje się coś podobnego, może nie fizycznie, ale bardziej psychicznie. To jest bardzo fajne i tak jak mówiłem takie zawody też kształtują charakter. Przez to później w niektórych sytuacjach w wyścigach jest łatwiej.
Czego nie wolno profesjonalnemu kierowcy?
Teraz chciałem zapytać o to czego nie możesz robić. Wielu kierowców ma różne rzeczy zapisane w kontraktach, szczególnie jeśli chodzi o sporty ekstremalne. Są jakieś zajęcia lub rodzaje treningu, których z jakiegoś powodu nie możesz wykonywać?
Jeżeli chodzi o kontrakt to nawet w 2021 nie miałem takich ograniczeń, ale właściwie sam sobie takie ograniczenia postawiłem. W 2020 miałem kupionego downhilla, ale zaczął się sezon i trzeba go było sprzedać. Nie jeździłem na nim, bo to jest po prostu mega ryzykowne i łatwo o urazy, dlatego odpuściliśmy. Jedyne co robię z bardziej ekstremalnych sportów to narciarstwo. Wiadomo stoki mam 15 km od domu. Jak jeździ się na nartach z rozsądkiem to nie jest to nic niebezpiecznego. Wielu kierowców F1 w zimę wrzucało zdjęcia na Instagrama z wyjazdów do Włoch czy Austrii. Kiedyś był jeszcze ten downhill, ale tak jak mówię to musiałem odpuścić, bo ryzyko jest wysokie. Moją główną dyscypliną jest motorsport i wszystko co mogłoby zagrozić wystartowaniu w wyścigu trzeba odciąć.
Wielu kierowców wyścigowych spędza przerwę między sezonami na nartach. Przykładami są Charles Leclerc, Lewis Hamilton lub Fernando Alonso, co widać na powyższym nagraniu.
Nie każdy element treningu trzeba lubić, ale tak ma być
Który element treningu sprawia ci największą trudność, a którego może nie lubisz? O ile taki jest…
No jasne, że jest. To jest dobre pytanie, kiedyś strasznie nie lubiłem biegać, dalej nie jest to moje ulubione ćwiczenie i wolę wiosło. Nie jestem wniebowzięty jak słyszę, że idziemy biegać, ale świetnie jest dla psychiki zrobić coś czego się nie lubi. Tak jak mówiłem kształtuje to charakter. Jeżeli chodzi o takie ćwiczenia na nogi to krzesełko. Jak mam w tej pozycji wytrzymać 5 minut to jest bardzo trudne. Dużo bardziej wolę na przykład deskę, w której w zeszłym roku wytrzymałem chyba 9 minut.
Tak naprawdę na treningach wszystkie ćwiczenia są po czasie nieprzyjemne, chodzi o to, żeby bolało, jak boli to rośnie, więc w pewnym momencie musi być nieprzyjemnie, ale ogólnie zawsze treningi sprawiają mi przyjemność, wiadomo, nie cieszę się, że mnie np. bolą nogi, ale jestem bardzo zadowolony po treningach, że udało się wszystko zrobić i jestem lepiej przygotowany. Zawsze chętnie idę na treningi, nie mam czegoś takiego, że „O nie, znowu trening”. Mam jeszcze fajny kontakt z trenerem, zawsze sobie porozmawiamy, no i treningi, satysfakcja z nich, mi się to bardzo podoba i bardzo lubię na nie chodzić.
Dobra rozgrzewka kluczem do wyników
Trenujesz sporo w ciągu tygodnia, regularnie, ale w końcu przychodzi ten weekend wyścigowy i trzeba udać się na tor. Będąc już na torze, w jaki sposób rozgrzewasz się przed wyścigami? Wolisz postawić na dogrzanie mięśni, a może po prostu skupić się i wyciszyć?
Rozgrzewam się fizycznie ok. 30 minut przed samym startem, im później tym lepiej ale musimy być w aucie wcześniej, szczególnie przed wyścigiem. Tam też jest 10 minut czekania i inne procedury. Staramy się więc zrobić to jak najpóźniej, żeby nie ostygnąć zbytnio przed jazdą. Zaczynam od jakiegoś kardio lub skakanki, przebiegnięcia się. Później dogrzanie poszczególnych mięśni z gumą. Może część osób widziała w mediach jak kierowcy F1 rozgrzewają się z gumą, no to mniej więcej bardzo podobne ćwiczenia. Rozgrzewamy też szyję właśnie z tym urządzeniem, o którym mówiłem i na koniec piłki, które pobudzają refleks.

