Ogólne wrażenia: Mitsubishi ASX II 1.3 M Hybrid 158 KM DCT
Z zewnątrz Mitsubishi ASX II generacji prezentuje się bardzo ładnie. Linie dobrze prezentują się czy to na parkingu na tle innych aut, czy solo, na podjeździe przy domu. Co jak co, ale kolor Sunrise Red plus opcjonalny czarny dach współgrają ze sobą, jak masło orzechowe i dżem na kanapce. Od razu też widać, że nie jest to japońska myśl estetyczna. I racja, poza kilkoma detalami, jest to Renault Captur. Czy to źle, że inżynierowie z Kraju Kwitnącej Wiśni w estetyce podebrali od Francuzów? Osobiście nie mamy z tym żadnego problemu. Francuski styl i japońska technika. Brzmi jak miks z szansą powodzenia.
Pod maską tego japońsko-francuskiego amalgamu mieści się układ „miękkiej hybrydy”, który oparto na 1.3-litrowym turbodoładowanym silniku. Jest to najmocniejsza jednostka dostępna w tym modelu, produkująca 158 koni mechanicznych. Za przekazanie mocy na przednie koła odpowiedzialna jest 7-biegowa automatyczna skrzynia biegów DCT.
Dużo można by mówić o… wnętrzu
W środku ASX-a wszystko wygląda bardzo przyzwoicie. Chociaż nie znajdziemy tu fajerwerków, to jest tu wszystko czego można się spodziewać – m. Mamy podgrzewane fotele, klimatyzację czy porty USB do ładowania telefonu, jest nawet stacja do ładowania indukcyjnego.
Dodam też od siebie, że jako niemal dwumetrowy osobnik gatunku homo sapiens, doceniam fakt, że jest to dosyć wysoki samochód – zwykle marszczę się widząc tego typu rozdęte hatchbacki, ale muszę im oddać to, co im się należy – po powrocie do mojego codziennego Renault Megane, trochę zatęskniłem za wyżej położonym fotelem.

Fot. Michał Idzikowski
A propos siedzenia – jedna rzecz która przykuła naszą uwagę – kierowca posiada elektryczną regulację fotela, a pasażer nie. Humorystycznie stwierdziliśmy, że pozwala to bardzo szybko ustalić hierarchię w samochodzie podczas podróży.
Największy mankament wnętrza to zdecydowanie widoczność. ASX jest bardzo zabudowany. Duża część pola widzenia z prawej strony kierowcy jest zabrana przez lusterko wsteczne oraz położony centralnie pokaźnych rozmiarów ekran dotykowy. Do tego dochodzi jeszcze słupek, czego efektem jest wytworzenie niemalże martwego pola widzenia w przedniej prawej ćwiartce auta.

Fot. Michał Idzikowski
Tylna szyba również jest mikroskopijna, i do tego zakratowana. Prawdopodobnie jest to ostrzeżenie przed tym, co się stanie jak potrącicie pieszego, który nagle pojawi się wam z przodu i z prawej.
Pojemność bagażnika jest typowo „hatchbackowo-crossoverowa”, po złożeniu siedzeń wynosi ona niewiele ponad 420 litrów.
Mitsubishi ASX II 1.3 M Hybrid 158 KM DCT: Wrażenia z jazdy
Największa sprawa z którą mamy problem, to zawieszenie. Jest sztywne. Naprawdę sztywne. Jeżeli mieszkacie w nieidealnie wyasfaltowanym mieście, albo – broń Boże – na wsi, to jazda Mitsubishi ASX nie będzie przyjemna, a stanie się wprost uciążliwa. Jest to więc miejskie i szosowe auto – które jednak zostało podniesione i wyposażone w elementy terenówki, takie jak progi, duże koła oraz spory prześwit.
ASX wyposażony jest w kilka bajerów, których nie omieszkaliśmy wypróbować. Są adaptacyjny tempomat, asysta w utrzymaniu pasa ruchu, a nawet centrowanie auta na pasie, gdy jedziemy drogą szybkiego ruchu. Skrzynia biegów ma również opcję przełączenia na sekwencyjną, do zmiany biegów służą wtedy łopatki przy kierownicy. Musimy jednak przyznać, że zmiany biegów przy ich pomocy nie są błyskawiczne. Jeżeli chcecie dynamicznie przyspieszyć, lepiej kliknąć tą z minusem, aby zredukować bieg, „depnąć do dechy” i dać komputerowi samemu podbijać biegi, kiedy wskazówka dojdzie na czerwone pole.

Fot. Michał Idzikowski
Producent deklaruje że zużycie paliwa powinno wynosić około 6 l/100 km w cyklu mieszanym. Po przejechaniu blisko 800 kilometrów w cyklu mieszanym komputer pokładowy pokazał mi jednak nie 6 a aż 8. Realistycznie rzecz biorąc, takiej wartości powinniście się spodziewać w nowym ASX-ie. Zbiornik paliwa mieści 48 litrów i wystarczy na około 600 kilometrów pomiędzy tankowaniami.
Za ile otrzymamy to nowe Mitsubishi?
Mitsubishi ASX II w tej najbogatszej wersji wyposażeniowej kosztuje prawie 150 tysięcy złotych. Swoją wersję możecie skonfigurować tutaj. W próżni jest to całkiem udane miejskie autko. Mam jednak przeczucie, że w obecnej sytuacji rynkowej, Mitsubishi Colt może okazać się lepszą inwestycją. Topowa, 160-konna wersja będzie kosztować 25 tysięcy mniej od ASX-a, oferując niemalże dokładnie to samo, będąc naturalną jego alternatywą dla mieszczan. Czy warto wydać 25 tys. złotych na ciut większy prześwit (który w mieście niekoniecznie jest potrzebny) oraz fakt, że wsiadanie do crossovera jest nieco wygodniejsze?

Fot. Michał Idzikowski
Podsumowanie: Mitsubishi ASX II 1.3 M Hybrid 158 KM DCT
Mitsubishi ASX 1.3 M Hybrid 158 KM DCT
-
Stylistyka
-
Przestronność
-
Jakość materiałów
-
Multimedia
-
Komfort użytkowania
-
Przyjemność z jazdy
-
Silnik i napęd
-
Skrzynia biegów
-
Ekonomia i ekologia
-
Bezpieczeństwo
-
Cena w stosunku do jakości
Podsumowanie
Zakończymy pokrętnym porównaniem – ASX w naszej opinii to auto krzyżujących się idei, które średnio ze sobą współgrają. Jest ono czymś chcącym pełnić dwie funkcje, będąc w porządku w pierwszej, oraz beznadziejnym w drugiej. W mieście lepiej sprawdzi się mniejszy hatchback, na wsi lub w terenie – rasowa terenówka. Jedno zastosowanie dla tego samochodu, w którym sprawdza się ono doskonale – to podróżowanie pomiędzy miastami. To „samochód dla weterynarza, przedstawiciela handlowego lub architekta”. I trudno nam znaleźć bardziej trafne określenie na najnowsze Mitsubishi ASX.