Connect with us

Czego szukasz?

IndyCar

Pato O’Ward pierwszym zwycięzcą w Milwaukee od dekady | Analiza

Powrót IndyCar do Milwaukee okazał się jeszcze lepszy niż oczekiwano. Klasyczny tor w sercu Wisconsin dostarczył nam bardzo klasycznego stylu ścigania. Pato O’Ward triumfował w zaciętej walce o pierwsze w ten weekend trofeum.

Pato O'Ward Milwaukee 2024
Fot: Milwaukee Mile (Twitter)

Nietypowe ustawienie na starcie

Jeden z najstarszych obiektów wyścigowych świata w niemiły sposób przywitał powracających na niego kierowców. Przyczepność asfaltu okazała się bardzo niska, przez co praktycznie wszyscy zawodnicy musieli siłować się z własnymi samochodami – nawet w czołówce.

Bardzo specyficzne warunki nie były jednak przeszkodą dla Team Penske. Najlepszy zespół IndyCar na owalach zdobył pole position do obydwu wyścigów. Scott McLaughlin jako jedyny przebił barierę 162 mil na godzinę, co zostało mu wynagrodzone pierwszą pozycją startową. Obok niego powinien był się ustawić Josef Newgarden, lecz partnera zespołowego napotkała kara za wymianę silnika. Drugie miejsce niespodziewanie objął zatem David Malukas. Miłą niespodziankę sprawili też Alex Rossi oraz Linus Lundqvist w drugim rzędzie.

Z kolei główni pretendenci do tytułu – Will Power oraz Alex Palou – zdobyli kolejno P5 oraz dość odległe P12. Pozostali zawodnicy Ganassi również rozczarowali. Dixon wpadł w poślizg na swoim pierwszym okrążeniu pomiarowym, przez co zakwalifikował się dopiero siedemnasty do wieczornego wyścigu. Armstrong poradził sobie zdecydowanie najlepiej spośród kierowców CGR, lecz jak na złość, dostał on karę przesunięcia o 9 pozycji na starcie.

 

„Slow-burner” w pierwszej fazie wyścigu

Scott McLaughlin bez problemu obronił swoje prowadzenie na starcie. W ślad za nim poszedł Linus Lundqvist, który przebił się na trzecie miejsce. Startujący u jego boku Alexander Rossi powędrował w przeciwnym kierunku  – Amerykanin w kilka okrążeń spadł na siódme miejsce. Tymczasem w środku stawki, Conor Daly zaliczył absolutnie fenomenalny start. Kierowca Juncos wykorzystał swoje doświadczenie na owalach i zyskał aż jedenaście pozycji w zaledwie sześć kółek. 

Poza kilkoma manewrami wyprzedzania, pierwszy stint był wyjątkowo pozbawiony akcji. Wszystko odmieniło się w momencie, kiedy liderzy zaczęli dublować. Samochód McLaughlina okazał się wręcz fatalny w brudnym powietrzu. Jego 3-sekundowe prowadzenie w moment wyparowało za sprawą pędzącego Lundqista. Na 49. okrążeniu niezwykle imponujący debiutant objął prowadzenie w wyścigu.

Niestety, kierowca CGR nie utrzymał swojej pozycji przez długo. Mechanicy auta #8 wykonali dość wolny pit stop, przez co ich zawodnik wrócił za plecy swojego rywala – i nie tylko. Pato O’Ward oraz Colton Herta zjechali do alei serwisowej kilka okrążeń wcześniej niż liderzy, dzięki czemu to oni objęli pierwszą oraz drugą pozycję. 

ZOBACZ TAKŻE
Jak działa debiutujący system hybrydowy w IndyCar?

W momencie, kiedy wybiła jedna trzecia dystansu, sędziowie wywiesili pierwszą żółtą flagę. Była ona jednak zupełnie nie potrzebna. Katherine Legge obróciła się na wyjściu z drugiego zakrętu, unikając kontaktu z innymi autami lub ścianami. 

Kluczowa zmiana strategii

Niepoprawna decyzja sędziów odmieniła jednak strategię tego wyścigu. Spośród kierowców na okrążeniu lidera, wyłącznie Scott McLaughlin oraz Sting Ray Robb nie zjechali do boksu podczas tej neutralizacji. Zgodnie z oczekiwaniami, kierowca A.J. Foyt Racing przez tę decyzję został ruchomą szykaną. Na zamieszaniu, które wywołał, najlepiej skorzystał jego partner zespołowy. Santino Ferrucci w świetny sposób przebił się z końca Top 10 na czwartą pozycję. McLaughlin radził sobie znacznie lepiej na starych oponach niż Robb, do momentu, kiedy dojechał do dublowanych aut. Wtedy to powtórzyła się sytuacja z pierwszego stintu i O’Ward wrócił na prowadzenie. 

Trzecią turę postojów rozpoczął Josef Newgarden na półmetku wyścigu. Amerykanin zjechał do boksu bardzo wcześnie, lecz swoją decyzją zmusił rywali do pokrycia tej strategii. Kierowca Penske wykonał fenomenalny „undercut”, przebijając się z drugiej dziesiątki na P2. Razem z nim wiele pozycji zyskał Marcus Ericsson. Wkrótce zwycięzcy trzech ostatnich edycji Indy 500 spotkali się na torze i zderzyli. Szwed nie zmieścił się w zakręcie, przez co wpadł na Amerykanina.

