Cichy bohater z Włoch
Leonardo Fornaroli to kierowca, który wielokrotnie pokazywał wielki potencjał. Zawodnik z Italii wygrywał wyścigi we Włoskiej F4, a rok temu został najlepszym debiutantem FRECA. Stąd Włoch od razu awansował do FIA F3. Protegowany Tridentu na ogół prezentował się dobrze, ale jak sam zaznaczył wymagał zbyt dużo od siebie.
– Tak naprawdę nie miałem żadnych oczekiwań, jeśli chodzi o ten rok. Chciałem po prostu znaleźć się w pierwszej dziesiątce mistrzostw, zdobyć jak najwięcej punktów i jak najwięcej doświadczenia. Czasami za dużo wymagałem od siebie, szczególnie w Melbourne, gdzie zobaczyłem, że mogę walczyć o podium. Może popełniłem za dużo błędów ze swojej strony, bo za bardzo tego chciałem. Przesadnie naciskałem lub popełniałem głupie błędy bez żadnego powodu. Myślę więc, że straciłem kilka punktów w tym sezonie, ale jeśli spojrzymy na wyniki, myślę, że możemy być dumni – tłumaczył swoją dyspozycję w sezonie 2023 w rozmowie ze stroną F3.
Upragniony awans
Fornaroli do FIA F3 wskoczył z FRECA. Włoch nie ukrywał, że awans ten wiele dla niego znaczył.
– To było bardzo emocjonalne. Na początku sezonu byłem zdenerwowany. Chociaż ścigałem się w Formule 4 i Formule Regional to jazda w F3 to duży krok. Poziom jest oczywiście bardzo wysoki. Ogólnie rzecz biorąc, jestem całkiem zadowolony z przebiegu sezonu, ponieważ w niektórych rundach mieliśmy nieoczekiwane wyniki, takie jak pole position na Silverstone i podium. Dla porównania. Kiedy po raz pierwszy wskoczyłem do samochodu w Jerez, powiedziałem „wow, jakie to szybkie!”. Potrzebowałem kilku dni, aby przyzwyczaić się do bolidu. Z dnia na dzień zyskiwałem pewność siebie i dotarliśmy do Bahrajnu całkiem gotowi na wyścig – dodał.
Debiutancki rok w F3, Fornaroli ukończył na 11. pozycji. Łącznie wywalczył 3 podia, a także jedno pole position. Pokazał tym samym, że jest królem regularności. Jeżeli pozostanie w Tridencie na kolejny rok to śmiało można upatrywać go w roli kandydata do walki o końcowe podium. Zwłaszcza, że on potrafi ścigać się w czołówce.