Najlepszy kierowca: Maciej Gładysz
Gładysz nie miał sobie równych już od momentu, gdy zgasły światła. Doskonale wystartował i bez problemu utrzymał pozycję lidera, tylko w lusterkach obserwując pasjonującą batalię Nathana Tya i René Lammersa. Ten sam manewr powtórzył po restarcie spowodowanym wyjazdem samochodu bezpieczeństwa. Już na pierwszych kilkuset metrach wyrobił sobie niemal sekundową przewagę, powiększaną następnie z kółka na kółko.
Aż do mety nikt nie mógł mu już zagrozić; ani zresztą Nathan Tye, ani René Lammers nie wydawali się specjalnie zainteresowani żyłowaniem maszyn w desperackich próbach dogonienia Polaka. Brytyjczyk zadowolił się drugą pozycją, Lammers trzecią, choć musiał o nią wcześniej powalczyć.
Holender toczył niesamowite boje z Tajem Enzem Tarvanichkulem, wypychając go szeroko w walce o trzecie miejsce. Nie spodziewał się zapewne, że doprowadzi w ten sposób do trwającej kilka okrążeń walki między czterema kierowcami, o której więcej niżej. Dla Lammersa najważniejsze było jednak, iż najbliższy jego rywal, Lorenzo Fluxa, tracił doń po wszystkich perypetiach już 3 sekundy. I nie zdołał tej straty odrobić.
Ostra walka Przyrowskiego
Abstrahując od wyczynu Gładysza, również Jan Przyrowski nie ma sobie wiele do zarzucenia. Na pierwszym okrążeniu zyskał jedną lokatę, przechodząc na ósme miejsce, przed Mattię Colnaghiego. Wykorzystując zażartą rywalizację Mikkela Pedersena, Lorenza Fluxy i Enza Tarvanichkula, chwilę później przeszedł już na szóste miejsce i zaczął siedzieć na skrzyni biegów wspomnianego Duńczyka.
Pedersen okazał się twardszym przeciwnikiem, niż można by się było spodziewać po zawodniku zajmującym 23. miejsce w klasyfikacji generalnej. Przyrowski naciskał go niebywale, ale popełnił jeden błąd i pojechał szeroko, w wyniku czego spadł z powrotem na 8. lokatę. Tam jechał niecałe 5 dziesiątych sekundy za plecami Griffina Peeblesa, ale nie miał szans, aby przypuścić skuteczny atak. Szczęśliwie, dzięki nałożonym na rywali karom za przekroczenie limitów toru, Przyrowski zajął finalnie 6. miejsce.
Najlepszy zespół: KCL by MP Motorsport
Wydzielona z głównego MP Motorsport „ekipa” ma swój kolejny moment chwały. Maciej Gładysz wygrał w kapitalnym stylu (tak kapitalnym, że komentator rozpływał się nad nim przed bodajże 5 minut), a dwóch kolejnych kierowców znalazło się w czołowej siódemce. Czwarty był Lorenzo Fluxa, cichy bohater dzisiejszego ścigania, wielki wygrany bitwy z Przyrowskim, Pedersenem oraz Tarvanichkulem. Siódmą natomiast pozycję wywalczył sobie Mattia Colnaghi.
Największe zaskoczenie: Enzo Tarvanichkul
MotorLand Aragon ewidentnie Tajowi leży. Czwarte miejsce w pierwszych zawodach, piąte w drugich – 20 punktów w dwóch wyścigach. Cóż to za odmiana wobec tego, iż w poprzednich 9 zawodach Taj zapisał na swoim koncie tylko 5 punktów! Tarvanichkul wreszcie wygląda w bolidzie na zawodnika pewnego własnych umiejętności, gotowego rozpychać się przysłowiowymi łokciami pośród liderów czempionatu. Do wpisania się na stałe do klubu najlepszych jeszcze trochę brakuje, ale postęp został poczyniony.
Największe rozczarowanie: Ernesto Rivera
Meksykanin, czwarty zawodnik mistrzostw, przeżywa na torze w Aragonii trudne chwile. Wczoraj wypadł z gry i został sklasyfikowany na 32. pozycji. Dzisiaj od początku próbował walczyć o miejsce w dziesiątce, ale zamiast przebijać się do przodu, więcej czasu poświęcał obronie przed szalejącym Keanu Al Azharim. Emiratczyk i tak znalazł jednak sposób na pokonanie Rivery, spychając go na 14. miejsce. Fakt, że Al Azhari sam się ukarał i w końcu spadł ponownie za Riverę (na torze; sklasyfikowany został wyżej), niespecjalnie poprawia Meksykaninowi humor.
Gładysz coraz bliżej
Jako że 25-minutowe wyścigi nagradzane są mniejszą liczbą punktów niż te 30-minutowe, Gładysz za dzisiejsze zwycięstwo nie zdobywa 25 oczek, ale 18 (plus jeden punkt za najszybsze kółko). Nie zmienia to faktu, że dzięki triumfowi odrabia wiele do Al Azhariego i przeskakuje w tabeli Colnaghiego.
Prowadzący reprezentant Zjednoczonych Emiratów Arabskich ma 153 punkty, o 25 więcej niż Polak. Gładysz z kolei wyprzedza Colnaghiego o 13 oczek. Jan Przyrowski, mimo świetnego wyścigu, spada na 9. pozycję – a to z powodu tego, iż drugie miejsce zajął dziś Nathan Tye.
Zmiana na pole position
W trzecim wyścigu weekendu Maciej Gładysz nie wystartuje już z pierwszej pozycji; po raz czwarty w tym sezonie ruszy z niej Keanu Al Azhari z Emiratów Arabskich. Lider klasyfikacji generalnej, zdobywca 8 podiów, liczyć będzie na podwyższenie przewagi w tabeli, nieco zmniejszonej doskonałymi występami Gładysza. A propos Polaka – ten wystartuje do rywalizacji z 5. pozycji. Natomiast Jan Przyrowski ustawi się na 3. polu, co zwiększa szansę na kolejne polskie „pudło”. Start zawodów jeszcze dzisiaj, 28 lipca, o godz. 15:55.
Wyniki 2. wyścigu Hiszpańskiej F4 2024 na MotorLand Aragon

Fot. f4spain.org