 


 

Nikt nie zjechał do alei serwisowej w trakcie neutralizacji. W zamian, kierowcy oszczędzali paliwo, aby móc dojechać do mety na tylko jednym pit stopie więcej. Na 93. okrążenia do mety wróciliśmy do rywalizacji, po bezproblemowym restarcie O’Warda. Drugie oraz trzecie miejsce utrzymali wówczas Palou oraz Power, którzy tak jak Newgarden i Ericsson, sporo zyskali za sprawą „undercutu”. Wspaniałą walkę o Top 5 stoczyli natomiast Ferrucci, Herta, VeeKay i Grosjean. 

Rossi oraz Dixon jako pierwsi wykonali swoje finałowe postoje. Widząc, co zrobił Newgarden na poprzednim stincie, wszyscy rzucili się do boksów, aby pokryć ich strategię. Chaos w alei serwisowej wywołał sporą presję u mechaników, która zapewne poskutkowała incydentem w ekipie #26. Lewa przednia opona Coltona Herty nie została dokręcona, odpadła od razu po wyjeździe z alei, i spowodowała kluczową neutralizację. 

Żółta flaga uratowała kierowców, którzy jeszcze nie odwiedzili swoich mechaników. Dzięki niej, Christian Lundgaard oraz Conor Daly nagle znaleźli się w czołowej szóstce. Przerwa w zmaganiach uratowała również wyścig Linusa Lundqvista, który nie potrafił wrócić na przód stawki po słabym pit stopie. Jednym z wielu pechowców tej neutralizacji był natomiast Alex Palou – Hiszpan spadł przez nią na P7. 

Ekscytujące zwieńczenie wieczoru

Zielona flaga została wywieszona ponownie, kiedy do mety pozostało niecałe 50 mil. O’Ward, Ferrucci i Power utrzymali swoje pozycje w Top 3, a tymczasem Daly, Lundqvist oraz Lundgaard stoczyli własny pojedynek za nimi. Niedługo później do batalii dołączyli się Palou oraz McLaughlin, a w międzyczasie kierowca Juncos zaczął uciekać z czwartą pozycją. Tempo Daly’ego okazało się na tyle dobre, że po paru okrążeniach dogonił nawet liderów. Atak Powera na Ferrucim pozwolił nowemu kierowcy JHR objąć niespodziewane P3.

Tymczasem wicelider klasyfikacji generalnej kontynuował swoją szarżę. Australijczyk znacznie lepiej zadbał o opony niż Meksykanin przed nim, co było widać w końcówce wyścigu. O’Ward w żadnym momencie nie pozwolił jednak, aby Power mógł podjąć próbę ataku. Kierowca McLarena jako pierwszy ujrzał flagę w szachownicę i odniósł swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Z pewnością wygrana ta będzie smakować jeszcze lepiej po ostatnich komentarzach Marka Milesa. CEO IndyCar dość krytycznie wypowiedział się na temat popularności Meksykanina oraz potencjalnego wyścigu w Meksyku.

ZOBACZ TAKŻE
Pato O'Ward bohaterem kibiców w Mid-Ohio | Analiza

Drugie miejsce Powera może nie jest idealnym wynikiem, lecz w porównaniu do piątej pozycji Palou, bardzo wzmacnia ono pozycję Australijczyka w walce o tytuł. Żadnych wątpliwości odnośnie swojego występu nie będzie natomiast miał Conor Daly. Kierowca Juncos Hollinger Racing, z odrobiną szczęścia, w połączeniu z wybitną jazdą, zdobył pierwsze podium w historii tej ekipy, oraz drugie w osobistej karierze. Dzisiejszy rezultat prawdopodobnie uratuje sytuację Juncos #78 w walce o miejsce w „Leaders Circle”.

W czołowej dziesiątce znalazło się wielu kierowców, którzy mocno zaimponowali – Ferrucci, Lundqvist, Rossi czy McLaughlin. Dość anonimowe P10 zdobył natomiast Scott Dixon. Mimo fatalnych osiągów bolidu, nawet Christian Lundgaard ukończył przed nim, choć sporą rolę odegrała w tym finałowa neutralizacja. Duńczyk zdobył dziewiątą pozycję kosztem takich pechowców jak VeeKay czy Malukas. Natomiast po kolizji z Kirkwoodem, Grosjean dotoczył się do mety siedmiokrotnie zdublowany.

To nie koniec weekendu

Powrót Milwaukee Mile do kalendarza IndyCar będziemy świętować dalej. Dziś wieczorem (całe szczęście o bardziej przychylnej porze dla Europejczyków jaką jest 20:30) czeka nas kolejny wyścig na dystansie 250. mil. Ustawienie na starcie już znamy za sprawą drugich okrążeń pomiarowych w kwalifikacjach. Josef Newgarden zdobył pole position, co daje mu znacznie lepszą szansą na triumf niż w sobotę. 

Bardziej interesować nas jednak będzie walka o tytuł. Alex Palou uzyska pierwszą szansę na zostanie 3-krotnym mistrzem NTT IndyCar Series. Aby tego dokonać, musi zdobyć 12 punktów więcej niż Will Power, co jest bardzo wykonalne. Mamy zatem kolejny powód, aby oglądać wspaniałe ściganie wokół słynnej mili Milwaukee. 

Wyniki Milwaukee Mile 250 2024 (I)

Wyniki Milwaukee Mile 250 2024 (I)

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu

\
Reklama