Ducati ma celownik na plecach
Zdobywcy potrójnej korony w sezonie 2022 zdecydowanie nie próżnowali minionej zimy. Wszyscy zawodnicy dosiadający Desmosedici czy GP22 czy GP23 mogą czuć się pewnie przed GP Portugalii. Zarówno testy w Malezji, jak i Portugalii pokazały, że każdy z nich będzie w stanie zakwalifikować się do Q2. Dodatkowo dłuższe przejazdy sugerują, że GP22 i GP23 to nie tylko rakiety kwalifikacyjne, ale i dobry przyjaciel opon Michelin. Te, co trzeba zaznaczyć, nie uległy zmianie. Dopiero w 2024 możemy się spodziewać nowej konstrukcji opon, szczególnie tej przedniej.
Podobnie było też z samym motocyklem. GP23 to nic innego, jak rozwinięta wersja GP22, w którym zmieniono głównie owiewki, a w zasadzie skrzydła. Dodatkowo pojawił się też silnik, który ma płynniej oddawać moc. Zeszłoroczna wersja, z której korzystała ekipa Pramac Racing była zbyt agresywna. Zaś ekipa fabryczna w ostatniej chwili przeszła na specyfikację „przejściową” opartą o tą z 2021 roku.
Jeśli chodzi o samo GP Portugalii to oczywiście zawodnicy na GP23 będą mocni. Jednak zwróciłbym uwagę na tych korzystających z motocykli w specyfikacji 2022. Oni mieli znacznie więcej czasu na „zabawę” z ustawieniami i nie musieli uczestniczyć w bezpośrednim testowaniu nowych części. To oznacza, że w tych pierwszych wyścigach mogą oni być niezwykle mocni, ponieważ podczas weekendów będą korzystać z baz ustawień, zeszłorocznych zawodników fabrycznych. Natomiast obecni zawodnicy fabryczni będą musieli dopiero znaleźć takowe w trakcie treningów przed poszczególnymi rundami.
Bagnaia kontra Bastianini?
Oczywiście wśród zawodników faworytem jest obrońca tytułu, Pecco Bagnaia, który był najszybszy podczas testów na Portimao. Jednakże blisko niego będzie Enea Bastianini. Przy czym tu warto mieć na uwadze to, że „Bestia” zmagał się z hamowaniem przynajmniej na Sepang. Były zawodnik Gresini Racing będzie mocnym rywalem dla swojego partnera zespołowego, ale przynajmniej na początku nie spodziewałbym się bezpośrednich pojedynków między nimi. Bastianini w tym roku po raz pierwszy w karierze uczestniczy w rozwoju motocykla, co jest dla niego nowością. Ta wymusza nieco inny styl pracy w treningach. To może utrudnić mu zadanie w pierwszych rundach. Myślę jednak, że z czasem walka w tej ekipie stanie się gorętsza.
Wracając do zawodników na GP22 to tu uwagę skierowałbym przede wszystkim na Team VR46. Marco Bezzecchi zaprezentował solidną formę, która może mu przynieść dobry początek sezonu. Jaki użytek zrobi on z tej maszyny? Przekonamy się dopiero, ale raczej są powody do optymizmu. Ciekawym przypadkiem będzie Luca Marini, który rok temu już korzystał z maszyny w specyfikacji 2022 i w tym roku zrobi to ponownie. To oznacza, że na papierze ma on najwięcej informacji i doświadczenia potrzebnych do bycia szybkim na tym sprzęcie. W perspektywie sezonu opozycja ze strony Bezzecchiego może być nie do przejścia, ale w tych pierwszych rundach może być ciekawie.

Fot. Ducati Corse
Aprillia będzie deptać po piętach swojemu rodakowi?
Ten sezon może nam przynieść włoską dominację. Aprilia już w zeszłym roku była drugą najlepszą maszyną w stawce. Jedyne, co zaszkodziło kampanii marki z Noale, to końcówka sezonu 2022 naznaczona problematycznymi wyścigami w Azji. Teraz ekipa jest bogatsza o doświadczenia. Dodatkowo samych motocykli będzie więcej, bo do Aprilii dołączyła także ekipa RNF. Wprawdzie RNF skorzysta z motocykli Aprilia RS-GP w specyfikacji 2022. Jednakże już sam fakt tego, że ów producent posiada w stawce dodatkowe maszyny stanowi wartość dodaną z perspektywy zwiększonej ilości danych, jaką będą otrzymywać inżynierowie.
W ekipie fabrycznej Aleix Espargaro i Maverick Vinales spróbują postawić krok do przodu w walce o tytuły. Ich zespół, podobnie jak Ducati, dokonał zmian w silniku, aerodynamice czy innych aspektach. Jednakże tu również jest to ewolucja, aniżeli rewolucja. Aprilia. Największą niewiadomą jest właśnie silnik, którego ostateczna wersja zadebiutuje dopiero podczas …GP Portugalii. Jest to o tyle ryzykowne, że wcześniej go nie sprawdzono na torze i od razu zostanie on zamrożony na cały sezon. Oby to nie skończyło się powtórką z Suzuki z 2017 roku.
Dłuższe przejazdy sugerują, że obydwaj ci zawodnicy mogą solidnie wejść w sezon 2023. Pytanie tylko czy Ducati nie będzie jeszcze mocniejsze? Ciekawe może być też to, gdzie w tym roku uplasują się Miguel Olivieira i Raul Fernandez. Dwaj dezerterzy marki KTM testy spędzili w środku stawki, okazjonalnie wchodząc do czołowej dziesiątki. Raczej stawki nie będą zamykać, ale ciekawe może być to, na co może być ich stać.
