Czerwona flaga po dwóch zakrętach
Od samego początku dzisiejszy wyścig był dramatyczny. Z motocykla Brada Bindera odpadła owiewka, która zmusiła zawodnika KTMa do nagłego ruchu kierownicy. Wywołało to kontakt z Fabio Quartararo, a ten następnie wpadł na Jacka Millera. Z tego powodu Australijczyk przewrócił się i bezwładnie uderzył kaskiem w tylną oponę Francuza. Z racji, że incydent ten miał miejsce w górnej połowie stawki oraz dopiero w drugim zakręcie, mnóstwo zawodników musiało próbować ominąć ten potworny karambol.
Wyścig został wznowiony bez Jacka Millera, który po swoim okropnym wypadku trafił do centrum medycznego. Całe szczęście, nie odniósł on poważnych kontuzji. Jego partner zespołowy także nie wziął udziału w restarcie. Brad Binder z nieznanego powodu wrócił do alei serwisowej tuż przed wznowieniem rywalizacji. Pozostali zawodnicy ustawili się na swoich oryginalnych pozycjach z kwalifikacji i ruszyliśmy po raz drugi.
Legendarne show
W przeciwieństwie do pierwszego startu, Pecco Bagnaia nie potrzebował ultra defensywnych manewrów, aby obronić prowadzenia. Dwukrotny mistrz MotoGP zaliczył swój najlepszy start weekendu i bez problemu dojechał do T1 jako lider.
Ten status nie utrzymał się jednak na długo. Przez następne trzy okrążenia Jorge Martin oraz Pecco Bagnaia dali nam istnie historyczny pojedynek. Hiszpan non-stop próbował atakować Włocha, praktycznie co drugi zakręt. Wyczyn ten udał mu się w T14, ale Bagnaia od razu go skontrował w T15. Pretendenci do tytułu spędzili pierwsze kółka tego Grand Prix niemalże w całości koło w koło, wymieniając się pozycjami. Była to wspaniała bitwa gwiazd tego sezonu, która zostanie zapamiętana na lata.
HEROIC STUFF FROM BOTH OF THEM!
This is off the scale!!! 🤯#MalaysianGP 🇲🇾 | #TheRematch 🏁 pic.twitter.com/7Y1kKXpEHJ
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) November 3, 2024
Ostatecznie, Bagnaia triumfował w dzisiejszej batalii. Zapewne Martin zrozumiał, że przy aktualnym prowadzeniu w klasyfikacji generalnej nie musi on jechać tak ryzykownie i odpuścił. Świadkiem koronnym został Marc Marquez, który z trzeciej pozycji obserwował ten rewelacyjny pojedynek. 8-krotny mistrz świata miał nadzieję, aby przyatakować spokojniejszego Martina, lecz sam się wywrócił. Marquez następnie podniósł motocykl, wrócił do rywalizacji i zaczął swój oddzielny wyścig na tyłach stawki z Morbidellim, który również upadł. Z wyścigu wycofali się natomiast dwaj zawodnicy Hondy – Joan Mir (wypadek) oraz Taka Nakagami (awaria).
Kolejność na mecie
Podobnie jak wczoraj, emocje znacząco spadły po pierwszych okrążeniach. Pecco Bagnaia dowiózł do mety bardzo ważne zwycięstwo, które utrzymuje go w walce o tytuł. Jorge Martin próbował przyspieszyć w końcówce i ponownie dorwać swojego rywala, lecz kilka drobnych błędów uniemożliwiło mu to. Podium wypełnił Enea Bastianini, który pokonał Alexa Marqueza oraz Pedro Acostę.
Rewelacyjny dzień mają za sobą japońscy producenci. Mimo poważnego wypadku na pierwszym starcie, Fabio Quartararo z pomocą zapasowego motocykla dojechał aż szósty. P8 jest z kolei najlepszym rezultatem w trudnym sezonie Alexa Rinsa. Szansę na Top 10 miał również Johann Zarco, lecz w samej końcówce wyprzedzili go Marco Bezzecchi oraz Augusto Fernandez.
Finał sezonu… w Barcelonie?
Ze względu na koszmarne powodzie w regionie, Grand Prix Walencji zostało odwołane. Nadal nie wiemy, gdzie odbędzie się finałowa runda sezonu. Carlos Ezpeleta, CEO Dorny, powiedział dziś jednak mediom, że najprawdopodobniej dodatkowy wyścig zorganizuje Barcelona. Rzekomo, zespoły już otrzymały dokumenty oraz przepustki na tę rundę. Nie jest to wciąż potwierdzone, lecz wyścig ma się odbyć w weekend 15-17 listopada, czyli wtedy, kiedy zaplanowana była Walencja. Byłoby to spore osiągnięcie w wykonaniu MotoGP, aby przy takich okolicznościach uniknąć opóźnienia.
Niezależnie, gdzie zakończymy sezon 2024, Jorge Martin ma jedną rękę na tytule. Przewaga 24. punktów oznacza, że jeżeli Hiszpan zdobędzie zaledwie dwa oczka więcej od Włocha w finałowym sprincie sezonu, to ostatnie Grand Prix rozpocznie jako mistrz świata. Wkrótce dowiemy się, gdzie zakończymy te emocjonujące mistrzostwa. Jeśli faktycznie zatwierdzona zostanie Barcelona, to albo Martin będzie mógł celebrować tytuł wspólnie z rodakami, albo Bagnaia niespodziewanie skradnie show na oczach przeciwników.
Wyniki Grand Prix Malezji 2024

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu