Chińskie pojazdy elektryczne szybko zdobywają rynki na wszystkich kontynentach, dzięki silnemu wsparciu rządu. Według danych opublikowanych przez Carscoops, tylko w listopadzie eksport modeli wzrósł o 87% w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku. Mimo tych pozytywnych wskaźników, zaczęły pojawiać się poważne problemy.
Aby lepiej zrozumieć skalę chińskiego rynku motoryzacyjnego – do Polski dotarła „zaledwie” część marek – warto spojrzeć na szczegółowy schemat przygotowany przez profil Car Industry Analysis. Pokazuje on ofertę podzieloną na segmenty, z łącznie 109 różnymi firmami, co jest ogromną liczbą.
This is a chart I prepared with all the passenger cars available as of September 2025. It shows the different positioning of each one of them according to their lineup, price range, and the public’s perception.
Basically, China is targeting all segments now. pic.twitter.com/MlTFGbggTY
— Car Industry Analysis (@lovecarindustry) September 23, 2025
Chiński rynek motoryzacyjny stoi przed wielką restrukturyzacją
Chiński rynek jest ogromny, z roczną sprzedażą przekraczającą 30 milionów pojazdów, a do tego dochodzi jeszcze eksport. Utrzymanie tak ogromnej konkurencji jest jednak niezwykle trudne. Rok 2026 ma być punktem zwrotnym, z oczekiwaną znaczną restrukturyzacją wpływającą na dziesiątki producentów. Do tego dojdzie prognozowany spadek dostaw o 5%, spowodowany mniejszym wsparciem rządowym i historycznym nadmiarem mocy produkcyjnych w branży.
Te spekulacje pochodzą bezpośrednio z Chin. Gazeta South China Morning Post, należąca do grupy Alibaba, poinformowała, że około 50 producentów pojazdów elektrycznych notujących straty może być zmuszonych do redukcji rozmiaru lub całkowitego zamknięcia w tym roku.
Jednym z głównych powodów jest spodziewane w styczniu ogłoszenie przez Pekin, czy kontynuować subsydia w wysokości 20 000 juanów (około 10 000 złotych) na zakup samochodów elektrycznych. Pewne jest natomiast, że zniesiona zostanie 10-procentowa ulga podatkowa od zakupu, obniżona teraz do 5%.
Wojna cenowa i kończące się wsparcie państwa pogłębiają kryzys
Kolejnym czynnikiem jest intensywna wojna cenowa, w którą zaangażowało się wiele chińskich marek. Strategia ta pozwoliła wielu nabywcom na zakup tanich modeli, ale jednocześnie osłabiła zdolność firm do generowania zysków. Do tego dochodzą niezbędne inwestycje w badania i rozwój nowych modeli, co dodatkowo zaburzyło równowagę finansową.
Dotychczasowe wsparcie finansowe ze strony państwa, w tym dla dostawców komponentów, pozwalało wielu markom przetrwać. Teraz to może się skończyć, a branża wejdzie w fazę przetrwania, w której wygrają tylko najbardziej rentowni gracze.
Wśród tych, którzy radzą sobie lepiej, wyróżniają się BYD, Seres i Li Auto. Właśnie te trzy marki planują dalsze zwiększanie inwestycji zagranicznych szukając nowych możliwości wzrostu. Co ciekawe, ta druga marka była już w Polsce i niedawno się z niej wycofała, będąc obecnie raczej przykładem nieudanego wejścia na europejskie rynki. W innych częściach świata radzi sobie jednak znacznie lepiej.
Które marki są w najgorszej sytuacji?
Według raportu AlixPartners, około 10% chińskich marek nie będzie rentownych w najbliższych latach. Jedną z tych, które podjęły działania, jest Leapmotor. Marka ta zwróciła się do państwowego koncernu FAW, który w grudniu nabył 5% akcji za 3,7 mld juanów (prawie 2 miliardy złotych). Środki przeznaczone są na badania, rozwój i rozbudowę sieci sprzedaży. Dzięki temu Leapmotor planuje dostarczyć w tym roku milion samochodów, stając się trzecim największym chińskim producentem po BYD i Geely.
Żadna marka nie przyznaje otwarcie do problemów, ale wśród głównych kandydatów do kłopotów wymienia się Lifan, Brilliance, Soueast, Chery oraz BAIC. Te dwie ostatnie są doskonale znane w Polsce.
Sytuacja w chińskiej branży motoryzacyjnej pokazuje, że po latach szybkiego wzrostu nadszedł czas konsolidacji. Zmniejszone wsparcie rządowe i nadpodaż mogą doprowadzić do upadku słabszych graczy, podczas gdy liderzy wzmocnią pozycję na globalnym rynku.