Connect with us

Czego szukasz?

WEC i 24h Le Mans

Qatar 1812km WEC: Ekipa Kubicy prowadzi na półmetku | Analiza

Pierwsza połowa zmagań w Katarze przebiegła pod znakiem Ferrari… a także Cadillaca, który zmarnował idealną okazję na powstrzymanie Włochów.

Ferrari AF Corse #83 Qatar 1812km 2025
Fot: FIA WEC

Ostre ściganie oraz incydenty z pierwszej godziny

Nicklas Nielsen wykonał wręcz rakietowy start. Kierowca Ferrari #50 od razu wyprzedził BMW Kevina Magnussena na dojeździe do T1 i wyłącznie świetna defensywa Jamesa Calado powstrzymała Duńczyka od objęcia prowadzenia. W jego ślady poszedł Ferdinand Habsburg, który w zaledwie jedno okrążenie przebił się z P8 na P4 za kierownicą Alpine. Pomógł on sobie uderzając Cadillaca #12, który w skutek tego wypadł z czołowej dziesiątki. Tymczasem na tyłach stawki, Loic Duval zahaczył samochód Laurensa Vanthoora na hamowaniu do zakrętu nr 4. Francuz pozostawił Belgowi pamiątkę w postaci lekkich uszkodzeń tylnego panelu.

W klasie LMGT3 duet McLarenów pozostał na czele stawki. Nie na długo, gdyż Arnold Robin uporał się z nimi na drugim oraz trzecim okrążeniu. Niestety dla Lexusa, Petru Umbrarescu nie potrafił równie skutecznie przebić się przez stawkę. Debiutant wykonał bardzo późny, agresywny atak na Francois Heriau w nawrocie. Skutkami tego były kolizja Lexusa z Ferrari, obrót obydwu samochodów, a także poważne uszkodzenia i kara przejazdu przez aleję serwisową dla auta #87. 

Kilka okrążeń później kierowcy Hypercar wywołali dość podobny incydent. Earl Bamber oraz Kevin Magnussen, w trakcie walki o trzecie miejsce, próbowali jednocześnie zdublować samochód GT w zakręcie numer 1. Między kierowcami McLarena i Cadillaca doszło jednak do kontaktu, który obrócił samochód #38. Po świetnych kwalifikacjach, Jota zaliczyła najgorszy możliwy początek wyścigu.

ZOBACZ TAKŻE
Cadillac musi odblokować potencjał. Zapowiedź sezonu WEC

Pierwszy pit stop dnia w klasie Hypercar nie był planowany. Jakby fatalne osiągi nie były wystarczającym problemem, Porsche #5 straciło ciśnienie w jednej z opon. Niedługo później sędziowie aktywowali Full Course Yellow ze względu na odłamki samochodów leżące na torze. Restart okazał się bardzo chaotyczny, gdyż Kevin Magnussen miał problem z wyłączaniem ogranicznika prędkości. Kierowca BMW #15 stracił aż 6 pozycji i niemalże spowodował kolizję z Alpine #35 oraz Ferrari #83 Roberta Kubicy. Kilka minut później rozkojarzony Duńczyk faktycznie uderzył samochód, obracając swojego „partnera zespołowego” z BMW #31.

Tasowania w pit stopach

Drugą neutralizację wyścigu wywołał nietypowy incydent Astona Martina. Drzwi Valkyrii #009 nie zostały domknięte podczas pit stopu, a następnie odpadły w trakcie jazdy. Typowo debiutanckie problemy. Za nim sędziowie aktywowali FCY, wszyscy zdążyli już jednak wykonać swoją pierwszą wizytę u mechaników. Największymi zwycięzcami tej fazy wyścigu byli McLaren, którego dwa samochody wróciły na prowadzenie w LMGT3, oraz Cadillac #38, który w skutek „overcutu” przebił się na szóstą pozycję. Nowozelandczyk wykonał następnie genialny stint, wyprzedzając Ferrari Roberta Kubicy oraz BMW Robina Frijnsa. Z czołówki wypadło natomiast Alpine #35, które z nieznanego powodu wykonało pit stop po zaledwie dziewięciu okrążeniach drugiego stintu. Wcześnie, choć nie aż tak wcześnie, do alei serwisowej wrócił też Robert Kubica – po 21. kółkach.

W międzyczasie pierwszy DNF sezonu padł łupem Corvetty. Podobnie jak rok temu, ekipę #81 dopadł pech. Po zaledwie 27 okrążeniach w ich samochodzie zawiódł układ napędowy. Z wyścigu wycofał się też Lexus #87, zamieszany w kolizję na samym początku zmagań. Los dużo bardziej sprzyjał ekipie #78, która pod koniec drugiej godziny ponownie wyprzedziła McLareny i wróciła na czoło stawki. W ślady Arnolda Robina niedługo później poszedł Ahmad Al Harthy z BMW #46.

Niespotykanie, błąd popełnił Mike Conway. Bardzo doświadczony kierowca Toyoty #7 zahaczył pas żwiru na wyjściu z T5, obracając w skutek tego swoje GR010. 

