Acura ograna przez Porsche
Obydwie załogi Wayne Taylor Racing prowadziły po starcie przed Cadillacami i załogami Porsche. Jednak już po pierwszym okrążeniu na torze pojawiła się neutralizacja po wylocie Corvette #3 na żwirowe pobocze z pomocą rywala z GTD Pro. Ten wyścig obfitował w neutralizacje i umiejętne wstrzelenie się w moment zjazdu było kluczem do sukcesu. I ta sztuka udała się doskonale Porsche #6. Nick Tandy w tej załodze po starcie przyczynił się do obrotu Deraniego w #31, za co Brytyjczyk otrzymał karę przejazdu.

Fot. Michael L Levitt / IMSA
Jednakże najważniejsze zdarzenie miało miejsce na dziewięćdziesiąt minut przed końcem ponad dwu i półgodzinnych zmagań po wypadku Nicka Yelloly z BMW z GTP. Bowiem to na półtorej godziny przed metą w alei serwisowej pojawił się Tandy, który oddal samochód Mathieu Jaminetowi. Jak się okazało, to był ostatni postój tej załogo do mety. Penske tankując samochód do pełna, zdecydowało się wydłużyć przejazd najbardziej jak się dało. Problem polegał na tym, że prototypy LMDh na takim torze na jednym baku są w stanie wytrzymać godzinę. Powstało pytanie o brakujące trzydzieści minut. Na szczęście wyścigi w IMSA charakteryzują się długimi neutralizacjami. W tym przypadku okazało się, że stawka spędziła tyle czasu za samochodem bezpieczeństwa, że na paliwie, którego miało wystarczyć na godzinę, udało się przejechać pozostałe 90 minut.
Pech Cadillaca
Dzięki temu Tandy z Jaminetem wygrali po raz drugi w sezonie. Dzięki temu objęli też prowadzenie w klasyfikacji generalnej na dwie rundy przed końcem sezonu. Sukces Penske był o tyle większy, że druga na mecie była #7 z Nasrem i Cameronem. Do samej mety goniła ich Acura #10 z Rickym Taylorem i Albuquerque, która straciła do nich sekundę. Sporo działo się także wokół czwartego na mecie Cadillaca #31. Jack Aitken i Pipo Derani po wspomnianej kolizji z Porsche po starcie, cały wyścig spędzili na odrabianiu strat. Biorąc pod uwagę to, jak mało było czasu na walkę pod zieloną flagą, zadanie wykonali doskonale.
Piąte miejsce na mecie wywalczył Proton #5 z Bentem Viscalem i Gianmarią Brunim. Ten pierwszy z tej załogi nawet miał okazję prowadzić w wyścigu przy trzecim restarcie. Jednakże kiepskie przygotowanie opon sprawiło, że Acura #10, Cadillac, a także #6 Porsche Penske uporały się z nim w kilka zakrętów zaraz po zjeździe samochodu bezpieczeństwa. Za nimi zameldowało się bliźniacze Porsche JDC Miller. Fatalny wyścig zaliczył Cadillac #01, w którym znów dostrzec można było ogromne pokłady prędkości. Niestety znów o sobie dał znać pech. Najpierw Sebastien Bourdais uszkodził samochód próbując uniknać uderzenia w BMW Yelloliego, który wypadł z toru. Zaś w końcówce obrót samochodu zaprzepaścił wszytko, co ta załog zdołała wypracować po wcześniejszym wypadku. Do mety nie dojechał wspomniany Brytyjczyk z BMW #25 wraz z Conorem De Philippim.
United Autosports powrócił do wygrywania w IMSA
Cały wyścig z perspektywy tej klasy był bardzo ciasny. Każda decyzja podjęta za kierownicą, lub za komputerem w alei serwisowej miała znaczenie. Na Road America zwycięsko z walki w LMP2 wyszli Ben Hanley i Ben Keating. Ten duet wygrał w IMSA po raz pierwszy w tym sezonie. Niedzielna rywalizacja była tak często przerywana samochodami bezpieczeństwa, że wszystkie LMP2 zdołały doejchać do mety na okrążeniu zwycięzcy z klasy GTP. Ściganie urozmaicił nam chociażby Dennis Andersen z High Class Racing. Duńczyk najpierw posłał Ligiera Sean Creech Motorsport na żwirową pułapkę, a niedługo potem sam zameldował się na poboczu po samodzielnym obrocie. Niestety Inter Europol Competition pomimo dobrego pierwszego stintu, do mety dojechał siódmy w klasie.
Ferrari i BMW najlepsze w GTD Pro i GTD
Conquest Racing Ferrari #35 wpadło jako pierwsze na metę w pierwszej z klas GT3 przed BMW Paula Millera. Aby lepiej oddać formę M4 GT3 w tym wyścigu, należy dodać, że Turner Motorsports wygrało w niedzielę w GTD. przed McLarenem Inception Racing. Cały wyścig obfitował w ostre pojedynki w tych dwóch klasach. Na starcie Mike Rockenfeller z Mustanga #64 wyrzucił jedną z dwóch liderujących Corvette na żwirowe pobocze. Natomiast po wznowieniu wyścigu pożegnaliśmy się z Lamborghini Wayne Taylor Racing z powodu pożaru.
Najwięcej emocji dostarczyła nam walka na czterdzieści minut przed metą. Wtedy za Rossem Gunnem z Astona #23 uformowała się kolejka złożona z Corvette, Acury, Ferrari #34 oraz po jednym Porsche i Lamborghini. Dostaliśmy kawał świetnej walki klamka w klamkę, która z udziałem tych aut trwała przez jedno okrążenie. Niestety skończyła się ona kolizją Lmaborghini Forte oraz Porsche Wright Motorsports, co zaowocowało neutralizacją. Nie mniej jednak, to był kapitalny pojedynek z udziałem kilku załóg, które dzieliły ze sobą skrawek toru.

Fot. Michael L Levitt / IMSA
Koniec sezonu coraz bliżej
Teraz znowu samochody GTP udadzą się na przerwę, ale wraz z nimi odpoczną też LMP2. Najbliższa runda IMSA SportsCar Championship odbędzie się na Virginia International Raceway. Homlogacja tamtego toru nie dopuszcza do startu prototypów, dlatego na starcie zobaczymy tylko załogi GTD Pro i GTD. Runda GT Challenge at VIR odbędzie się 25 sierpnia i będzie ostatnim wyścigiem sprinterskim sezonu. Potem zostaną nam już tylko rundy Endurance Cup. Najpierw we wrześniu załogi pojadą w Indianapolis, a potem czeka je finał sezonu w postaci Petit Le Mans w Atlancie.
Wyniki wyścigu IMSA SportsCar Weekend na Road America 2024

Fot. Alkamel IMSA

Fot. Alkamel IMSa