Connect with us

Czego szukasz?

Samochody

Ssangyong Torres już w Polsce. Średni SUV od Koreańczyków ma wielkie marzenia

Ssangyong Torres został właśnie pokazany szerszej publiczności na Poznań Motor Show 2023. To kolejny średni SUV, który będzie musiał zmierzyć się z rynkowymi gigantami. Co oferuje i ile kosztuje?

ssangyong torres
Fot. Ssangyong

Nowy średni SUV w Polsce zaostrzy rywalizację

Samochód mierzy 4 700 mm, co plasuje go dokładnie pomiędzy mniejszym Korando (4 450 mm), a większym Rextonem (4 850 mm). Tym samym trafia do naprawdę trudnego segmentu, w którym będzie rywalizować o klientów choćby z Toyotą RAV4, Skodą Kodiaq, Nissanem X-Trailem, Hyundaiem Tucsonem czy Volvo XC60. 

Wygląd samochodu z całą pewnością się wyróżnia, choć nie wiemy czy na tyle, aby chociaż podgryźć rynkowych wyjadaczy. Samochód przede wszystkim stwarza wrażenie niezwykle masywnego i agresywnego. Z boku do głowy przychodzą oczywiście myśli o samochodach Land Rovera, przede wszystkim Defenderze. Przód samochodu przywodzi na myśl Jeepa. 

Wnętrze ma wyglądać luksusowo i poniekąd tak jest. Już w standardzie (szerzej opisujemy to poniżej) znajdą się duże cyfrowe zegary oraz spory ekran infotainmentu. Klasycznych przycisków jest jak na lekarstwo, ale to obecny trend, a Ssangyong chce przecież być modny, więc nie odważył się pójść pod prąd. Klimatyzacją steruje się sporym, 8-calowym panelem umieszczonym poniżej głównej ekranu dotykowego, co może być problematyczne. Spory jest też bagażnik, ale w tym przypadku to zaleta – standardowo ma 700 litrów. 

Bazowym silnikiem jest turbodoładowany, 1,5-litrowy benzyniak o mocy 163 KM i 280 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Do wyboru jest 6-biegowa manualna skrzynia biegów albo automat Aisin o takiej samej liczbie przełożeń. Istotniejsze jest jednak co innego – Torresa można mieć zarówno z napędem na przednie, jak i na wszystkie koła z blokadą centralnego mechanizmu różnicowego.

ssangyong torres

Fot. Ssangyong

Sensownie przygotowany cennik

Ceny rozpoczynają się od 139 900 zł, a nowy Torres dostępny jest w czterech wersjach wyposażenia. Bazowa jest już naprawdę dobrze wyposażona – znajdziecie w niej automatyczną klimatyzację, kamerę cofania, tempomat i ogranicznik prędkości, reflektory LED, 12,5-calowe cyfrowe zegary i wskaźniki czy 9-calowy dotykowy ekran systemu informacyjno-rozrywkowego z obsługą Android Auto i Apple CarPlay.

Co istotne, bazowa wersja jest dostępna jedynie z manualem. Jeśli chcecie kupić samochód z automatem musicie zapłacić co najmniej 164 900 zł i wybrać wersję wyposażenia Adventure. Ta ma już 18-calowe felgi, podgrzewane przednie fotele czy tapicerkę ze skórą ekologiczną. Taką samą kwotę trzeba zapłacić za najtańszą wersję z napędem 4×4 – też w wersji wyposażenia Adventure, ale oczywiście z manualną skrzynią biegów. Najlepiej wyposażona wersja Wild to już m.in. 20-calowe felgi, skórzana tapicerka, elektrycznie sterowana klapa bagażnika czy cała armia asystentów bezpieczeństwa. Jej ceny startują od 192 900 zł. 

Ogólnie rzecz biorąc do cennika trudno się przyczepić. Optymiści powiedzą, że bazowa wersja jest sporo tańsza od Skody Kodiaq, a pesymiści, że jest droższa od Toyoty RAV4. Faktem jest, że Ssangyong dokonał sporego postępu pod względem jakości materiałów i jego propozycja z pewnością jest alternatywą dla bardziej znanych modeli. Niektórzy przecież nie chcą jeździć modelami, które po prostu mnożą się na ulicach.

Klientów może zachęcić coś, co przed laty spowodowało napływ fanów do innych marek – długoletnia fabryczna gwarancja. W przypadku Ssangyonga to 5 lat, tyle samo, co w Hyundaiu. Samochód można zamawiać już u dealerów marki, ale będzie trzeba na niego nieco poczekać. Produkcja ma zacząć się w połowie roku, w związku z czym pierwszych dostaw można spodziewać się jesienią. Wtedy zaprezentowana zostanie też w pełni elektryczna wersja modelu. 

\
Reklama