Connect with us

Czego szukasz?

Formuła E

FE: Król Wehrlein | Analiza E-Prix Meksyku

Pascal Wehrlein sprawił sobie właśnie piękny prezent – odniósł 5. zwycięstwo w karierze w Formule E. Wyścig w Meksyku nie był ani pasjonujący, ani szokujący, ale zasygnalizował kilka ciekawych trendów, m.in. dotyczących maszyn Stellantisa.

Wehrlein Meksyk 2024
Fot. ABB FIA Formula E World Championship / X

Uwaga!!! Mitch Evans, Nick Cassidy oraz Stoffel Vandoorne zostali po kwalifikacjach ukarani przesunięciem o jedno miejsce do tyłu na polach startowych. Powodem było nieprawidłowe zachowanie wobec wywieszenia czerwonych flag podczas pierwszej sesji treningowej. Stąd Robin Frijns wystartował z miejsca 7., a nie 8., a Max Günther z 3. zamiast 5. Sergio Sette Camara nie wystartował z kolei w zawodach z racji na awarię.

Najlepszy kierowca: Pascal Wehrlein

Niemiec jest władcą Meksyku – możemy stwierdzić to oficjalnie. Wszystkie 4 pole position w swojej karierze zdobył na tej ziemi, a w sobotni wieczór miał wszystko pod kontrolą. Przez pierwsze kilka okrążeń wyglądało na to, że zagrozi mu Buemi, lecz Wehrlein tylko oszczędzał siły. Na poważnie przycisnął dopiero w połowie zawodów i wówczas Szwajcar błyskawicznie stracił dystans.

ZOBACZ TAKŻE
Ulice czy tory stałe? Pytania o przyszłość Formuły E

Kilka sekund przewagi było dystansem nie do zniwelowania. Wehrlein wygrał bez trudu i Porsche znów zaczyna sezon doskonałym wynikiem (jeśli nie liczyć wyczynów da Costy). Narzekać nie może jednak także Envision. Inauguracyjne E-Prix było bowiem pokazem doświadczenia Sébastiena Buemiego. Pole position wypadło mu z rąk (sam stwierdzał, że najlepsze okrążenie wykręcił na etapie półfinału), ale w wyścigu mądrze bronił swojej pozycji, czekając na dekompozycję strategii Porsche. Do tej nie doszło, toteż Szwajcar zmienił taktykę i zaczął bronić się przed Cassidym. Skutecznie.

Przez część zawodów na kierowcę Envision naciskał Maximilian Günther. Dla Maserati to świetny prognostyk. Niemiec sprawiał wrażenie świetnie przygotowanego, nieustannie otrzymywał zresztą komplementy za zarządzanie energią. Nie był dość szybki, by utrzymać podium, ale jego tempo pozwoliło mu odstawić Mitcha Evansa na ponad 6 sekund, dzięki czemu zbudował sobie bezpieczny bufor w razie gdyby Nowozelandczyk odbudował dyspozycję. Bezbłędne zawody, uwzględniając możliwości Maserati, wciąż niższe niż Jaguara czy Envision.

Najlepszy zespół: Jaguar TCS Racing

Jaguar nie zrobił dzisiaj nic specjalnego, ale w pełni zasłużenie obejmuje posadę lidera tej kategorii. Doświadczeni jeźdźcy, jakimi bez wątpienia są Cassidy oraz Evans, nie popełnili wszak żadnego błędu, a wobec tradycyjnej chaotyczności stawki FE, taka postawa niekiedy wystarcza, by uzyskać najlepszy wynik. W biało-czarnych bolidach było widać tempo, Cassidy ostro naciskał Günthera i zdołał odeprzeć go w czasie, gdy ten korzystał z trybu ataku. Naciski na Buemiego na niewiele się zdały, lecz podium z pewnością nie stanowi dla wicemistrza rozczarowania.

Świetnie spisał się też Jean-Eric Vergne i Penske, podobnie jak Maserati, napędzane pakietami Stellantisa. Zacznijmy od Francuza: ten nie aspirował do miana wielkiego bohatera, raczej w ciszy i za kulisami pracował na rzecz dobrego wyniku. Oczywiście pomógł mu nieco Robin Frijns, niemniej kierowca DS, pozbawiony wyróżniającego się tempa, w połowie zawodów był już szósty i dbał o zachowanie odpowiedniej ilości energii. Nieco później zaczął naciskać na Mitcha Evansa, i to jedyny aspekt zawodów, wobec którego Francuz może pluć sobie w brodę. Nowozelandczyk był koszmarnie wolny, ale Vergne nie potrafił znaleźć miejsca, by wcisnąć swoje złote Penske między niego a mur. Na plus dla Penske wypada dodać, że dobre tempo pokazywał też Vandoorne. Trzymał on za plecami Jake’a Dennisa przez 20 okrążeń.

Największe zaskoczenie: Jake Dennis

Brytyjczyk (i urzędujący czempion) zaliczył katastrofalne kwalifikacje, kiedy to po błędzie w nawrocie wypadł z gry i startował dopiero z 14. pozycji. Po pierwszym okrążeniu był już w dziesiątce, na 7. znalazł się tuż za plecami Jake’a Hughesa. Roger Griffiths, jego szef, powiedział przed zawodami, że mistrz może jeszcze skończyć wyścig w czołowej piątce, sam Dennis nie wydawał się przekonany. I miał rację – finalnie zajął 9. miejsce. Zaskoczenie jest tedy słodko-gorzkie; Andretti z pewnością przyjmie z wdzięcznością punkty, choć inauguracja obrony tytułu na przekonującą nie wyglądała.

