Wejdź drzwiami, a jak nie to oknami
Michael Andretti od blisko trzech lat próbuje wprowadzić swój zespół do F1. Jednak za każdym razem coś stoi na przeszkodzie. Najpierw na drodze do przejęcia Saubera stanęło Audi. Potem Amerykanin spróbował wprowadzić Andretti Global do stawki jako nowy, jedenasty zespół. I choć przeszedł on rekrutację FIA, a do tego przyprowadził ze sobą producenta w postaci Cadillaca to ostatecznie Liberty Media odrzuciło wniosek. Formalnie za taką decyzją stały obawy o konkurencyjność zespołu w pierwszych latach rywalizacji oraz o wartość, jaką wniósłby on do sportu. Jednak w rzeczywistości chodziło o ochronę interesów komercyjnych pozostałych dziesięciu ekip. Choć trzeba wyróżnić fakt, że McLaren zasadniczo nie stawiał oporów. Zaś Alpine zaoferowało swój silnik Renault na pierwsze lata, zanim Cadillac zbuduje swoją jednostkę napędową.
A jak nie, to kominem
Gdy na koniec stycznia pojawiła się decyzja promotora F1, to myśleliśmy, że jest to koniec drogi dla tego projektu. Jednak tu okazało się, że były kierowca F1 i IndyCar się nie poddał. Nie dość, że nadal trwa budowa nowej bazy w Indianapolis to jeszcze niedawno temu zespół wprowadził się do swojej europejskiej bazy w Silverstone. Jakby tego było mało to Andretti Global już teraz w Europie przy samym projekcie F1 zatrudnia ponad siedemdziesiąt osób. Zaś w chwili obecnej trwa rekrutacja na kolejne sześćdziesiąt etatów. Słowem, wygląda na to, że projekt jedenastego zespołu w stawce jeszcze nie jest przegrany. Gdyby był to Amerykanin nie inwestowałby tylu zasobów dla bazy w Europie.

Fot. Michael Andretti / Twitter
Szykuje się wzmocnienie relacji z GM
Abstrahując na moment od tematu Andrettiego w F1 to jego zespół i Cadillaca może niedługo połączyć kolejna więź. Mianowicie szykują się potężne roszady zespołów pomiędzy producentami w GTP w IMSA SportsCar. Z końcem bieżącego sezonu Chip Ganassi Racing zakończy współpracę ze wspomnianym producentem. Na jego miejsce ma wejść Wayne Taylor Racing with Andretti. To jest zespół Wayne’a Taylora, który rok temu nawiązał współpracę z Andretti Global. Dodatkowo można się domyślać, że Amerykanin, który kilka lat temu wyrażał też chęć ekspansji na WEC, może skorzystać z okazji i pojawić się z WTR także i tam. Choć początkowo pewnie to będzie sam gościnny start w 24h Le Mans w Hypercar. W samym w WEC na kandydata do zastępcy CGR typuje się Jota Sport. To rodzi pytania o ilość klienckich Porsche 963 w stawce za rok.
Przy okazji wspomnijmy jeszcze, że w takiej sytuacji Acura związałaby się z Meyer Shank Racing.
Jak nie kominem to odpalamy czołgi
Wracając do tematu Andretti Global w F1 to, jak widać, Cadillac oraz inwestorzy zespołu dalej wierzą realizację tego projektu. Jednak wiadomo już, że F1 nie ustąpi po dobroci zapraszając Andrettiego do ponownej próby przed sezonem 2028. Jednak to dość odległa perspektywa, a i nawet wtedy nie ma gwarancji, że uda się przejść przez proces. Tutaj trzeba wspomnieć, że spekuluje się, że nowe porozumienie Concorde, mające wejść w życie w 2026 roku, zakłada ograniczenie ilości miejsc w stawce z dwunastu do dziesięciu ekip. To oznaczałoby koniec marzeń o jedenastym zespole i konieczność wykupienia jednego z obecnych w stawce.
Dlatego należało podjąć radykalne kroki i już mamy tego efekty. W ostatnich dniach Michael Andretti gościł w kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki, w którym ogłosił, że zyskał poparcie dwunastu senatorów, którzy poparli jego list do Liberty Media o ponowne rozpatrzenie jego aplikacji. Jednak najważniejsze jest to, że jednocześnie wspomniani senatorzy zwrócili się do Unii Europejskiej z prośbą o weryfikację czynów Liberty Media pod kątem przestrzegania przepisów antymonopolowych. Podobnie mają się sprawy w USA, z którego pochodzi promotor F1, któremu zależy na dobrej reputacji serii w kraju. Wracając do UE to sprawa jest o tyle istotna, że Komisja Europejska już teraz bada zakup większościowego pakietu udziałów w Dorna Sports, która organizuje MotoGP i World Superbike, właśnie pod kątem wspomnianych regulacji.
Michael? Głupia sprawa, wpadniesz?
FOM najwyraźniej jest świadomy sytuacji oraz potencjalnych scenariuszy. Dlatego już przy okazji GP Chin pojawiła się informacja, że Michael Andretti pojawi się na torze podczas trwającego GP Miami. Amerykanin ma się spotkać ze Stefano Domenicalim i rozmowy mają dotyczyć omawianego temau.
Po samym GP Miami nie poznaliśmy żadnych kulisów związanych z tym spotkaniem. Wiemy natomiast, że Kongres USA podjął dalsze działania. Przewodniczący komisji sądownictwa przy Kongresie, Jim Jordan wystosował list do Liberty Media, którego fragment opublikowała amerykańska stacja NBC. Wynika z niego, że Jordan zażądał od promotora F1 dokładnych wyjaśnień odnośnie całej procedury naboru nowych zespołów do stawki. Oczywiście dokładniej chodzi o kandydaturę Andretti Global Cadillac, którą odrzucono. Autor listu chce zweryfikować postępowanie FOM pod kątem przepisów antymonopolowych, pod które podlega Liberty Media. Jordan posiada wątpliwości odnośnie uwarunkowań stojących za odrzuceniem wspomnianej kandydatury.
Wiadomo, że Andretti w padoku w Miami zapewniał media, że pojawi się w stawce w 2026 roku. Dlatego można spodziewać się, że owej komisji będzie zależało na sprawnym zamknięciu postępowania. Całą sytuację można podsumować sentencją z popularnego mema w internecie o treści: W żadne pozwy się nie będę bawił, będziemy się nap******ać!