Poprawki nie pomogły
Ferrari rozpoczęło sezon 2024 jako główny rywal Red Bulla. Odnowiony samochód SF-24, który miał wyeliminowane problemy z wrażliwością na wiatr, zapowiadał regularną walkę w czołówce. Początkowo zespół wygrał dwa wyścigi w Australii i Monako. W pierwszych ośmiu rundach, kierowcy Ferrari dziewięciokrotnie stawali na podium. Jednak w ostatnich sześciu wyścigach tylko dwukrotnie znaleźli się w czołowej trójce. Spowodowało to spadek za McLarena w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Przyspieszone poprawki włoskiej marki wprowadzone w Hiszpanii doprowadziły do problemów z podskakiwaniem zawieszenia na szybkich zakrętach. Przez to zespół stracił dużo czasu na szukaniu rozwiązań.
Połowa sezonu pełna kontrastów
Leclerc, który odniósł swoje pierwsze zwycięstwo na ojczystej ziemi w Monako, obecnie zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Sam przyznał jednak, że kampania Ferrari w tym sezonie jest pełna skrajnych kontrastów, co sprawia, że zespół musi stale pracować nad poprawą wyników.
– Pierwszą część sezonu można podzielić na dwie fazy. Pierwsza była naprawdę pozytywna; myślę, że w pełni wykorzystaliśmy potencjał naszego samochodu, a w niektóre weekendy nawet przekroczyliśmy nasze oczekiwania, co było świetne. Za to druga część, kiedy dodaliśmy nowe części, mieliśmy trochę więcej problemów ze podbijaniem. Postawiło to nas w niewygodnej sytuacji i bardzo szybko zapłaciliśmy cenę pod względem wyników i punktów – stwierdził Monakijczyk.
W zeszłym miesiącu wychowanek czerwonych ujawnił, że jego mało konkurencyjne weekendy w Austrii i Wielkiej Brytanii wynikały z eksperymentów mających na celu pomoc Ferrari w rozwiązaniu problemów. Jednak po dwóch ostatnich wyścigach, w których zespół skupił się na czystej rywalizacji, Leclerc przyznał, że mimo wszystko stajnia z Maranello pozostaje w tyle za rywalami i musi nabrać większego tempa.
– Przeżyliśmy z zespołem trudne chwile, przeżyliśmy też lepsze chwile. W tej chwili, patrząc na ostatnie cztery lub pięć wyścigów, jesteśmy w momencie, w którym mamy większe problemy. Poza ostatnim wyścigiem [na Węgrzech, gdzie Leclerc zajął czwarte miejsce – przy. red.], który uważam za całkiem udany. Wiemy, że musimy udoskonalić nasz potencjał, ponieważ na razie po prostu nie jesteśmy wystarczająco dobrzy – powiedział 26-latek.
Brak motywacji w Ferrari?
Mimo wszystko, Monakijczyk jest przekonany, że morale w zespole z Maranello nie uległy pogorszeniu. Aktualnie 3. zawodnik „generalki” przekazał, że zespół ciężko pracuje, aby powrócić do formy z poprzedniego sezonu i znów walczyć o najwyższe lokaty.
– Pracujemy nad tym [nad powrotem do czołówki – przy. red.] i to nas nie demotywuje. Jeśli cokolwiek, to motywuje nas to jeszcze bardziej, by powrócić do dobrego poziomu występów i ponownie zobaczyć zwycięskie trofeum. Tak więc tak, w zespole jest wielka motywacja i mam nadzieję, że ten trudny moment będzie jak najkrótszy – podsumował Leclerc.

Fot. Scuderia Ferrari HP