Najlepszy zawodnik: James Wharton
Trudno oceniać wyścig mając w pamięci fakt, iż zakończył się po 2/3 przewidzianego dystansu, jednak kraksa z udziałem 4 kierowców odwróciła jego losy o 180 stopni. Uszkodzenia były tak potężne, iż kontrola zawodów już po kilku minutach stwierdziła, że nie ma możliwości, aby uprzątnąć tor i dokończyć zawody bez naruszenia całego planu weekendu, który na Spa jest zapełniony ściganiem. Wygrał więc James Wharton, od początku świetnie broniący się przed Kacprem Sztuką.
Jego rodak, Gianmarco Pradel, zaliczył prawdopodobnie najlepszy wyścig w swej krótkiej karierze na gruntach włoskiej serii. Zadziorny, szybki, bez trudu wszedł na punktowane lokaty i zrobił dokładnie to, czego oczekuje po nim US Racing: w niekończącej się walce środka stawki nie popełnił ani jednego błędu.
Wybitnie spisywał się Raphael Narac – szerzej nieznany jeździec R-ace GP. Francuz nie dość, że zakwalifikował się 4., to od początku naciskał na Arvida Lindblada. Podopieczny Red Bulla musiał regularnie zaglądać w lusterka, zwłaszcza na najdłuższej prostej toru, gdzie Narac zbliżał się doń na odległość kilku metrów. Po restarcie wyścigu (kolizja dwóch maruderów spowodowała wyjazd SC) Narac stracił miejsce na rzecz Bohry, lecz 5. pozycję zachował.
Pech Kacpra Sztuki
Polak miał wyśmienity start – już po kilkudziesięciu metrach zrównał się z Jamesem Whartonem i jechał z nim bok w bok w zakręcie numer 1. Siedząc na skrzyni biegów Australijczyka, chciał wykorzystać podciąg aerodynamiczny i na moment wyszedł przed Whartona na zewnętrznej stronie prostej Kemmel. Pojedynek młodych wilków, a la wielka bitwa Hakkinena i Schumachera, zakończył się jednak zwycięstwem Whartona. Junior Ferrari idealnie przyhamował po wewnętrznej i zabrał Sztuce miejsce do ataku.
Polak nie dawał za wygraną. Zbliżał się do Whartona na prostej, pokazywał się to po lewej, to po prawej, ale wciąż musiał uważać na szarżującego Lindblada. Tym razem kierowca US miał jednak tempo pozwalające na równorzędną walkę z dwiema Premami i wykorzystywał je do granic możliwości. Wyprzedził Australijczyka, lecz właśnie w tym samym momencie w drugiej połowie stawki doszło do potężnej krasy z udziałem 4 kierowców i nad torem zawisła czerwona flaga.
Najlepszy zespół: Prema Racing
Włosi dominują i nie wydaje się, by ktoś miał im zagrozić. Z całej stawki jedynie Kacper Sztuka trzymał tempo dwóch liderów utytułowanej stajni, a na pozycjach punktowanych znalazło się łącznie aż 4 kierowców Premy. Jedynym niezadowolonym może być Tuukka Taponen, o którym niżej – Fin zapewne zdołałby zagrozić końcówce dziesiątki, lecz szansę na to zabrały mu okoliczności zewnętrzne.
Największe zaskoczenie: Ariel Elkin
Izraelczyk ze stajni Jenzer do tej pory nie zdobył punktów, acz kilkakrotnie meldował się w okolicach pierwszej dziesiątki. Na Spa wystarczyło mu kilka minut, by awansować z 17. miejsca na pozycję 11., gdzie próbował wymusić błąd na Ivanie Dominguesie. Już po chwili Portugalczyk poddał się pod wpływem jego ataków.
Równie efektywnie, choć z pomocą wydarzeń losowych, np. kraks, w górę stawki piął się wspomniany Taponen. Fin ruszał do gry z 29. pozycji i nim minęła połowa wyścigu, był już blisko połowy drugiej dziesiątki. Dalszym awansom kres położył potężny karambol. Jego tempo i ogłada sugerowały, że jeśli tylko wyścig dobiegłby końca, mógłby postraszyć Elkina.
Największe rozczarowanie: Nicola Lacorte
Włoch nie cieszy się łaską Spa-Francorchamps. 16. we wczorajszej rundzie otwierającej weekend, dziś również nie przypominał jeźdźca, który zajmuje 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Forma Lacorte (jego zespołu nie, gdyż to Prema) wydaje się jednak stopniowo spadać – już na Misano dołożył do swego dorobku ledwie kilka punktów. Na Spa jak na razie nie zdobył żadnych – 14. miejsce to katastrofalny rezultat.
James Egozi także nie wyciągnie z zawodów na Spa wielkich pozytywów. Startował z 9. pozycji, lecz błyskawicznie dał się minąć Gianmarco Pradelowi, wspomnianemu Elkinowi, jak również Dominguesowi. Startujący z włoską licencją kierowca ostatni raz sięgnął po punkty na Imoli. Od tej pory zawsze podróżuje blisko dziesiątki, ale nie przebił jej muru.
Niezagrożony Lindblad
Junior Red Bulla nie musi seryjnie wygrywać, by utrzymywać bezpieczną przewagę nad rywalami. Brytyjczyk ma 154 punkty, aż 55 więcej niż drugi w klasyfikacji Ugo Ugochukwu. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu do Amerykanina wydatnie zbliżył się Wharton. Australijczyk z Premy ma 93 punkty. Kacper Sztuka dodaje do swego dorobku 18 oczek, ma ich zatem łącznie 75 i wyprzedza Nicolę Lacorte oraz Brando Badoera.
W klasyfikacji ekip o sensacje jeszcze trudniej. Prema dominuje absolutnie i przekracza granicę 300 punktów. Ich jedyni rywale (na papierze), US Racing, tracą do Włochów aż 163 oczka. Tymczasem z tyłu stawki radość panuje w ekipie Jenzera – 1 punkt Elkina otwiera dorobek uznanej, lecz trapionej kłopotami, szwajcarskiej stajni.
Nadzieja na Spa
Przed Kacprem Sztuką jeszcze jeden wyścig na belgijskiej ikonie. Już dziś, o godz. 17:10, Polak ruszy do rywalizacji w 3. wyścigu weekendu z pole position. Dla Cieszynianina będzie to idealna okazja, by nadrobić nieco punktów do czołowej trójki. I po raz kolejny od czasu inauguracyjnej rundy na Imoli stanąć na podium.
Szczegóły odnośnie transmisji Włoskiej Formuły 4 wraz z planowanymi transmisjami w serwisie YouTube znajdziesz w osobnym materiale. Link poniżej.
Popołudniowe zawody zakończą wizytę w Belgii. Seria w kolejną podróż uda się dopiero 23 czerwca, gdy stawka kilkudziesięciu kierowców przeniesie się na Monzę. W Świątyni Prędkości wygrywali w zeszłym roku Andrea Kimi Antonelli oraz Charlie Wurz, a Sztuka po wyśmienitej walce obronił trzeci stopień podium. Jeśli Polak wciąż marzy o rzuceniu rękawicy prowadzącemu w klasyfikacji Arvidowi Lindbadowi, to już ostatni dzwonek na przebudzenie.
Wyniki 2. wyścigu Włoskiej F4 2023 na Spa-Francorchamps

Fot. https://www.f4championship.com