ZOBACZ TAKŻE
Gdzie oglądać Formułę E w Polsce w 2024 roku? [transmisja, stream, live]

Dość udany wyścig odjechał także McLaren. Jake Hughes jak zwykle demonstrował doskonałe tempo na jednym kółku, co nie przełożyło się na wyścig, ale umożliwiło komfortową walkę w czołowej dziesiątce. Sam Bird wydaje się być krok do tyłu za swoim młodszym rodakiem – tu jednak kwestią fundamentalną jest dopasowanie się do możliwości samochodu, w którym Brytyjczyk spędził dotychczas łącznie ledwie kilka godzin. Jego czternasta pozycja nie oddaje pełnego obrazu występu, większą część zawodów Brytyjczyk spędził bowiem broniąc się przed Mortarą, Fenestrazem czy Rowlandem. Podstawy są całkiem solidne – teraz trzeba na nich tylko budować.

Największe rozczarowanie: Antonio Felix da Costa

Portugalczyk z rzadka już od początku sezonu znajduje się w szczycie formy – w Meksyku było to widać. Kierowca Porsche wydawał się nieprzyzwyczajony do rywalizacji, kompletnie przestrzelił bowiem zakręt nr 3 i staranował Nico Müllera. Setny wyścig ABT Cupry był gorzkim jubileuszem: wcześniej ogromne problemy miał Lucas di Grassi. Szwajcar zaś, po szalonym ataku da Costy, spadł na 19. miejsce i nie miał już szans na poprawę pozycji.

Müller może jednak czuć się zadowolony, jeśli porównać jego sytuację z losem Robina Frijnsa. Ten praktycznie nie ruszył ze startu (spadł z 7. miejsca na 16., choć tu winę ponosi wadliwa technika). Kilka pozycji później odzyskał, ale próbując utrzymać lokatę przed Edoardo Mortarą, wszedł w zbyt dużą prędkością w ciasny zakręt na wyjeździe ze stadionu Foro Sol. Zaraz potem stracił panowanie nad tylną osią maszyny i uderzył w bandę, kończąc zawody.

Powtórka z rozrywki

Porsche na czele – czy nie widzieliśmy tego na początku zeszłego roku? Pascal Wehrlein co prawda nie wygrał zeszłorocznego pierwszego wyścigu, ale przez pierwsze kilka rund wyglądał na faworyta do walki o tytuł. Potem z każdą kolejną rundą powietrze z niego uchodziło. Niemców czeka praca, by tym razem fenomenalną dyspozycję utrzymać. Wobec kraksy da Costy, lepszego początku nie mogli sobie wymarzyć. Wehrlein prowadzi z 28 oczkami, za nim Buemi (18), Cassidy (15), Günther (12) oraz Evans (10).

ZOBACZ TAKŻE
Klasyfikacja generalna Formuły E 2024. Sprawdź, jak wygląda

Pole position i triumf wystarcza, aby Pascal Wehrlein zapewnił Porsche prowadzenie w klasyfikacji zespołów. Drugi jest Jaguar, tracący dwa a nie trzy punkty, gdyż najszybsze okrążenie wykręcił Cassidy. Na trzecim miejscu plasuje się Envision (mistrzowie z poprzedniego roku), z 10-punktową stratą. Czołową piątkę, z 12 oczkami, zamykają Maserati i DS Penske.

Krótka przerwa, więcej akcji

Meksyk to już stały punkt kalendarza; powoli takim staje się też Ad-Dirijja. Na saudyjskiej ziemi kierowcy zjawią się za dwa tygodnie, tym razem na czas dwóch wyścigów. Pierwszy z nich odbędzie się 26 stycznia, a dokładne godziny rywalizacji zostaną jeszcze podane. Czy rezultaty pierwszej rundy będą tam mieć jakiekolwiek znaczenie? Przeciwnie – pewne jest jedynie to, że nawet sesje treningowe nie dadzą nam pełnego obrazu sytuacji.

ZOBACZ TAKŻE
Kalendarz Formuły E 2024. Rozkład 10. sezonu

Ad-Dirijja nie jest wszak torem sensu stricto, ani tym bardziej torem często uczęszczanym. Przed pierwszymi przejazdami obiekt z pewnością będzie zakurzony, a kierowcy będą podchodzić do wykręcania czasów ostrożniej niż w Meksyku, gdzie w większości zakrętów mogli pozwolić sobie na powzięcie ryzyka, świadomi, że mogą skorzystać ze ścieżki ewakuacyjnej. W Azji ten manewr nie przejdzie, tam mury czyhają tylko na błąd. Czekają nas pasjonujące zawody.

Wyniki E-Prix Meksyku 2024

Meksyk Wyniki 1 2024

Fot. Formula E

Wyniki Meksyk 2 2024

Fot. Formula E

Meksyki Wyniki 3 2024

Fot. Formula E

Reklama