ZOBACZ TAKŻE
Toyota chce odzyskać koronę. Zapowiedź sezonu 2025 WEC

Wielki zwrot akcji

Na 68. okrążeniu wyścig został odmieniony. Christian Reid w Mercedesie #61 obrócił się i utknął w żwirze za zakrętem nr 9. Tym samym wywołał VSC, a następnie pełny samochód bezpieczeństwa! Dzięki temu, duet Cadillaców mógł wykonać swoje planowane pit stopy podczas neutralizacji, w przeciwieństwie do Ferrari, którego auta zjechały nieco wcześniej, pod zielonymi flagami. W ten oto sposób, dominacja Włochów w dzisiejszym wyścigu została przerwana. Samochody AF Corse spadły na pozycje 3-5, a para Cadillaców z Hertz Team Jota objęła prowadzenie. Neutralizacja uratowała też Alpine #35 oraz Porsche #5, które wróciły w ten sposób do czołowej dziesiątki. Samochód bezpieczeństwa nie miał aż tak dużego wpływu na klasę LMGT3, gdyż praktycznie wszyscy wykonali swój planowany pit stop przed jego wyjazdem.

Niestety, kierowcy Joty kompletnie zmarnowali swoją złotą okazją. W najbardziej upokarzający sposób możliwy, Alex Lynn wjechał w tył Jensona Buttona na restarcie… Oba samochody zjechały do alei serwisowej z poważnymi uszkodzeniami, w tym psychicznymi dla zawodników. Tryplet Ferrari odzyskał zatem prowadzenie, a chwilę później samochód bezpieczeństwa ponownie wyjechał, aby zebrać pozostałe na torze odłamki V-Series.R. Alex Lynn z auta #12 otrzymał za tę kolizję karę przejazdu przez aleję serwisową.

Spokojne chwile przed dalszym zamieszaniem

Drugi restart okazał się dużo mniej chaotyczny od pierwszego. Trójka Ferrari od razu zaczęła uciekać stawce, a o pozostałe pozycje w Top 10 zacięcie walczyli reprezentanci BMW, Alpine, Toyoty i Porsche. W LMGT3 do ważnych manewrów wyprzedzania doszło dopiero pod koniec stintu, kiedy para Unitedów pojedynkowała się z WRT #46. W rywalizację brązowych zawodników włączył się Ben Tuck z Mustanga #77 oraz Simon Mann z Ferrari #21 ze srebrnymi licencjami. Tymczasem na tyłach stawki GT, Iron Lynx ściągnęło samochód #60 do garażu z problemami.

Dublowanie aut LMGT3 zbliżyło fabryczną parę Ferrari do siebie. Niestety, nie zobaczyliśmy między nimi pojedynku. Podziękować za to możemy Driesowi Vanthoorowi. Zdublowany po wykonaniu pit stopu kierowca BMW obrócił Antonio Fuoco. Belg zupełnie stracił panowanie nad swoim samochodem z powodu zimnego ogumienia. Jednakże liderującą ekipę Ferrari również dopadły problemy. Antonio Giovinazzi otrzymał dokładnie taką samą karę co ekipa #15 – przejazd przez aleję serwisową. W przypadku Włocha powodem było jednak złamanie procedury VSC. W ten oto sposób, nowym liderem została ekipa #83 Roberta Kubicy!

Kiedy słonce zaszło nad torem Lusail, zobaczyliśmy kolejny incydent. Jego głównymi uczestnikami byli BMW #20 oraz Alpine #35, które walczyły o siódmą pozycję. Sheldon van der Linde i Charles Milesi próbowali wspólnie zdublować dwójkę aut LMGT3 na dojeździe do finałowego zakrętu. Kierowca Alpine nie zmieścił się między BMW #31 oraz Porsche #85, na skutek czego przebił oponę i obrócił się. Cudem uniknęliśmy większego incydentu. Pozostałe na torze elementy samochodów wywołały kolejne Full Course Yellow.

5 godzin do mety

Ze względu na sporą ilość neutralizacji, zwycięzca dzisiejszego wyścigu z pewnością nie przejedzie 1812 kilometrów. Przez znaczący spadek tempa, metę wyznaczy zegar odliczający 10 godzin. Jesteśmy zatem dokładnie na półmetku zmagań. Liderami klasy Hypercar są Ferrari #83, Ferrari #50 oraz odzyskujące formę Toyoty. Ekipa #51 po kolejnej karze typu „drive through” (tym razem za przekroczenie prędkości w alei serwisowej) spadła na koniec Top 10. W LMGT3 prowadzą natomiast United #95, Heart of Racing oraz TF Sport #33. Już za moment wszystko zostanie jednak postawione na głowie. Proton #99 doznał poważnych uszkodzeń tyłu po wycieczce na żwir w przedostatnim zakręcie. Incydent ten wywołał VSC, a co za tym idzie, już za moment czeka nas pełny samochód bezpieczeństwa!

\
Reklama