Connect with us

Czego szukasz?

FRECA

FRECA: Antonelli zwyciężył na Monzy, Biliński 7. | Analiza

Andrea Kimi Antonelli ma szczęście po swojej stronie. Włoch doskonale wystartował, ale na dystansie dał się wyminąć Rafaelowi Camarze, i mimo tego – wygrał. Powodem tegoż faktu było wywieszenie czerwonej flagi, która zwyczajowo przywraca wyniki z poprzedniego kółka. Przez moment duetowi Premy zagrażał Roman Biliński, ostatecznie na konto Polaka wpada kolejne 6 punktów.

Prema - Andrea Kimi Antonelli
Fot. PREMA / Twitter

Najlepszy kierowca: Rafael Camara

Brazylijczyk (opisany szerzej niżej) ma prawo być sfrustrowany. Przez kilka kółek niczym diabeł gonił Andreę Kimiego Antonellego i wyprzedził go znakomitym atakiem w pierwszym zakręcie. Na najwyższym stopniu podium jednak nie stanął: na kolejnym kółku rozbił się Tom Lebbon, wywieszono czerwoną flagę, a wyniki przywrócono z poprzedniego okrążenia.

Doskonale pojechał też debiutant Noah Stromsted. Po starcie Duńczyk nieco zniknął z pola widzenia, gubiąc się w dalszej części pierwszej dziesiątki, lecz po kilku kółkach podkręcił tempo. Dogonił walczących jeźdźców Tridenta, spokojnie przygotował natarcie i wykorzystał ich bratobójczy pojedynek, wyprzedzając obu jednym manewrem.

Dwie pozycje za Meksykaninem zameldował się na mecie Kas Haverkort. Holender dawno przestał liczyć się w walce o najwyższe cele, swe ostatnie podium zdobył w 5. wyścigu roku (dziś był 16.), ale na Monzy jechał świetnie. Ostrożnie, precyzyjnie, skutecznie – z drugiej dziesiątki bez większych kłopotów przebił się na punktowane lokaty.

Najlepszy zespół: Prema Racing

Włosi nie mieli sobie równych. Andrea Kimi Antonelli prowadził od startu, ale jeszcze lepszym tempem dysponował Rafael Camara. Brazylijczyk spędził niecałe 10 minut wyścigu na walce z Bilińskim i Ramosem, w razie potrzeby mądrze wybierając ścieżki ewakuacyjne, by nie wbić się w rywali. Gdy zostawił ich za plecami, natychmiast ruszył za kolegą z ekipy.

ZOBACZ TAKŻE
Nowa świeżość. Jak Sainteloc Racing buduje wyścigowe imperium?

Odrabiał systematycznie: na piątym i szóstym kółku ponad pół sekundy. Usiadł na skrzyni biegów Włocha i usiłował wymusić na nim błąd, trzymając się w odległości 3-4 dziesiątych sekundy. Antonelli ratował się ostrym manewrowaniem na prostej, Camara podjeżdżał pod niego w niemal każdej strefie hamowania i wreszcie znalazł miejsce po wewnętrznej. Nacieszył się nim – z powodów wymienionych wyżej – przez niecałe jedno okrążenie.

Szalony wyścig Bilińskiego

Roman Biliński miał start sezonu: znakomicie ruszył z piątej pozycji i już przed pierwszą szykaną poradził sobie z Timem Tramnitzem. Ustawiwszy się na skrzyni biegów Camary, wyczekał na błąd Brazylijczyka, który walczył z Santiago Ramosem, i przedarł się na podium. Samochód bezpieczeństwa dał mu niezbędną chwilę wytchnienia: Camara natychmiast po pomyłce zaczął ponownie nacierać.

ZOBACZ TAKŻE
FRECA: Kapitalne kwalifikacje Polaków na Monzy

Po zjeździe SC to dla Bilińskiego otworzyła się jednak większa szansa. Polak znalazł się tuż za Ramosem i zaatakował go w pierwszym zakręcie. Niestety dla Tridentu, przedobrzył i leciutko trącił Meksykanina. Nie był to koniec pecha dla Bilińskiego: Polak toczył bój z Tramnitzem, Niemiec zablokował go w zakręcie numer 4, co spowolniło naszego zawodnika na tyle, że chwilę później spadł na 7. miejsce.

