Samochód elastyczniejszy niż zespół
Ferrari 499P przez dwa lata rywalizacji dało się poznać, jako samochód, który może być konkurencyjny w każdych warunkach i na każdym torze. Wprawdzie jeszcze nie było ono tak dociążane, jak Toyota, ale dotychczas zawsze przynajmniej jedno auto walczyło w czołówce wyścigów.
Jednak nie wszystko jest takie kolorowe u „czerwonych”. Nierzadko Ferrari traciło samochody w wyniku awarii, kolizji czy wypadku. Dodatkowo sam zespół AF Corse też kilka razy nie popisał się strategicznie – tu można przywołać zeszłoroczne 6h Imola, gdzie „utopiono” złym doborem opon wszystkie trzy auta. Włoska ekipa naprawdę naprawdę posiada zdolnych inżynierów i potrafi wygrywać wyścigi. Jednakże zdarzają się też i takie sytuacje, które nie śniły się kibicom Scuderii z Formuły 1.

Fot. Ferrari
Pora pokazać pazur także poza Le Mans
Przez te dwa lata ścigania w WEC, Ferrari mogło wygrać trochę więcej wyścigów. Ostatecznie na razie licznik zatrzymał się na liczbie trzech – dwa razy w Le Mans jedno 6h CoTA (znane o ironio jako Lone Star Le Mans). W tym roku celem będzie wygrać coś jeszcze poza francuską rundą, co pozwoli skutecznie powalczyć o tytuły na koniec sezonu. Jeśli chodzi o Ferrari 499P to poza modyfikacjami wprowadzonymi przed 6h Sao Paulo, auto nie zmieniło się przez zimę.
Skład kierowców fabrycznych również pozostał bez zmian. W #50 pojadą Miguel Molina, Antonio Fuoco i Nicklas Nielsen. Na przestrzeni dwóch lat to ta załoga zwykle bywała mocniejsza i w tym roku ten trend powinien się utrzymać. Zaś w #51 pozostają Antonio Giovinazzi, James Calado i Alessandro Pier Guidi. Jedyne zmiany zaszły w prywatnej załodze #83 wystawianej przez AF Corse w żółtych barwach. Tam pozostają Robert Kubica i Yifei Ye. Zaś Roberta Shwartzmana zastąpił Phil Hanson, który przyszedł tu z Porsche Jota Sport.

Fot. Ferrari
Spore oczekiwania w LMGT3
Zeszły sezon okazał się lekkim rozczarowaniem dla ich programu w LMGT3. Dopiero w drugiej połowie sezonu udało się obydwu autom wygrać po jednym wyścigu. Natomiast poza tym próżno było szukać ich na podium. Prawdopodobnie wynikało to z potrzeby dotarcia się zespołu w nowej rzeczywistości w klasie GT w WEC.
W tym sezonie oczekiwania są większe i spodziewamy się walki o zwycięstwa już od samego początku. Zaś w tej walce zobaczymy w #21 Francoisa Heriau, Simona Manna i Alessio Roverę. Natomiast w #54 pojadą Francesco Castelacci, Thomas Flohr I Davide Rigon, więc obydwie załogi pozostają bez zmian. To powinno ułatwić im zadanie.

Fot. Ferrari