KTM to spora zagadka
Austriacki producent poczynił sporo zmian w RC16 przez zimę. Jednakże nie wygląda na to, aby te przyniosły oczekiwany progres. Ogólnie w ich przypadku bardzo trudno jest powiedzieć, jak może prezentować się ich forma. Wygląda na to, że pod kątem kwalifikacji nadal może być nieciekawie. Brad Binder i Jack Miller mogą za to upatrywać szansy w niedzielnym wyścigu. Zazwyczaj to w niedzielę pierwszy ze wspomnianych zawodników demonstrował swoją równą formę. Ciekawe, czy doświadczony Jack Miller dotrzyma mu kroku?
Zainteresowanie wzbudzać będzie także ekipa Te ch3 przemianowana na GasGas. Być może zastrzyk gotówki pomoże temu zespołowi zbliżyć się do czoła stawki. Na pewno powinien im pomóc w tym Pol Espargaro, który już dobrze zna tę maszynę i wobec niego można oczekiwać walki z ekipą fabryczną. Z kolei Augusto Fernandez jako jedyny debiutant w stawce przynajmniej nie będzie miał łatwo. Jednak z czasem powinien on dokonać postępu. W zasadzie będąc podopiecznym marki KTM nie ma on innego wyjścia.
Yamaha także jest trudna do odgadnięcia
Z obozu Yamahy po testach wyszło sporo pozytywów. Strony sporo zmieniono w YZR-M1 i część zmian zadowoliła Fabio Quartararo. Przede wszystkim poprawie uległ silnik, który jest hybrydą zeszłorocznej jednostki oraz silnika testowego z testów w Misano czy Walencji. Sam Francuz mówił, że jak najbardziej wzrost mocy go zadowolił. Pytanie tylko czy ten wzrost będzie wystarczająco duży do tego, aby zatrzymać Ducati czy Aprillię? Na pewno owych producentów nie zatrzyma Franco Morbidelli, który na testach spisał się fatalnie plasując się na końcu stawki. Jeśli chodzi o Quartararo to ten powinien móc celować w podia oraz walkę o wygrane. Pytanie czy jemu oraz Yamasze wystarczy regularności, mocy czy temperatury tylnej opony podczas chłodniejszych rund?
Czy Honda dokonała postępu?
Z jednej strony zmieniło się tam sporo. Nastąpiły zmiany Zarówno personalne, jak i te po stronie partnerów projektu RC213V. Przede wszystkim za ramę od tego roku będzie odpowiadać Kalex, co dostarczy japońskiej marce innego spojrzenia na tę część ich maszyny. Inne obszary motocykla też przeszły drastyczne zmiany, a zawodnicy podczas testów był zasypywani nowymi częściami. W zasadzie ten motocykl można by już przemianować na RC215V, aniżeli RC213V. Czy praca wykonana przez zimę oraz na testach przyniesie jakąkolwiek poprawę? Wygląda na to, że tutaj należy jednak tonować oczekiwania.
Oczywiście Marc Marquez to zawodnik spośród tej czwórki, po którym spodziewamy się najwięcej. W tym roku już nie ogranicza go prawa ręka, więc zobaczymy teraz pełny obraz jego formy i to on będzie wyznacznikiem dla Mira, Rinsa i Nakagamiego. Niestety tym razem ograniczeniem będzie raczej motocykl, który po prostu nie pasuje do opon dostarczanych przez firmę Michelin. Jeśli nie zawodnik z Cervezy to kto? Tutaj zaskoczyć może Alex Rins. Były zawodnik Suzuki wprawdzie przesiadł się teraz na zupełnie inny motocykl, względem tego, na którym spędził ostatnie kilka lat.
Dodatkowo na nim będzie spoczywać sporo obowiązków testowych, które przejął po Alexie Marquezie. Jednakże z pomocą może mu przyjść mniejsza presja związana ze startami dla mniejszej ekipy. Joan Mir w Repsol Hondzie ma na sobie ciężar bycia blisko swojego partnera zespołowego. Przypomnijmy, że od blisko ośmiu lat Marc Marquez zdecydowanie deklasował każdego, kto zasiadał po drugiej stronie garażu. Mir nie musi pokonywać Marca, ale ważne jest to, aby po prostu był w stanie być niedaleko za nim. Główna ekipa Hondy potrzebuje dwóch mocnych zawodników, zamiast jednego.

Fot. Repsol Honda
Co nam przyniosą Portimao oraz pierwszy sprint?
Z racji tego, że zawodnicy testowali tu w ostatnim czasie to stawka powinna być ciasna. Dodatkowo zawodnicy na zeszłorocznych Ducati powinni dysponować tu przewagą po stronie dopracowanych ustawień, więc Bezzecchi, Marini czy Marquez mogą sprawić niespodziankę w pierwszych rundach. Wspomniana trójka może być też mocna w samym sprincie, gdzie zużycie opon nie będzie aż tak istotne. Ciekawe, jak spisze się Maverick Vinales, który zwykle nie najlepiej spisywał się na motocyklu z pełnym bakiem paliwa, szczególnie na Yamasze. Być może na Aprilii ze zbiornikiem zatankowanym do połowy, sytuacja będzie wyglądać korzystniej dla niego. Niby jest to „wyścig, jak każdy inny”, ale jednak nie do końca. Najważniejsze, aby ten typ rywalizacji przyniósł nam dodatkową akcję na torze, której w zeszłym roku często brakowało. Kto najlepiej zaadaptuje się do nowych warunków i zdobędzie mistrzostwo świata MotoGP w sezonie 2023? Obyśmy poznali odpowiedź na to pytanie dopiero na mecie finałowego wyścigu w Walencji!