Fot. Kacper Sztuka Racing / Rozgrzewka z piłkami przed wyścigiem.
Do tego dokładałem kiedyś na start aplikację na telefonie, gdzie było pięć świateł jak w Formule 1 i trzeba było kliknąć jak najszybciej, kierowcy F1 też robili z tym filmik i właśnie to kiedyś robiłem, ale tak naprawdę to pobudza tylko na chwilę, lepsze są lampki i piłki. Rozgrzewka trwa 10-15 minut, jest to bardzo przydatne. Robiliśmy kiedyś testy bez rozgrzewki, z małą rozgrzewką i z dłuższą rozgrzewką. Bez tej rozgrzewki tak naprawdę czuję jakbym siedział trochę na poduszce. Nie mam takiego dobrego czucia samochodu, a jeżeli się rozgrzeję to czuje się z nim bardziej zżyty. Po rozgrzewce kierowca czuje się lepiej w bolidzie i dlatego jest to takie ważne.
Sport to zdrowie… do czasu – kontuzje w wyścigach
Kontuzje w motorsporcie są częste? Mówię niekoniecznie o takich wynikających z tego, że robiłeś coś poza. Nawet ostatnio widzieliśmy, że Lance Stroll się połamał przed GP Bahrajnu. Chodzi mi bardziej o coś, co może ci się przydarzyć już za kierownicą.
Zbyt dużo tego nie ma, szczególnie w dzisiejszych czasach, aktualnie, jeżeli chodzi o takie mniejsze urazy to nadgarstki, ręce, palce, chodzi o to, że jak trzyma się kierownicę i ktoś uderzy w koło podczas jazdy to automatycznie kierownica wyrywa się z rąk i jeśli nie puści się jej w porę to może być uraz nadgarstka. Miałem nawet po ostatnim wyścigu na Mugello, wypadłem wtedy z Camarą i nie zdążyłem puścić jednej ręki. Ważny jest taki odruch, że jak się widzi, że się w kogoś uderzy to, żeby od razu puścić kierownicę, żeby uniknąć kontuzji. W tamtym momencie stało się to bardzo szybko. Wydawało mi się, że uda mi się wyminąć Camarę, ale lekko mnie zahaczył, a prawą rękę miałem zabandażowaną. Z częstszych kontuzji to właśnie ręce.
Gdzie w tym wszystkim symulator?
Jak ważny jest trening w symulatorze? Wspominałeś kiedyś, że ten symulator jest zaawansowany i może oddać siłę prawdziwej kierownicy. Da się to jakoś porównać do jazdy prawdziwym bolidem?
Jest to trudne, bo w aucie działa dużo więcej czynników, a w symulatorze jest tylko i wyłącznie kierownica, a tam chociażby głupi wiatr, który też powoduje drgania, wyboje, wszystkie przeciążenia, samo to, że trzeba przejechać kółko wyjazdowe i rozgrzać opony co jest sporym wysiłkiem, przynajmniej w F4, bo w Formule 1 mają koce grzewcze i nie muszą tego robić, ale w Formule 4 szczególnie jak jest zimno, trzeba jeździć zygzakiem na prostych, żeby zagrzać opony przez dwa pierwsze kółka i tego na symulatorze nie ma. Większość kierownic nie jest też w stanie wytworzyć takiej siły jaką mamy w samochodach. Ta którą mam akurat może, ale nie używam maksymalnej siły, bo połamałoby mi ręce i nie dałbym rady jechać. Zazwyczaj ustawiam większą siłę niż w rzeczywistości, aby też przygotować się fizycznie i zasymulować trudniejsze warunki, żeby być gotowym do jazdy w prawdziwym aucie.

Fot. Kacper Sztuka Racing / Simracing również jest formą treningu
Trening fizyczny również treningiem mentalnym
Chciałem przejść teraz do przygotowania mentalnego, bo to na pewno ma duże znaczenie. Czy współpracujesz z jakimś psychologiem sportu?
