Wprowadzenie zaktualizowanej normy CAFE (Corporate Average Fuel Economy) w Unii Europejskiej oznacza dalsze zaostrzenie limitów emisji CO2 dla nowych samochodów. Restrykcje te, które weszły w życie w 2025 roku, mają na celu zmniejszenie wpływu motoryzacji na środowisko, ale ich bezpośrednim skutkiem będzie wzrost cen pojazdów oferowanych na rynku.
Producenci, zmuszeni do dostosowania się do nowych wymogów, prawdopodobnie przeniosą część kosztów na konsumentów. W efekcie zakup nowego samochodu stanie się jeszcze większym wyzwaniem finansowym, co może dodatkowo napędzić popularność rynku używanych aut.
CAFE – regulacje dla producentów, koszty dla kierowców
Norma CAFE to unijny zestaw przepisów mających na celu ograniczenie emisji dwutlenku węgla przez nowe pojazdy. Określa ona średnie cele emisyjne, które producenci samochodów muszą osiągnąć w ramach swojej floty sprzedanej w danym roku. Limity wyrażone są w gramach CO2 na kilometr, a ich przestrzeganie ma kluczowe znaczenie dla uniknięcia kar finansowych.
Głównym zamierzeniem UE jest zachęcenie marek motoryzacyjnych do produkcji bardziej ekologicznych pojazdów, w tym zwłaszcza modeli zelektryfikowanych, które charakteryzują się niższą emisją spalin w porównaniu z tradycyjnymi silnikami spalinowymi. Dzięki temu Europa chce przyspieszyć transformację w kierunku zrównoważonego transportu.
Jeśli producent nie spełni wyznaczonych celów, czekają go surowe sankcje finansowe – za każdy gram przekroczenia limitu emisji i za każdy sprzedany samochód naliczana jest kara. W praktyce jednak część tych kosztów jest przerzucana na nabywców, co prowadzi do sytuacji, w której to klienci końcowi płacą więcej, by zrekompensować straty poniesione przez firmy motoryzacyjne.
Zaostrzenie przepisów CAFE w 2025 roku
W 2025 roku norma CAFE staje się jeszcze bardziej wymagająca, wprowadzając nowy limit średniej emisji na poziomie 93,6 gramów CO2 na kilometr dla każdego samochodu sprzedanego w 27 krajach UE. To znaczące obniżenie w porównaniu z poprzednim rokiem, kiedy limit wynosił 119 g/km, co oznacza redukcję o 19%. Producenci, którzy przekroczą ten próg, będą musieli zapłacić 95 euro za każdy nadmiarowy gram emisji na pojazd.
Co prawda, Komisja Europejska w marcu rozłożyła termin spełnienia limitów emisji spalin na trzy lata (2025-27), zamiast jednego roku, ale w praktyce niewiele to zmienia.
Oprócz rocznego limitu, regulacje wymagają od producentów zmniejszenia emisji CO2 swojej floty o 15% w stosunku do poziomu z początku dekady. Jest to część długoterminowego planu, który zmierza do osiągnięcia poziomu 49,5 g/km w 2030 roku, przygotowując grunt pod całkowity zakaz sprzedaży nowych pojazdów emitujących gazy cieplarniane od 1 stycznia 2035 roku.
Konsekwencje tych zmian są już widoczne w strategiach firm motoryzacyjnych, takich jak Volkswagen, gdzie linie produkcyjne coraz częściej dostosowywane są do wytwarzania pojazdów elektrycznych. Jednak dla konsumentów oznacza to dalszy wzrost cen, co może wpłynąć na dostępność nowych aut na rynku.