W połowie roku Bugatti rozpocznie dostawy pierwszych egzemplarzy modelu Tourbillon do klientów. Powstanie zaledwie 250 sztuk, każda ręcznie montowana. Ten spektakularny hybrydowy hipersamochód generuje 1 800 KM, a jego cena bazowa wynosi około 3,8 mln euro. Po doliczeniu podatków i kosztów indywidualizacji łatwo przekracza jednak 5 mln euro.
Skala inwestycji jasno pokazuje poziom ekskluzywności. Każdy detal został tu dopracowany z zegarmistrzowską precyzją. W czasach, gdy większość hiperaut komunikuje się z kierowcą za pośrednictwem ekranów i cyfrowych animacji, Tourbillon wybiera zupełnie inną drogę, stawiając na mechanikę, trwałość i rzemiosło.
Bugatti Tourbillon – model ponadczasowy
Nazwa Tourbillon nie jest przypadkowa. W przeciwieństwie do wcześniejszych modeli marki, których nazwy nawiązywały do legendarnych kierowców wyścigowych, tym razem inspiracją stał się wynalazek zegarmistrzowski z 1801 roku. Mechanizm tourbillon zrewolucjonizował pomiar czasu, kompensując wpływ grawitacji, i ponad 200 lat później wciąż uznawany jest za szczyt sztuki zegarmistrzowskiej.
Ta filozofia ponadczasowości wymagała, by nowy hipersamochód otrzymał równie trwałe i klasyczne rozwiązania. Dlatego zdecydowano się na w pełni analogowy zestaw wskaźników, montowany ręcznie w szwajcarskiej manufakturze Concepto, specjalizującej się w wysokim zegarmistrzostwie.
Sam panel zegarów i wskaźników składa się z ponad 650 indywidualnych komponentów, produkowanych i montowanych zgodnie z tradycyjnymi technikami zegarmistrzowskimi. Każdy element wykończono z taką samą dbałością, jaką spotyka się w najlepszych zegarkach świata. To w praktyce dzieło sztuki ukryte w kolejnym dziele sztuki.
Valérien Jaquet, założyciel i CEO Concepto, przyznaje, że zaprojektowanie zestawu wskaźników do Tourbillona było ogromnym wyzwaniem. Jednocześnie podkreśla, że to właśnie takie projekty najbardziej motywują zespoły inżynierów i projektantów, ponieważ – jak zaznacza – efekt końcowy jest naprawdę spektakularny.

Fot. Bugatti

Fot. Bugatti
Ogromne wyzwanie techniczne
Skala trudności technicznych była imponująca. Zespół produkcyjny musiał połączyć precyzję mechaniki zegarkowej z elektroniką samochodową zdolną nadążyć za osiągami 1 800-konnego hipersamochodu. Jak wyjaśniają przedstawiciele Concepto, komponenty zupełnie obce tradycyjnemu zegarmistrzostwu musiały zostać perfekcyjnie zintegrowane z ręcznie wykańczanymi elementami mechanicznymi.
Dodatkowym wyzwaniem była różnica skali. W klasycznym zegarmistrzostwie operuje się milimetrami, podczas gdy moduły panelu instrumentów Tourbillona są znacznie większe. Mimo tej drastycznej zmiany rozmiaru, wymagano tej samej drobiazgowej precyzji i rygorystycznych standardów wykończenia, co w przypadku najbardziej ekskluzywnych zegarków.
Żadne z konwencjonalnych narzędzi zegarmistrzowskich nie okazało się wystarczające. Konieczne było opracowanie całkowicie nowych metod oraz specjalistycznego sprzętu, stworzonego wyłącznie na potrzeby tego projektu. To pokazuje, że analogowy zestaw wskaźników w Tourbillonie jest nie tylko estetycznym manifestem, lecz także przełomem technologicznym.
Rzemiosło w każdym milimetrze i… niemal nieograniczona personalizacja
Panel instrumentów Tourbillona wykorzystuje techniki wykończenia zarezerwowane zazwyczaj dla najbardziej elitarnych zegarków. Klienci mogą wybierać spośród dekoracyjnych motywów takich jak Clous de Paris, radialne guilloché, tapisserie czy wzorów inspirowanych historycznym językiem stylistycznym Bugatti. Dostępne są także wyjątkowe opcje, znane ze świata kamieni szlachetnych, jak choćby awenturyn.
Co istotne, wszystkie warianty prezentowane są klientom w formie fizycznych próbek. Dzięki temu mogą oni zobaczyć i dotknąć wybranego wykończenia, zamiast polegać wyłącznie na cyfrowych wizualizacjach. To kolejny dowód, że w Tourbillonie realne materiały mają pierwszeństwo przed wirtualną symulacją.
Funkcjonalne rubiny pełnią rolę kamieni łożyskowych i nie są jedynie ozdobą. To optymalny materiał do redukcji tarcia w mechanicznych układach. Szafirowe szkło, szkieletowe konstrukcje oraz ręcznie wykańczane wskazówki gwarantują, że każdy widoczny element spełnia najwyższe standardy jakości, wyznaczane wspólnie przez Bugatti i Concepto.
Specjalnie zaprojektowane przekładnie są unikalne dla Tourbillona i nie występują w żadnym innym modelu marki. Przy 650 indywidualnych komponentach możliwości personalizacji są praktycznie nieograniczone. Klienci mogą określić wykończenia, materiały i detale w sposób, który w przypadku tradycyjnych cyfrowych kokpitów byłby po prostu niemożliwy.
Alejandra Tavares, projektantka wnętrz i ekspertka ds. indywidualizacji w Bugatti Rimac, obrazowo tłumaczy, że zestaw wskaźników można postrzegać jak „samochód w samochodzie”. Ma on swoje własne „serce” i mechanizm, podobnie jak zegarek posiada własny werk. To niezależny element, który jednocześnie stanowi integralną część całego pojazdu.
Zbudowany, by przetrwać 100 lat
„Ponadczasowość jest jednym z fundamentalnych filarów Bugatti” – podkreśla Hendrik Malinowski, dyrektor generalny marki. Jak zaznacza, samochody tej firmy powstają z myślą o tym, by zachwycały nie tylko dziś, lecz także za sto lat. Właśnie to podejście tłumaczy rezygnację z cyfrowych ekranów, które prędzej czy później stają się przestarzałe. Zamiast nich zastosowano mechaniczny zestaw wskaźników, łączący najnowocześniejszą inżynierię samochodową z ponadczasowym rzemiosłem zegarmistrzowskim.
Efektem jest hipersamochód, który świadomie sprzeciwia się aktualnym trendom branży. Zamiast podążać za technologiczną modą, stawia na mechaniczną precyzję, tradycyjne rzemiosło i trwałe piękno. W świecie szybkiej cyfryzacji Bugatti Tourbillon jawi się jako manifest długowieczności i inżynierskiej doskonałości.