Nie, kiedyś współpracowałem z psychologiem, teraz nie ma już takiej potrzeby i trener robi na tyle dużo ćwiczeń, że nie jest to konieczne. Treningi fizyczne mocno zahaczają o tę stronę mentalną, więc nie mam psychologa.
Dieta kierowcy wyścigowego
Zakładam, że musisz dbać o zachowanie odpowiedniej diety, bo to ściśle wiąże się z treningiem. Kierowca na pewno nie może być ciężki. Słyszałem kiedyś w wywiadzie z Miko Marczykiem, że kierowca nie może być gruby, bo musi czuć „tyłkiem” samochód. Jak to wygląda w wyścigach i czy jest coś czego w diecie unikasz?
Faktycznie, kierowca nie może być ciężki, u nas limit to 75 kg. Przynajmniej na poziomie Formuły 4 trzeba utrzymać niższą wagę. Jak ktoś jest wysoki to musiałby być przy sobie i ważyć mniej niż te 75 kg. Nie mówię już o masie mięśniowej, bo też nie można być zbyt mocno zbudowanym do wyścigów.
Na pewno nie jeśli chodzi o dietę, nie można jeść zbyt dużo tłustych rzeczy, na pewno nie jest to tak restrykcyjne jak w przypadku skoczków narciarskich albo biegaczy, ale trzeba trzymać prawidłową wagę. Akurat w wieku w jakim jesteśmy ten metabolizm szybko działa. Zazwyczaj nie odczuwamy, jak się zje jakąś pizzę na kolację. Ja się staram tego unikać mimo wszystko. Zawsze na śniadanie jajecznica, pieczywo, to są zalecenia trenera, również orzechy, mogą pozytywnie wpłynąć na organizm, na refleks.
Jeżeli chodzi o kolację to zazwyczaj mięso. Tak jak mówił to Karol Basz – mistrz świata w kartingu z 2015 r, że on zawsze je tatara, bo „z tego jest siła” i „bez tego się nie pojedzie”, więc zawsze na kolację warto porządnego steka zjeść, bo na następny dzień jest wysiłek i osobiście dla mnie też jest to taka nagroda na koniec dnia. Wiadomo, że nie można przesadzać, bo to też tłuszcze. We Włoszech kuchnia jest na tyle fajna, że nie ma zbyt wielu zbyt tłustych lub słodkich potraw. Jest to raczej zdrowa dieta, a tam spędzam większość czasu.

Fot. Kacper Sztuka Racing / Kadr z filmu ukazującego ćwiczenia pod okiem trenera. Ten przykład idealnie pokazuje połączenie wysiłku fizycznego z umysłowym.
Suplementacja ważnych składników
W kontekście diety, musisz coś suplementować w związku z tym, że jesteś kierowcą? Może tracisz dużo wody na przykład przez trening albo jazdę? Elektrolity? Białko?
Piję białko po treningach, ale jeżeli chodzi o weekend wyścigowy to do wody dorzucam elektrolity i one też uzupełniają sporo rzeczy. I mam też żele energetyczne, które nawadniają i dodają energii. Ważne jest to, żeby dużo pić i fajnie jak te elektrolity tam jednak są, bo zawsze jest to bardziej wartościowe z elektrolitami. To jest ważne nie tylko dla kondycji fizycznej, ale też dla psychiki, żeby dobrze się czuć.
Po wysiłku musi nadejść czas na regenerację
W każdym sporcie ogromną rolę po treningu i zawodach odgrywa regeneracja. Czy ty coś w tej kwestii robisz? Sauna, basen, masażysta albo fizjoterapeuta?
Tak, sauna to moje ulubione miejsce do regeneracji. Zawsze po wyścigu idę do sauny. Ostatnio rozmawiałem z Mateuszem Kaprzykiem, go kojarzy z ELMS o tym, że to jest bardzo fajne. Żeby sobie po wyścigu pójść, wyciszyć się. Puścić sobie swoją ulubioną muzykę jakąś spokojniejszą, położyć się i wypocząć nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Tego odpoczynku nie ma zbyt dużo. Na przykład ostatnio wróciłem w poniedziałek z wyścigu, jakoś o 15-16 byłem w domu i na drugi dzień już o 10 miałem trening, więc nie za duża przerwa.
Miałem tak naprawdę tylko jeden dzień na powrót i od razu na siłownię, także formę trzeba utrzymywać cały czas. To też nie jest tak, że ja sobie wrócę do domu i mam tydzień przerwy. To nie o to chodzi. Ja też lubię trening więc z przyjemnością poszedłem na drugi dzień i tej przerwy nie ma dużo, ale faktycznie, ważne jest żeby się między tym regenerować. Szczególnie po wyścigu i żeby na następny wyścig być dobrze zregenerowanym i dać z siebie maksa.
Nie obędzie się bez snu
W kontekście regeneracji ważny jest jeszcze sen. Jak ta kwestia wygląda u Ciebie, ile śpisz? Może robisz jakieś power napy przed wyścigami albo po treningach w ciągu dnia?
Sen jest bardzo ważny faktycznie czasami jest trudno jak kończymy późno na torze, ale staramy się jak najwcześniej wszystko zrobić, żeby już o 22 leżeć w łóżku. To jest ważne szczególnie na parę dni przed wyścigiem, jak jest się niewyspanym to można naprawdę mocno to odczuć. Są kierowcy, którzy potrafią być parędziesiąt tysięcznych wolniejsi przez to, że są niewyspani. To jest bardzo ważny element nie tylko na torze ale też żeby później przekazywać dobre informacje inżynierom i mechanikom. Oraz, żeby po prostu być w dobrym nastroju.

Fot. Formula 1 / sen jest ważnym elementem przygotowania kierowcy. Chwilę do odpoczynku można znaleźć chociażby podczas, gdy sesja jest opóźniona tak jak to zrobił Lando Norris na zdjęciu
Ważne jest żeby nie spać na samym weekendzie wyścigowym, ale żeby przyjechać wyspanym. Szczególnie jak rano trzeba wstać na samolot. Osobiście robię coś takiego, że ustawiam sobie zegar biologiczny. Wiem, o której będę musiał wstawać i staram się przez cały tydzień to robić. Później faktycznie jak przyjeżdżam na tor to sam się budzę przed budzikiem już wyspany, więc to jest taka moja rutyna. Myślę, że to jest bardzo przydatne, bo jak człowiek sam się obudzi to później cały dzień jest w dobrym nastroju.
Co z innymi dyscyplinami?
To, co powiedziałeś raczej nie pozostawia wątpliwości, że można nazwać cię profesjonalnym sportowcem, ale może jesteś też kibicem? Interesujesz się jakimiś innymi dyscyplinami sportu?
Pewnie, wiadomo jak są jakieś większe eventy w piłce nożnej to oglądamy jak większość Polaków Mistrzostwa Świata lub Europy. Jeśli chodzi o inne sporty to jeszcze skoki narciarskie, wiadomo, bo mieszkałem w Wiśle. Znam chociażby Paulinę Cieślar, która skakała na mistrzostwach świata. Jesteśmy od małego na wszystkich urodzinach, jej tata był moim chrzestnym, więc jesteśmy blisko ze skokami. Poza wyścigami śledzę rajdy i nawet niedługo idę na mecz hokeja. Nie mówiłem o tym nigdzie, ale jestem początkującym kibicem hokeja. W Trzyńcu dużo osób wie, że mamy tor kartingowy. Tu będzie też jedna runda mistrzostw Europy w tym roku. Poza torem mamy też bardzo dobry zespół hokeja i zaczynam kibicować. Powoli się wkręcam, bo to jest blisko domu. Co prawda w Czechach, ale to świetny sport, spodobało mi się jak byłem pierwszy raz.
Z takich mniej popularnych sportów to pływanie tak jak mówiłem no i skoki na koniach. Moja starsza siostra skacze, więc skoki może nie profesjonalnie, sam nie oglądam, ale jak jesteśmy z nią na zawodach to zaczynam sam się tym zajmować i trochę poznaje ten sport. Według mnie generalnie każdy sport jest bardzo fajny. To jest dobra rzecz, żeby uprawiać sport szczególnie w młodym wieku i nie mam jakichś sportów, których nie lubię.
Dziękujemy za przeczytanie naszego wywiadu. Ogromnie dziękujemy Kacprowi za poświęcony czas. Pamiętajcie o tym, że możecie go wesprzeć na Patronite. Zapraszamy też na konta w mediach społecznościowych i do przeczytania innych wywiadów na naszym portalu, również z dzisiejszym rozmówcą. W przyszłości na pewno pojawi się więcej podobnych treści.