Tymoteusz Kucharczyk nie miał podobnych przygód. Polak wystartował 21., linię mety (za samochodem bezpieczeństwa – wywieszono czerwoną flagę) – przeciął na 20. miejscu. Polak nie błyszczał co prawda szczególnie tempem czy agresywnością, ale nie popełniał też błędów. Uwzględniając, że był to jego pierwszy weekend w serii FRECA, spisał się bardzo przyzwoicie.

Uwaga: Roman Biliński już po wyścigu został ukarany karą 5 sekund doliczonego czasu. Zepchnęło go to na pozycję 14. Powodem było spowodowanie wyżej wymienionej kolizji z Santagiem Ramosem.

Największe zaskoczenie: Marcus Amand

Francuz dopiero drugi raz w tym sezonie znalazł się w czołowej dziesiątce zawodów. W dużej mierze jest to wynikiem błędów i chaotycznych kilkuosobowych pojedynków rywali, lecz rezultat młodego zawodnika ART Grand Prix nadal trzeba docenić. Amand jechał dość brawurowo, niekiedy na krawędzi faulu bądź wypadnięcia z toru, ale „na krawędzi” nie równa się „niezgodne z zasadami”. Jego konkurenci mieli ciężką przeprawę, by zameldować się przed tegorocznym outsiderem, za co 10. miejsce wydaje się odpowiednią nagrodą.

Największe rozczarowanie: Martinius Stenshorne

Norweg właśnie sam sobie rzucił kłody pod nogi w walce o mistrzostwo. Startował spoza pierwszej dziesiątki, musiał zatem ścigać się niebywale ostrożnie, by nie zahaczyć o żadnego rywala. Taktyka się nie powiodła: Stenshorne błyskawicznie po starcie ruszył w pogoń za Joshuą Durksenem, nie zmieścił się w sekwencji Variante del Rettifilo i uderzył Paragwajczyka. W efekcie musiał zawitać do boksów.

Klasyfikacje generalne po weekendzie na Monzy

Andrea Kimi Antonelli ma już 43 punkty przewagi w klasyfikacji generalnej. Dzięki triumfowi (podarowanemu przez regulamin), na jego koncie widnieje 239 oczek. Martinius Stenshorne posiada ich 196. Trzeci Tim Tramnitz ma już tylko marginalne szanse na mistrzostwo; Niemiec traci 20 punktów do Norwega. Piątkę zamykają Camara (140) i Haverkort (120).

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna FRECA 2023. Sprawdź pozycję Bilińskiego

Wśród ekip Prema znacząco zwiększa przewagę. Przed wyścigiem Włosi mieli tylko dwa oczka więcej niż R-ace GP. Na Monzy ich łupem padł jednak debiut, podczas gdy Francuzi dołożyli do swego dorobku 15 punktów za trzecie miejsce Tramnitza. Oznacza to, że Prema utrzymuje się na szczycie tabeli z 412 punktami. R-ace GP ma ich 382.

Niecały miesiąc przerwy

Przed zawodnikami FRECI jeszcze tylko dwa weekendy, w trakcie których rozstrzygnie się walk o mistrzostwo oraz pozycje medalowe. Pierwszy z nich odbędzie się na holenderskim Zandvoort. W otoczeniu nadmorskich wydm kierowcy zmierzą się na dystansie dwóch wyścigów 14 oraz 15 października.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz FRECA 2023. Sprawdź, kiedy startuje Roman Biliński

Zeszłorocznego dominatora Zandvoort zabraknie – oba wyścigi wygrał wówczas Estończyk Paul Aron, obecnie jeden z czołowych kierowców F3. Na pozycję faworytów spróbują tedy wskoczyć faworyci z Premy (Antonelli oraz Camara), jak również R-ace GP (Stenshorne i Tramnitz). Największe szanse na złoto mają Włoch oraz Norweg. Jeśli chcą przypieczętować je już na Zandvoort, będą potrzebowali 51 punktów przewagi nad najbliższym konkurentem.

Prowizoryczne wyniki 2. wyścigu FRECI na Monzy

Wyniki FRECA

Fot. Live Data ACI Sport

Poprawione wyniki 2. wyścigu FRECI na Monzy

Wyniki FRECA Poprawione

Fot. FRECA

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama